Wspomnienia o Żydach z Częstochowy

Berghof Piotr

Subscribe to RSS feed

Częstochowianie żydowskiego pochodzenia

Wraz ze wzrostem znaczenia i rozwojem Miasta rosło także znaczenie i pozycja ludności Żydowskiej.
Król Augusta III wydał zarządzenie dla cechu żydowskich piekarzy które zostało zatwierdzony przez Radę Miasta 6 Października 1760, w punkcie 11 określało ono liczbę żydowskich piekarni jakie mogą funkcjonować w mieście .
“Ponieważ Żydzi powiększyli ich liczbę {piekarni } i wprowadzają bałagan w cechu , Przewodniczący cechu będzie określał ilość legalnie działających piekarni. W utrzymaniu porządku pomagał nu będzie Sąd , ”.
Łatwo można dojść do wniosku że już wtedy w 1760 roku Żydzi stanowili konkurencję dla chrześcijańskich piekarni co oznacza że sprzedawali swoje wyroby nie tylko Żydom lecz zaopatrywała się u nich także ludność chrześcijańska . Pod koniec XVIII wieku ok. 1885 Żydzi w Częstochowie zaczynają budowę pierwszej wolnostojącej synagogi . Do tej pory modlili się w kilku Domach Modlitwy . Najstarszy z nich zachował się do dzisiaj , kamienica stoi przy Starym Rynku . Budowa synagogi została zakończona około roku 1805 . Stała przy zbiegu ulic Nadrzecznej i Mirowskiej . Ostatecznie zniszczona została po likwidacji małego Getta w 1943 roku . W tym czasie założony został cmentarz żydowski przy obecnej ulicy Złotej , wtedy to była droga do Olsztyna i Żarek . Przed założeniem cmentarza w Częstochowie miejscowa ludność żydowska grzebała swoich zmarłycvh na cmentarzu w odległym Janowie .
Julian Ursyn Niemcewicz wspomina że kiedy w 1821 roku przebywał w Częstochowie to połowę z 3000 mieszkańców Starego Miasta / Zawodzie jeszcze przed połączeniem z Częstochówką / stanowili Żydzi . Na Starym Rynku tylko trzy domy nie należały do Żydów .
Cały drobny handel także z innymi miastami na śląsku należał do Żydów . Handlowali i wyrabiali nawet dewocjonalia i przedmioty dla kościołów oraz Klasztoru na Jasnej Górze .
On sam kupił takie wyroby u Żyda o nazwisku Landawer .
Kiedy na początku lat 20 XIX wieku ogłoszono połączenie Częstochówki i Zawodzia , miasto stało się jednym organizmem nastąpił szybki rozwój i wzrost znaczenia Miasta . Sprzyjał temu dłuższy okres pokoju . Po Wojnach Napoleońskich wzrosło zapotrzebowanie na wszelkie dobra przemysłowe i wyroby rzemieślnicze . Poważnie wzrosła liczba ludności Żydowskiej . W Częstochowie osiedlali się Żydzi z mniejszych miasteczek oraz przybysze z Niemiec . Kolejna ważna data to rok 1848 , otwarcie Stacji Kolejowej na trasie Warszawa Wiedeń .
To był milowy krok na drodze rozwoju Miasta . W tym czasie częstochowscy Żydzi zaczynają myśleć o budowie nowej synagogi .
Po Powstaniu Styczniowym wiele okolicznych „ żydowskich miasteczek „ traci prawa miejskie . Mstów , Przyrów , Janów , Pławno , Gidle … Te akurat nie odzyskały ich do dzisiaj
Żydzi uzyskują możliwość przemieszczania się i osiedlania w miastach które do tej pory nie były dla nich dostępne . Jedni tracą wszystko inni łączą swoje kapitały i otwierają nowe duże zakłady , fabryki . W tym czasie następuje burzliwy rozwój przemysłu w Częstochowie .
Obecnie raczej celowo przemilcza się ten fakt że Częstochowa swój rozwój zawdzięcza …Żydom a nie zakonnikom z Jasnej Góry .
Pierwszym większym zakładem Przemysłowym była drukarnia założona przez przybyłego do Częstochowy z Wielunia żydowskiego przemysłowca Kuhna ( Kohna ) w rokun 1869
Fabryka szybko się rozwija i obok niej powstaje drukarnia a następnie do spółki z Underfeldem Kohn zakłada Fabrykę Papieru Kolorowego W 1873 roku , partnerów Ginsberg i Kuhn założyli Fabrykę Papieru “Papiernia”. Dla potrzeb Zakładu wykopano kanał który istniał w zasadzie do roku 2009 , obecnie jest to ciek podziemny , ujście znajduje się przy Pomniku Ofiar Deportacji do Obozów Zagłady . Kanał jednak nie zniknął z planu miasta . Nowo powstała na nim ulica nosi nazwę Kanał Kohna W 1883 roku , Kronenberg zakłada Fabrykę Tekstyliów “Częstochowianka”.
W 1884 roku , spółka partnerów Goldman, Uderfeld i Oppenheim otwiera fabrykę szpagatu przemysłowego “Stradom” . Fabryka na początku zatrudnia 150 pracowników. Od 1902 roku , kiedy fabryka przeszła w ręce spółki akcjonariuszy z Dr. Berliner Bloy jako właścicielem zaczęła się rozwijać , zatrudnienie wzrosło do 2000 pracowników.
W 1888 roku , Severin Lando zakładała fabrykę celuloidu – jedną z pierwszych w Polsce i Europie , początkowa Firma zatrudniała 10 pracownic a później ponad 100.
W 1896 roku , spółka Ginsberg, Kuhn, Grossman, Marcusfeld, i Neiman zakłada fabrykę tekstyliów “Warta” . W Fabryce znajduje zatrudnienie 1500 pracownic.
W 1897 roku , Isadore Geisler założył na Wyczerpach w pobliżu Częstochowy / obecnie w granicach Miasta / Hutę Szkła “Polina” , która zatrudniała 750 pracowników. / Huta istnieje do dzisiaj /
W 1901 roku , Stanisław Grossman i Henryk Marcusfeld założyli Fabrykę Kapeluszy “Kapeluszarnia ” ( Fabryka Kapeluszy ) / zakład przetrwał do lat 80 XX wieku – przy ulicy Berka Joselewicza / . Fabryka zatrudniała 450 pracowników, pośród nich 130 kobiety.
Starszy brat Stanisława Grossman's założył fabrykę guzików, która przetrwała do końca 2004 roku . Weinberg's założył fabrykę grzebieni . Shiya i Rosenstein założyli fabrykę krzeseł tapicerowanych oraz fabrykę sztucznej biżuterii , były to pierwsze takie fabryki na ziemiach polskich .
Pod koniec XIX wieku Częstochowscy Żydzi rozpoczęli budowę synagogi nazwanej później Synagoga Nową lub Synagogą Wielką . Budowę zakończono około roku 1908 – podaje się rózne daty ale te wcześniejsze np. 1900 nie mogą być prawdziwe ponieważ na fotografiach Domu Frankego z 1902 Synagoga nie jest widoczna . Była pierwsza okazałą budowlą Częstochowy jaką widzieli posażerowie pociągów jadących od Warszawy do Częstochowy . W tym czasie wybudowano szpital na Zawodziu oraz Mykwę przy ulicy Garibaldiego .
Wn 1910 odnowiono ogrodzenie kirkutu , wybudowano nową bramę , cegły na bramę wypalono w tej samej cegielni – „ ANNA „ na Bugaju – w której wyrabiano cegły na budowę Katedry , można powiedzieć że to były cegły na Katedrę ale zleceniodawcy zabrakło pieniędzy na ich wykupienie . / nie wybudowano 2 wieżyczek /
Wszystkie duże Żydowskie lub pożydowskie zakłady i fabryki przetrwały wojnę , były modernizowane . Obecnie działalność produkcyjna prowadzi jeszcze w zasadzie tylko Huta Szkła . O świetności i zamożności częstochowskich żydów świadczą nagrobki na szczęśliwie zachowanym kirkucie przy ulicy Złotej . Nekropolia była wielokrotnie powiększana .
Inne ślady to :
Tablica na ścianie Filharmonii wybudowanej na fundamentach Synagogi Wielkiej
Tablica na ścianie bloku przy Placu Bohaterów Getta
Budynek Mykwy i Dom Rabina przy ulicy Garibaldiego
Tablica na ścianie Szpitala dawniej Żydowskiego
Pomniki w miejscu dołów mogilnych przy ulicy Kawiej
Pomnik – Tablica na ścianie Fabryki Pelcery
Kirkut przy ulicy Złotej a na nim Pomniki upamiętniające Ofiary Zagłady oraz okazałe macewy częstochowskich Żydów …

Ulica Spadek Róg Koziej zachował się budynek w którym była siedziba tak zwanej Żydowskiej Służby Ruchu / policja żydowska /
Aleja NMP 11 w ten kamienicy mieściła się siedziba Judenratu

W miescie zachowały się także liczne kamienice, w których mieściły się żydowskie szkoły i instytucje.
Fotografie tych miejsc są dostępne w moich albumach.


Budynki w których były szkoły żydowskie
- II Al. NMP 20 szkoła dla dziewcząt i chłopców
- Berka Joselewicza 13 szkoła dla chłopców i dziewcząt
- I Al. NMP 8 mała szkoła prywatna dla chłopców i dziewcząt
- Przedszkole , Ochronka prowadzone przez Towarzystwo Dobroczynności przy ul. Przemysłowej 6
- Krótka 22 Dom dla sierot
- Al. Wolności 11 szkoła prywatna prowadzona przez Bellę Lifsnitz do tego grupy przedszkolne w okresie letnim prowadzone na powietrzu

Szkoły Elementarne

- ul. Przemysłowa 10/14 „nr 12” , duża 14 klasowa szkoła dla ponad 800 dzieci
- ul. Narutowicza / obecnie Krakowska / 19/23 , „ nr 15” duża szkoła 12 klasowa prawie 700 uczniów
- Szkoła Podstawowa „ 4 „ ulica Paschy / Katedralna 26 , szkoła tylko dla chłopców
- Jasnogórska 8/10 , „ 6 „ Szkoła i Ginazjum Żydowskie , ponad 200 uczniów
- Aleja NMP 20 , „ 7 „
- Berka Joselewicza 9 „ 4 „ tylko chłopcy
- Aleja NMP 8 tylko chłopcy
- Berka Joselewicza 15
Wszystkie te budynki zachowały się do dzisiaj .

Nasza Pamięć

Wspomnienia , pamięć i historia należą do istoty judaizmu który to w nich ciągle się odradza . Przeszłość to nie zawsze zamierzchłe czasy , prehistoria , przeszłość to także nasze wspomnienia .
Kto był w Yad Vashem zapewne widział napis
„ PRAGNIENIE ZAPOMNIENIA PRZEDŁUZA WYGNANIE , ZAŚ TAJEMNICA ZBAWIENIA TO PAMIĘĆ „

Kto odsuwa od siebie swoją żydowska historię , kulturę i pamięć o przodkach
Ten traci swoja żydowskość Żydowskość prawo a tym samym nie powinien się określać w społeczeństwie jako Żyd .
Wśród Żydów historia i jej przypominanie maja wyjątkowe znaczenie , a to ze względu na rozproszenie Narodu po wielu krajach świata , przez długi czas nie mieli Ojczyzny bo … im nie pozwolono .
Nie znajdziemy jednej księgi w której spisano by losy wszystkich rodzin ,wszystkich grup .
Dlatego tak ważna jest pamięć i jej przekazywanie .


Nasza pamięć naznaczona jest ważnymi wydarzeniami stanowiącymi kluczowe momenty historii. Seria ta stawia sobie za cel ożywienie głównych etapów dziejów człowieka: przełomowych dat, wielkich postaci, słynnych dzieł i miejsc...
Za pośrednictwem dokumentów epoki, frapujących fotografii i ekspresywnych tekstów ze wzruszeniem odkryjecie na nowo wydarzenia, które naznaczyły historię ludzkości.
Aleje menhirów w Carnac albo „obserwatorium” ze Stonehenge, Odyseusz wołany przez syreny, wieża Babel, skarb katarów, wampir Dracula, opętane zakonnice z Loudun, mesmeryzm, cmentarzysko słoni, potwór z Loch Ness, Trójkąt Bermudzki, niezidentyfikowane obiekty latające, zabójstwo Kennedy'ego...
Zjawiska paranormalne, tajemnice historii, sekrety polityki – oto tematy Największych sekretów historii.


Jakże znamienne są słowa modlitwy Rabiego Izraela z Kozienic
„ Panie świata wiedz że dzieci Izraela zbyt wiele cierpią Zasługują na zbawienie , potrzebują go . Jeśli jednak z jakiegoś niewiadomego mi powodu
tego nie chcesz , jeszcze nie chcesz , to zbaw inne ludy , inne narody , ale szybko „

.

Miechów i okolica

Zarys dziejów Żydów miechowskich na tle regionu - nadesłał Mirosław Pogoń ,
zdjęcia synagogi oraz cmentarza żydowskiego w Słomnikach są w albumie - Słomniki to co pozostało

Któż nie chciałby poznać historii miejscowości w której zamieszkuje. Szuka się dat i wydarzeń z przeszłości, które wpłynęły na kształtowanie się świadomości ludzi nam współczesnych. Wydarzeniem trwającym setki lat w Polsce była obecność mniejszości narodowej żydowskiej. Losy Polaków i Żydów przeplatały się ze sobą, co szczególnie było widoczne w małych miasteczkach, gdzie zdarzało się, że ponad połowa mieszkańców była wyznania mojżeszowego. Miechów potwierdzał te statystyki – na początku XX wieku ludność żydowska stanowiła prawie połowę (48%) jego mieszkańców.
Najstarsze poświadczone dowody osadnictwa żydowskiego w Polsce środkowej sięgają II połowy XIV wieku, w innych regionach doszukano się ich już w XI i XII wieku. Osadnictwo żydowskie przebiegało w następującej kolejności: Żydzi najpierw zamieszkiwali w miastach królewskich, następnie szlacheckich a na samym końcu kościelnych, w których napływ osadników hamował wzgląd na obyczaj (nazywany też przywilejem) „de non tolerandis Judaeis”, czyli zakaz osadnictwa żydowskiego. Prawo zwyczajowe było jednak powoli łamane.
Żydzi preferowali zasiedlanie całych ulic, kwartałów. Wraz z bóżnicą, mykwą (łaźnią) i siedzibą kahału (gminy wyznaniowej) tworzyło to specyficzną przestrzeń, zwaną w literaturze, jako sztetł.
Żydzi zaczęli zajmować się rzemiosłem, szczególnie związanym z koniecznością przestrzegania nakazów religijnych: rzeźnictwem (koszerne mięso), piekarnictwem (koszerna mąka), krawiectwem (zakaz używania włókna konopnego do zszywania odzieży z wełny), a w następnej kolejności handlem oraz arendarstwem, karczmarstwem i lichwą.
Z upływem czasu tworzyli własną organizację terytorialną, której podstawą był kahał, czyli wspólnota religijna i kulturowa obejmująca całą ludność żydowską zamieszkałą na określonym terenie. Aby gmina mogła powstać wymagana była zgoda króla lub właściciela dóbr czy miasta w którym Żydzi się osiedlali. W siedzibie gminy, mieszczącej się zazwyczaj obok synagogi znajdowały się: sala obrad, sąd żydowski a czasem i więzienie. Zarządowi gminy podlegały tez szkoły religijne i łaźnie rytualne.
Osadnictwo żydowskie w Działoszycach sięga XVII wieku, w Słomnikach XVIII, natomiast ich obecność w Książu Wielkim, Wodzisławiu i Pilicy utrwaliła się na przełomie XVI i XVII wieku. W Miechowie i Nowym Brzesku Żydzi zaczęli się osiedlać w drugiej połowie XIX wieku (podobnie w Proszowicach, jednak niektóre źródła wskazują, że już w 1791 roku mieszkała tam sześcioosobowa rodzina żydowska). W 1758 roku w Słomnikach były dwa domy żydowskie, zamieszkałe przez 8 osób a do końca wieku przybyła tam jeszcze jedna rodzina. Żydzi słomniccy należeli do kahału w Wodzisławiu.
W 1765 roku starozakonni z Książa podlegali kahałowi pińczowskiemu. W roku 1787 Książ Wielki liczył 676 mieszkańców, w tym 160 Żydów, co stanowi 23,7% ogółu ludności.
W 1791 roku w całym mieście było 107 dymów (domów) i 545 mieszkańców, w tym 155 starozakonnych, (m.in. rabin, złotnik i 2 pachciarze), zamieszkałych w 23 domach.
W poszczególnych domach mieszkało od 2 do 11 starozakonnych. Wśród nich nieznacznie przeważały kobiety, a dzieci do lat 10 stanowiły 27,1% ogółu mieszkańców. W pobliskich Głogowianach i Wolicy Żydzi prowadzili karczmy.
Żydzi obciążeni byli różnego rodzaju świadczeniami. Należały do nich podatki ogólnie przyjęte, ponadto odrabiali robociznę, głównie przy żniwach i zbiorze siana, o ile mieszkańcy miasteczka byli nią obciążeni. Nie posiadając ziemi nie odrabiali pańszczyzny tygodniowej. Dla przykładu – w 1810 roku w Książu Wielkim (należącym od 1601 roku wraz z pałacem mirowskim do Ordynacji Myszkowskich), Żydzi – podobnie jak katolicy – powinni odrobić 307 dni pieszych do żniw i 110 do siana. W 1845 roku w Ordynacji Myszkowskiej zboże na rzecz Frankla z Warszawy kupowali: Anzelm Solberstejn, Ignacy Raab, Abraham Mentlich i Samuel Sutyma. Handel zbożem z Żydami był powszechnym zjawiskiem. Żydzi handlowali także zwierzętami, skórami owczymi i wełną.
Kontakty handlowe z Wielopolskimi mieli: Berek Moszkowski z Działoszyc (Wielopolski był mu winien 3000 złotych polskich), Berek Taunbanblatt, Mendel Wertraub ze Staszowa, Wenreich, Berek Trymoch, Spiro Rejmann, Zejzus z Wodzisławia, Walfen i Merkus z Działoszyc, Abraham Jaskiel, Moszek Kleger z Książa, Icek Białogórski z Pińczowa.
W dobrach Aleksandra Wielopolskiego, obejmujących między innymi Książ Wielki, w 1845 roku w 11 wsiach (na 31) żyło 96 Żydów. Dzierżawcami gruntów w Mierzawie (15 mórg) był Josek Borenstein, w Głogowianach Abraham Jaskiel, folwark Książ Wielki, Wrzosy, Zwierzyniec oraz krótko (1864-1876) Zygmuntów, Opacz dzierżawił Chaim Fisch.
Żydzi mogli handlować w miastach na targach i jarmarkach, zatrzymując się na nocleg w podmiejskich karczmach. W latach 1814-1816 Żydzi-karczmarze mieszkali między innymi w Podmiejskiej Woli, Falniowie, Pstroszycach, Strzeżowie, Przesławicach, Jaksicach, Biskupicach, Brzuchani i Kalinie Małej.
Proboszcz generalny zakonu Bożogrobców Mateusz Buydecki w roku 1767 wydał dekret, w którym zakazał Żydom osiedlania się w Miechowie (wcześniej także nie wolno im było tutaj mieszkać).
W Guberni Radomskiej, do której należał w 1860 roku powiat miechowski zamieszkiwało 10,6% Żydów. Na 114 miast guberni 42 posiadały przywilej zabraniający osiedlania się w nich Żydom. Były to między innymi Kielce, Jędrzejów oraz wymieniony wcześniej Miechów. Na mocy ograniczeń carskich zakaz ten obowiązywał do 1862 roku, czyli do reformy Aleksandra Wielopolskiego.
Równouprawnienie Żydów ukazem carskim z dnia 5 czerwca 1862 roku było wydarzeniem wielkiej wagi. Ludność żydowska w Królestwie Polskim liczyła w tym czasie 599875 osób, czyli ponad 12 procent ogółu ludności. Na mocy reformy uchylono zakaz nabywania dóbr ziemskich i nieruchomości w miastach, zamieszkiwania w niektórych miastach, wsiach i w pasie przygranicznym. Żydzi mogli teraz być świadkami przy aktach notarialnych i aktach stanu cywilnego. Ich zeznania w sprawach kryminalnych były równoważne z zeznaniami chrześcijan. Zabroniono im natomiast spisywania w języku hebrajskim testamentów, umów, weksli i ksiąg handlowych.
Reforma spowodowała masowy napływ Żydów do Miechowa, gdzie zaczęli nabywać nieruchomości, budować domy, zakładać młyny, fabryczki, otwierać szynki i zajmować się handlem.
Zabawną historię która miał miejsce w jednym z miast Guberni Radomskiej opisuje ks. Pycia w kiążce „Nad Cichą”. Aby zrównać Żydów z obywatelami polskimi, polecono nadać im nowe nazwiska polskie zamiast posiadanych niemieckich. Osoba, która dotarła do żony burmistrza z prezentem nadawane miała nazwisko ładniejsze, np. Warszawski, Krakowski, Proszowski itd., kto natomiast nie dał niczego brał nazwisko: Owsiany, Posłuszny, Zimny, Kaczka, Wróbel, Kapłon... Magistrat w Miechowie nie zmieniał nazwisk, ponieważ Żydów do 1862 roku w Miechowie nie było. Ale właśnie te nazwiska pojawiły się potem także tutaj... W 1862 roku był w Miechowie tylko jeden Żyd, cyrulik, mieszkał jednak poza miastem. Pierwszym Żydem osiadłym na stałe w Miechowie był niejaki Owsiany!, który otworzył szynk naprzeciw kościoła i plebanii. Podobnie było w Nowym Brzesku, gdzie pierwsza rodzina żydowska zamieszkała w 1862 roku.
W czasie powstania 1863 roku Żydzi dostarczali powstańcom broń, amunicję i umundurowanie. Wyróżnili się tutaj m.in. Żydzi z Działoszyc, Miechowa i Włoszczowy. W Działoszycach dostawcami byli Józef Erlich, Samuel Majerczyk, Mendel Banach i Icek Sarna. Wycofali się jednak ze współpracy z powstańcami po interwencji oddziału kozaków i splądrowaniu przez nich miasta. W Miechowie kontakty handlowe z powstańcami mieli Lejba Urman i Szlama Urman. Krótko w oddziale powstańczym był dzierżawca wsi znajdujących się w powiecie miechowskim (Kacice i Sosnowice) Józef Majzel.
Należy jednak zaznaczyć, że Żydzi współpracowali także z oddziałami rosyjskimi. W czasie bitwy miechowskiej osiedlonych w Miechowie było kilku Żydów, przeważnie szynkarzy, którzy w czasie represji i rabunku miasta byli oszczędzani. Handlowali potem mieniem zrabowanym mieszkańcom przez Rosjan.
W tabeli nadawczej miasta Miechowa z 1864 roku figuruje już dwóch żydowskich właścicieli gospodarstw rolnych i 13 właścicieli różnej wielkości parcel budowlanych.
W kolejnych latach Żydzi w znacznej ilości napływali do Miechowa, w 1874 roku było ich 274, by w roku 1915 dojść do 2335 osób co stanowiło 48,5% mieszkańców. W ciągu sześciu lat pomiędzy rokiem 1909 a 1915 nastąpił gwałtowny wzrost żydowskiej ludności Miechowa aż o 995 osób.
W naszym regionie nastroje antyżydowskie objawiały się w różny sposób. Wśród chłopów wystąpienia antyżydowskie i antyszlacheckie wzmogły się przed powstaniem 1863 roku. W Luborzycy, znajdującej się w tamtym czasie w obrębie powiatu miechowskiego odnotowano następujące wydarzenie: niejaki Tomasz Szemrek zebrał wszystkich włościan, nawołując, by Żydów i szlachtę powywieszać. Podobnie było we wsi Kuchary, gdzie włościanin Michał Markiewicz odgrażał się Żydom słowami „Skoro przyjdzie czas, to was psiakrwie Żydów i panów pomordujemy jak w Galicji”. W południowej części guberni radomskiej było to powszechne, ponieważ szlachtę i Żydów obwiniano o bardzo trudne warunki materialne chłopów.
W samym Miechowie natomiast, prawdopodobnie na przełomie XIX i XX wieku miało miejsce wydarzenie opisane przez ks. Pycię. Młodzież miechowska wtargnęła do bóżnicy i po zgaszeniu świateł zbiła obecnych tam Żydów. W konsekwencji młodzież ta została z Miechowa wydalona.
W tym samym mniej więcej czasie co cerkiew prawosławna (1893-1895), powstała w Miechowie z inicjatywy gminy żydowskiej murowana synagoga oraz cmentarz żydowski. Wejście na cmentarz znajdowało się od strony obecnej ulicy Powstańców 1863 roku. Grzebaniem zmarłych z zachowaniem rytuału pogrzebowego zajmowało się bractwo pogrzebowe „Chewra Kadisza”. Zmarłych, ułożonych na marach, przykrytych prześcieradłem szybkim krokiem Żydzi odprowadzali na kirkut. Przed pogrzebem w domu zmarły był opłakiwany przez płaczki.
Istotnym wyróżnikiem Żydów w Miechowie była ich religia. Nowy rok rozpoczynał się w połowie września dwudniowym świętem „Rosz Hoszana”. Po Rosz Hoszana następowało 10 dni pokuty - przygotowań do najbardziej uroczystego dnia w roku „Jom-Kipur”, czyli święta Sądnego Dnia. Żydzi ubrani w uroczyste szaty cały dzień pościli i całymi rodzinami uczestniczyli w wielogodzinnym nabożeństwie w synagodze. Kolejne święto to „Sukot”, będący pamiątką wędrówki Żydów po pustyni po uwolnieniu z niewoli egipskiej. Nie wolno było tego dnia opuszczać domu, w którym budowano szałas, by w jego wnętrzu spożyć następnie wieczerzę. W grudniu obchodzili ośmiodniowe święto Chanuka, w trakcie którego codziennie zapalano na 8-ramiennym świeczniku chanukowym o jedną świeczkę więcej. Na pamiątkę wyzwolenia Żydów z niewoli egipskiej obchodzono na wiosnę najważniejsze święto żydowskie - Święto Paschy – „Pesach”. Przez osiem dni spożywano wtedy cienkie pieczone placki, nazywane macami.
Zwykłym dniem świątecznym w tygodniu była sobota, czyli szabas. Żydzi mieli wtedy suro-wy zakaz jakiejkolwiek pracy. Szabas rozpoczynał się w piątkowy wieczór i trwał do wieczora w sobotę. Na stole stał obrzędowy siedmioramienny świecznik – menora, na którym płonęły świece. Posiłki (np. rybę, kurczaka) przygotowywano dzień wcześniej. Żydzi wspierali się wzajemnie, niosąc również pomoc najbiedniejszym. Jeśli np. kogoś nie było stać na spożycie uroczystego posiłku w szabas, otrzymywał pomoc w postaci jedzenia od gminy żydowskiej. Idąc do synagogi zabierali ze sobą torby, w których znajdowały się: tałes, czyli szeroki szal w białe i czarne pasy zakładany na ramiona oraz tefilim ze skóry z pergamino-wymi wypisami z Tory (hebrajskiego Pisma Świętego).
Oprócz wymienionych świąt obchodzono także Święto Przaśników, Zielone Świątki, Losy.
W Miechowie pod koniec I wojny światowej rabinem był Szaja Szajnfrucht, w Brzesku Nowym Matel Schapira, w Charsznicy Henoch Szajnfrucht, w Książu Wielkim Moses Natan Schapira, w Proszowicach Michał Zawac(dz?)ki a w Słomnikach J. Moses Haberland.
Od lat dwudziestych XX wieku gmina żydowska Nowego Brzeska i Proszowic należała do kahału w Miechowie.
W 1927 roku Zarząd Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Proszowicach wystąpił z wnioskiem o powierzenie rabinowi miechowskiemu Szajnfruchtowi pełnienia funkcji zastępcy rabina w Proszowicach. Stało się to na skutek braku porozumienia i walki o ten urząd pomiędzy zwolennikami judaizmu ortodoksyjnego (Agudas Israel) oraz syjonistami skupionymi wokół Towarzystwa Mizrachi. Szajnfruchtowi nie udało się złagodzić konfliktu – pochłonięty obowiązkami rabina w Miechowie, w Proszowicach był zaledwie raz lub dwa razy.
Na przełomie wieku XIX i XX w Miechowie były dwie dentystki Żydówki: Boga Perla Epsztejn i Sura Ruchla Kobylnicka oraz lekarz dr Stefan Lejman. Właścicielem drukarni i księgarni był Icek Posłuszny, młyna Warszawski, wytwórni kozików Izrael Kupczyk.
W późniejszym okresie funkcjonowało tu wiele sklepów prowadzonych przez Żydów, między innymi pasmanteria którą prowadziła Hana Rubinka, sklep z łokciówką Golsztajna, oraz sklepy Mojżesza Katzengolda, Arona Sercarza. Barwny opis zakupów zawiera książka Janiny Bergander „Dzieciństwo. Sto lat z życia mojego miasta”- w sklepie żydowskim można było się targować bez ograniczeń, uzyskując niejednokrotnie duży upust od ceny początkowej. Żydzi szanowali zarówno siebie, jak też klientów. W sklepie z galanterią Jamy przy ulicy Krakowskiej 8 klientów obsługiwał sam właściciel, odświętnie ubrany, w czarnym chałacie, czarnych lakierkach i białych skarpetkach, na głowie zaś jarmułka i długie kręcone pejsy. Taki strój inni Żydzi nosili w szabas idąc do synagogi.
Kobiety żydowskie z chwilą wyjścia za mąż miały obowiązek golenia głowy, w związku z czym prawie każda z nich nosiła perukę. Strój ich, w przeciwieństwie do mężczyzn, praktycznie nie różnił się od ubioru kobiet polskich, z tym jednak, że dominował w nich także kolor czarny.
W dni targowe do Miechowa przyjeżdżali okoliczni dziedzice, np. Zdziechowski, Kleszczyński, Dębski, Dzianot, Bukowiecki. Od razu po przybyciu otaczani byli wianuszkiem Żydów, którzy zawsze mieli do nich jakąś sprawę. Niejednokrotnie właściciele większych majątków byli po prostu zadłużeni u Żydów.
Okres ten zasadniczo się nie różnił, jeśli chodzi o poglądy na temat Żydów. W prasie kieleckiej donoszono z Miechowa: „Kupiectwo tutejsze, czyli Żydzi, bo któż inny jest kupcem wyzyskuje tylko nazwisko kupca, właściwie są to przekupnie korzystający z każdego położenia sprzedającego, obdzierający go niemiłosiernie”. Ale czy słowa te można uznać za prawdę? Dla chłopów przybywających na jarmark do Miechowa (i nie tylko dla nich) właśnie sklep żydowski był miejscem, gdzie mogli kupić potrzebne rzeczy za niewygórowaną cenę. Mieszczanie małych miasteczek na ogół traktowali chłopów nieżyczliwie, prawie zawsze z góry, starali się nie spoufalać z nimi. Wystarczyło spędzić kilka chwil na jarmarku, by usłyszeć okrzyki „Ty chamie”, na co obdarowany takim określeniem chłop odpowiadał zwrotem „Ty gólonie”. Naturalne wydawało się w tej sytuacji postępowanie chłopa, który „gdy przychodzi do miasta coś kupić, idzie około sklepów, wpatruje się wilczym wzrokiem we drzwi, czy tam gólon nie sprzedaje, bo już on tam nie wnijdzie, do tego wroga, a natomiast wybiera najbrudniejszy sklep, aby tylko żydowski i kupuje tam co mu potrzeba”.
W 1916 roku obwód miechowski zajmował powierzchnię 1362 km2. Większe skupiska ludności żydowskiej znajdowały się w Miechowie – 2430 osób, Słomnikach 1134 osoby, w Proszowicach 1126 osób, Książu Wielkim 945 osób, Brzesku Nowym 450 osób, oraz: w Kozłowie 61 osób, Witowicach 57 osób, Przysiece 43 osoby i Kościejowie 28 osób.
W tym czasie wielu Żydów było właścicielami lub dzierżawcami ziemskich majątków położonych właśnie na terenie obwodu miechowskiego. Dla przykładu właścicielem majątku obejmującego Kościejów, Opaty, Laski Kościejowskie był Schwimmer Chaim Szmul, właścicielem Słupowa i Toporowa był Schöntal Alter.
Pisano, że „ handel spoczywa głównie w rękach żydowskich, w ostatnich jednak czasach zrobili i Polacy na tem polu znaczne postępy”.
Żydzi dużo uwagi przywiązywali do odpowiedniego kształcenia swoich dzieci, a szczególnie chłopców. W żydowskich elementarnych szkołach wyznaniowych (chederach) uczono religii, liturgii, języka hebrajskiego i historii Żydów. Przyjęto zasadę, że na jeden cheder powinno przypadać około 20 uczniów. Jest to zrozumiałe, ponieważ cheder mieścił się zazwyczaj w jednym pomieszczeniu, często było to ubogie mieszkanie nauczyciela.
W 1888 roku wprowadzono obowiązek uczenia w chederach języka rosyjskiego oprócz hebrajskiego. Mełamedzi (nauczyciele) musieli posiadać zaświadczenie od rabina okręgu bożniczego stwierdzające posiadanie dostatecznej wiedzy dla nauczania języka hebrajskiego i zasad wiary żydowskiej oraz świadectwo nadane przez kuratora, uprawniające ich do nauczania. Przed otwarciem chederu pomieszczenie było odbierane przez specjalną komisję. W 1886 roku na terenie powiatu miechowskiego były 22 chedery w których uczyło się 280 chłopców, przy czym na jeden cheder przypadało średnio 12,7 ucznia.
W roku 1899 w powiecie było 18 chederów, w 1901 – 33 chedery a w 1903 – 24.
W samym Miechowie w tych latach było odpowiednio: 5, 8 i 7 chederów ( dla porównania w Działoszycach w 1903 roku było ich aż 27). Z troski o zachowanie jedności wyznaniowej brała się niechęć ortodoksów do świeckiego kształcenia dzieci. Chasydzi uważali wręcz za grzech posyłanie synów do szkoły świeckiej, choć córki nie podlegały takim zakazom.
Panuje opinia, że przez pierwsze dziesięć lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości miechowscy Żydzi bojkotowali gimnazjum państwowe. Mimo to uczniami gimnazjum w tym czasie byli miedzy innymi Arona Sercarz, Rachmil Ickowicz, Lejb Skwron, Mojżesz Katzengold, Berek Solewicz, Szymcha Zybenberg, Kazimierz Lejman, Salomon Katzengold, Berek Szental. Biorąc pod uwagę, że już w 1916 roku w gimnazjum było 230 uczniów oraz że prawie połowa ludności Miechowa to byli Żydzi, ilość uczących się w nim dzieci żydowskich była minimalna. Absencja nie wynikała z niechęci żydowskich mieszkańców Miechowa do kształcenia dzieci, lecz miała podłoże w przeświadczeniu o panującym w tej szkole antysemityzmie. Bogatsze dzieci natomiast kształciły się w szkołach prywatnych. Dopiero około 1930 r. obawy zostały przełamane – w roku szkolnym 1930/1931 uczyło się w gimnazjum 12 uczniów narodowości żydowskiej.
Już na początku XX wieku na Uniwersytecie Jagiellońskim studiowali m.in. pochodzący z Miechowa: Józef Silberstein, Helena Bochnerówna, Helena Bodnerówna i Bronisław Grosser.
Jedną z form działalności kulturalnej były kółka teatralne. Stowarzyszenia Biblioteki Żydowskiej im. L.J. Pereca zorganizowały je między innymi w Miechowie, Staszowie i Pilicy.
Biblioteki w małych miasteczkach niejednokrotnie były skazane na konflikty z lokalnymi autorytetami religijnymi i środowiskami zachowawczymi. W Miechowie otwarcie w latach I wojny światowej biblioteki młodzieżowej „Dror” doprowadziło do konfliktu założycieli z rodzicami. Godni zaufania obywatele stali natomiast za bibliotekami najstarszego świeckiego stowarzyszenia kulturalnego – Żydowskiego Towarzystwa Literacko – Dramatycznego „Hazomir”. Jego założycielami w Miechowie byli Abram Wajsfleisz, Hirsz Łowczy, Jankiel Blum oraz Rozalia Fridenberg. Ze statutu miechowskiego „Hazomiru” możemy się dowiedzieć, że miał on na celu zaznajomienie członków z utworami literatury i sztuki poprzez urządzanie odczytów i wieczorów, udzielanie pomocy materialnej osobom pracującym na polu literackim, muzycznym itp. Członkowie stowarzyszenia mogli się zbierać w celu wykonywania utworów muzycznych, ćwiczenia się w deklamacji, mogli również urządzać koncerty, przedstawienia, odczyty, kursy i wieczory muzyczno-literackie. Hazomir swą świetność przeżył przed 1918 rokiem, ale dwie jego biblioteki: w Miechowie i Będzinie miały duże księgozbiory. Miechowski „Hazomir” prowadził bibliotekę od 1916 roku w której w 1926 roku było 4035 tomów, w tym sporo literatury dramatycznej i duży dział poradnictwa repertuarowego. W dwudziestoleciu międzywojennym opiekowali się tą biblioteką akademicy (studenci), którzy dla potrzeb miechowskiej młodzieży prenumerowali także centralną pasę żydowską.
W 1927 roku w powiecie miechowskim prenumerata prasy nie była szeroko rozwinięta, prenumerowano: Haint – 18 egz., Unzer Leben – 2 egz., Handels – Cajtung – 4 egz., Der Jud – 5 egz., Unzer Expres – 2 egz., Morgensztern – 1 egz.
Polacy i Żydzi żyjąc obok siebie często nawiązywali ze sobą kontakty towarzyskie. Zapraszano się wzajemnie na większe święta, wspólnie obchodzono uroczystości rodzinne.
Do małżeństw między Żydami a Polakami dochodziło rzadko, wchodziła tu w rachubę zmiana religii, obyczajów a także presja najbliższego otoczenia. W sytuacji, gdy wyznawca religii mojżeszowej zmienił wyznanie, to gmina żydowska uznawała tę osobę za zmarłą, a rodzina odprawiała pokutę. „To była pokuta bez prawdziwej śmierci, bez modłów po zmarłym. Przez siedem dni ani jeden Żyd nie przekroczył progu. Nikt nie przyniósł słowa pocieszenia.”
Z dokumentacji prowadzonej przez rabina wynika, że do połowy 1924 roku w okręgu bóżniczym miechowskim 10 par żydowskich zawarło małżeństwo. Informacje o przeprowadzeniu obrzędu ślubnego przesyłano do Urzędu Stanu Cywilnego. W bóżnicy trzykrotnie ogłaszano informacje o ślubie. W wystawianych zaświadczeniach potwierdzano zapowiedzi oraz fakt, że do sporządzenia aktu ślubu nie zachodzą żadne przeszkody. W akcie ślubnym zawierano informacje o umowach przedślubnych zawartych pomiędzy małżonkami w obecności notariusza. Pieczęcie na dokumentach potwierdzają, że w 1924 roku istniał w Miechowie Zarząd Gminy Wyznaniowej Żydowskiej.
Według danych ze spisu powszechnego z 1931 roku powiat miechowski zamieszkiwały 154574 osoby, w tym 7271 Żydów.
Od początku wojny żołnierze niemieccy okazywali wrogi stosunek wobec ludności żydowskiej. Zmuszali Żydów do świadczeń rzeczowych i finansowych, a także do wykonywania robót, najczęściej przy naprawie i budowie dróg ( np. budowa szosy Racławice – Skalbmierz). Do Żydów należało też sprzątanie ulic i rynku.
Już 12 października 1939 roku na pierwszej konferencji burmistrzów, wójtów i sekretarzy gmin, zwołanej przez komisarycznego landrata niemieckiego dra Boosa (późniejszego starostę), miasta i gminy upoważnione zostały do specjalnego opodatkowania Żydów, jednak żadna gmina ani miasto nie skorzystało z upoważnienia. 23 listopada 1939 roku na mocy zarządzenia Generalnego Gubernatora Franka nakazano Żydom nosić na prawym ramieniu białą opaskę z gwiazdą żydowską.
Od grudnia 1939 roku rozporządzeniem dowódcy SS i policji w Generalnym Gubernatorstwie obowiązywał Żydów od lat 12 do 60 przymus pracy. Także w grudniu utworzono rady żydowskie (Judenraty), które miały być pośrednikiem między władzą okupacyjną a ludnością żydowską. Odpowiadały one za terminowe wykonywanie zarządzeń okupanta. W Miechowie, Proszowicach, Słomnikach i Brzesku Nowym Niemcy powołali gminy żydowskie.
Do zarządu gminy w Miechowie weszli bogaci Żydzi: Bremer – właściciel składu zboża, Sercarz i Bohner – właściciele sklepów oraz Młynarski, Skowron i inni.
15 lutego 1940 roku dr Boos zarządził, że racje chleba dla Żydów mają wynosić dziennie 125 dkg, Polacy mieli przydział na 150 dkg, Volksdeutsche 175 dkg a Niemcy 250 dkg.
Na szerszą skalę akcja eksterminacji Żydów rozpoczęła się w powiecie miechowskim w lutym 1940 roku. Zapoczątkowały ją sankcje gospodarcze wskutek czego drobne sklepy uległy likwidacji. W marcu 1940 roku przeprowadzono spisy towarów w większych sklepach, natomiast w kwietniu przystąpiono do konfiskaty towarów objętych spisami inwentaryzacyjnymi. Od kwietnia 1940 roku zaczęto wykorzystywać Żydów do bezpłatnych prac publicznych. Zabroniono im też korzystać z chodników, mogli chodzić wyłącznie bokami jezdni. Ze sprawozdania starosty powiatu miechowskiego za wrzesień 1940 roku możemy się dowiedzieć, że „rady żydowskie na pewno dysponują jeszcze pieniędzmi, bo w innym przypadku nie byłby możliwy np. fakt, że Rada Żydowska w Wolbromiu chce się podjąć żywienia 150-200 ubogich Żydów, uruchamiając kuchnię społeczną”. Starosta zaproponował, by wprowadzić do rozporządzeń dotyczących pracy Żydów takie zmiany, które pozwoliłyby zmusić korzystających z bezpłatnego żywienia do bezpłatnych robót.
Jesienią 1940 roku Niemy urządzili na rynku publiczne golenie Żydów. Była to krwawa kosmetyka. Na oczach zatrzymywanej siłą ludności polskiej wyszarpywano Żydom brody, które spływały krwią.
W dużych miastach, takich jak Kraków czy Warszawa już w końcu 1940 roku zaczęto tworzyć getta, w powiecie miechowskim Żydzi prowadzili jeszcze w tym czasie swoje sklepy.
W dniu 10 lutego 1942 roku starosta miechowski dr Zisner wydał nakaz wydzielenia odrębnych ulic w miastach i spędzenia do nich Żydów. Niemcy nie spieszyli się zbytnio z wykonywaniem tego zarządzenia. Straszyli Żydów gettem i wyłudzali od nich kosztowne łapówki. Latem 1942 roku w powiecie zaczęła się jawna grabież mienia żydowskiego. W sierpniu 1942 r. na odprawie, w której wzięli udział między innymi nowy starosta dr Alfons Kalpers oraz szef Gestapo Riedinger zapadły postanowienia natychmiastowego wprowadzenia w życie zarządzeń o utworzeniu gett w Miechowie, Działoszycach i Wolbromiu oraz o utworzeniu Powiatowego Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Miechowie. Prezesem związku został Apfelnbaum. Getto w Miechowie utworzono na obszarze miedzy Rynkiem i ulicami: Krakowską, Słowackiego i Mickiewicza. Panowała tam ogromna ciasnota, wybuchały epidemie. Wyjście i wejście do getta możliwe było tylko na podstawie specjalnych przepustek i w wyznaczonych miejscach. Wartę wewnętrzną i zewnętrzną pełniła pod dowództwem niemieckim nie uzbrojona straż żydowska – Judische Ordnungspolizei (JOP).
Od października 1941 roku na podstawie rozporządzenia Franka kara śmierci przewidziana była za opuszczanie przez Żydów gett, jak również za udzielanie im schronienia. W listopadzie tego roku wprowadzono zakaz używania przez Żydów wszelkich środków transportu, w tym dorożek, wozów i sań.
Rozpoczęły się masowe rozstrzeliwania Żydów, którzy nie stawiali oporu. W sierpniu 1942 roku Niemcy spędzili na łąkę koło Słomnik kilka tys. Żydów. Osoby powyżej 60 lat, chorych oraz dzieci rozstrzelano. Około 100 osób wywieziono do pracy, natomiast resztę – w nieznanym kierunku. Podczas transportu Żydów z Charsznicy do Miechowa w Chodówkach rozstrzelano za pierwszym razem 24 osoby, a za drugim – 70.
3 września 1942 roku w Działoszycach rozstrzelano około 1200 osób narodowości Żydowskiej, pozostałe osoby wywieziono do obozu zagłady w Bełżcu.
7 i 8 listopada 1942 roku wysiedlono dużą część Żydów z getta miechowskiego do Bełżca.
8 listopada 1942 roku starosta miechowski dr Alfons Kalpers zarządził, że wszyscy Żydzi muszą być z terenu powiatu usunięci. Za pomoc żydom kara śmierci.
18 listopada 1942 roku około 500 Żydów z miechowskiego getta wywieziono do Bełżca, osoby ukrywające się w getcie tropiono psami. Dnia 19 listopada 1942 roku w Chodówkach rozstrzelano około 360 (380?) Żydów. Pochodzący z Jędrzejowa Sewel Stern widząc, jak Heindrich Schmidt strzela do jego dzieci, rzucił się na Niemca raniąc go ciężko nożem w gardło.
23 listopada 1942 roku na cmentarzu żydowskim w Miechowie żandarmeria niemiecka rozstrzelała 35 osób.
Ciągłe niebezpieczeństwo groziło ze strony tzw. Jagdkomando, czyli zorganizowanych przez hitlerowców oddziałów tropiących. Udając partyzantów, grupy te przybywały na wieś, szły do lasu, tropiły partyzantów i ukrywających się Żydów. Miechowskie Jagdkomando popełniło wiele morderstw w czasie wojny.
W okresie największego nasilenia terroru wobec ludności żydowskiej Polacy udzielali jej pomocy. Przechowywali w swych mieszkaniach i gospodarstwach całe rodziny żydowskie, mimo, że wiązało się to z ryzykiem utraty życia. Jako przykład należy podać pana Karola Naziemca z Miechowa, który uratował 5 osób (3 braci Czajkowskich i 2 braci Kajzerów) oraz Aleksandra Hebdowskiego z Nasiechowic, który przechował w swoim gospodarstwie Chaskiela Weinryba.
Nie wszystkie próby pomocy kończyły się powodzeniem. Pod koniec stycznia 1943 roku hitlerowcy rozstrzelali w Wierzbicy 3 polskie rodziny ( łącznie 15 osób) ponieważ otrzymali informację od konfidentów, że ukrywają się u nich Żydzi. 15 marca 1943 roku gestapowcy przyjechali do Siedlisk pod Miechowem, gdzie u Wincentego Baranka znaleźli ukrywających się Żydów: Pińczowskiego, Skowrona, Sybirskiego i Wajcmana. Zginęli wszyscy ukrywający się Żydzi oraz cała rodzina Baranków. W tym samym miesiącu za pomoc Żydom rozstrzelany został w Miechowie wraz z synem Michalski ze Słomnik a w Rzędowicach straceni zostali Franciszek i Julia Chybowscy. W 1944 roku w Krępie zastrzelono za ukrywanie Żyda rolnika Józefa Wydmańskiego a jego zabudowania spalono. W Giebułtowie granatowa policja rozstrzelała 17 Żydów ukrywających się w gospodarstwie Koniecznych. Zabito również Natalię Konieczną wraz z córką.

Po Żydach miechowskich nie pozostało wiele śladów. W miejscu, gdzie przed wojną był żydowski cmentarz znajdują się dwa nagrobki upamiętniające śmierć 35 osób zamordowanych 23 listopada 1942 roku przez Niemców. W Chodówkach, około 50 metrów od szosy, wśród pól uprawnych znajduje się pomnik poświęcony pamięci 630 Żydów zamordowanych w 1942 roku. Synagoga na ulicy Mickiewicza w Miechowie została zamieniona ba budynek administracyjno-usługowy. W Książu Wielkim, na terenie dawnego cmentarza żydowskiego znajduje się tablica pamiątkowa z napisami w języku hebrajskim. Bóżnica wybudowana w 1846 roku jest w stanie ruiny. W Słomnikach w 1998 roku został odnowiony cmentarz, synagoga, znajdująca się w niezłym stanie technicznym została przekazana przez samorząd krakowskiej gminie żydowskiej.

„Już nie ma tych miasteczek, gdzie szewc był poetą
Zegarmistrz filozofem, fryzjer trubadurem
Nie ma już tych miasteczek, gdzie biblijne pieśni
Wiatr łączył z polską piosnką i słowiańskim żalem [...]”




Częstochowa życie kulturalne częstochowskich Żydów

Pierwsze próby żydowskiego teatru amatorskiego w Częstochowie zaczęły pojawiać się na przełomie XIX i XX wieku. Trupy amatorskie rekrutowały się tu, podobnie jak ich widownia, z ludności robotniczej. Przedstawienia odbywały się w salach weselnych i remizach. Teatr amatorski borykał się z dużymi trudnościami: napotykał na represje carskiej cenzury, wstrzymującej niektóre pozycje repertuarowe, miał też kłopoty lokalowe.
Swoją historię żydowski teatr amatorski w Częstochowie rozpoczął od teatru dziecięcego Jakuba Bera Sikwera. Wystawiono wówczas sztukę ''Die zwej Kuni Lemel". Z tego właśnie zespołu wyłoniła się w 1905 roku grupa amatorów, która wystawiła też z dużym powodzeniem sztukę ''Uriel Akosta".
W 1906 roku zorganizowano przy Syjonistycznej Socjalistycznej Partii Robotniczej Ferainigte (Zjednoczeni) - kółko amatorskie. Zespół ten wystawił sztuki ''Jean i Madeline'', ''Żydzi". Występ tej grupy amatorów był dużym wydarzeniem.
W 1908 roku powstało koło dramatyczne, powołane przez dwóch działaczy ruchu syjonistycznego: Mojżesza Zajndsztajna i Leona Kopińskiego, którzy chcieli je związać z ruchem syjonistycznym, włączając je do sieci "Hazomir". Okazało się jednak, że koło przyciągnęło też i rzeczników nurtu asymilatorskiego, którzy ostatecznie zwyciężyli. Koło zarejestrowane ostatecznie pod nazwą "Lira", miało elitarny charakter, skupiając przede wszystkim inteligencję. Odwiedzali je I.L.Perec i Sz. Alejchem. Przestało istnieć z wybuchem I wojny światowej.
Z chwilą powstania Żydowskiego Towarzystwa Literackiego rozpoczął się nowy rozdział żydowskiego teatru w Częstochowie. Towarzystwo to posiadało własną sekcję dramatyczną, aktywną w latach 1911-1913. Pierwsze przedstawienie odbyło się 16 IV 1911 r w sali ''Liry". Wykonano wówczas dwie jednoaktówki: ''Der ajbikier lid" (Wieczna pieśń) M. Arnsztajna oraz ''Bachurim"- komedię w jednym akcie Ichaka Kacenelsona. Tego samego wieczoru zaprezentowano ''Gezicht" I.L Pereca, ''Der meszugena in szpital" - Dronowa, ''Cu di brider" - Bauszewera, ''S'gajt cu Pesach" I L. Pereeca. Drugi wieczór Żydowskiego Towarzystwa Literackiego odbył się 23 V 1911r w teatrze miejskim (Sala Paryska). Wykonano cztery jednoaktówki I. L. Pereca. Dnia 22 XI 1913 r w sali ''Liry" zorganizowano wieczór poświęcony Szolem Alejchemowi. Grupa aktorów wystawiła znaną komedię ''Mensz" (Ludzie). Dwa inne przedstawienia w "Lirze" odbyły się z inicjatywy Częstochowskiego Związku Sportowego. 2 i 15 X 1911r wystawiono sztukę ''Agenci" - Szolema Alejchema i ''Dos retenisz in di lezung''. 15 września 1912 r w ''Lirze'' odbyło się spotkanie rodzinne, na które zaproszono Józefa Tunkela. Wykonano jednoaktówkę Szołema Hejhema "Mazłotow" (Szczęście). 21 i 22 lutego 1913 r. w sali "Liry" występował zespół pod kierownictwem pani Tryling i Adolfa Bermana. Reżyserem w tym zespole był H. L. Żelazo. Grupa ta wystawiła 3 sztuki: Żelazna kobieta, Dr Zajfeublaz, Amerykanka. 13 marca 1913 r. ta sama grupa wystawiła sztukę Jakuba Gordina "Di Szune". W okresie świąt Sukkot - jesienią 1913 roku w sali "Liry"", występowały dwa zespoły: jeden pod dyrekcją Michelsona, który wystawił operetkę komiczną "Mąż jego żony", drugi w reżyserii Hendelista -ze sztuką "Dora". Był to melodramat w czterech aktach. Wystawiono wówczas także sztukę "Żydowski król Lir". Dnia 14 XI. 1913 r - odbyła się operetka "Wesoły ptaszek", zrealizowana przez żydowski zespół teatralny. Dnia 23 III 1913 r Towarzystwo "Lira" zorganizowało wieczór purymowy wystawiając jednoaktówkę " Der frage cajchn" (Znaki zapytania).
W latach I wojny światowej działała w Częstochowie grupa amatorów ukonstytuowana przy Towarzystwie Miłośników Żydowskiej Sztuki Teatralnej. Reżyserem zespołu był Herszel Gotajner. Grupa wystawiała komedie, jednoaktówki, żywe obrazy, ale też poważny repertuar dramatyczny.
Wśród wielu sztuk znalazły się "Rodzina" - H.D. Nomberga i "Żydzi" Czirkowera. Pozytywna ocena przedstawień doprowadziła do dodatkowych występów na prowincji w okolicy Częstochowy.
Ostatnie wojenne lata i początek nowej Polski były okresem ciszy dla częstochowskich kółek amatorskich, ale już 4 kwietnia 1920 roku sekcja dramatyczna robotniczego Klubu "Feraingte" (Zjednoczeni) wznowiła swoją pracę kulturalną przedstawieniem F. Bimkosa "Di Genuwim (Złodzieje). Przedstawienie odbyło się w teatrze "Polonia". Główną rolę grał Sz. Frank.
11 XII 1920 z inicjatywy gazety "Dos Naje Wort" (Nowe Słowo) odbyła się uroczystość poświęcona Sz. Anskiemu (dramaturg). Wystawiono jednoaktówkę "Ojciec i syn". Dnia 22 I 1921 wystawiono już wcześniej graną sztukę "Złodzieje", a dochód przeznaczono na rzecz Rady Związków Zawodowych w Częstochowie. W tym samym roku wystawiono sztukę "Wiejski chłopiec". Prawdziwym świętem w żydowskim środowisku były dziecięce występy w Szkole Ludowej Pereca i w Domu Dziecka.
W 1927 roku próbowano założyć w Częstochowie stały teatr. Radny z bundowskiej frakcji w Radzie Miejskiej R. Federman przeprowadził rezolucję z uchwałą, aby subsydiować Teatr Żydowski kwotą 1000 złotych. Została ona wpłacona do Żydowskiego Związku Artystów w Warszawie. Zawiązał się też komitet organizacyjny na rzecz teatru żydowskiego w Częstochowie. Te fakty miały wpływ na to, że gościnnie występujące w Częstochowie żydowskie zespoły teatralne zaczęły swoje przedstawienia prezentować w miejskim polskim teatrze przy ul. Kilińskiego. Było to bardzo istotne wydarzenie zważywszy, że pierwsze przedstawienia Teatru Żydowskiego w Częstochowie odbywały się w sali straży pożarnej "Lira" lub w Klubie Sportowym "Warta".
W połowie lat trzydziestych przedsiębiorca teatralny Mordka Chaim Epstein założył teatr rewiowy, który miał stałą siedzibę w Częstochowie, ale faktycznie był teatrem objazdowym.

ZESPOŁY PRZYJEZDNE
W Częstochowie występowały prawie wszystkie grupy teatralne-żydowskie działające w Polsce. Jedną z pierwszych, które gościnnie występowały w Częstochowie jeszcze przed I wojną światową była - grupa Kuprinowa z Polą Portnoj. Długi czas przebywała w Częstochowie grupa Mosze Zylberkasta pod kierownictwem Wajschoffa. M. Zylberkast reżyserował kilka przedstawień i sam w nich występował. Jedną ze sztuk była ''Newila'' Pereca Hirszbajna.
W pierwszych latach po wyzwoleniu Polski gościło w Częstochowie szereg żydowskich grup teatralnych, z najbardziej znakomitymi aktorami na czele. W latach 1922-1923 występowała gościnnie ze swoim teatrem Estera Rachel Kamińska w trzech przedstawieniach: "Siedmiu powieszonych" (7 gechengene), "Sonata Krojcerowska" (Krojcer Sonata), "Mirele Efros".
W 1924r odwiedziła Częstochowę grupa Cimbalisty i Reginy Cukier. Przedstawienia odbywały się w sali sportowego Klubu "Warta" w II Alei. W zespole tym występował amator z Częstochowy Mosze Kohn, który został zawodowym aktorem i zdał egzamin aktorski w Związku Aktorów w Warszawie. W 1925 gościło w Częstochowie studio dramatyczne Helemana - wystawiając "Zielone pola" Pereca Hirszbajna oraz "Kwadraturę Koła"
W 1927 dłuższy czas występował w Częstochowie Zespół Nechome i Kodisz. Z wielu przedstawień dramatycznych, operetek gorąco przyjętych przez publiczność, najbardziej podobała się sztuka "Golem" w reżyserii Marka Amsztajna. Przedstawienia były oglądane również przez polską publiczność, co było ogromną rzadkością w Polsce.
W latach 1928-29 odwiedziła Częstochowę grupa Wileńska z Miriam Orleską i Maze. Z dużym uznaniem spotkała się wystawiona przez nich sztuka według powieści Szolema Asza "Kidusz Haszem". Częstochowę odwiedzili również Jakub Waislic i Józef Kamień. Ze spektaklami, jak również z pojedynczymi koncertami bywali w Częstochowie aktorzy znanego teatru "Habima" oraz znakomitego rosyjskiego kabaretu artystycznego "Niebieski Ptak". Należy przypomnieć nazwiska takich aktorów jak: Zygmunt Turkow, Ida Kamińska, Janas Turkow. W Częstochowie występowali również aktorzy z teatrów rewiowych i operetkowych. Interesujące występy dawał "Art" pod dyrekcją Mosze Bradersona, a także "Azazel" i grupy operetkowe Herszkowicza.

TEATR "U WOLBERGA"
Przez wiele lat przy Alei NMP nr 12 funkcjonował tzw. ogródek, teatr-kawiarnia, miejsce wystawiania sztuk, odczytów i spotkań ludności Częstochowy. W r. 1915 Wolberg postanowił wystawić tzw. teatr letni. Jak pisał reporter "Gońca Częstochowskiego", ma to być "... teatr letni, nieco mniejszy bo na 600 osób, drewniany ale z lożami i galerią. Stanąć ma on w ogrodzie Wolbergów (...) w pobliżu bramy wejściowej. W budynku tym będą znajdować przytułek liczne zespoły komediowe i operetkowe, które do tej pory powstrzymywał od przybycia do Częstochowy brak taniej sali teatralnej". Budynek Wolbergowskiego teatru zaprojektowano jako salę teatralną na czas letni, zimą miał służyć jako restauracja. Ostatecznie, pomimo trwającej wojny, wiosną 1915 roku dokonano otwarcia teatru u Wolberga. Początkowo nazwano ów teatrzyk "Apollo", następnie zmieniono na "Teatr Nowości", by wreszcie w roku 1919, ostatecznie ustalić nazwę na "Teatr Polonia"
W teatrze "u Wolberga", tak bowiem powszechnie nazywano tę placówkę kulturalną, występowali m. innymi: znany warszawski aktor Romuald Gierasiński, tutaj wygłaszał swój odczyt w roku 1919 Juliusz Kaden-Bandrowski, w teatrze w roku 1920 można było oglądać sprowadzoną z Wiednia wystawę figur woskowych. "U Wolberga" także, Franciszek Strużewski zamierzał stworzyć odpowiednik warszawskiego kabaretu "Qui pro quo".
Po II wojnie światowej, w pomieszczeniach wolbergowskiego teatru mieściło się przez jakiś czas kino.

Częstochowa żydowskie szkolnictwo

Edukacja


Do 1805 Żydzi nie korzystali jeszcze z żadnych z działających w mieście szkół publicznych, ale w roku następnym posiadali już własną szkołę. Jednakże poziom nauczania był w niej niski. Dzieci żydowskie uczono jedynie czytać i pisać, w oparciu o Torę. Była to szkółka o charakterze czysto wyznaniowym. Mieściła się na placu zwanym Giecowizną, obok domu modlitwy przy ulicy Prostej, prowadzącej ze Starego Rynku do obecnie istniejącego mostu. Sam budynek szkolny był podobno jednym z okazalszych w mieście.
Szkolnictwo żydowskie, elementarne, średnie i zawodowe, rozwinęło się w Częstochowie dopiero w ostatnich latach XIX stulecia. Przy ulicy Mirowskiej istniała elementarna szkoła dla dziewcząt żydowskich, zaś przy ulicy Garibaldiego dla chłopców. Dużą aktywność przejawiała gmina żydowska w kształceniu przyszłych opiekunów synagog.
Przy synagodze istniała tzw. Szkoła Kahalna, w której uczono przede wszystkim dla potrzeb religijnych (muzyka, śpiewy żydowskie itp.). Przy ulicy Nadrzecznej, jeszcze w wieku XIX, powstała tzw. Talmud Tora, szkoła finansowana przez gminę i żydowskie fabryki z Częstochowy i okolicy. W roku 1893 uczęszczało do niej 100 dzieci żydowskich.
Niezależnie od wyżej wspomnianych istniały także w Częstochowie tzw. chedery - prywatne szkółki żydowskie. Wg spisu z roku 1905 do pięćdziesięciu takich szkół uczęszczało ponad 4000 uczniów. W 1922 r. chederom prowadzonym przez Talmud Torę przyznano prawa szkół powszechnych. Warunkiem było uzupełnienie programu nauczania o przedmioty świeckie. Nauczanie w chederach zreformowanych obejmowało 27 - 37 godzin tygodniowo przedmiotów religijnych i od 10 do 27 godzin przedmiotów świeckich. Nauka w chederach była bezpłatna, płace nauczycieli (małamedów) i utrzymanie lokali pokrywała gmina i składki zbierane przez stowarzyszenie Talmud Tora.
Konkurencją dla szkół Talmud Tory były szkoły zakładane przez inne stowarzyszenia. W Częstochowie działało Towarzystwo Żydowskich Szkół Powszechnych i Średnich związane z lewicą syjonistyczną. Łącznie, poza strukturą finansowanych przez gminę szkół istniały 4 szkoły prywatne uczące 317 uczniów (dane za rok 1938/39)
W latach trzydziestych w Częstochowie były dwie szkoły średnie o uprawnieniach gimnazjalnych - prywatne Gimnazjum koedukacyjne dr Filipa Axlera (ul. Jasnogórska) i gimnazjum Towarzystwa Żydowskich Szkół Średnich i Powszechnych (ul. Dąbrowskiego 3). To drugie powstało w 1917 z językiem wykładowym polskim. Pierwszym dyrektorem był Szymon Brisz, później przez jakiś czas kierował nim znany historyk Majer Bałaban. W latach trzydziestych dyrektorem szkoły był Henryk Lilien. Szkołą opiekowało się Towarzystwo Szkół Żydowskich związane z syjonistami. W programie nauczania był język i literatura hebrajska, przedmioty religijne, historia Żydów oraz - co było warunkiem uzyskania koncesji - normalne przedmioty szkolne.
Drugie gimnazjum Filipa Axlera miało charakter asymilatorski. Do normalnego programu nauczania zaledwie włączano elementy związane z tradycją żydowską.
Obok szkół średnich istniały także szkoły zawodowe. W Częstochowie pierwsza z nich powstała z inicjatywy prezesa gminy H. Markusfelda w 1892 r (obecna szkoła na Targowej).
W roku 1893 przy ulicy Nadrzecznej powstały warsztaty rzemieślnicze, które następnie w roku 1908, przekształcono w szkołę rzemieślniczą uczącą stolarstwa i ślusarstwa. W sąsiedztwie fabryki igieł istniała szkoła z własną fermą, w której regularne praktyki zawodowe odbywało przeciętnie około 30 uczniów, w tym także nieżydowskich. W latach trzydziestych działały; prywatna szkoła dokształcająca męska Związku Rzemieślników Żydów (200 uczniów) i prywatna szkoła dla terminatorek Żydówek (119 uczennic). Osobnym rodzajem szkolnictwa zawodowego był "hachszar" (gospodarstwo szkoleniowe przygotowujące młodzież do pracy w rolnictwie). W Częstochowie gospodarstwo takie istniało na gruntach na północ od miasta (ogródek działkowy koło Promenady). Ta forma kształcenia prowadzona była przez organizację harcerską Hechaluc, finansowana była przez Światową Centralę Syjonistyczną.



Źródła:
"Żydzi w dziejach Częstochowy" red. Zbigniew Jakubowski, 1991
Jarosław Kapsa "Gmina Żydowska w Częstochowie w latach trzydziestych" Gazeta Częstochowska 1997 nr 17
Biuletyn 6/2/95 WSP Częstochowa

Częstochowa Polacy i Żydzi obok siebie , współistnienie

Dzieje gminy żydowskiej w Częstochowie datują się około 1700 roku. Ówczesne źródła historyczne wspominają o zamieszkiwaniu na terenie miasta kilkunastu rodzin pochodzenia żydowskiego, spośród których większość trudniła się tkactwem. Ta gałąź przemysłu była zresztą najbardziej rozwinięta, zarówno w samym mieście, jak i jego najbliższej okolicy. W kilkadziesiąt lat później, w roku 1765, gmina żydowska w Częstochowie liczyła już 51 rodzin. W tym samym roku Żydzi przystąpili do wznoszenia synagogi przy ulicy Nadrzecznej.
Nowa synagoga - większa i okazalsza powstała w roku 1899 przy ówczesnej ulicy Spadek i Aleksandryjskiej, w miejscu gdzie dziś wznosi się gmach częstochowskiej filharmonii.
Społeczeństwo żydowskie w Częstochowie współtworzyło atmosferę miast, zgodnie egzystując z katolikami czy protestantami. Jedynie w roku 1789 mieszczanie częstochowscy uskarżali się przed lustratorami, iż niejaki "...wielmożny Błeszyński, komornik mający jurydykę przy mieście naszem, na niej wiele Żydów ulokował, którzy różne handle prowadzą i rzemiosła (...), stąd żadnej opłaty ani miastu ani cechom czynić nie chcą". Ale, gwoli ścisłości, trzeba nam także wspomnieć, że ci sami mieszczanie częstochowscy identyczne w treści pretensje adresowali przeciw jasnogórskim paulinom, którzy ponoć nie chcieli wpłacać do kasy miasta odpowiednich kwot podatkowych. Tak więc Żydzi nie byli w sytuacji wyjątkowej i nie można z powyższego wysnuwać wniosku, że w jakikolwiek sposób byli oni deprecjonowani przez chrześcijańską społeczność Częstochowy.
W roku 1799 (1780?) gmina żydowska, założyła w mieście cmentarz wyznaniowy, dotychczas pogrzeby żydowskie odbywały się w Janowie. Z czego wynikałby wniosek, że Żydzi janowscy zorganizowani byli znacznie wcześniej.
Częstochowska gmina żydowska brała czynny udział we wszystkich niepodległościowych poczynaniach i zrywach tutejszej ludności. Faktem jest, że w wielu sprawach pomiędzy Żydami a chrześcijanami w mieście dochodziło do polemik, sporów i dyskusji, ale generalnie żadna tzw. sprawa polska nie pozostawała obca częstochowskim Żydom. Jako przykład niech posłuży sprawa Daniela Neufelda i wszystkie związane z nią okoliczności. Otóż dnia 8 września 1862 roku miała miejsce w Częstochowie manifestacja wolnościowa. Wzięło w niej udział wielu Żydów. W odpowiedzi na uliczne wystąpienia ludności wojska carskie zaatakowały Stare Miasto. Doszło do starć mieszkańców Częstochowy z wojskiem. Byli pobici i ranni. Spalonych zostało kilkadziesiąt budynków, w tym wiele posesji żydowskich. Dla zatarcia eskapady wojsk carskich, w kilka dni później, na rozkaz rosyjskiego pułkownika Olenicza, podpalono miasto. W raporcie do Petersburga jako wersję oficjalną podano konieczność stłumienia w mieście antysemickich rozruchów.
W niedługi czas potem, w sali Hotelu Angielskiego (Polonia) odbyła się kolejna manifestacja. Tym razem mieszkańcy Częstochowy nie wyszli na ulice miasta. Zebrali się w sali, by wyrazić swoje oburzenie z powodu napaści dokonanej przez carskich żołnierzy i wersji, jaka została przekazana władzom carskim w Rosji. Zgromadzeniu przewodniczył ówczesny dyrektor żydowskiego gimnazjum w Częstochowie, w którym gimnazjum - wbrew zakazom władz zaborczych, językiem wykładowym i obowiązującym dzieci żydowskie był język polski. Zebrani postanowili wysłać protest do władz w Petersburgu. Jednak losy dyrektora Neufelda - prowadzącego wówczas zebranie - potoczyły się inaczej, aniżeli sam prawdopodobnie przypuszczał. Reakcja zaborców była szybka i zaskakująca. Tuż po zakończeniu zebrania Neufeld został aresztowany i wywieziony do Warszawy, wreszcie w październiku 1863 roku wywieziony na Syberię. Neufeld pozostał nieugięty. Jeszcze z Warszawy wzywał Żydów w Częstochowie i całej Polsce do walki o niepodległość naszej ojczyzny.
Pod koniec I wojny światowej, gdy odzyskanie niepodległości przez Polskę stawało się już bliskie, podczas odbywanych uroczystości rocznicowych polskich wydarzeń historycznych, częstochowscy Żydzi brali w nich czynny udział. W czasie uroczystych obchodów rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja, w roku 1916, tak więc jeszcze w czasach narodowej niewoli, synagoga częstochowska była miejscem podniosłej uroczystości. Częstochowscy Żydzi, w trakcie rocznicowego nabożeństwa wystawili na widok publiczny stare, pamiętające czasy napoleońskie, polskie sztandary wojskowe. Wówczas to okazało się, że właśnie oni ukrywali je przez kilkadziesiąt lat, najpierw w domu karczmarza Bluma, potem jako zasłony do rodałów, w synagodze, widocznie uważając, iż jest to dla narodowych pamiątek miejsce najbardziej bezpieczne. W rok później, w roku 1917, gdy Częstochowa świętowała setną rocznicę śmierci Tadeusza Kościuszki, a pod klasztornym wzgórzem trwały prace przy rozbiórce znienawidzonego pomnika cara Aleksandra II, miejscowi Żydzi zebrali się w synagodze, by uczcić narodową rocznicę. Publicznie czczono pamięć naczelnika powstania, tego, który osobiście, w synagogach, wzywał polskich Żydów do udziału w powstaniu. Naczelnika, który spośród ochotników Żydów utworzył tzw. lekkie pułki starozakonnych.
Żydzi w Częstochowie czuli się bardzo silnie związani z polskością, o czym świadczą liczne fakty. Przypomnijmy jeden z nich ze względu na jego wymowność. Otóż kiedy w 1924 sprowadzono zwłoki Henryka Sienkiewicza do Polski, które m. in. miały też znaleźć się w Częstochowie, Żydzi -jako jedni z pierwszych w mieście - zgłosili gotowość czynnego udziału w uroczystościach na terenie miasta. Gotowość tą wyrazili: Gmina Żydowska, Koło Kobiet Żydowskich "Ezra" , rzemieślnicy i przemysłowcy żydowscy .
Mówiąc o Żydach w Częstochowie nie można pominąć ich roli i znaczenia w takich dziedzinach życia społecznego jak lecznictwo, prasa, księgarstwo itd. Rok 1862 był w jakiś sposób znaczącym dla ludności żydowskiej, nie tylko zresztą w Częstochowie, ale i w innych miastach podzielonej między zaborców Polski. W czerwcu tego roku ukazał się dekret wprowadzający równouprawnienie Żydów w wielu istotnych dziedzinach życia społecznego. Być może właśnie w owym dekrecie upatrywać można nowych bodźców do szerokiego włączania się przez nich w prace społeczne i w walkę o niepodległość Polski. W wielu miastach, w tym także w Częstochowie, zaczęły mnożyć się żydowskie instytucje o charakterze społecznym, filantropijne, kulturalne czy polityczne. Przewodzili im wykształceni Żydzi, właściciele fabryk, przemysłowcy, handlowcy, lekarze; słowem ci, którzy mogli sobie pozwolić na wspieranie akcji społeczeństwa żydowskiego odpowiednimi funduszami.
Wielu spośród inicjatorów społecznikowskich poczynań żydowskich przeszło na trwałe do historii Częstochowy. Trzeba by chociaż tylko wspomnieć Henryka Merkusfelda, nazywanego powszechnie "prezesem prezesów". Był on - jak czytamy we wspomnieniach częęstochowskiego lekarza i społecznika S. Nowaka - "typowym filantropem żydowskim. Jemu to Żydzi częstochowscy zawdzięczali istnienie większości swoich instytucji społecznych". Szanowany był przez wszystkich, niezależnie od przekonań religijnych, społecznych czy politycznych. Wymienić także należy Jana Gliksona, adwokata, który był niejako mózgiem społeczności żydowskiej tamtych czasów, czy wreszcie Edward Kohna - jednego z najbardziej znanych lekarzy i społeczników Częstochowy początku wieku. Jemu to właśnie współcześni nadali przydomek "serce społeczeństwa żydowskiego Częstochowy". Słynął on z niesłychanej wręcz bezinteresowności, swój zawód lekarza traktował jako autentyczne życiowe powołanie, pomagał szczególnie najbiedniejszym. Z tego też powodu, w gronie nieżydowskich częstochowskich lekarzy nie był zbytnio lubiany i poważany. Często zarzucano mu udzielnie porad lekarskich i prowadzenie długiego leczenia bez pobierania honorarium.
Wielu Żydów z powodzeniem działało w instytucjach miejskich, niekiedy w stowarzyszeniach chrześcijańskich czy innych, które skupiały ludzi o odmiennych przekonaniach religijnych, społecznych czy politycznych.
Na przełomie wieku XIX i XX, następnie zaś w okresie międzywojennym, częstochowscy Żydzi zapisali się na stałe w dziejach częstochowskiego drukarstwa, księgarstwa i edytorstwa. Byli oni w zasadzie, nie licząc drukarni jasnogórskiej i kilku polskich na terenie miasta, jednymi z pierwszych właścicieli drukarni i propagatorów sztuki drukarskiej na szeroką skalę. Od roku 1887 funkcjonowała w Częstochowie przy dawnej ulicy Dojazd 9, obecnie Piłsudskiego, drukarnia Samuela Kohna. Inną, początkowo zlokalizowaną przy ulicy Teatralnej (obecnie Wolności), potem przeniesioną na ulicę Waszyngtona, była drukarnia braci Oderfeldów. Im to po zamknięciu drukarni jasnogórskiej, paulini składali zamówienia na druk katolickich książek do nabożeństwa i druków religijnych.
Drukarnia Kohna i Oderfeldów była pierwszą poważną oficyną wydawniczą na terenie Częstochowy. Pierwszą z wymienionych zlikwidowano w roku 1940, druga przetrwała do listopada 1941 roku.
Ważny był również udział żydowskiego rzemiosła artystycznego w rozwoju kultury materialnej, a zwłaszcza złotników. Żydowskie warsztaty złotnicze w Częstochowie swoimi tradycjami sięgały wieku XVII, ale ich rozkwit przypada na wiek XIX i koniec okresu międzywojennego. W warsztatach tych wykonywano przede wszystkim przedmioty złotnicze o charakterze artystycznym, w dużej mierze związane z religią żydowską (lampki, naczynia rytualne itp.). Warto jednak wspomnieć o tym, że wiele wotów w kościołach Częstochowy, głównie zaś Jasnej Góry jest też autorstwa żydowskich złotników. Spośród najbardziej znanych żydowskich złotników Częstochowy wypada wspomnieć zwłaszcza Markusa Cymermana, Chaima Goldstaina, Dawida Goldberga, Berka Openhaima i Naslema Bomsa.
Z nastaniem nowego wieku, przy stale wzrastającej liczbie ludności pochodzenia żydowskiego, zachodziła konieczność organizowania takich instytucji, które w każdej epoce pozostają nierozerwalnie związane z funkcjonowaniem społeczeństwa. Do takich należały instytucje, potocznie nazywane dobroczynnymi: szpitale, domy opieki nad dziećmi, kalekami, starcami itp.
Natomiast do typowo kulturalnych poczynań żydowskich w mieście należały m. innymi teatralne przedsięwzięcia rodziny Wolbergów, posiadających dom i posesję przy Alei NMP nr 12. Przez wiele lat funkcjonował tam tzw. ogródek, teatr-kawiarnia, miejsce wystawiania sztuk, odczytów i spotkań ludności Częstochowy.
Przyszedł rok 1939. Nadszedł czas straszliwej próby, którą przejść mieli polscy Żydzi. Z wielkiej liczby częstochowskich Żydów ponad 30 tysięcy poniosło śmierć w obozach koncentracyjnych w okupowanej Polsce, większość w obozie koncentracyjnym w Treblince. Ich sakralne budowle uległy całkowitemu zniszczeniu i trudno dzisiaj odnaleźć bodaj najmniejszy ich ślad. Pozostały jedynie ślady żydowskich cmentarzy, miejsca martyrologii i męczeństwa tego narodu. W jakimże jednak osamotnieniu i opuszczeniu. A przecież tym, którzy ginęli za swoją drugą ojczyznę - Polskę, całej tej przebogatej kulturze polskich i częstochowskich Żydów należy się nie tylko przypomnienie, należy się im cześć.
Dziś już nie pamięta się żydowskiego rodowodu wielu przedsięwzięć , zabytków, instytucji miejskich naukowych i kulturalnych w Częstochowie a przecież jeszcze w okresie międzywojennym miasto tętniło życiem jakże barwnym, wielojęzycznym, wielokulturowym.
I w tym właśnie miejscu, miejscu spotykania się, języków i religii, wspólnota częstochowskich Żydów miała swoje szczególne znaczenie.



Źródła:
"Żydzi w dziejach Częstochowy" red. Zbigniew Jakubowski, 1991

Częstochowa ekscesy i pogromy

W Częstochowie pierwsze poważniejsze ekscesy antyżydowskie miały miejsce w 1918 roku. Smutny rozgłos zyskały też krwawe wydarzenia z 1919 roku, kiedy to w pogromach uczestniczyli żołnierze armii gen. Hallera przybywający wtedy z Francji. Paradoks chciał, że w szeregach tejże armii służyli także Żydzi, gotowi oddać życie za wolność Polski. Atmosferę wydarzeń oddaje pismo Władysława Beliny-Prażmowskiego, który dowodził policją w Częstochowie, z 28 maja 1919 r.: "[...] w dniu wczorajszym około godziny 12 w południe żołnierze z armii generała Hallera zaczęli obcinać brody spotkanym na ulicach Częstochowy Żydom, wywołując wśród nich panikę. Po wysłaniu silnych patroli policyjnych udało się utrzymać względny spokój. Około godziny 2 po południu około bramy domu nr 21 przy ulicy Panny Marii ktoś strzelił do przechodzącego żołnierza, raniąc go w głowę. Po otrzymaniu zawiadomienia wysłałem natychmiast oddział policji z oficerem p. Paszyńskim na czele, w celu przeprowadzenia rewizji we wspomnianym domu, podczas której na ślad sprawcy zamachu jednak nie natrafiono. Skoro policja odeszła, do owego domu wtargnął tłum, składający się z robotników, zatrudnionych przy robotach publicznych, celem dokonania samosądu. Czeladnika krawieckiego Srula Kamelgarna, pobito ciężko, policji udało się jednak wyrwać go z rąk rozwścieczonego tłumu. Tymczasem wśród wojska rozeszła się wiadomość o zranieniu żołnierza, wskutek czego przed domem Dowództwa Policji zjawiła się kompania Ślązaków z żądaniem wydania im trzymanego w Policji Kamelgarna, którego uważali za sprawcę zamachu, grożąc w przeciwnym razie rozbrojeniem i pobiciem policji. Po bezskutecznych pertraktacjach, nie mogąc dostać Kamelgarna, Ślązacy z bronią w ręku ruszyli w stronę rynków i dzielnicy żydowskiej, przy czym po drodze przyłączyli się do nich Hallerczycy oraz różne żądne rabunku indywidua. Tłum ten spotkawszy felczera Nassanowicza, zamordował go bagnetami, po czym rozpoczął rzeź w dzielnicy żydowskiej. Interwencja władz wojskowych w osobie komendanta placu nie odniosła żadnego skutku. Podczas rozpędzania tłumu na Starym Rynku został ciężko pobity funkcjonariusz policji Bronisław Mazurkiewicz. Do godz. 11 wieczorem stwierdzono 7 zabitych Żydów, 9 ciężko ranionych, 11 lżej ranionych oraz 12 ranionych, którzy o własnych siłach mogli udać się do domów. O godzinie 11 wieczorem w mieście zapanował spokój.
Apogeum ekscesów antyżydowskich w Częstochowie wystąpiło w latach trzydziestych. Mimo rozmów ostrzegawczych przeprowadzanych przez władze państwowe z kierownictwem częstochowskiej organizacji SN, rewizji, aresztowań i wyroków sądowych, dochodziło do ulicznych burd, demolowania sklepów żydowskich, wybijania szyb w oknach. Endecka "Straż Porządkowa" prowadziła bojkot handlu żydowskiego, akcje odżydzania okolic Jasnej Góry itp.
Tylko podczas zajść w dniu 19 czerwca 1937 roku zdemolowano 46 sklepów i 21 mieszkań. Wybito szyby w 496 mieszkaniach i podpalono bóżnicę. Według ocen policji w rozruchach brało udział około 15 tysięcy osób, spośród których aresztowano 131. Zajścia te miały miejsce po zabójstwie Stefana Barana przez Joska Pędraka. "W godzinach popołudniowych zaczęły się gromadzić w Alejach NMP grupy ludzi, komentując głośno sprawę zabójstwa. O godz. 7 wieczorem z lokalu SN wyszła grupa członków wznosząc okrzyki: "Bić Żydów ! ". Okrzyki te zwabiły tłum, który wkrótce liczył 3 tys. osób, a w ciągu następnych 2 godzin wzrósł do liczby 15 tys. Wyparty ze Śródmieścia i częściowo rozproszony przez policję tłum rozbił się na grupy po kilkaset i kilkadziesiąt osób, które samodzielnie rozpoczęły niszczyć mienie w sklepach i domach ludności żydowskiej. Wybijano szyby kamieniami w mieszkaniach i sklepach, niszczono szyldy i wystawy sklepowe. Pobito 4 Żydów. Ogromne były straty materialne. Fakty temu podobne, jakkolwiek spotykały się z energicznym przeciwdziałaniem władz państwowych, miały echa międzynarodowe. Towarzyszyły im plotki, znacznie przesadzające rozmiary i skutki. Josek Pędrak za zabójstwo Stefana Barana w Częstochowie otrzymał karę dożywotniego więzienia, obniżoną w procesie apelacyjnym do 13 lat. "Sąd apelacyjny nie podzielił stanowiska sądu okręgowego, że zabójstwo powstało na tle nienawiści rasowej, zmniejszył więc wymiar kary"


Źródła:
Jerzy Tomaszewski "Rzeczpospolita wielu narodów", Czytelnik, Warszawa 1985
Jolanta Żyndul "Zajścia antyżydowskie w Polsce w latach 1935-1937, Warszawa 1994


Częstochowa Dzielnica Żydowska

Dzielnica żydowska z ulicami: Targową, Garncarską, Nadrzeczną, Senatorską, Kozią, Gęsią, Ptasią, Spadek i Mostową zabudowana była przeważnie jednopiętrowymi domami. Budynki te nie były skanalizowane, posiadały wąskie i kanciaste podwórza, studnia z wodą należała w nich do rzadkości. Wprost z okien wylewano brudy do małych rynsztoków. Wąska ulica Gęsia na Starym Rynku biegła wzdłuż odcinka ulicy Warszawskiej. Na tej ulicy, jak w średniowieczu, rynsztok był pośrodku jezdni, do niego wylewano wprost z okien brudną wodę. Do stojących w podwórzach oficyn dobudowywano komórki i składy, czasem jakąś prymitywną izbę z małymi okienkami. W wielu budynkach od strony podwórza, na wysokości pierwszego piętra biegły długie drewniane balkony, na których wieszano pościel, bieliznę po praniu lub wygrzewano się w słońcu. Na tych balkonach prawowierni Żydzi budowali w Sukkot czyli Święto Namiotów szałasy z dachami z gałęzi.
Na drzwiach wejściowych każdego zajmowanego przez żydowską rodzinę mieszkania znajdowała się przytwierdzona do pionowej części futryny mezuza czyli zwój pergaminu z napisaną odręcznie modlitwą. Wierzący Żyd przechodząc przez drzwi, dotykał palcami mezuzy, a następnie podnosił je do ust. Na pamiątkę zburzenia Świątyni Jerozolimskiej pozostawiano w mieszkaniu kawałek nie pomalowanej ściany. Stanowił on symbol żałoby po zburzeniu świątyni.
Na brukowanych ulicach Starego Miasta panował nieustanny, zgiełkliwy ruch. Odcinek ulicy Warszawskiej od ul. Krótkiej po kościół św. Zygmunta był w południe gwarnym, kłębiącym się od przechodniów deptakiem. Deptaki owych ulic były wąskie. Chodzono zatem poza obrzeżami krawężników, a nawet środkiem drogi, ustępując miejsca jadącym furmankom czy dorożkom.
Ortodoksyjni Żydzi w szerokich długich chałatach, w czarnych kapeluszach lub jarmułkach na głowie kroczyli przeważnie w towarzystwie swych współwyznawców, wiele gestykulując rękami podczas wzajemnej wymiany zdań. Rozkrzyczane dzieci przebiegały gromadkami z podwórza na podwórze. Wśród Żydów przemycali się chodnikami chrześcijanie, spoglądając przeważnie na szyldy w poszukiwaniu potrzebnego adresu. Domy obwieszone były różnojęzycznymi, wielobarwnymi szyldami. Większe z nich przybite były do ścian nad sklepami lub wisiały w poprzek murów umocowane na zielonych drążkach, opatrzone strzałkami zapraszającymi do warsztatu, hurtowni, sklepu mieszczącego się w podwórzu, informując o właścicielu i jego branży. Mniejsze szyldy, przybijane gęsto na murach przy bramie, wskazywały, gdzie należy szukać: blacharza, czapnika, fryzjera, kamasznika, krawca, malarza, piekarza, rzeźnika, stolarza, szewca czy ślusarza.
Z biegiem lat deptakiem żydowskim stała się I Aleja Najświętszej Marii Panny. W tej części Alei ruch był największy, przy niej mieszkali bogaci kamienicznicy, fabrykanci, właściciele sklepów i warsztatów. Ekskluzywna część dzielnicy żydowskiej z bogatymi sklepami, restauracjami, kawiarniami posiadała tez swój drugi świat. Obok przestronnych, widnych i ciepłych mieszkań, w których niejednokrotnie od rana do zmierzchu uganiała się pokojówka, w suterenach tych niekiedy dwu i trzypiętrowych kamienic zarówno od frontu ulicy, jak i w oficynach mieszkało po kilka osób w jednej izbie.
Życie w podwórzach budziło się wczesnym rankiem. Zaczynał się zgiełkliwy ruch ludzi, koni i wozów. Kosze z furmanek napełnione jajkami i nabiałem, worki jarzyn i mąki były dostarczane do sklepów w frontowych częściach kamienic oraz do hurtowni, mieszczących się w podwórzach. Z wielu okien słychać było klekotanie maszyn do szycia, na których z różnych tandetnych, rzadkich materiałów, z odpadków fabrycznych i sklepowych resztek szyto płaszcze, ubrania i spodnie. Ów drobny przedsiębiorca z gotowym towarem wychodził na Stary Rynek, by sprzedać swój produkt na targu lub "wstawić go" do sklepu. Największy ruch handlowy zaczynał się na Nowym i Starym Rynku. Cały Nowy i Stary Rynek zajmowały długie rzędy straganów, wypełnionych przeróżnymi produktami, owocami, jarzynami i inną żywnością. Głośno unosiły się tam głosy żydowskich przekupek zachwalających swój towar. Drobni handlarze uliczni zalewali Nowy i Stary Rynek, I Aleję, sprzedając różny towar "z ręki", jak np. sznurowadła, papierosy, drobną galanterię, obwarzanki, czekoladki, warzywa, owoce, watę z cukru, lody czy wodę sodową w letniej porze. Od roku 1934 stragany handlowe z Nowego Rynku zostały przeniesione na plac targowy na Zawodziu.
Zdecydowana większość placówek handlowych mieściła się w pomieszczeniach niedostosowanych do prowadzenia handlu detalicznego. Były to zatem drobne, średniej wielkości sklepy, najczęściej przy bocznych uliczkach, słabo oświetlonych, z jedną wystawą i z oczekującym klientów właścicielem. Sklepy te handlowały zazwyczaj do późnych godzin wieczornych tak długo, jak długo przewijali się kupujący. Sklepikarz przeważnie mieszkał z rodziną w pomieszczeniu, które oddzielały od interesu drzwi lub kotara. Mógł więc w każdej chwili obsłużyć klienta. Większość sklepów z trudem egzystowała, a dochody z nich wystarczały na bardzo skromne utrzymanie właściciela i jego rodziny. Przy głównych ulicach miasta w alei NMP były tez zamożne sklepy żydowskie przeznaczone dla bogatszej klienteli. Było ich jednak stosunkowo do wyżej omawianych niewiele, należały do bogatych kupieckich rodzin. Wielu żydowskich rzemieślników miało swoje warsztaty w mieszkaniach. Pracowali w nich najczęściej kuśnierze, szewcy, kapelusznicy, krawcy. W niektórych rodzinach prowadzono wspólnie geszeft, np. córka posiadała maszynę do szycia lub do robienia pończoch, matka nawijała przędzę, a syn był krawcem szyjącym gotowe ubrania na miarę. Drobne rzemieślnicze warsztaty często pracowały systemem nakładczym, którym producent rozdzielał pracę pomiędzy kilku rzemieślników, i tak na przykład jeden z nich szył same plecy i przody do marynarek, inni rękawy, kamizelki, nogawki do spodni, całe spodnie, na końcu mistrz krawiecki dopasowywał ubranie do sylwetki klienta. Ubrania szyto "na gotowe" i na miarę, czyli "stalunek" W pierwszym przypadku klient wybierał spośród uszytych ubrań właściwe do jego sylwetki. W drugim mistrz krawiecki szył ubranie zgodnie z życzeniem klienta z odpowiednio dobranego materiału i wybranego fasonu. Klient musiał kilkakrotnie przyjść do przymiarki, by zamówienie było wykonane według wszelkich życzeń i dopasowane do figury. Wyrób "stalunkowy" był niewspółmiernie droższy od szytego "na gotowo". "Stalunek" świadczył o kunszcie rzemieślnika. Stąd też zabiegał on o bogatą i wpływową klientelę, która była żywą reklamą jego pracy. Z drugiej strony bogaci klienci poszukiwali znanych, powszechnie uznawanych i modnych mistrzów, których wyroby podnosiły ich prestiż i uznanie w towarzystwie.
Żydowscy przedsiębiorcy dominowali w gałęziach czysto konsumpcyjnych, przedstawiających ostatnie stopnie wytwórczości; w większości przypadków były to drobne zakłady rzemieślnicze zatrudniające w dużym procencie członków swych rodzin, jak np. wyrób pomników, blacharstwo, ślusarstwo, kotlarstwo miedziane, jubilerstwo, wyroby optyczne, wyroby perukarskie, sortownictwo i szarpanie szmat, nawijanie szmat, tkanie materiałów wełnianych i półwełnianych, farbiarnie i frukiernie, dekatyzowanie, pończosznictwo, hafciarstwo, powroźnictwo, pracownie ubiorów damskich na sklep, konfekcja damska, pracownie ubiorów męskich na obstalunek, pracownie ubiorów męskich na sklep, kuśnierstwo, czapnictwo, szwaczki, pracownie bielizny na sklep, dziurkowanie bielizny, kamasznictwo (cholewkarstwo), szewstwo obstalunkowe, kapelusznictwo damskie, kapelusznictwo męskie, ubieranie kapeluszy, introligatorstwo, wyrób zeszytów, torebki papierowe, wyrób gilz do papierosów, fabryki cukierków i czekolad, rzeźnicy, wędzarnie śledzi, fabryki wina, szklarstwo, zakłady fotograficzne, magle. W większości warsztatów rzemieślnicy pracowali przy pomocy prymitywnych narzędzi pracy, bez zastosowania napędu mechanicznego.



Źródło:
Jerzy Mizgalski "Życie codzienne Żydów w Częstochowie w II Rzeczypospolitej" Życie codzienne w Częstochowie w XIX i XX w. red. Ryszard Szwed, Waldemar Palus WSP 1999

Przedbórz żydowskie miasteczko nad Pilicą


Przedbórz jest wspominany w dokumentach datowanych na rok 1145 , był pod jurysdykcją klasztoru w Trzemesznie Król Kazimierz III(Wielki – 1330-1370) potwierdził to w statucie Miasta w XIV stuleciu . W 1638, ogień niszczył miasto . Ponownie Przedbórz został zniszczony w 1660 roku w czasie Wojen Szwedzkich . Po drugiej stronie rzeki powstała podmiejska wspólnota Widoma która w 1862 roku miała 340 stałych mieszkańców .
Pierwsi Żydzi zdecydowali się na osiedlenie w Przedborzu za czasów Kazimierza Wielkiego . Wg tradycji król odwiedził Miasto , pomagał Żydom . Pierwsze restrykcje wobec Żydów w Przedborzu pochodzą z 1595 roku , od tego roku Król zakazał nabywania Żydom domów w mieście
W 1636 roku Żydzi mieli w mieście 10 ze 162 domów i synagogę . Ogień zniszczył domy i synagogę w 1638 roku . W tym samym roku król zezwolił Żydom na ponowne budowanie domów i synagogi ale nic nie wiadomo jak to było wykonane .
Blisko 19 lat później cała żydowska wspólnota w Przedborzu była zniszczona przez bandy Czarnieckiego rok 1657 , - Czarniecki i jego wojska bezlitośnie łupili , mordowali Żydów .
Po 1660 roku Żydzi zaczęli wracać do Przedborza i od tego czasu to oni stanowili większość jego mieszkańców , mieli większość domów w mieście .
Stało się tak ponieważ chrześcijańscy mieszkańcy Miasta po pożarze i zniszczeniach wojennych zaczeli opuszczać Miasto i już do niego nie wracali .
W 1745 roku Żydzi dostali zezwolenie na wybudowanie 25 domów w centrum miasta , pod koniec stulecia mieli już 37 domów murowanych .
W połowie 19 stulecia Żyd Goldberg założył jedną z pierwszych dwu fabryk w Mieście .
Inny nazwisko Weinman zbudował tartak na początku 20 stulecia . Jednak głównym źródłem utrzymania Żydów z Przedborza był handel i rękodzieło .

Wydaje się że żydowska wspólnota ukształtowała się w Przedborzu już w końcu 16 stulecia. To wtedy założono cmentarz który służył wspólnocie aż do połowy 18 stulecia
Przywracanie żydowskiego życia następuje w końcu 17 stulecia gdy większość Żydów została wymordowana przez bandy Czarnieckiego .
Od połowy 18 stulecia nastąpiły dobre czasy dla wspólnoty , wzniesiono wspaniałą drewnianą synagogę jedną z najwspanialszych i najbardziej oryginalną pod względem artystycznym w centralnej Polsce . Twórcą Synagogi był Yehudah Leib , najsłynniejszy artysta tamtych czasów , to on zbudował synagogę z Pińczowie i zaczął budować synagogę w Działoszynie .
Powstał NOWY CMENTARZ na przedmieściu WIDOMA który przetrwał aż do czasów holocaustu .
Na przedmieściu Widoma które znajdowało się za rzeką wyrosła nowa wspólnota która miała własnego rabina który był głową sądu .
Nazwa Przedbórz była znana w całej Polsce . Pierwszym rabinem wspólnoty był R. Aaron .
Który w 1684 roku brał udział w sporze w Amsterdamie przeciwko miejscowemu rabinowi R. Dawid / brak nazwiska /
Na początku 18 stulecia w Przedborzu rabinem był R.Naftali Herz Landa zięć R.Tzvi Ashkenazi ( Hatam Sofer ) . On umarł w Przedborzu w 1729 roku .
Wśród 12 sygnatariuszy edyktu klątwy wydanej przez polskich rabinów przeciwko Frankists jest podpis rabina Przedborza R. Saul syna Shmula Landa . Aprobata następnego rabina Przedborza R. Yehuda Leib znajduje się w książce R.Joseph Tiktin / Tiktin to żydowski Tykocin / „ Rosh Yosef „ która była wydanqa w Niemczech w 1764 roku .
R.Natan Neta Eybeschutz siostrzeniec R.Jonathan Eybeschutz był jego następcą .
On zaaprobował nowe wydanie Talmudu które zostało opu blokowane w Nowym Dworze w 1783 roku . Był rabinem Przedborza do czasu kiedy został nim R. Ariach Leib Halpern autor „ Hodushei Hamihar „ .
W tym czasie on opuścił Przedbórz In udał się do Opatowa skąd odszedł do Sochaczewa
Wśród jego uczniów byli dwaj młodzi ludzie których nazwiska stały się znane i poważane w Polsce . jeden z nich miejscowy człowiek z Przedborza R. Yaakov Yitzhak znany był później jako święty Żyd z Przysuchy . Drugi z miejscowości Łask / woj. Łódzkie / R.Izajasz Przedbórz znany jako „ Weltfreid” – to znaczy szczęście świata . Kiedy R. Ariach Leib Halpern opuszczał lewy brzeg Przedborza / Widoma / obaj poszli studiować z rabinem Lissa , R . Dawid Tevel , i w końcu oni zostali uczniami Jasnowidza z Lublina ( Hozeh MiLublin)
Kiedy R . Izajasz Weltfried został rabinem Przedborza założył Beit Midrash w którym kształciło się kilka pokoleń znanych rabinów takich jak R. Shlomo Rabinovitz z Radomska autor „ Tiferet Shlomo „ - w moim albumie znajdziesz zdjęcia z wnętrza jego ohela , macewy napisy , macowa rabina , jego żony i córki oraz jego następcy i jego żony , jak przeczytasz mój opis w albumie to dowiesz się że witałem się z jego prawnukiem który odwiedził grób Cadyka bo Shlomo Rabinovitz został cadykiem .

Podobnie I. R . Aron z Krakowa . On został Cadykiem Cadykiem jako Amor / głowa chasydzkiej dynastii / Założył taka dynastie w Przedborzu i Rozprzy .
Po jego śmierci w 1831 roku jego syn Emanuel odmówił zajęcia miejsca po nim i 6ta pozycje zajał R. Moshe syn R . Dawida z Lelowa . / ohel rabina Bidermana z Lelowa znajdziesz w albumie /
Kiedy R. Moshe wyruszył do Eretz Yisrael w 1850 roku Emanuel zgodził się zając pozycje ojca jako rabin .
Zasiadał w Przedborzu aż do śmierci w 1865 roku . Później spór o pozycje rabina zrujnował miasto . Rabinem został jego syn R. Abraham Moshe który został Cadykiem . Jednak różnice pomiędzy nim a wspólnotą spowodowały ze opuścił lewy brzeg i zasiadł w Sulejowie i Rozprzy .
Wrócił do miasta / Przedborza / w 1915 roku gdzie przyjęto go bardzo entuzjastycznie . Umarł w 1918 roku .
W 1885 roku rabinem Przedborza został Yehudah Licht człowiek z miejscowości Bełżec .
Znany jest jako autor książki „Sefer Ha Be,er” z komentarzem aramejskim .
Do tłumaczenia Tory na ten język . Miał za sobą R Leibish „ Harif „ który znany jest jako jeden z najważniejszych twórców żydowskiego prawa w tym pokoleniu . Największe wspólnoty zapraszały go żeby został ich rabinem ale on odmawiał i służył Przedborzowi aż do śmierci .
Tam nie było żadnej nowoczesności żadnego postępu oświecenia / Haskala / w Przedborzu aż do wojny światowej życie toczyło się w oparciu o stare żydowskie tradycje .
Nie było tam nowoczesnych szkół .
Aż do 1918 roku nie działała żadna nowoczesna organizacja polityczna . Jednak w 1905 roku było tam kilka politycznych wystąpień . „ rewolucjoniści „ grozili przewodniczącemu wspólnoty – Haim Marmelstein . Zmuszony był ukrywać się na cmentarzu przez kilka dni .
Podczas wojny światowej w Przedborzu działała Gar Kuchnia która wydawała racje żywnościowe dla potrzebujących Żydów i uchodźców przybywających przybywających innych miast . Po Deklaracji Lorda Balfoura założono organizację Tzierei Syjon w 1918 roku
Kultur Verein i bibliotekę noszącą imię Sholom Aleichem .

Między Wojnami
Większość Żydów z Przedborza utrzymywała się z handlu własnymi wyrobami .
Mało było fabryk i pracowników fabrycznych . Poza 10 większymi składami najwięcej żydowskich kupców detalicznych handlowało na straganach na rynku lub zajmowało się handlem okrężnym roznosząc towary po wsiach . Najwięcej z 200 wykwalifikowanych rzemieślników to krawcy i szewcy . Piętnastu stolarzy . Sprzedawali swoje wyroby na Śląsku i w Łodzi . Pośród zawodów byli dwaj żydowscy doktorzy .


W 1920 powstały organizacje handlowe . W 1924 roku powstała organizacja zrzeszająca drobnych kupców i wykwalifikowanych rzemieślników którzy mieli kłopoty z dostaniem pozwolenia na działalność handlową . Te dwie organizacje założyły wspólną kasę pożyczkową pożyczającą pieniądze ich członkom bez żadnych odsetek . Spółdzielczy Bank
W Przedborzu założony został w 1927 roku z kapitałem 3.300 zł . Pożyczał do 250 zł przy niskim oprocentowaniu .

Warunki ekonomiczne Żydów w Przedborzu pogorszyły się warunek 1930 roku . Władze skonfiskowały wiele składów , sklepów których właściciele zalegali warunek podatkami .
Żydzi warunek Przedborza szukali pomocy dawnych mieszkańców miasta którzy teraz żyli USA .

W 1932 roku 200 rodzin potrzebowało pomocy z Funduszu Paschy . warunek okresie międzywojennym wielu młodych opuściło Przedbórz i wyjechało do innych miast .

Praktycznie wszystkie żydowskie partie polityczne jakie działały w Polsce istniały także w Przedborzu . Pośród Syjonistów najsilniejszy był ruch Mizrahi . W wyborach do syjonistycznego kongresu w 1929 roku dostali 62 na 123 głosy a w 1938 218 na 320 głosów . Mizrahi organizował Torę vAvodah i Hashomer Hadati jako ruch młodzieżowy .


Założono dwa kibuce jeden dla młodzieży z miasta inny dla religijnych pionierów z innych miejscowości . istniały odłamy Poalei Syjon / robotnicy Syjonu / Hitachdut i Harzahar . Hehalutz także miał swoja organizację w Przedborzu oni również przygotowywali swoich członków w kibucach .
Pod koniec 1930 roku powstały Dror , Noar Tzioni i Betar były to ruchy młodzieżowe . Agudath Izrael też powstał w Przedborzu w 1920 roku . W 1922 roku Agudath Izrael Młodziezowa organizacja ( Tzierei Agudath Yisrael ) miał 150 członków . W Przedborzu działała także grupa żydowskich komunistów . Pod koniec 1930 roku oni przejęli kontrolę
Nad Kultur Verain i byli czynni na obszarze kultury i edukacji .
Wpływ różnych partii politycznych nie był siłą żydowskiej wspólnoty w wyborach . Stali mieszkańcy woleli głosować na miejscowe organizacje . Głową wspólnoty był syjonista Zisman Tiberg . Przybył do Przedborza podczas wojny światowej . Był poważany , wysoko ceniony przez żydowska wspólnotę i zarząd . Był czynnym uczestnikiem polskiej rewolucji w 1905 . W miejskich wyborach z 1930 roku Żydzi dostali 14 z 24 miejsc . Przez pewien czas Żyd zasiadał jako burmistrz Miasta . Na 8 członków zarządu miasta 2 niemal zawsze było Żydami

Rabinem Przedborza aż do holocaustu był R. Nathan Dawid Greenboim wnuk R. Leibish „ Harif „ . Oprócz synagogi i Beit Midrash było tam pięć domów modlitwy . największy był Gerer Hasidim . / to ten przy ulicy Piotrkowskiej – Sulejowskiej /
Nawet w okresie międzywojennym Żydzi z Przedborza nie mają większych placówek wychowawczych . Nowy heder został założony z podziałem na klasy . uczono języka polskiego , matematyki . Dziewczyny uczyły się języka polskiego w szkole elementarnej a od 1930 roku uczyły się w wieczorowej szkole Beth Jacob Szkole założonej przez Agudath Izrael w Przedborzu . Przez jeden rok szkolny 1927-1928 istniala w miescie Yeshiwa prowadzona przez R. Haim Aster Gorfinkel , Amor Radoszyce . / Amor – cudowny , cadyk /
Przedbórz miał dwie biblioteki jedna związana z Kultur Verein zwaną Sholom Aleichem była pod wpływem komunistów , drugą organizacji Mizrahi . Kultur Verein miał czynne kółko dramatyczne powstałe w 1930 roku .
Organizacja sportowa GIBOR została założona na początku 1920 roku . Kiedy większość jej członków opuściła miasto została zamknięta w 1927 roku . W 1930 roku wznowiła swoja działalność .
Antysemityzm który narastał na tym obszarze pokazał swoje oblicze także i w Przedborzu w 1930 roku . Wcześniej w 1927 roku zanotowano ataki na żydowskich domokrążców w sąsiednich wsiach .

Holocaust
Podczas II wojny światowej były dwie bitwy o Przedbórz .
Niemcy weszli do miasta i zostali zmuszeni do wycofania się . Kiedy sytuacja na innych frontach się pogorszyła oni ponownie zajmują Przedbórz .
Miasto było zburzone zwłaszcza jego centrum całkowicie zamieszkane przez Żydów wyglądało jak rumowisko skalne .
Wśród zniszczeń była piękna stara synagoga umiejscowień dom Amor umiejscowień Izajasz . Najwięcej stałych mieszkańców Przedborza szukało schronienia umiejscowień najbliższym otoczeniu miasta . Niemcy strzelali do nich na moście . Kiedy końcu zdobyli miasto otworzyli ogień do Żydów na Rynku . W obu przypadkach byli zabici ranni . umiejscowień pierwszych dniach po zajęciu miasta żydowscy mężczyźni byli trzymani ruinach synagogi Beit Midrash .
Natomiast później rozpoczęło się polowanie na wszystkich żydowskich mężczyzn . Zaczęto ich posyłać do trudnej ciężkiej pracy przy naprawie mostu który został zniszczony podczas bitwy . Także do pracy tartaku Bielitzkiego terenie . Pomiędzy 1940-1941 Żydzi byli wysyłani do obozów pracy przymusowej pośród nich jeden był Częstochowie . Zanim powstało getto 1939 i na początku 1940 roku kilku Żydów z Przedborza
i okolicy zostało złapanych na robieniu interesów w okolicznych wsiach . pośród nich byli
Kleinman , Marmelstein ze wsi Czermno oraz Veitzenblit . Są dowody że Niemcy złapali ich bo zostali wydani przez polskich informatorów .

W Przedborzu wybrano Judenrat . jego przewodniczącym został Avigdor Tannenbaum dawniej kupiec , hurtownik , prowadził restaurację . Kierował miejscowymi Syjonistami . Wybrano także żydowską policję . Getto w Przedborzu powstało na początku 1940 roku przypuszczalnie w styczniu na przedmieściu Widoma / lewa strona rzeki / dotąd Żydzi przeważnie już tam mieszkali . Getto nie było otoczone Murem . Na jego granicach były ustawione znaki i tablice zakazujące Żydom opuszczanie Getta . Jednak Żydzi opuszczali getto a aryjczycy tez przychodzili do getta . Żydzi kontynuowali handel teraz nielegalny i nabywali żywność bez jakichkolwiek trudności Żyd złapany na zewnątrz getta mógł oczekiwać ze zostanie rozstrzelany . Tak samo za handel .
Później w 1941 i 1942 getto było zamknięte ale nie ma żadnych danych w jaki sposób się to odbywało . Od tego czasu kontakt z terenem był trudniejszy , mieszkańcy byli brani do robót przymusowych a racje żywnościowe były rozdzielane przez władze .
Kiedy powstało getto w nim 2.800 stałych mieszkańców . wielu Żydów opuściło miasto w 1939 roku w pierwszych miesiącach okupacji . Z czasem jednak napłynęli uchodźcy łącząc się z krewnymi , powiększyli liczbę mieszkańców getta do 3.300 w maju 1942 roku .
Żydzi z okolicznych wsi byli zwożeni do getta od kwietnia 1942 roku . W sumie stan osiągnął 4.300 osób .
Wspólnota została zlikwidowana 9 października 1942 roku . Żydzi zostali przeniesieni do Radomska oddalonego o jakieś 32 km . Po drodze w pobliżu wsi Granice wielu z nich próbowało uciekać ale Niemcy zaczęli do nich strzelać . Najwięcej Żydów z Przedborza deportowanych do Radomska przewieziono 10-12 października 1942 roku do Treblinki

Zdjęcie pomników w albumie
Podczas Akcji w Przedborzu niemiecka policja mordowała starszych , chorych i wiele dzieci niezdolnych do transportu . Niemcy obiecywali 8 członkom żydowskiej policji i jednemu z Judenratu że jeżeli im pomogą to nie zostaną deportowani z Przedborza . Oni im uwierzyli . Kiedy deportowani byli już w drodze Niemcy oddali 9 strzałów .
Kilku Żydów z Przedborza przeżyło holocaust ukrywali się w aryjskich domach , u znajomych . Po wojnie w 1945 roku dziewięciu Żydów ośmiu mężczyzn i jedna kobieta opuścili swoje kryjówki i wrócili do Przedborza . Oni mieszkali w dawnej restauracji która przed wojna należała do Żyda Wyszyńskiego . czekał ich gorzki los . W 1945 albo 1945 nawet przed pogromem w Kielcach zostali zaatakowani przez prawicowego polskiego działacza . załadowano ich na ciężarówkę . Zostali zabrani do pobliskiego lasu pod Radoszyce tam zostali zastrzeleni . Organizatorem pogromu był Dovski dobrze znany przedwojenny polski antysemita . Nazwiska ofiar które znamy to – Leizer Lizband albo Liwerant , Leibel Schwartz i jego żona , Bezalel Vishinski , Haim Aleksandrovitz i Lipmanowitz .

W 1960 roku kilku dawnych mieszkańców Przedborza odwiedziło miasto jako obcy turyści . Oni widzieli że żydowskie domy w dzielnicy Widoma zostały zniszczone . W Przedborzu najwięcej domów zostało zniszczonych w 1939 roku . Żydowski cmentarz w dzielnicy Widoma był blisko mostu został zupełnie zbeszczeszczony , pozostało tylko kilka nagrobków .Inne były zostały wykorzystane do brukowania ulic dzielnicy Widoma podczas niemieckiej okupacji

Pomnik na kirkucie oraz resztki macew są w albumie .

Częstochowa 4 styczeń 1943 Stary Rynek

Częstochowa Ulica Kawia .

Mała ślepa uliczka , podczas wojny była graniczna uliczką getta – dużego getta .
Przy niej znajdowały się bramy do zakładów zbrojeniowych Granat . Tam masowo zatrudniano Żydów i jeńców radzieckich . Jedno z wejść znajdowało się za domkiem widocznym na zdjęciu przedstawiającym tą ulicę . Idąc w kierunku torów kolejowych po prawej stronie .
Dzisiaj nie ma już tamtych zakładów chociaż przetrwały wojnę , budynki jeszcze istnieją ale są w nich różne małe firmy . Ulicę pokryto asfaltem .

Niemcy ruszyli do ataku na getto ranem 22 września . Rozkaz wydał Paul Degenhardt , hauptman Schutzpolizei . Terenem operacyjnym stały się ulice Kawia , Wilsona / wtedy nie było obecnej Al. Jana Pawła II więc ulica biegnąca wzdłuż torów łączyła się ze wszystkimi innymi / Krótka , Rynek Warszawski / dzisiaj to plac Bohaterów Getta / oraz częściowo ulica Garncarska i Nadrzeczna . Pod kolbami karabinów wyciągano ludzi z domów ,komórek , piwnic gdzie szukali schronienia , wszystkich bez wyjątku mężczyzn , kobiety i dzieci . stawiających opór zabijano na miejscu . Wiele osób zgromadzono na ulicy Krótkiej , tam także znajdowały się fabryki zbrojeniowe .
Na Krótkiej odbyła się wstępna selekcja . Jedni na prawo drudzy na lewo . Oznaczało to śmierć lub do pracy w przemyśle zbrojeniowym . Odrywano matki od dzieci , mężów od żon . trudno opisać dantejskie sceny jakie się tam wtedy działy .
W pierwszym dniu wysiedlania zabito około 200 osób a kolejne 8000 wywieziono do komór gazowych Treblinki .

Po tym pierwszym transporcie nastąpiły dalsze 25 , 28 września , 1,4 , 7 października . Ciała pomordowanych wrzucono do dołów po wapnie przy ulicy Kawiej . Później doły powiększono . razem pogrzebano w nich około 2000 ciał . Niektórzy piszą że więcej .

Dzisiaj są tam dwie symboliczne macewy . Gęste , wysokie krzaki zasłaniają napis . Miejscem opiekuje się Urząd Miejski w Częstochowie . Nie ma tam żadnej tabliczki w języku polskim . A ta po hebrajsku tez nie jest widoczna . konieczne są napisy polskie bo wiele osób żydowskiego pochodzenia nie zna hebrajskiegi ani idisz podobnie jak i Polacy . Kiedyś spotkałem się z wersja że tam leżą pochowani Rosjanie wyzwalający Częstochowę , pod jedną ścianą a pod drugą Niemcy .

Ze względu ze nie można zaprowadzić wycieczki na cmentarz / mogli by nie przeżyć tego widoku / to trzeba by chociaż o to miejsce zadbać


/ ciała po wojnie zostały ekshumowane i przeniesione do zbiorowej mogiły na cmentarzu ale o tym tez mało kto wie /



„4 stycznia 1943 roku rozegrał się ostatni akt dramatu „Małego Getta „
Tego dnia oddziału Schupo na rozkaz komendanta Paula Degenhardta otoczyły Małe Getto / to było już tylko kilka ulic , mam mapki /
Chwytano wszystkich nie zatrudnionych , oczywiście głównie kobiety i dzieci . Zgromadzono ich na Rynku Warszawskim / dzisiaj w zasadzie już nie ma tego placu , to był jeden z żydowskich rynków / Tam dokonywano selekcji . Wybranych na rozstrzelanie prowadzono do budynku dawnego sklepu rzeźniczego , czyli jatki .
W momencie kiedy Niemcy usiłowali zamknąć w getcie grupę młodych Żydów nastąpiło nieoczekiwane wydarzenie . Dwóch z nich zdecydowało się na desperacki czyn .
MENDEL FISZLEWICZ – uciekinier z Treblinki – rzucił się z pistoletem w dłoni na oficera schupo Feliksa Rohna , a drugi IZAK FEINER skoczył z nożem na funkcjonariusza
Schupo Bruno Soparta . Zamach nie powiódł się . obaj zamachowcy zginęli na miejscu . bezpośrednio po tych wydarzeniach rozstrzelano 25 osób a 300 wysłano do innego getta lub Treblinki . „

/ Gazeta Częstochowska nr 16 z 17-23 kwietnia 1963 /


zdjęcia tego miejsca sa w albumie
May 2012
M T W T F S S
April 2012June 2012
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31