Tuesday, September 25, 2007 2:07:51 PM
Od lat fascynacja tatuażem rosła aż pękła. Mamusia nawet próbowała wybić mi go z głowy stwierdzeniem "Skończysz 25 lat to sobie zrobisz" mając nadzieję , że wyrosnę z głupot - cóż nie powiodło się. Gdy skończyłam 25 lat zrobiłam pierwszy;) Od razu się w nim zakochałam na zabój;) Miłość między nami trwa do dziś ale od tamtej pory zrobiło się ich nieco więcej. Przed ślubem zrobiłam sobie kolejny na łydce a dziś trzeci na nadgarstku. BOŻE CO ZA BÓL!!! Mąż mnie wspiera "Dobrze ci tak kochanie!" i jest w ogóle suuuper. Szacunek dla każdego kto ma tam tatuaż!!! POTĘŻNY SZACUNEK!!!
Cierpię sobie więc w samotności i tak sobie myślę że ten trzeci może być statni;) Nie mówię że będzie bo to niestety jest nie do przewidzenia ale może być. Mąż modli się żeby był ostatni ale cóż...
Kocham je wszystkie trzy. Są cudowne i wszystkie jednakowo ważne;)
Sunday, September 23, 2007 9:18:45 PM
jakiś czas znów mnie nie było.
Ale dałam radę i znów wróciłam do dawnych zajęć.
Nieprawdopodobne jak bardzo można się stęsknić za znajomymi, których nie widzimy przez jakiś czas, ale miło nam się kojarzą.
Tęsknię. Mam jednak nadzieję że może już nie długo znajdziemy dla siebie czas przy dobrej kawie.

Wrzesień mnie zaskoczył gigantycznie. Pogoda do bani a mąż w rozjazdach. Ale zawsze jest mały pies o gigantycznej radości, no i jego właściciele w postaci mojej mamci i ojczyma. Wywlekli mnie na spacer pod pretekstem grzybów. Czyli leziesz lasem, czasem się schylasz, czasem potrzebnie, czasem dla rozrywki;) W dzieciństwie spędzałam z mamą w lesie na spacerach dużo wolnego czasu. Uwielbiałam to. Później jakoś mi brakowało na to czasu.
Przez te dwie godziny dotarło do mnie jak bardzo lubię ten las, te spacery to całe robactwo które muszę omijać z daleka (fuj!). Ma to swój urok.

Powroty są urocze...
Monday, May 28, 2007 8:08:06 PM
Jak człowiek ma pracę że sobie palcem do tyłka bez mapy nie trafi to czas mu troszkę za szybko biegnie.
Początkowo myślałam że wchodząc do pracy patrzę na zegar i o? Dopiero ósma...
A teraz w chodzę w poniedzialek a wychodząc dziwię się że piątek...
Ogólnie fajnie jest tylko straszne szuje wokoło:D
Tuesday, April 17, 2007 12:56:48 PM
Ostatnimi czasy widziałam się z przyjaciółmi.
Na hasło znowu piszę romans wybuchnęli gromkim śmiechem po czym stwierdzili z sarkazmem:
- Znowu?
Wspólnymi siłami wytłumaczono mi że choćby świat się walił i tak romansu nie napiszę bo mi postacie skutecznie przeszkodzą.
Więc nie piszę romansu. Mam go gdzieś!
Piszę to co mi się samo pisze i nie będę się wysiliać na jakieś głupie romansidła, które i tak mnie nie lubią.
"Samo życie..." to właśnie ten romans...
Samo życie 1.doc
Tuesday, April 10, 2007 8:51:27 PM
Nooo, czyli bez niespodzianek...
Już na samym początku padł mi trup. A wraz z trupem padł romans.
Wychodzi mi znowu coś na co nie mam wpływu wcale...
Mama powiedziała że jak nie to nie. Albo żebym spróbowała uprzeć się na coś innego może wyjdzie romans.
Może i coś wtym jest...
Saturday, February 24, 2007 11:21:16 AM
Od dobrych nastu lat usiłuję napisać romans. Jeszcze mi się nie udało.
Zaczynałam tyle razy że szkoda słów i co? A no wyszła mi fantastyka 2 części, kryminał, coś na kształt powieści i znów mi wychodzi kryminał. Siły już nie mam do tych przeklętych postaci... Mam koncepcję. Piszę sobie nieświadoma dalszych wydarzeń i co? I włazi mi ktoś na trupa, znajduje jakąś idiotyczną aferę sąsiadki i Bóg wie co jeszcze.
Miała być powieść, dałam sobie spokój z romansem... wyszedł a właściwie wychodzi kryminał. Brak słów...
Friday, February 2, 2007 10:39:19 AM
Mój mąż zaraził mnie texasholdemem czy jak mu tam.
Szlag by trafił jak nie wiem bo jak żre to grubo ale jak wręcz przeciwnie to też grubo... jak mam 5 i 9 to na flop wchodzą dwie 5 i cuś małego to ja grzecznie call i czekam chłopcy albo call albo fold jak im weszło. kolo został. weszło 8 to ja bet o 900 wszedl. wchodzi Dama kolo bet o 2000 to ja all-in. I co? i miał tak jak ja 5 na ręce i Króla na kickerze..... I tyle z mojego turnieju.... Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu.......
Thursday, January 25, 2007 9:52:01 PM
Są ludzie za którymi strasznie się tęskni ale nie można się z nimi zobaczyć. Są za to strasznie potrzebni gdy wokół zima. Szlag....
Tuesday, January 23, 2007 12:48:58 PM
Miodzio... Rozgrzebane pół domu i w zasadzie niby skończone niby nie. Brudno wszędzie mimo wielokrotnego użycia mopa, środków czystości i tym podobnych kurz dalej z uporem maniaka skądś wyłazi... Ktoś wie skąd??? Ewentualnie w jakim czasie ma zamiar się wyprowadzić? Czym go przepędzić?
Przeżyję jakoś... Trochu kurzu jeszczu nikomu nie zaszkodziłu. Mam nadzieję że jak już wszystko będzie jak trzeba to sam se pójdzie. Hm... Do innych...

Jeszcze tylko rozrywka w postaci składania mebli i będzie się dało normalnie mieszkać.
hehe... Cudowne instrukcje obsługi;)