Pogubione myśli młodego chłopaka...

O wszystkim i o niczym...

Subscribe to RSS feed

Jesień

...żadna wielka miłość nie umiera do końca. Możemy do niej strzelać z pistoletu lub zamykać w najciemniejszych zakamarkach naszych serc, ale ona jest sprytniejsza - wie, jak przeżyć. Potrafi znaleźć sobie drogę do wolności i zaskoczyć nas, pojawiając się, kiedy jesteśmy już cholernie pewni, że umarła, albo, że przynajmniej leży bezpiecznie schowana pod stertami innych spraw...





Witam,
Po stosunkowo do poprzedniej częstotliwości pisania not - długiej przerwie, pisze znów.
Jest juz teorytycznie jeśień - najpiękniesza pora roku, moim zdaniem.
Jestem spełniony, wewnątz - czuje się szczęśliwy, spokojny.
Jednych wiosna 'budzi do życia', innych lato - większość uważa, że jesień i zima to najgorsze pory roku, ja mam odwrotne zdanie.
Zresztą - często jest tak , że mam inny tok myślenia niż większość.
Nie moge się już doczekać spadających liści z drzew, tego pięknego powietrza, po prostu jesiennej atmosfery.
Jest tylko jedna rzecz której mi brakuje do pełnego zadowolenia - mianowicie - kogoś, kto byłby obok - w ten piękny czas.
Nic na to nie poradze, to nie jest pierwsza i na pewno nie ostatnia jesień , którą przeżyje sam.
Trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo tylko wtedy, nie szukając nic na siłe - znajdzie się to, czego pragniemy.

Myślę, że na tyle wystarczy, żegnam.

Imaginacja

Witam,
Często mam ochotę na napisanie noty, ale za każdym razem gdy zaczynam - brakuje mi czegoś.
Nic mnie nie motywuje,
ale nie - może mówie źle, ponieważ są chwile w moim życiu - biorąc pod uwagę ostatnie dni - kiedy jestem szczęśliwy i skory do wielkich poświęceń.Szkoda tylko, że nikt tego nie docenia.

Ostatnio usłyszałem kilka slów na mój temat , które dały mi do myślenia.
Myślę, ze wypisywanie ich mija się z celem, każdy ma swoje zdanie co do mojej osoby - ja nic nie poradze.


Czasami sam zaczynam wątpić w siebie, wydaje mi się , że jestem idealistą - do przesady.
Jeżeli już coś ma trwać - ma być idealne.
Ludzie zarzucają mi , że poddaje się stereotypom, ale tak nie jest - to są moje indywidualne potrzeby i odczucia.
Biorąc przykład;
związek - tak się składa, ze aktualnie mam kogoś, jesteśmy w 'związku'.
Chociaż czasem wątpie, czy to tak ma wyglądać, moim zdaniem wszystko powinno wychodzić z serca, nie być w żaden sposób narzucane... Sądze, ze jeżeli jest się z kimś kogo się rzekomo kocha, chce się spędzać z nim multum chwil - kiedy tylko się da, mieć drugą polówke tylko dla siebie,
ale problem tworzy się wówczas gdy nie można.
Ta niemoc wynika z czynników zewnętrzynych, ale nikt tego poza mną nie rozumie.
Jestem może zbyt głupi, aby to wytłumaczyć, aby było w porządku,
może to ja sobie za dużo wyobrażam.
A może tak po prostu nie może być , nie może być tak jak ja chcę,
ale wiecie co... w takim razie dziękuje.

Już brakuje mi sił, kompletnie - na całej linii, nie mam już nawet ochoty tłumaczyć o co mi chodzi, bo po co - do czego to prowadzi ? No własnie, do niczego - a dlaczego ? A no dlatego, że ja się produkuje bez żadnych skutków.

Teraz tylko czekam na inicjatywe drugiej osoby, bo ja już mam dość - niech się dzieje co chce.

Pisząc tę notkę miałem kilka razy usunąć tekst - pierdolnąć tego bloga i nie pisać, dlatego też sądze, że będzie to najgoprsza nota na tym blogu.
Nie przejmuje się tym, jak zresztą wszystkim innym - a przynajmniej staram się.
Niech się dzieje co chce.
Pozdrawiam.

P.S. Pewnie za kilka dni bede pisal jaki to jestem załamany i skrzywdzony, bo nikt mnie nie rozumiał.

sad

Witam...
Moje dzisiejsze samopoczucie z rana i po południu było dobre , ale teraz - w nocy jest beznadziejne.
Czuje się jakbym był załamany, a przecież nie mam zadnych poważniejszych problemów,
może poza tym , że czuje się strasznie samotny, niedowartościowany, w ogóle - jakby nikomu na mnie nie zależało, wiem, że wiele - a przynajmniej kilka osób powie inaczej, ale co mi po tym , skoro ja tego nie czuje ?

Chce mi się płakać, ale co - będę się rozklejał ? Nie.
Tyle rzeczy we mnie siedzi, których chciałbym się pozbyć, może rozmowa z kimś bliskim, wyżalenie się ? No.. ale z kim ? sad

Boje się komukolwiek tak w pełni zaufać.
Ostatnio pojawiło się kilka nowych 'kwestii', czy jak mam to nazwać - w moim życiu, które przyprawiły mnie o kolejne powody do przygnębienia.

Człowiek chce dobrze, kieruje się rozsądkiem - źle, kieruje się sercem - jeszcze gorzej.
Nikt nie jest w stanie mi doradzić jak mam zrobić, bo nikt nie jest nieomylny.


Podczas gdy zaczynałem pisać tę notke, nie dostałem pewnej wiadomości, teraz po otrzymaniu jej mam już konkretnie wszystkiego dość, nic mnie nie obchodzi - zresztą, co będę pisał, koniec.

Teraz już wiem jak płytkie to były słowa ...

Obiecuje, że więcej na ten temat nie napisze na blogu, to nie ma sensu, a jeżeli coś jest bez sensu to nie warto w to brnąć.

żałuje tylko, że dałem się potraktować jak zabawke, no ale cóż, pewnie nie pierwszy i nie ostatni raz.
Lecz;


'Gdybym mógł cofnąć czas pewnie nic bym nie zmienił'




Myślę, że to na tyle.
Dziękuje za wszystko.

sad

Teks piosenki , która mnie wzrusza , mam z nią tyle wspomnien, wspaniałych wspomnien - które ciągną się w przestrzeni lat...

Miasto śpi , wciąż pada deszcz
na ulicach senny szept
twój cień , cichy gość
obiecał coś w tę noc
rozpal ogień wokół nas
płomień , który kiedyś zgasł
w te noc , cicho przyjdz
ubrana tylko w blask.

Mam dla ciebie nocy letniej sen
koniec świata mam i jeden dzień
zawsze gdy zawołasz głośno mnie
do ciebie będe biegł


Ranną kawą budzisz mnie ,
otulona jeszcze w sen ,
mój cień cichy gość,
dziękuje za te noc,
jednym słowem zamknę dziś
każdy dzień i każdy świt,
więc wstań , cicho przyjdz,
ubrana w słońca blask.

Mam dla ciebie nocy letniej sen,
koniec świata mam i jeden dzień
zawsze gdy zawołasz głośno mnie
do ciebie będe biegł


Dziś już wiem,będziemy blisko tak,
nawet jeśli istnieje gdzieś , lepszy świat.

Nocą gdy spokoje obok śpisz
myśle o tym gdzie bym teraz był
wiem już że bez ciebie nie ma mnie
przy tobie dzisiaj śpie.





Piosenka
Mam dla ciebie nocy letniej sen.......

............

Ostatnio w moim życiu bardzo dużo się wydażyło.Od zawsze byłem uczuciowy, wrażliwy, przez co bardzo szybko się przywiązuje, a jeżeli coś nie wychodzi - długo cierpie.Często więc zdarzało się tak, że ubolewałem po czymś co dla drugiej osoby nie miało większego znaczenia.

Nie przywiązuj się.



To słowa które usłyszałem od dziewczyny, ale czy w ogóle można tak?
Wątpie, ja po prostu nie potrafię.
Nie potrafię na zawołanie się przywiązać, bądź tego nie robić.
To przychodzi samo - tak jak miłość.
Moim zdaniem po prostu nie da się przed tym uchronić, chyba, że ktoś ma serce z kamienia.

Chwile, które spędza się z drugą osobą, szczególnie, gdy są to miłe, przyjemne, oraz szczęsliwe momenty - przywiązują czy tego chcemy, czy nie.
A może to ja po prostu nie potrafię?
Może mnie ktoś tego nauczyć, nie dopuszczać do siebie ani uczuć, ani się nie przywiązywać?

Tak sobie teraz myślę, rozsądek każe mi co innego, niż uczucie, nie wiem, czy słuchać rozsądku - co za tym idzie cierpieć teraz, czy uczucia i cierpieć później - zapewne o wiele dotkliwiej.

Bo czy może mnie ktoś zapewnić, że nie zostane zraniony?
Wątpie.


Czasami mam dość tego, że jestem taki wrażliwy, chciałbym być silniejszy psychicznie.
Szczerze to zrobiłem się dojrzalszy, tak nie do porównania, mam dość przygód.
Niektórzy mówią mi, że zbyt poważnie podchodze do życia, ale czy nie sądzicie, że czas najwyższy ?
Kiedyś postępowałem nierozważnie, teraz to się skończyło - skończyło się życie na któtką mete.



Gandhi, największy polityczny geniusz naszych czasów, [...] dowiódł, do jakich poświęceń zdolny jest człowiek, gdy odkryje słuszną drogę.

Kiedyś żyłem chwilą, nie myślałem o konsekwencjach czynów, nie myślałem przyszłościowo, udowodniłem to np. w perspektywie szłoły.Teraz już mam pewne wartości w życiu, których się kurczowo trzymam, mam wytyczne, cele które chcę osiągnąć w życiu.Załowanie błędów popełnionych wcześniej nic nie da, bo to nic nie zmieni.Ważne ze zmieniłem się ja, zmieniło się moje rozumowanie na temat życia.

Ludzie uczą się na błędach.



Szkoda tylko, że nie każdy to rozumie, nie wierzy we mnie i w moje zdolności do poświęceń.
Straciłem w oczach wielu ludzi, nie wiem czy kiedykolwiek dadzą mi szanse, aby to naprawić, ale wiem, że ja - sam dla siebie jestem dobrym człowiekem.



Nieważne jest w moich oczach, czy człowiek będzie mniej, czy więcej posiadał. Ważne jest, czy będzie mniej, czy bardziej człowiekiem.






Pozostało mi światełko nadziei.[/ALIGN]

...

Witajcie.
Dzisiaj znów postanowiłem coś napisać, bo po prostu lubie pisać, szkoda tylko, że musze na blogu, a nie np. z kimś na GG.W sumie to mam z kim, no ale nie ma nikogo interesującego, a jałowej rozmowy prowadzić nie lubię , więc został mi blog.
Więc tak, hmm..
Dzisiejszy dzień jest strasznie - smutny, przytłaczający, nudny... Nie weim dlaczego , ale od wczoraj, jestem strasznie nerwowy, stresuje się, w żołądku mam ciągle 'motylki' - pewnie z nerwów.Kiedyś - jak jeszcze miałem dziewczyne, zazwyczaj takie miałem , gdy np. byłem skłócony...
Teraz nie jestem w stanie podać konkretnego powodu, może nie dlatego, że go nie znam, ale po prostu nie chcę.Siedze pisze bloga i truje się kofeiną, doszedłem do wniosku, że nie tylko nie mogę pić kofeiny, ze względu na serce, ale również ze względu na umysł , tzn. gdy wypije jestem bardziej nerwowy, a co do tych 'motylków' to jest przesada .

Chcę miłości, oraz bliskiej osoby.



Chyba jak każdy - życie wówczas jest dużo piękniejsze i łatwiejsze.
Jedyna rzecz na przeszkodzie to mój bagaż doświadczeń.Po ostatnim razem po prostu się boje.


Lecz wole jej nie mieć w ogóle, niż 'na niby'.



Czyli jestem w kropce.
Muszę zarzyć tabletki na uspokojenie, tak robiłem kiedyś, działało.

Dobra koncze , bo już zajęty jestem, Pozzdrawiam ;*


Come Back

Witam Serdecznie!
Postanowiłem znów wrócić do pisania bloga, a to dlatego, że coś 'tchneło' we mnie życie.
Heh, na prawdę, po przemyśleniu kilku spraw doszedłem do wniosku, że nie powinienem się tak wszystkim przejmować, ponieważ, ja i tak na więszość moich problemów nie mam większego wpływu, zresztą, nie moją winą jest to, że teorytycznie tyle ich jest.

Okej, koniec o problemach, przynajmniej na jakiś czas.
Najlepszym lekarstwem na załamanie psychicznie jest po prostu konwersacja.
- Bo przecież gdybym zamknął się w sobie, to bym zinął, sam bym siebie do grobu wpędził.
Życie nie jest nic warte, jeżeli nie ma się powodów żyć.

Teraz tam bezczelnie emituje ze mnie szczęście, że aż sam sobie się dziwie.
Dziwie się również, ze w stanie w jakim sie aktualnie znajduje piszę tą notke.
Teraz już nie psychicznie, a fizycznie czuje się tragicznie.
No ale cóż , postanowiłem cokolwiek napisać, ponieważ nie wiem kiedy znów mnie coś tchnie.

Pozdrawiam ;*

Wakacje?

Hello,
Cieszycie się ze już niedługo wakacje? Ja nie specjalnie.Teorytycznie to ja już je mam, rzuciłem liceum, złożyłem papiery gdzie indziej, nie pytajcie dlaczego i tak nie zrozumiecie.
Tak więc mam juz wakacje, ale ja - zamiast sie cieszyć znów w dołek popadłem :|
Nie ma nic z czego mógłbym być zadowolony, wszystko mnie tylko stresuje i dołuje :/

Tak szczerze - pisze tego bloga nie po to, aby ktoś go czytał - w sumie to nawet nie chcę.Pisze go ponieważ dzięki temu lżej mi na duszy - po napisaniu czegoś co mnie gryzie - czuje ulge, że 'tak jakby' sie wygadałem.

Teraz juz będę pisał częściej, papa.

Przerwa na reklamy

Witajcie, dawno nie pisałem notki, dalej nie napisze, nie mam ochoty, mam doła .
Napisze coś sensownego jak dojdę do siebie, póki co 3majcie się!

Tak w ramach wytłumaczenia.

Pa.

Zaufanie

Spadam w dół,
lecz nikt nie podaje pomocnej dłoni...
... zaufania
mojemu istnieniu
każdy jest zbyt zajęty



Czesc.
Szczerze to zastanawiam sie co mam tu w ogole napisac...
Odkąd wstałem z łóżka chodzi mi po głowie notka...
Pomimo, iż wiem, że nie mam o czym pisać, to mnie do tego ciągnie....
Nie mogę sobie poukładać myśli w głowie, może to dlatego nie wiem o czym mam pisać?
Może potrzebuje kogoś, kokgoś ambitnego, otwartego, skorego do pomocy?
A może to moja chora psychika sobie ubzdurała, że potrzebuje, a w ogóle tak nie jest?
Nie wiem...
Wiem jedno, że jest źle...
I wiecie co ? tak na prawdę to cały czas było źle! Nawet w te dni gdy wydawało mi się , że wszystko się ułoży, że jest dobrze, że już nic mi 'w głowie nie siedzi' - myliłem się! Oszukiwałem się, jak to w pewnej piosence jest:

"To że problem zapomniesz, nie znaczy, że zniknie"



I znów nie mam ochoty na nic poza leżeniem cały dzień w łoku, myśleniem nad wszystkim, myśleniem bez końca, które i tak do nieczego nie prowadzi... Coś al'a depresja...

Boli mnie też to, że przez moją osobe, która przecież nie jest nic warta, cierpią inni, chodzą przygnębieni, ehh... powinno mnie tutaj nie być.
Zamknąłem się w sobie, potrzebuje osoby, która nie będzie próbować abym ja się przed nią otworzył, lecz osoby która otworzy się przedemną....

I znów ta godzina, spojrzałem na zegarek w trakcie pisania powyższego wersa i była 12:12...
Bardzo często w ciągu dnia zdarza mi się , że widze tego typu godziny, jedni mówią, że w ten czas ktoś o nas myśli, drudzy, że ktoś się w nas kocha.... Ciekawe :]

Dobra, dam wam spokój, kończe.
Pa.[/ALIGN]
May 2012
M T W T F S S
April 2012June 2012
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31