Skip navigation.

exploreopera

| Help

Sign up | Help

Bezsensowne wypociny Michasia

Tymczasowo się gdzieś zapodziały...

STICKY POST

Czyżby michasiowej wojny wypowiedzenie?

===
W pierwotnej wersji tej wypowiedzi (dostępna w komentarzach) popełniłem poważny błąd merytoryczny, przez co wyraziłem się negatywnie o Fundacji Mozilla. Chciałbym za to przeprosić.
===

Uznałem, że muszę kilka rzeczy wyraźnie napisać. Trochę sobie, trochę też znudzonym ludziom, którzy moje wypociny czytają.

Mam jedną, negatywną uwagę odnośnie Firefoksa, a właściwie jego promowania w Polsce. Firefox na niektórych stronach w tym kraju oscyluje wokół popularności na poziomie 50%. To zdecydowanie zbyt dużo. Dominacja jakiejkolwiek przeglądarki nie jest tym, czego potrzebujemy. Potrzebna jest nam konkurencja. Promowanie Firefoksa w Polsce jest już więc szkodliwe.

Niestety nie można wymagać od Fundacji Mozilla, aby dla dobra rynku polskiego zaniedbała większość innych, gdzie sytuacja ich przeglądarki jest inna. Można jednak wymagać, aby na neutralnych stronach, neutralnych blogach, a nawet bardziej konwencjonalnych periodykach o neutralnym charakterze pisano o Firefoksie tak, jak na to zasługuje ze względu na swoje cechy inne od popularności (zgodność z różnymi stronami to popularność). Należy skupić się na promowaniu innych przeglądarek o podobnej funkcjonalności, w szczególności mam na myśli Operę i Safari, ale też K-Meleona, Flocka, SeaMonkey, jak i przeglądarki dla innych systemów, niż produkty Microsoftu.

Znowu trochę o kodekach video

Nie ma wątpliwości, że potrzebna jest natywna obsługa video w przeglądarkach WWW. Zasadniczo wszystko jest relatywnie łatwe poza jednym, małym aspektem. Ów aspekt nazywa się kodek video. Niestety z powodów patentowych i technicznych jedynym formatem, jaki można zaimplementować, to Ogg Theora.

Stosunek jakości do objętości jest chyba porównywalny do odmiany h.263 stosowanej w plikach Flash. Wymagania sprzętowe są jednak trochę wysokie, a narzędzi do tworzenia stosownego video jest trochę mało. W dodatku format Adobe od pewnego czasu pozwala też na stosowanie kompresji On2 VP6 i h.264, które oferują znacznie lepsze parametry. Ciężko będzie przekonać ludzi, ale nie jest to niemożliwe.

Na jakimś blogu przeczytałem, że ktoś sugerował zastosowanie kodeka Dirac. Moim zdaniem jest trochę za wcześnie. Wymagania sprzętowe są chyba jeszcze większe niż w przypadku Theory, a z odpowiednim oprogramowaniem jest jeszcze gorzej. Co z tego, że przeglądarki będą bez problemu odtwarzać ów format, jak nie będzie czym wyprodukować stosownych plików? Ogólnie technologia jest trochę nowa i wymaga dopracowania i zwyczajnie czasu.

Aby pominąć trochę problemy patentowe, można część problemów zrzucić na barki producentów systemów operacyjnych. Niech oni dostarczą stosowne kodeki. Tutaj pojawia się jednak problem ogólnej niezgodności różnych formatów.

Microsoft ma w standardowej instalacji większości swoich systemów operacyjnych różne kodeki WMV. Udostępnia oczywiście też stosowny interface dla innych aplikacji. Jakość video i wymagania sprzętowe są też na bardzo dobrych poziomach.

Apple ma swój QuickTime, który w najnowszych odsłonach wspiera h.264. Posiada też jakieś starsze kodeki o mniejszych wymaganiach. Linuksy zaś w standardzie udostępniają tyko wspomnianą wcześniej Theorę.

Oczywiście każdy ze wspomnianych systemów oferuje możliwość instalacji dodatkowych kodeków, które uzupełniłyby zestaw standardowych. Tylko czym się różni instalacja dodatkowych kodeków od instalacji pluginów? Zasadniczo posiada dokładnie te same wady. Jak wiemy, tylko Flash zyskał dostateczną popularność i międzyplatformowość, a przy tym oferował dostateczną elastyczność.

Jak stracić udział w rynku.

Najpierw musimy postarać się, aby nasza aplikacja wyglądała dla dotychczasowych użytkowników inaczej. Zmieniamy kolorystykę i wygląd ikon. Poprzestawiamy też część elementów. Niestety istnieje spore ryzyko, że coś poprawimy i znacząco zwiększy się funkcjonalność. Nie robiąc jednak nic, nic nie uda się w tej materii popsuć.

Kolejną rzeczą, jaką można zmienić na gorsze, to skróty klawiszowe. Nawet jak poprawi się funkcjonalność, to ludzie będą musieli uczyć się wszystkiego na nowo, a to im się bardzo nie spodoba. Niestety nasza aplikacja pozwala na dość łatwą zmianę owych skrótów... Cóż, dajmy im możliwość łatwego przywrócenia starych skrótów, bo jeszcze się nauczą wszystko samemu konfigurować, a wtedy zmiana skrótów nie będzie na nich negatywnie działała. Niestety skrótami interesują się tylko ci bardziej zaawansowani, więc jak wszyscy będą z miejsca ustawiać własne kombinacje, to cała strategia straci skuteczność.

Cóż, ogólnie najlepiej pozbyć się elementów, które wyróżniają Operę z gąszczu innych przeglądarek. Jak nie będzie się ona odróżniać od konkurencji, ludzie nie będą mieli powodu z konkurencyjnych przeglądarek rezygnować. Co prawda część stron w Operze wyświetla się nawet bez naszych starań źle, ale to akurat jest na naszą rękę. W sumie można by było coś popsuć, ale jak zaczniemy dodawać własne standardy, to upodobnimy się za bardzo do Internet Explorera, a to bardzo popularny produkt.

Można też zacząć ludzi przekonywać, że desktopowa Opera to tylko dodatek do jej wersji mobilnej. To bardzo dobry pomysł. Jak to będzie tylko dodatek, będzie wyglądał zdecydowanie gorzej na tle konkurencyjnych rozwiązań. Ktoś złośliwy wspomni pozytywnie o naszym produkcie, to ludzie pomyślą, że to o jakiejś bardzo uproszczonym zamienniku dla przeglądarek WAP w telefonach komórkowych.

Wypada jeszcze rozważyć zmianę identyfikacji przeglądarki. Niestety ma to dwie poważne wady. Będzie to bardzo dobry argument za tym, że niski udział Opery wynika z błędów w systemach statystyk, a nie naszych starań, i że faktyczna popularność jest znacznie większa. Kolejną wadą jest fakt, że jeszcze ktoś nie wykryje, że jego strona jest odwiedzana z Opery, i nie zablokuje naszej przeglądarki. To może zbyt drastycznie zmniejszyć liczbę stron, które w niej nie działają, a to nam się nie podoba.

Na koniec można jeszcze dorzucić kilka nowości, aby popsuć działanie z kilkoma stronami, które do tej pory ładnie działały. Niestety w ten sposób naprawi się też kilka innych stron, na szczęście wszyscy już wiedzą, że owe strony w Operze nie działają i nie będą sprawdzać. Konkurencja też dokonała kilka usprawnień. Można i w Operze też je wprowadzić, ale tylko tak minimalnie, aby tylko móc uzupełnić tylko naszą listę zmian. Konkurencja musi zrobić duży skok na tle Opery. Wtedy wszyscy napiszą, że albo my nie potrafimy czegoś zrobić, albo że mamy taki produkt, którego za bardzo nie da się już unowocześnić.

Tak. Nasz plan jest genialny. Trzeba ogłosić go światu. Odniesiemy sukces.

Co to za okno w oknie pod oknem w oknie?

Opera Dragonfly działa w taki sposób, że mi się to bardzo nie podoba. Mam na myśli to, co oni zrobili z oknem tego dodatku. Zainteresowanym prezentuję zrzut ekranu.

http://files.myopera.com/Big_Z/files/wazka.png

Przeglądarkowy oligopol jest zły

Internet Explorer zdobył dominację na rynku przeglądarek WWW. Jeśli ktoś nie przeklina tego faktu, nie zajmował się webmasterką. Z powodu braku konkurencji produkt Microsoftu zatrzymał się w rozwoju gdzieś na poziomie HTML 3.2. HTML 4 wymaga już bowiem przyzwoitej obsługi CSS. Obecnie wszystko wskazuje na to, że w Polsce dominacja przejdzie w łapki Firefoksa. Może nie będzie to tak silna pozycja, jaką kiedyś miał IE, ale oligopol jest niewiele lepszy.

Jedynym sposobem, aby zapobiec tej sytuacji, jest wprowadzenie na rynek konkurencyjnych produktów. Niestety tutaj pojawia się pewien dość istotny problem. Na rynku może i jest dostępnych wiele przeglądarek, ale silników jest zaledwie kilka. Dla myślącego webmastera dwie przeglądarki na tym samym silniku to w sumie jedna przeglądarka.

Najpopularniejszym silnikiem jest Trident, stosowany w produktach Microsoftu, jak i kilku innych przeglądarkach, ale te ostatnie się praktycznie nie liczą. Tutaj jednak mała, dość istotna uwaga, zaimplementowana w silniku obsługa niezbędnych standardów jest w tak wczesnej fazie, że kolejne wersje wprowadzają w praktyce rewolucyjne zmiany. Na dzień dzisiejszy właściwie należałoby mówić o dwóch, zupełnie różnych jego wersjach: najnowszej stabilnej i poprzedniej wersji. W planach jest też wersja kolejna, która ma już obsługiwać CSS na przyzwoitym poziomie. Jeśli to się okaże prawdą, najlepiej byłoby całkowicie wyrugować te dwie pierwsze wersje z rynku, a popularność tej poprawionej doprowadzić do zauważalnego poziomu, jakieś 20%-35%.

Na drugim miejscu pod względem popularności jest Gecko. W Polsce bardzo popularny, a nawet zbyt popularny, przekracza poziom 35%. Głównie za sprawą Firefoksa, inne przeglądarki mają już bardzo mały udział. Cóż, jest jeden powód, dla którego można jeszcze uznać za akceptowalne popularyzację tego silnika. Jest nim wybór mniejszego zła, dominacja silnika Trident jest po prostu gorsza, Gecko bowiem ma przyzwoitą obsługę standardów, a Trident już nie. Poza tym można jeszcze, w ostateczności, popularyzować inne przeglądarki oparte o Gecko. Dzięki temu mniej popularne przeglądarki oparte o inne silniki będą lepiej ze swoją popularnością wyglądały na tle Firefoksa. Poza tym pozorna, duża różnorodność będzie zmuszała ludzi do dbania bardziej o ogólnie przyjęte standardy, niż zgodność z konkretnymi, a nielicznymi przeglądarkami.

Tutaj mała uwaga. Ogólnie na świecie Firefox, a właściwie jego silnik nie osiągnął jeszcze krytycznej popularności i trochę do tego poziomu jeszcze brakuje. Można więc sobie w pewnych regionach popularyzować przeglądarkę Mozilli bez obaw. Należy jednak pamiętać, że Polska do tych regionów nie należy.

Na trzecim miejscu w Polsce utrzymuje się silnik Presto, głównie za sprawą Opery. Do krytycznego poziomu popularności jest jeszcze bardzo daleko, a średnia światowa wygląda jeszcze gorzej. Niemniej jednak obsługa standardów stoi tutaj na bardzo przyzwoitym poziomie. Nie ma więc powodów, aby nie starać się popularyzować tej przeglądarki. Jak wyżej, optymalny poziom to 20-35%.

Na czwartym miejscu jest WebCore. Na chwilę obecną stosowany głównie w przeglądarce Safari, ale wkrótce pojawi się duża liczba innych produktów, które będą tym silnikiem napędzane. Popularność w Polsce jest na ledwie zauważalnym poziomie, na świecie są rejony, gdzie to wygląda trochę lepiej. W każdym razie do krytycznego poziomu jest bardzo daleko, więc można bez obaw popularyzować. Optymalny poziom to ponownie 20-35%.

Można jeszcze wspomnieć o KHTML. Trochę to smutne, ale ów silnik zostaje praktycznie wyparty przez swojego forka, czyli WebCore. Prawdopodobnie wkrótce stanie się tylko historią. Jeśli nie stanie się nic rewolucyjnego, popularyzacja tego silnika nie ma sensu. Aczkolwiek obsługa samych standardów jest całkiem przyzwoita.

Właściwie to nic więcej nie ma rynku. W ostateczności może powstać kolejny fork jednego z obecnych silników. Jest to bardziej prawdopodobne, niż pojawienie się czegoś całkowicie nowego. Można jeszcze wspomnieć o istnieniu kilku minimalistycznych rozwiązań o bardzo ograniczonych możliwościach, niestety zbyt ograniczonych, aby komukolwiek polecać.

Cóż, cały czas mamy jednak dwa produkty, których popularność dla dobra rynku trzeba zwiększyć. W dodatku zwiększyć drastycznie.

Przewijanie

Miałem potrzebę napisania skryptu, który by mi przewijał treść jakiegoś bloku, ale nie wyświetlał domyślnych pasków przewijania. Próby ze stworzeniem własnych pasków przewijania zakończyły się stwierdzeniem, że przy wymaganej czytelności kodu i moich umiejętnościach się tego zrobić nie da.

Na szczęście, kiedy postanowiłem z pasków przewijania zrezygnować, kod okazał się niespodziewanie znośny, aż postanowiłem go upublicznić. Nadal jednak wymaga testów.

http://michas.eu/mc_lab/windotest/

Najlepsza wtyczka do przeglądarki Microsoftu

,

Tytuł mówi sam za siebie. Najlepsza wtyczka do przeglądarki Microsoftu.

http://files.myopera.com/Big_Z/files/operaplugin.png

Operowe targety - łatka dwa

Dorośli?
Ta grupa ma najwięcej pieniędzy, które chciałaby wydać. Wystarczy dać jej poważny produkt, który przy okazji byłby całkiem zgodny z różnymi stronami i posiadać relatywnie łatwy interface. Właściwie Opera spełnia te wymagania. Wystarczy więc tylko zdecydować się na tą grupę docelową w swoich przekazach reklamowych. Grupy, które taki przekaz by zraził, są w sumie i tak poza zasięgiem.

Dzieci?
Duża grupa, w dodatku łatwa do manipulowania. Wystarczy tylko odpowiednio zareklamować swój produkt, aby stał się jakimś ważnym elementem kultury masowej, i można spokojnie obcinać kupony. Inne elementy produktu są już dużo mniej istotne. Problem w tym, że zrobienie odpowiedniej reklamy wykracza poza możliwości finansowe Opery. Zbyt duża konkurencja.

Operowe targety - łatka

Zwolennicy Web 2.0?
Cóż, bez wsparcia ze strony Google, ani jakiegokolwiek innego, większego serwisu, będzie bardzo ciężko. Wiele usług Web 2.0 nie chce działać w Operze, a w znacznej części przypadków błąd nie leży po stronie programistów norweskiej przeglądarki. Sama grupa jest zaś bardzo opiniotwórcza i dochodowa, w dodatku całkiem liczna. Niestety to, co można dla niej zrobić jest bardzo kosztowne: robienie na bieżąco łatek do dużej liczby serwisów, a rezultaty okażą się prawdopodobnie niewystarczające. Lepiej więc poświęcić środki innym grupom.

Zwolennicy Web 1.0
Duża grupa. Całkiem też opłacalna. W przeciwieństwie do zwolenników Web 2.0 zadowalają się bardziej statycznymi, mniej personalizowanymi serwisami. Zasadniczą potrzebują przeglądarki, która jest wygodna, łatwa w obsłudze i wyświetla dość dobrze strony Web 1.0. Właściwie to Opera spełnia te wymagania. Trzeba pamiętać tylko o jednym, małym detalu. Jeśli ktoś chce przeglądarki, którą obsługuje się tak, jak Firefoksa, wybierze prawdopodobnie Firefoksa. Opera więc powinna się starać zachować swoją odmienność na wyraźnie odczuwalnym poziomi.

Osoby czułe na punkcie bezpieczeństwa.?
Może nie jest to tak liczna i opiniotwórcza grupa, ale tutaj Opera ma kilka zalet. Największą jest mała popularność przeglądarki, zaś same łatki bezpieczeństwa pojawiają się w rekordowo krótkim czasie. Ogólnie bezpieczeństwo w tej norweskiej przeglądarce jest chyba wyżej stawiane, niż u konkurencji. Do tego dochodzi jeszcze model biznesowy z produktem o zamkniętym kodzie. Można to próbować wykorzystać w marketingu.

Software'owe i Hardware'owe Flash Video

,

Podstawowa kompresja video stosowana w obiektach Flash to odmiana h.263, ma już sporo lat, więc jak na dzisiejsze standardy jest mało wymagająca. Kolejnym kodekiem video jest On2 VP6. Kiedy testowałem jego samodzielną wersję na systemach Microsoftu, obciążenie procesora było niewiarygodne. Jedyny kodek, który mnie aż tak pozytywnie zaskoczył swoimi wymaganiami podczas odtwarzania.

Strumienie video osadzone w obiektach Flash powodowały jednak dość duże obciążenie procesora. W mojej ocenie powinno być ono pomijalnie małe. Tak się jednak nie działo.

Niedawno natrafiłem na wpis na stronie http://www.phoronix.com/, który odsyłał do wpisu na pewnym blogu - http://blogs.adobe.com/penguin.swf/. Znalazłem tam wytłumaczenie tego problemu.

1. Klatka video jest konwertowana do postaci RGB.
2. Zostaje programowo osadzona na kanwie obiektu Flash.
3. Tak spreparowany kanwa jest umieszczana w buforze karty graficznej.

W standardowym odtwarzaniu video (z minimalnym wsparciem sprzętowym) jest tak:
1. Klatka video jest konwertowana do jednej z postaci, którą jest w stanie zdekodować karta video. Zazwyczaj jest to jakaś odmiana HSV albo HSL.
2. Taki obraz jest umieszczany w buforze karty graficznej.

Różnica to jakieś 26 MBps albo 211 Mbps dla kolorowego obrazu w rozdzielczości M, które procesor musi przepchać chyba kilka razy w różne strony. Może jeszcze do tego dochodzi konwersja do postaci RGB i czasami skalowanie. Brak elementarnej akceleracji jest straszny.

Swoją drogą, jeśli zastosują akcelerację OpenGl (albo DirectX), problemy ulegną rozwiązaniu.

Operowe targety

Tak sobie postanowiłem zrobić listę możliwych targetów dla Opery i trochę ją skomentować. Gdzie iść, a gdzie się poddać. Na razie wersja alfa 1.

Laicy?
Jeśli Microsoft, mimo możliwości wciskania swojej przeglądarki wraz z systemem operacyjnym, nie może ich przekonać do update’u do najnowszej wersji... Jeśli Google ze swoją bazą reklamową w Internecie, i niemałą bazą bardziej zaawansowanych użytkowników, nie może przekonać ich do Firefoksa... Co może zaoferować mała, europejska firemka, aby przekonać laików do swojej przeglądarki? Ja bym sugerował odpuścić sobie tą grupę i zainteresować się tymi bardziej dochodowymi i opiniotwórczymi.

Zwolennicy Web 2.0?
Cóż, bez wsparcia ze strony Google, a raczej z wrogim działaniem, będzie bardzo ciężko. Właściwie to bez wsparcia kogokolwiek. Wiele usług Web 2.0 nie chce działać w Operze, bo ta przeglądarka nie nazywa się Firefox, nie ma eksperymentalnych funkcji tej przeglądarki, ani jej błędów i niedostatków. Jest to bardzo opiniotwórcza i dochodowa grupa, ale niewiele da się zrobić, aby uzyskać jej przychylność. To zaś, co można zrobić, jest bardzo kosztowne i wymaga zaniedbania innych grup.

Osoby czułe na punkcie bezpieczeństwa.?
Może nie jest to tak liczna i opiniotwórcza grupa, ale tutaj Opera ma kilka zalet. Jest jedną z bardzo nielicznych przeglądarek o zamkniętym kodzie, dzięki temu łatwiej utrzymać ewentualne informacje o poważnych błędach w tajemnicy. Inna sprawa, że poprawki bezpieczeństwa pokazują się w rekordowo krótkim czasie. Model ze ściąganiem całej przeglądarki, a nie tylko łatek, utrudnia wyśledzenie fragmentów kodu, w których są luki. Ogólnie do kwestii bezpieczeństwa podchodzi się w Operze bardziej restrykcyjnie, niż u konkurencji. Trzeba to tylko trochę bardziej rozreklamować. Nie będzie to zbyt kosztowne.

Użytkownicy zaawansowani?
Dość duża i wpływowa grupa. Dać im trochę jak najłatwiejszej personalizacji przeglądarki i będą całkiem zadowoleni. W sumie nie jest źle. Gdyby tylko ułatwić instalowanie skryptów użytkownika byłoby w sumie prawie idealnie.

Użytkownicy mobilni?
Coraz więcej osób korzysta z Internetu na coraz mniejszych urządzeniach. Jest to jeszcze mała grupa, ale to właśnie tutaj nastąpi największy rozwój. Na razie Opera prowadzi w tym segmencie występując w dwóch różnych wersjach. Co prawda wersja Safari dla Apple iPhone z oczywistych dla wielu względów ustanowiła sobie dość dobrą pozycję. Ponadto groźba ze strony przeglądarek opensource robi się coraz bardziej rzeczywista. W sumie jednak, jeśli zostanie utrzymana dotychczasowa polityka, spory kawałek tortu jest już praktycznie zagwarantowany.

Webmasterzy?
Grupa bardzo mała, ale jednocześnie bardzo wpływowa i opiniotwórcza. Zasadniczo dla jej pozyskania można zrobić dwie rzeczy. Można wprowadzać do przeglądarki nowe technologie, które będą też wprowadzone w konkurencyjnych produktach, co właściwie jest od lat realizowane. Można też wprowadzić specjalistyczne narzędzia, czym zajęto się dopiero ostatnio. Trochę późno.

Posiadacze dziwnych systemów operacyjnych?
Mała grupa. W dodatku mało wpływowa. Zaniedbana też przez konkurencję, jak i samą Operę. Ostatnio trochę bardziej się tą grupą zainteresowano oferując dla pewnych funkcji natywne okna dialogowe GTK. Nie wiem, ale może z powodu braku konkurencji dałoby się pozyskać przedstawicieli tej grupy dość niskim kosztem?

Dotychczasowi użytkownicy?
Oczywiste jest, że w tym wypadku Opera ma bardzo dużo zalet. Aby tych użytkowników nie stracić wystarczy robić dwie rzeczy: sukcesywnie się rozwijać wraz z resztą Sieci, jak i nie wprowadzać zbyt drastycznych zmian. O ile z wrogim działaniem Google niewiele można zrobić, o tyle pomysły ze zmianą skrótów klawiszowych bez łatwego przywrócenia starej wersji jest... łagodnie mówiąc nieprzemyślany. Nie można liczyć na to, że ludzie zostaną przy nowej Operze z tego powodu, że inne przeglądarki jeszcze mniej przypominają starą, dobrą Operę.

Użytkownicy innych przeglądarek?
Zasadniczo jest to nieuniknione, jeśli chce się zwiększyć udział w rynku. Sęk w tym, że jest to bardzo niejednorodna grupa. Zasadniczo ludzie z tej kategorii podpadają też pod powyższe. Jedyne, co można doradzić tutaj, to opcja podczas pierwszego uruchomienia, aby dopasować trochę wygląd Opery do innej przeglądarki. Całkiem dużo można by było zyskać w przypadku IE6.

Wykrywanie przeglądarek

Znalazłem bardzo fajny skrypt do wykrywania przeglądarek.

http://www.javascriptworld.com/js4e/scripts/chap02/script09.html

Firefoksy dwa

Jakby ktoś chciał zobaczyć, zrobiłem fotografię firefoksom.

Firefoksy dwa

Bojkot Google

Po przeczytaniu pewnego wpisu na pewnym blogu:

http://poradnikwebmastera.blox.pl/2008/05/Prezentacje-Googlea-wiecej-rozmiarow.html

Postanowiłem zbojkotować pewną firmę:

Google

Niestety oni są trochę jak Chińska Republika Ludowa. Trochę za bardzo wpływowi. Cóż, mam na dysku kilka innych przeglądarek, jak będę potrzebował, to sobie coś innego włączę. Oni też będą bardziej zadowoleni, że ktoś używa czegoś innego, niźli jakaś tam Opera. W każdym razie w mojej podstawowej przeglądarce będę starał się blokować wszystkie domeny tej firmy, na jakie moja przeglądarka mógłaby bez mojej wiedzy natrafić.

Wiem, że jedna osoba nic nie zdziała. Wiem, że kilka firm może stracić kilka groszy z powodu reklam. Wiem, że statystyki Opery zaczną nieznacznie gorzej wyglądać. Nie widzę jednak lepszego rozwiązania. Jak ktoś widzi, niech mi doradzi.

Presto a Opera

Opera jakiś czas temu miała zdecydowanie najlepszy silnik renderowania stron WWW. Niestety nie udało się wykorzystać tego faktu. Cóż, rynek nie potrzebował najlepszego, a jedynie nie wymagającego dopłaty i zgodnego z większością stron. Dzisiaj na rynku jest trochę więcej silników, które z różnych powodów, ale nie technicznych, mają mniej problemów z wyświetlaniem stron, a w dodatku są porównywalne swoimi możliwościami z Presto.

Dla twórców desktopowej Opery najlepszym rozwiązaniem byłoby więc porzucenie silnika, nad którym pracowali do tej pory, i skupienie się na rozwijaniu jednego z rozwiązań konkurencyjnych, które tak przypadkiem są na dość liberalnych licencjach. Część osób uważa, że otwarcie źródeł pomogłoby rozwiązać ten problem. Niestety historia tego nie potwierdza: z silnika klasycznego Netscape'a niewiele zostało, a KHTML ustępuje miejsca swojemu forkowi.

Co więc zrobić z Presto? Zasadniczo jest jeden, dość szeroki obszar, gdzie nadal jest sens go rozwijać. Są to urządzenia blisko spokrewnione z komputerami, ale albo o zamkniętej architekturze, albo o bardzo ograniczonych możliwościach. W tym pierwszym wypadku producenci takich urządzeń mogą nie być chętni udostępniać dokładnej specyfikacji developerom otwartego oprogramowania; możliwe też, że na przeszkodzie staną jakieś problemy licencyjne. W tym drugim przypadku liczy się też duże doświadczenie programistów Opery, którzy sportowali swój silnik na bardzo wiele różnych platform.

Teoretycznie można by było rozwijać Operę desktopową na jakimś otwartym silniku, a Presto pozostawić do tych innych urządzeń. Wtedy jednak nie można by było stosować hasła reklamowego, że na tych innych urządzeniach działa ta sama przeglądarka, co na komputerach osobistych. A to potencjalnie dość duża wada marketingowa. Może więc opłaca się traktować desktopową przeglądarkę jako reklamówkę przeglądarki na inne urządzenia?

skreślanie Visty to pomyłka

Znowu pojawiło się kilka powodów, aby twierdzić, że Vista to pomyłka. Chciałbym jednak zauważyć kilka faktów.

Jak może już gdzieś wspominałem, wymagania Visty są trochę większe, niż być na rok 2007 powinny. W sumie jednak to samo można było powiedzieć w chili premiery o XP. Powiedzmy, że premiery tych systemów są od siebie oddalone o 4 lata, powiedzmy też, że co 2 lata podwaja się wielkość RAM. Cóż, powodzenia przy pracy z XP przy 256 MB.

Jeśli chodzi o interface Aero... Cóż, dzisiejsze zintegrowane karty graficzne są go w stanie bez problemu obsłużyć. Nie wiem czemu jeszcze nie tak dawno firmie Microsoft zależało, aby nawet zbyt słabe, zintegrowane układy dostawały znaczek zgodności z Vistą. Czemu nie przyznano, że Intel się spóźnił?

Kolejnym błędem Microsoftu było to, że nie przewidziano powstania segmentu tanich komputerów z możliwościami pomiędzy palmtopami a laptopami. Zaznaczam, że dla obu tych starszych segmentów są oferowane różne odmiany Windows. Tymczasowo postanowiono zapchać lukę starym systemem, który do tego celu nie został stworzony. Teraz zaś trwają prace nad czymś bardziej skalowalnym. A może to tylko taka polityka, aby nie wydawać pieniędzy na liczne nowe projekty, które mogą się nie sprawdzić, tylko płacić majątek, aby zyskać udział w zaniedbanych, a dobrze rokujących sektorach?

Ostatnio coś zapowiadają nowy system operacyjny na rok 2009. Wiele osób oczekuje, że ów produkt będzie miał mniejsze wymagania od Visty. Faktycznie, tym razem Microsoft wypuści wersję, której wymagania będą dość niskie, nawet jak na wczorajsze standardy. Sęk w tym, że wtedy wymagania Visty będą już akceptowalne, ponadto ludzie będą oczekiwać od swoich systemów jeszcze ładniejszych efektów graficznych. W efekcie zalecane wymagania dla systemu z głównego nurtu mogą być nawet większe.

W całym tym zamieszaniu pozostaje jeszcze jeden, mały problem. Limitem dla standardowych wersji Window XP jest 4 GB pamięci operacyjnej. Najlepszym rozwiązaniem jest migracja na AMD64, ale niestety zaczyna się ona dopiero teraz, kiedy pojawiła się stosowna wersja Visty. Cóż, nowa architektura wymaga nowych sterowników, a jeśli w roku 2009 będzie trzeba martwić się aż o 4 różne systemy – XP, Vistę IA32, Vistę AMD64 i nowy stystem – można się spodziewać sporej liczby problemów znanych obecnie głównie posiadaczom Linuksów.

Cóż, najbliższy system Microsoftu, jaki zostanę zmuszony kupić, będzie prawdopodobnie Vistą AMD64. Niestety sytuacja Linuksów aż tak bardzo się nie poprawi... Cóż, świat PC to świat inwestowania w pomyłki.

Ja i "Interesowana" Vista

Zainstalowałem sobie "Interesowną" Vistę. Potem pobrało się kilkadziesiąt poprawek. Na tym samym komputerze mam też odmianę Linuksa - Fedorę 8 z KDE.

1. Działa dostatecznie szybko. Nie zauważyłem problemów z wydajnością, a komputer do kosztownych nie należy, aczkolwiek 2GB RAM posiada.
2. Aero wygląda lepiej od tej domyślnej dekoracji z Windows XP. Nie widzę jednak w tym niczego, czym można się zachwycać.
3. Podoba mi się odnowione Menu Start, nie mam na myśli wyglądu, a funkcjonalność.
4. Pojawiły się paski adresów, które zamieniają się w paski z kilkoma listami rozwijanymi.
5. System w końcu się pyta, czy ma coś instalować.
6. Poza tym specjalnych różnic z wcześniejszymi wersjami nie zauważyłem.

Prawdziwa rewolucja dokonała się jednak w tych obszarach, których normalnie nie widać. Wzrosło drastycznie bezpieczeństwo systemu, znacznie usprawniono też zdalną administrację, jak i poprawiono stabilność. W każdym razie musiano to zrobić, bo inaczej tych zmian na tyle lat byłoby zbyt mało.

Acid3 - Faworyci

, ,

Test Acid3 nie został jeszcze zaliczony. Najbliżej są w tej chwili silniki WebCore i Presto, oczywiście w wersjach eksperymentalnych. Teoretycznie wyświetla się magiczna liczba 100/100, ale osiągnięta wydajność jest poniżej akceptowanego poziomu.

Opera dostarczyła dwa publiczne buildy, jeden dla systemów Windows, drugi dla systemów Linux. Paradoksalnie jednak ten pierwszy działa pod Wine bez większych problemów, a drugi do działania wymaga zainstalowania fontów Microsoftu... Poza tym pojawiają się w niej dziwne problemy z cieniami dla tekstu, czego nie ma w tygodniówkach.
http://labs.opera.com/news/2008/03/28/
http://www.fedorafaq.org/#installfonts

Buildy Apple prawdopodobnie nie zadziałają pod moim Linuksem, więc się nawet nie fatygowałem ich sprawdzać.

Standardowa tygodniówka Opery wyświetla 79/100 i też ma kilka problemów z wydajnością. Niemniej jednak cienie wyświetlają się poprawnie.

Trochę o IE8 pracy trybach

, ,

Zrobiłem trochę testów dla bety najnowszej przeglądarki Microsoftu pod względem jej wykrywania i ustalania stosownych trybów na podstawie nagłówka HTTP. Efekty są nawet ciekawe.

Jak zapewne część osób się zorientowała, wspomniana beta ma guzik do przełączenia się w tryb IE7. Jeśli będzie on aktywny, string UA zostanie ustawiony na IE7, podobnie będą też reagować komentarze warunkowe. Przełącznik nagłówkowy będzie jednak działał, więc będzie możliwość aktywowania trybu IE8.

Oczywiście, jeśli przeglądarka będzie pracowała w trybie standardowym, stringi UA będą wyświetlane poprawnie, podobnie jak komentarze warunkowe. Ciekawe wydaje mi się też zachowanie dla nagłówków dla IE 6, jest chyba takie samo, jak dla IE5. Nowa metoda ustawiania zachowania przeglądarki nadpisuje przełączanie na podstawie doctype.

Zastanawiam się, jak duży procent ludzi będzie używało IE w tryb zgodności z IE 7. Część producentów komputerów może bowiem domyślnie taką opcję ustawiać. Swoją drogą kliknięcie jednego guzika jest dużo łatwiejsze od instalacji całej przeglądarki, jaką jest Firefox. A niestety takie zachowanie będzie poprawiało działanie znacznej części stron w Internecie.

Cóż, będzie można trochę manipulować statystykami, a właściwie będzie trzeba. Ponadto będzie trzeba uważać, aby nie popsuć strony w jednym z trybów IE8, a jednocześnie nie zapomnieć o jego poprzednikach.

Zasadniczo są dwie drogi do wyboru:
1.Sprowadzić IE8 do poziomu IE7.
2.Respektować wewnętrzny przełącznik IE8 na IE7.

Czyli nie stosować nagłówka trybu IE8.

Standardy, EU i Microsoft

Microsoft z powodów finansowych (EU) uczyni swoją najnowszą przeglądarkę najbardziej zgodną ze standardami przy domyślnych ustawieniach. Możliwe też, że możliwości silnika zostaną odpowiednio ograniczone, aby jednak trochę się na tle konkurencji wyróżniać. W każdym razie długofalowy efekt dla końcowego użytkownika powinien być lepszy, możliwa jest zasadniczo jedna z poniższych wersji:

1. Microsoft straci trochę użytkowników, bo jego nowy produkt będzie miał dużo problemów z wieloma stronami, króre w starszej wersji działały dobrze.
2. Microsoft dostarczy produkt, który będzie bardziej zgodny ze standardami, więc strony optymalizowane pod IE będą przy okazji częściej działały też w alternatywnych przeglądarkach.
3. Microsoft dostarczy produkt, którego silnik będzie zbyt prymitywny, aby powstrzymać odwracanie się różnych firm w kierunku alternatyw.

Dodane:
Microsoft opublikował wersję, która jednak domyślnie działa jako MSIE 8. Trzeba jednak teraz zbadać, ile standardów zostało zaimplementowanych na pokaz, a ile faktycznie się do czegoś nadaje. W najbliższym czasie będę musiał przygotować kilka testów.

Trzeba też odnotować problemy przy ustawieniu bezpiecznego poziomu ostrożności dla tej przeglądarki. Pojawiają się wtedy problemy z przejściem testu, które jednak pojawiać się nie powinny.
July 2008
SMTWTFS
June 2008August 2008
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031