Skip navigation

Lost password? | Help

Banki Polskie

Polskie Banki Internetowe - informacje

Posts tagged with "Kredyty"

Nawet 80 tys. osób może mieć kredyty w co najmniej 10 bankach

, ,

Banki zaczynają mieć problemy z jakością portfela kredytów gotówkowych, bo te ostatnio psują się w bardzo szybkim tempie. Eksperci szacują, że nawet 80 tys. osób może mieć kredyty w co najmniej 10 bankach.

Wkrótce instytucje finansowe będą musiały zmierzyć się z tym problemem - czytamy w "Pulsie Biznesu". "Kredyty gotówkowe nigdy nie były produktami najwyższej jakości i banki zawsze zakładały wyższy poziom straty na tym portfelu, ale ostatnio psują się w bardzo szybkim tempie. - Przyczyną jest niewątpliwie przekredytowanie klientów - mówi bez ogródek Lidia Jabłonowska-Luba, wiceprezes Kredyt Banku. Zjawisko, które w 'Pulsie Biznesu' opisaliśmy po raz pierwszy kilka miesięcy temu, polega na tym, że kredytobiorca bierze kolejne kredyty, żeby spłacić wcześniej zaciągnięte. Kredyt Bank to pierwszy duży gracz, który przyznał, że mamy problem z szybkimi pożyczkami. Mamy, bo nie jest to tylko kłopot tego banku.", pisze "Puls Biznesu".

"Mariusz Karpiński, specjalista o rynku consumer finance, który zbudował i przez lata zarządzał GE Money Bank, mówi, że w Polsce jest aż 80 tys. osób, które mają kredyty w co najmniej dziesięciu bankach. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że łączna wysokość odsetek przewyższa ich miesięczne przychody, a przeciętna wysokość długu przekracza 100 tys. zł.", czytamy. "- Prędzej, czy później banki będą musiały zmierzyć się z tym problemem. To nie jest proste zadanie, gdyż przekredytowanych klientów trzeba będzie zrestrukturyzować, umorzyć odsetki, a być może nawet sporą część długu. Rozłożenie spłat na dłuższe raty może nie rozwiązać problemu, bo ci ludzie nie mają z czego spłacić należności - mówi Mariusz Karpiński. Przestrzega, że każdy miesiąc zwłoki może banki drogo kosztować. Kwartalnie dług przekredytowanych klientów rośnie o 1 mld zł. Obecnie wynosi około 9 mld zł.", czytamy dalej. Gorsza koniunktura w gospodarce i zwolnienia w wielu firmach powodują, że wielu Polaków ma coraz większe problemy ze spłatą zadłużenia. Bankowcy na bieżąco monitorują sytuację kredytobiorców m.in. w Biurze Informacji Kredytowej, ale nie trafiają tam informacje o wszystkich kredytach. Wiele osób pożycza pieniądze poza bankami - w instytucjach udzielających szybkich kredytów za bardzo wysokie odsetki. Może się więc okazać, że prawdziwe problemy z kredytami gotówkowymi dopiero się zaczną. A banki już zwiększają rezerwy na kredyt gotówkowy, co widać po wynikach za II kwartał. Więcej na ten temat w "Pulsie Biznesu" w artykule Eugeniusza Twaroga pt. "Szybka pożyczka szybko się psuje".

Drożeją kredyty walutowe

Podniesienie głównej stopy EBC do trzech procent nie zaskoczyło ekonomistów.
Można się spodziewać, że szwajcarski bank zrobi to samo – mówi Piotr Kuczyński, analityk firmy Xelion. Według niego nie są to ostatnie podwyżki w tym roku. Możemy spodziewać się jeszcze dwóch. To oznacza, że wielbiciele franka i euro będą musieli wysupłać co miesiąc dodatkowo kilkadziesiąt złotych.

Kredyty w euro i we frankach będą drożeć – podkreśla Tomasz Czerwiński, doradca z Open Finance. – Staną się mniej opłacalne, a ich koszt może się zbliżyć do pożyczek złotówkowych.

Według niego, jeżeli taka tendencja się utrzyma, to w ciągu 2-3 lat złotówkowe mogą stać się bardziej atrakcyjne. Już w tej chwili koszty kredytów w walutach obcych szybko zbliżają się do złotówkowych. Na przykład osoba, która na początku roku wzięła 150 tysięcy złotych kredytu we frankach, płaci teraz ratę około 40 złotych wyższą niż siedem miesięcy temu. Jeszcze więcej musi wysupłać klient spłacający kredyt w euro. Zaś w tym samym czasie złotówkowe staniały o kilkanaście złotych.

Niewykluczone, że te kredyty będą jeszcze tańsze ze względu na dużą konkurencję między bankami – uważa Piotr Kuczyński. Rada Polityki Pieniężnej dwukrotnie obniżała w tym roku stopy procentowe, główna wynosi teraz 4 proc. Ekonomiści nie wykluczają jednak, że w 2007 roku czeka nas seria podwyżek.

Łukasz Pałka
Słowo Polskie Gazeta Wrocławska

Posłowie chcą rozszerzenia systemu dopłat do kredytów

Posłowie z komisji sejmowych zaproponowali, aby rozszerzyć system dopłat do kredytów na nadbudowę, przebudowę i rozbudowę budynków mieszkalnych.

Sejmowe Komisje Infrastruktury oraz Rodziny i Polityki Społecznej zarekomendowały w środę przyjęcie senackiej poprawki do ustawy o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania wprowadzającej rozszerzenie systemu dopłat do kredytów.


Przyjęta przez Sejm w lipcu ustawa przewiduje zwrot 50 proc. odsetek od kredytów preferencyjnych, zaciąganych przez rodziny na zakup mieszkania lub domu jednorodzinnego. Dofinansowanie będzie udzielane przez osiem lat od pierwszej spłaty odsetek. Będzie stosowane na pokrycie kosztów budowy mieszkania, domu jednorodzinnego lub pokrycie wkładu budowlanego w spółdzielni mieszkaniowej.

Według wcześniejszych wyliczeń resortu budownictwa w latach 2007-2019 dopłaty do oprocentowania kredytów mieszkaniowych miały kosztować budżet 7,5 mld zł.

Kredyty mieszkaniowe po rekomendacji nadzoru bankowego

Banki skwapliwie wypełniły rekomendację "S". We frankach szwajcarskich pożyczają mniej niż kilka miesięcy temu. Zdecydowanie mniej, bo nawet o kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Jeszcze miesiąc temu było odwrotnie - we frankach można było pożyczyć więcej, w najgorszym przypadku obie kwoty były takie same. Przeciętna rodzina z dwójką dzieci, o łącznych dochodach 2500 zł miesięcznie może liczyć na najwyżej 200 tys. zł, jeśli zdecyduje się na droższy kredyt w złotówkach. Raty kredytu pochłoną jednak połowę jej miesięcznych zarobków. Jak będzie chciała pożyczyć w szwajcarskiej walucie, dostanie co najwyżej 150 tys. zł.

Jeśli nie ma własnych środków, nowego mieszkania za te pieniądze w dużym mieście nie kupi. Skazana będzie na rynek wtórny. Nie wszystkie banki są jednak skłonne tyle pożyczać. Wysokość kredytu, w zależności do jakiego banku się udamy, może się różnić nawet o 100 tys. zł. Niektóre mogą zaoferować zaledwie 80 tys. zł lub mniej. Różnie bowiem oceniają zdolność kredytową. Koszt utrzymania jednej osoby w rodzinie waha się zależnie od banku od 300 do 600 zł.

W ocenie GE Money Banku singiel musi mieć co miesiąc "na życie" 650 zł, w BOŚ natomiast ok. 580 zł. Czteroosobowa rodzina według GE Money Banku wyda 1400 zł (kolejne osoby są tańsze), a w BOŚ 2320 zł (4 x 580 zł). W efekcie, BOŚ jest w czołówce, jeśli chodzi o kredyt dla singla i w ogonie w przypadku kredytu dla rodziny. Do tego dochodzi samochód. Zależnie od banku jego utrzymanie może kosztować 200-300 zł miesięcznie lub nic. Zdaniem specjalistów wprowadzenie rekomendacji ,S" ograniczyło dostępność do walutowego kredytu hipotecznego. Sytuacja ta może nie potrwać jednak długo. Niektóre banki już zapowiadają łagodniejsze podejście w ocenie zdolności kredytowej klientów. Spadną wymogi stawiane przy ubieganiu się o kredyt. Wzrosną maksymalne kwoty dla kredytów złotowych, a tym samym dla kredytów walutowych.

Jacek Klein
Download Opera, the fastest and most secure browser
December 2009
S M T W T F S
November 2009January 2010
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31