W studni niesubstytucyjnych potrzeb rozszalałej imaginacji.
Sunday, July 19, 2009 10:22:02 AM
Bo tak naprawdę sam sobie to wszystko wymyśliłem. Zniewolony zbyt wzburzonym nurtem myśli. Spadając w dół tej studni mija się przyjaciół, „przyjaciół”, kumpli, rodzinę, znajomych i różne inne twory.
Spostrzegawcza osoba dostrzeże, że w poprzednim zdaniu problem już niemalże wyczerpałem. Dwoma krótkimi słowami. „Mija się” Każdy osobno, albo kilkoro grupami małymi zawieszeni tkwią w niszach na różnych wysokościach studni. Bez chęci zmiany aktualnego układu. Bo tak łatwo. Czasami chyba też nie chce się, aby co poniektórzy dotarli zbyt głęboko. Egoizm, prawda? Że niby moja studnia studnią najważniejszą! Pokusiłbym się też o stwierdzenie, że zaprzeczam swoim własnym wyobrażeniom, gdyż z pewnością istnieją nisze pod którymi dałoby się wyryć moje imię. Sęk tkwi najwyraźniej w tej nutce egoizmu. Śmiałości. Brakuje jej wszędzie.
Byłoby miło, gdyby istniała osoba skłonna za każdym razem bez namysłu rzucić się w głąb, gdy tylko nastanie taka potrzeba. Aby pomóc wspiąć się ku powierzchni. Z chęcią wielką odwdzięczyłbym się tym samym. A może łatwiej sobie jednak wmówić, że życie jest, jakie jest, a impulsywne odruchy wprowadzą niepotrzebny zamęt..





