Tuesday, October 28, 2008 6:37:43 AM
Odliczanie do kolejnej wyprawy czas zaczac.
Tegoroczne doświadczenie utwierdzilo mnie w przekonaniu ze lubie podrozowac samotnie. Milo podrozuje sie z kims, jednak samotna w pelni egoistyczna i egocentryczna podroz jest nie do zastapienia.
100% koncentracja na sobie w relacjii z przemieszczaniem. Niezastapione

Za wszystko inne zaplacisz karta Mastercard.
Sle moc usciskow
Anies - moje nowe zagraniczne imie
Monday, October 20, 2008 10:10:03 AM
Sa tacy ludzie, ktorzy maja jakis rodzaj przestrzenno - czasowego autyzmu. Ci ktorzy nie potrafia przewidziec ile czasu cos im zajmie, tacy ktorzy nie wiedza ile to 400km. Przy obliczaniu czasu podrozy nie uwzgledniaja pogody, srodka transportu czy rodzaju drogi. To dla mnie calkiem dziwne. Jak tacy ludzie odnajduja sie w przestrzeni?
Ja mam autyzm matematyczny. tz. ze nie umiem liczyc, a juz na pewno nie w pamieci. Na kartce jak bardzo sie postaram to czasem mi wyjdzie, ale w pamieci na nic ponad mnozenie razy dwa nie ma co liczyc. Jak mialam 8 lat i musialam uczyc sie tabliczki mnozenia (co bylo dla mnie dosc traumatycznym przezyciem) to dziwilam sie skad moja mama tak dobrze umie mnozyc. Pocieszala mnie wtedy mowiac ze z czasem mi to tez przyjdzie ze z wiekiem to sie utrwala i juz pozniej nie jest tak trudno. Od tego czasu minelo jakies 15 lat a ja dalej nie umiem mnozyc. Dlaczego usprawiedliwia sie to ze ktos nie umie pisac, nie zna ortografii, nie potrafi sklecic porzadnego zdania, a nie usprawiedliwia sie niemoznosci liczenia? Taka matematyczna dysfunkcja.
temat komentarzy pod tym postem to:
"jaki masz autyzm i jak sie z tym czujesz?"
ps. podrozujac dzis z angkor wat do phnom penh(stolica kambodzy) pomyslalam sobie ze fajnie by bylo gdyby czlowiek mal wbudowana karte pamieci i mogl zapisywac na niej filmiki i zdjecia. oczami by sie ustawialo ostrosc, mrugajac pstrykalo a zdjecie wychodziloby np. z ust. taki ludzki polaroid. Tyle zdjec ucieka i zostaje tylko w glowie ze az zal... :/
Friday, October 17, 2008 12:11:25 PM
Bangkok. Popoludnie. Wracalam z rynku tuk tukiem. Kierowca jechal jak szalony. Myslalam ze wypadne. Tylek caly poobijany. Zmeczona brudna spocona i glodna. Pierwszy raz od bardzo dawna poczulam sie naprawde spokojna i szczesliwa. Bez zadnych obaw, oczekiwian, zbednych rozmyslan. Poczucie tu i teraz. Pelen spokoj. Nic wiecej.
Zaczelam sie glosno smiac az kierowca spytal o co chodzi? ja ze o nic i on tez sie zaczal smiac.
Kiedy ostatni raz sie glosno smiales?
Thursday, October 16, 2008 10:01:20 AM
Zachwytow bangkokowych czesc druga.
dzis spedzialm caly dzien na targu zodzieji w china town.
Bardzo sie staralam. Naprawde bardzo. Odchodzilam, odwracalam swoja uwage, nie patrzylam w dol...
ale sie nie dalo! pomimo tego ze zostalo mi malo kasy to tu jest wszystko tak tanie ze po prostu grzechem byloby nie lupowac. serce mnie bolalo jak odchodzilam i mowilam sobie ze przeciez nie jestemz zakupoholiczka i ze mam sie opanowac.
Koralikowy raj. kupilam cala siate akcesoriow do robienia bizuterii za 14 zl. w polsce musialabym zaplacic jakies 150... w koralikach oczywiscie siedzialam najdluzej.
Mnisie doswiadczenie. Siedzac sobie w zimnej Polsce mozna by przypuszczac ze mnisi buddyjscy sa mili usmiechnieci i ogolnie ze raczej milo niz nie milo. Doswiadczenie jednak uczy ze kazdy na ulicy sie usmiecha daje sobie robic zdjecia zagaduje i jest mily - jesli nie jest mnichem. no takie male rozczarowanie..
aha jesczze jeden komentarz ktorego nie moge pominac :
Ja poznaje cale miasto ale dosc pobieznie i ogolnie.
Wojtek poznal jedna czesc miasta ale za to bardzo doglebnie
kazdy orze jak moze

hehe
calusy
Ksiezniczka z miasta Bkk