"Dziś", "coś", "nic", "kiedyś" i wszelakie tym podobne.
Tuesday, October 27, 2009 4:33:14 PM
Nic mi się nie śniło.
Coraz częściej nic się nie śni.
Wstaje się lewą nogą, wsadzając ją prosto w kubeł gówna, który sam ustawia się na odpowiednim miejscu niemalże każdego wieczora.
Niezależnie od tego ile czasu poświęci się na pieczałowite, poranne, pucowanie nogi, to człowiek i tak przez cały dzień chodzi dość konkretnie przyodziany w syf.
Dni, jak wiadomo, łączą się w tygodnie, tygodnie w miesiące, a te z kolei w lata.
Te gówniane niczym nie odstają od powyższej reguły.
Powie ktoś że da się inaczej.
Niestety, niektóre jednostki są gównianie przygotowane do nietrafiania w rzeczone gówno, a powodów da się znaleźć co najmniej garść myśli i jeszcze kilka.
Problem w tym, że traci się dużo. Drastycznie za dużo.
Traci się zdrowe spojrzenie.
W gnoju gniją pozytywne myśli.
Pragnie się pewności, że istnieje rzeczywistość inna od gównianej.
Zaczyna się myśleć o rzeczach, w których istnienie dawno przestało się wierzyć.
Zbyt wcześnie dorosły człowiek z wiecznym duchem dziecka, ironicznie czekający w grudniu na brodatego grubasa.
Każdy myśli co myśli, po swojemu wie co dobre, wierzy w co chce wierzyć.
Zbyt wiele rzeczy nie istnieje.
Odważę się. Oderwę. Z dnia na dzień zabiorę się i pojadę. Choćby bez niczego.
Żeby prawa noga, pierwsza z kolei, trafiała na miękki dywan.
Zupełnie sam, najpewniej, wszakże któż by chciał tak z dnia na dzień?
Jeszcze nie wiem jak to zrobić, żeby być gdzieś i nie wyjeżdżać zarazem. Kluczowe.
Trzeba wymyślić.
Pojadę.
Znajdę miejsce.
Będzie można śnić.






Unregistered user # Wednesday, October 28, 2009 9:50:25 PM
Unregistered user # Monday, November 2, 2009 3:46:07 PM
BartekBarty # Wednesday, November 4, 2009 3:56:46 PM
Samotność? Nie, zdecydowanie nie czuję się samotny.
Brak snów świadczy tu o rzeczywistości będącej raczej nieustannym polem bitwy. A o tym nie chce się śnić. Taki mały chaos.
Czasami wie się więcej, niż nawet wydaje się, że się wie..