Urodzinki i Władca Solenizanta.
Wednesday, February 3, 2010 11:15:28 PM
Wielkie święto! Oto kilka dni temu cyknęła magiczna data odznaczająca rok, odkąd założyłem tego bloga.
Tyle się zdarzyło. Zmieniło. Straciło. Zyskało.
Nie, nie. Nie zrobię pieczałowitego, gnuśnego podsumowania całego tego okresu.
Porównanie chwili obecnej z chwilą 'wtedy' też mija się z celem, wszakże wiele najistotniejszych rzeczy pozostało bez najmniejszych zmian.
Dla, ha-ha, małej odmiany napiszę o sobie.
Chyba nigdy się nie przedstawiłem.
Większość woła na mnie 'Bart', bo krócej się nie da.
Zdarzają się też 'Bartosze', 'Bartki', 'Higieniczne', a i los na ukojenie czasem uśmiechnie się jakimś 'Bartusiem'.
Moją najsumienniejszą codzienną czynnością jest konsekwentne zapuszczanie włosów w celu ich ścięcia raz na jakiś czas.
Bezapelacyjnie jest to aktywność zajmująca całość mojego czasu.
Ale jednak nie kończę na tym!
Wykazując się nadzwyczajną podzielnością uwagi potrafię się skupić także na innych rzeczach!
Wbijając się w powszechną opinię osób bliżej (nie)zainteresowanych często 'szarpię po strunach i drę mordę'.
Pomimo napływających ze wszystkich kierunków fal krytyki, do których często dolewam troszkę hipokrytycznych litrów, szarpanie i darcie owocuje dla mnie bezczelnym połączeniem radości i satysfakcji.
Czasami też czytam. Słucham. Nigdy nie rysuję.
W duszy gra mi rock. Jeśli dusza nie istnieje to zaistnieje, ażeby rock miał gdzie grać.
Piszę najróżniejsze wypociny, wprost do szuflady, mniej lub bardziej doprawione najlepszymi specjałami prosto ze słonecznej Częstochowy.
Lubię mieć co jeść, najlepiej dużo.
Lubię jeść, lecz podobno tego po mnie nie widać.
Wiele czynności urozmaicam kuszącym aromatem herbaty.
Słyszałem, że mam charakter, którego pozazdrościć mógłby mi rasowy emo, dojrzały, w pełnej krasie.
Nie tak do końca.
Będąc wiecznie smutnym bez przerwy się śmieję.
Będąc drastycznie krytycznym wobec siebie, bez ironii się uwielbiam.
Sporo osób potrafi mnie zrozumieć.
I bardzo lubię swoje nadgarstki.
Cenię spokój, klimat ze świeczkami.
Uwielbiam się bawić, tonąć w ślepym szaleństwie.
Stronię od alkoholu...
... w małych ilościach.
Jestem dosyć niepoprawny.
Rozrzucam niezrozumiałe, przeciętne metafory.
Pływam po Morzu Idealnym, żagle ustawiając z wiatrem codzienności, by niósł mój statek przez wzburzoną wyobraźnię.
Z uśmiechem wielbię rzeczy, które przestają mieć znaczenie.
Z kołatającym sercem pełnym cichej tęsknoty wierzę w rzeczy, które podobno już nie istnieją.
Uwielbiam ciepło i ładne oczy.
Bez bicia przyznam się, że jestem bardzo łatwy.
Czasami troszeczkę wybrzydzam, zazwyczaj szczerze.
Otwarcie okazuję, gdy nie wybrzydzam.
Kocham ludzi. Czasem niektórych ludzi nawet kocham.
Chciałbym nigdy nie powtórzyć cudzych błędów.
Nigdy nie powtórzyć pewnych błędów.
Mógłbym dużo pisać. Dużo, dużo i jeszcze więcej.
Za dużo, byłoby jednak niezdrowo.
Zdarza się, że robię pewne rzeczy, podczas gdy powinienem pilnie skupić się na zupełnie innych.
Miło czasem coś umieścić w internecie.
Zdecydowanie się nie uczę.
Potrzebuję jakiegokolwiek ciepła, a nawet na ciepło chyba nie ma już czasu.
Ratunku.
Potrzeba więcej herbaty.
fin.






Unregistered user # Thursday, February 4, 2010 10:21:56 PM
BartekBarty # Thursday, February 4, 2010 10:38:33 PM
I nie ma tu wyjątków.
dzasiu # Friday, February 5, 2010 5:45:42 PM
Dobrze być konsekwentnym w czymkolwiek nawet jeśli to tylko zapuszczanie włosów. Zawsze coś. Twoje nadgarstki są w porządku. Jak i cała reszta. Myślę że też pływam po tym Morzu. Byle te rzeczy nie przestały mieć znaczenia, nigdy. Na pewno istnieją. Ja w nie wierze. Nie da się nie popełniać błędów. Nie da się. Nie da. Im bardziej chcemy ich uniknąć tym większe popełniamy. Za dużo się powinno. "Nie mam czasu" - znowu..
Tulę. Herbatniczku:)
BartekBarty # Friday, February 5, 2010 8:21:16 PM
"Herbatniczku"? xD
dzasiu # Friday, February 5, 2010 8:27:56 PM