Skip navigation.

exploreopera

| Help

Sign up | Help

Bezsensowne wypociny Michasia

Tymczasowo się gdzieś zapodziały...

Firefoksy dwa

Jakby ktoś chciał zobaczyć, zrobiłem fotografię firefoksom.

Firefoksy dwa

Bojkot Google

Po przeczytaniu pewnego wpisu na pewnym blogu:

http://poradnikwebmastera.blox.pl/2008/05/Prezentacje-Googlea-wiecej-rozmiarow.html

Postanowiłem zbojkotować pewną firmę:

Google

Niestety oni są trochę jak Chińska Republika Ludowa. Trochę za bardzo wpływowi. Cóż, mam na dysku kilka innych przeglądarek, jak będę potrzebował, to sobie coś innego włączę. Oni też będą bardziej zadowoleni, że ktoś używa czegoś innego, niźli jakaś tam Opera. W każdym razie w mojej podstawowej przeglądarce będę starał się blokować wszystkie domeny tej firmy, na jakie moja przeglądarka mógłaby bez mojej wiedzy natrafić.

Wiem, że jedna osoba nic nie zdziała. Wiem, że kilka firm może stracić kilka groszy z powodu reklam. Wiem, że statystyki Opery zaczną nieznacznie gorzej wyglądać. Nie widzę jednak lepszego rozwiązania. Jak ktoś widzi, niech mi doradzi.

Presto a Opera

Opera jakiś czas temu miała zdecydowanie najlepszy silnik renderowania stron WWW. Niestety nie udało się wykorzystać tego faktu. Cóż, rynek nie potrzebował najlepszego, a jedynie nie wymagającego dopłaty i zgodnego z większością stron. Dzisiaj na rynku jest trochę więcej silników, które z różnych powodów, ale nie technicznych, mają mniej problemów z wyświetlaniem stron, a w dodatku są porównywalne swoimi możliwościami z Presto.

Dla twórców desktopowej Opery najlepszym rozwiązaniem byłoby więc porzucenie silnika, nad którym pracowali do tej pory, i skupienie się na rozwijaniu jednego z rozwiązań konkurencyjnych, które tak przypadkiem są na dość liberalnych licencjach. Część osób uważa, że otwarcie źródeł pomogłoby rozwiązać ten problem. Niestety historia tego nie potwierdza: z silnika klasycznego Netscape'a niewiele zostało, a KHTML ustępuje miejsca swojemu forkowi.

Co więc zrobić z Presto? Zasadniczo jest jeden, dość szeroki obszar, gdzie nadal jest sens go rozwijać. Są to urządzenia blisko spokrewnione z komputerami, ale albo o zamkniętej architekturze, albo o bardzo ograniczonych możliwościach. W tym pierwszym wypadku producenci takich urządzeń mogą nie być chętni udostępniać dokładnej specyfikacji developerom otwartego oprogramowania; możliwe też, że na przeszkodzie staną jakieś problemy licencyjne. W tym drugim przypadku liczy się też duże doświadczenie programistów Opery, którzy sportowali swój silnik na bardzo wiele różnych platform.

Teoretycznie można by było rozwijać Operę desktopową na jakimś otwartym silniku, a Presto pozostawić do tych innych urządzeń. Wtedy jednak nie można by było stosować hasła reklamowego, że na tych innych urządzeniach działa ta sama przeglądarka, co na komputerach osobistych. A to potencjalnie dość duża wada marketingowa. Może więc opłaca się traktować desktopową przeglądarkę jako reklamówkę przeglądarki na inne urządzenia?

skreślanie Visty to pomyłka

Znowu pojawiło się kilka powodów, aby twierdzić, że Vista to pomyłka. Chciałbym jednak zauważyć kilka faktów.

Jak może już gdzieś wspominałem, wymagania Visty są trochę większe, niż być na rok 2007 powinny. W sumie jednak to samo można było powiedzieć w chili premiery o XP. Powiedzmy, że premiery tych systemów są od siebie oddalone o 4 lata, powiedzmy też, że co 2 lata podwaja się wielkość RAM. Cóż, powodzenia przy pracy z XP przy 256 MB.

Jeśli chodzi o interface Aero... Cóż, dzisiejsze zintegrowane karty graficzne są go w stanie bez problemu obsłużyć. Nie wiem czemu jeszcze nie tak dawno firmie Microsoft zależało, aby nawet zbyt słabe, zintegrowane układy dostawały znaczek zgodności z Vistą. Czemu nie przyznano, że Intel się spóźnił?

Kolejnym błędem Microsoftu było to, że nie przewidziano powstania segmentu tanich komputerów z możliwościami pomiędzy palmtopami a laptopami. Zaznaczam, że dla obu tych starszych segmentów są oferowane różne odmiany Windows. Tymczasowo postanowiono zapchać lukę starym systemem, który do tego celu nie został stworzony. Teraz zaś trwają prace nad czymś bardziej skalowalnym. A może to tylko taka polityka, aby nie wydawać pieniędzy na liczne nowe projekty, które mogą się nie sprawdzić, tylko płacić majątek, aby zyskać udział w zaniedbanych, a dobrze rokujących sektorach?

Ostatnio coś zapowiadają nowy system operacyjny na rok 2009. Wiele osób oczekuje, że ów produkt będzie miał mniejsze wymagania od Visty. Faktycznie, tym razem Microsoft wypuści wersję, której wymagania będą dość niskie, nawet jak na wczorajsze standardy. Sęk w tym, że wtedy wymagania Visty będą już akceptowalne, ponadto ludzie będą oczekiwać od swoich systemów jeszcze ładniejszych efektów graficznych. W efekcie zalecane wymagania dla systemu z głównego nurtu mogą być nawet większe.

W całym tym zamieszaniu pozostaje jeszcze jeden, mały problem. Limitem dla standardowych wersji Window XP jest 4 GB pamięci operacyjnej. Najlepszym rozwiązaniem jest migracja na AMD64, ale niestety zaczyna się ona dopiero teraz, kiedy pojawiła się stosowna wersja Visty. Cóż, nowa architektura wymaga nowych sterowników, a jeśli w roku 2009 będzie trzeba martwić się aż o 4 różne systemy – XP, Vistę IA32, Vistę AMD64 i nowy stystem – można się spodziewać sporej liczby problemów znanych obecnie głównie posiadaczom Linuksów.

Cóż, najbliższy system Microsoftu, jaki zostanę zmuszony kupić, będzie prawdopodobnie Vistą AMD64. Niestety sytuacja Linuksów aż tak bardzo się nie poprawi... Cóż, świat PC to świat inwestowania w pomyłki.

Ja i "Interesowana" Vista

Zainstalowałem sobie "Interesowną" Vistę. Potem pobrało się kilkadziesiąt poprawek. Na tym samym komputerze mam też odmianę Linuksa - Fedorę 8 z KDE.

1. Działa dostatecznie szybko. Nie zauważyłem problemów z wydajnością, a komputer do kosztownych nie należy, aczkolwiek 2GB RAM posiada.
2. Aero wygląda lepiej od tej domyślnej dekoracji z Windows XP. Nie widzę jednak w tym niczego, czym można się zachwycać.
3. Podoba mi się odnowione Menu Start, nie mam na myśli wyglądu, a funkcjonalność.
4. Pojawiły się paski adresów, które zamieniają się w paski z kilkoma listami rozwijanymi.
5. System w końcu się pyta, czy ma coś instalować.
6. Poza tym specjalnych różnic z wcześniejszymi wersjami nie zauważyłem.

Prawdziwa rewolucja dokonała się jednak w tych obszarach, których normalnie nie widać. Wzrosło drastycznie bezpieczeństwo systemu, znacznie usprawniono też zdalną administrację, jak i poprawiono stabilność. W każdym razie musiano to zrobić, bo inaczej tych zmian na tyle lat byłoby zbyt mało.

Acid3 - Faworyci

, ,

Test Acid3 nie został jeszcze zaliczony. Najbliżej są w tej chwili silniki WebCore i Presto, oczywiście w wersjach eksperymentalnych. Teoretycznie wyświetla się magiczna liczba 100/100, ale osiągnięta wydajność jest poniżej akceptowanego poziomu.

Opera dostarczyła dwa publiczne buildy, jeden dla systemów Windows, drugi dla systemów Linux. Paradoksalnie jednak ten pierwszy działa pod Wine bez większych problemów, a drugi do działania wymaga zainstalowania fontów Microsoftu... Poza tym pojawiają się w niej dziwne problemy z cieniami dla tekstu, czego nie ma w tygodniówkach.
http://labs.opera.com/news/2008/03/28/
http://www.fedorafaq.org/#installfonts

Buildy Apple prawdopodobnie nie zadziałają pod moim Linuksem, więc się nawet nie fatygowałem ich sprawdzać.

Standardowa tygodniówka Opery wyświetla 79/100 i też ma kilka problemów z wydajnością. Niemniej jednak cienie wyświetlają się poprawnie.

Trochę o IE8 pracy trybach

, ,

Zrobiłem trochę testów dla bety najnowszej przeglądarki Microsoftu pod względem jej wykrywania i ustalania stosownych trybów na podstawie nagłówka HTTP. Efekty są nawet ciekawe.

Jak zapewne część osób się zorientowała, wspomniana beta ma guzik do przełączenia się w tryb IE7. Jeśli będzie on aktywny, string UA zostanie ustawiony na IE7, podobnie będą też reagować komentarze warunkowe. Przełącznik nagłówkowy będzie jednak działał, więc będzie możliwość aktywowania trybu IE8.

Oczywiście, jeśli przeglądarka będzie pracowała w trybie standardowym, stringi UA będą wyświetlane poprawnie, podobnie jak komentarze warunkowe. Ciekawe wydaje mi się też zachowanie dla nagłówków dla IE 6, jest chyba takie samo, jak dla IE5. Nowa metoda ustawiania zachowania przeglądarki nadpisuje przełączanie na podstawie doctype.

Zastanawiam się, jak duży procent ludzi będzie używało IE w tryb zgodności z IE 7. Część producentów komputerów może bowiem domyślnie taką opcję ustawiać. Swoją drogą kliknięcie jednego guzika jest dużo łatwiejsze od instalacji całej przeglądarki, jaką jest Firefox. A niestety takie zachowanie będzie poprawiało działanie znacznej części stron w Internecie.

Cóż, będzie można trochę manipulować statystykami, a właściwie będzie trzeba. Ponadto będzie trzeba uważać, aby nie popsuć strony w jednym z trybów IE8, a jednocześnie nie zapomnieć o jego poprzednikach.

Zasadniczo są dwie drogi do wyboru:
1.Sprowadzić IE8 do poziomu IE7.
2.Respektować wewnętrzny przełącznik IE8 na IE7.

Czyli nie stosować nagłówka trybu IE8.

Standardy, EU i Microsoft

Microsoft z powodów finansowych (EU) uczyni swoją najnowszą przeglądarkę najbardziej zgodną ze standardami przy domyślnych ustawieniach. Możliwe też, że możliwości silnika zostaną odpowiednio ograniczone, aby jednak trochę się na tle konkurencji wyróżniać. W każdym razie długofalowy efekt dla końcowego użytkownika powinien być lepszy, możliwa jest zasadniczo jedna z poniższych wersji:

1. Microsoft straci trochę użytkowników, bo jego nowy produkt będzie miał dużo problemów z wieloma stronami, króre w starszej wersji działały dobrze.
2. Microsoft dostarczy produkt, który będzie bardziej zgodny ze standardami, więc strony optymalizowane pod IE będą przy okazji częściej działały też w alternatywnych przeglądarkach.
3. Microsoft dostarczy produkt, którego silnik będzie zbyt prymitywny, aby powstrzymać odwracanie się różnych firm w kierunku alternatyw.

Dodane:
Microsoft opublikował wersję, która jednak domyślnie działa jako MSIE 8. Trzeba jednak teraz zbadać, ile standardów zostało zaimplementowanych na pokaz, a ile faktycznie się do czegoś nadaje. W najbliższym czasie będę musiał przygotować kilka testów.

Trzeba też odnotować problemy przy ustawieniu bezpiecznego poziomu ostrożności dla tej przeglądarki. Pojawiają się wtedy problemy z przejściem testu, które jednak pojawiać się nie powinny.

O oknach, kartach, belkach i tabach

Co pewien czas ludzie szukali metody, aby w Operze po zamknięciu okna
strony włączało się te, które było na lewo na belce. Tak dzieje się
bowiem zazwyczaj w przeglądarkach, które nie obsługują okien dla stron,
a jedynie udostępniają samą belkę.

Do dzisiaj uważam chęć nadmiernego upodobnienia się do oprogramowania
konkurencji za nienajlepszy pomysł, ale norwescy programiści
postanowili dodać kilka opcji do swojej przeglądarki. Pisałem wcześniej
(możliwe, że tylko na forum), że nie jest to coś, co można zrobić
szybko. Wersja finalna tej funkcjonalności dla systemów Microsoftu
pojawiła się dwa tygodnie przed wersją dla Linuksów. Wskazywałoby to na
konieczność odwoływania się do niskopoziomowych funkcji, czyli właśnie
czegoś bardzo czasochłonnego.

Jeśli kolejność ułożenia tabów na belce ma sens logiczny, przełączanie
się na stronę na prawo może mieć większy sens, od przełączania się na
ostatnią, aktywną stronę. Niemniej jednak w najnowszej Operze
wprowadzono nowy tryb. Po zamknięciu strony otwierana jest ta, która
była otwarta z tej samej strony, co zamykana. Może przykład.

Serwis A zawiera na głównej stronie dużo linków do różnych tekstów.
Otwieramy sobie w tle jakieś 20 stron. W międzyczasie sprawdzamy sobie
coś na serwisie B. Potem sobie wracamy na jedną z tych 20 stron,
zamykamy, a przeglądarka przełączy nas na jedną z pozostałych 19.

W tym momencie nie widzę już najmniejszej przewagi modelu otwierania
pierwszej na lewo.

Monopol Google i niestacjonarna Opera

,

Tak się zastanawiałem ostatnio nad pewną teorią.

1. Google jest najpopularniejszą wyszukiwarką. Pozostałe można właściwie ignorować.
2. Wszystkie lepsze serwisy pozycjonują swoje strony.
3. Wyniki z innych wyszukiwarek są uważane za gorsze.

Na podstawie tych punktów można dojść do wniosku, że inne wyszukiwarki mogą być po prostu zaniedbane, kiedy ich algorytmy mogą z kolei być porównywalne z dominującym produktem.

Inna sprawa, że osobiście wiążę problem różnych wyników raczej z częstotliwości przepytywania stron i czasu przechowywania tych wyników, niż algorytmami. Może kiedyś nazbieram na ten temat więcej danych i coś napiszę.

Przechodząc jednak do rynku przeglądarek w zabawkach mobilnych. Cóż, ludzi nie dało się przekonać, że Yahoo! jest lepsze albo jedyne, więc wielu z nich robiło wiadomą rzecz. Niestety ta wiadoma rzecz nie przynosiła zysków w obranym modelu biznesowym Opery. Tak więc trzeba było zmienić domyślną wyszukiwarkę na tą, którą i tak użytkownicy w znacznej części zrobiliby sobie domyślną, i czerpać z tego zyski.

Może państwa powinny dopłacać producentom przeglądarek, aby ustawiały jako domyślny produkt coś innego? Cóż, działania antymonopolowe to podstawowe zadanie państwa, jeśli chodzi o gospodarkę.

O Pajęczyny destrukcji esej

,

Na początku nie było standardów. Dokładniej mówiąc, nie było dostatecznej liczby standardów, względnie dopiero raczkowały. Nie było też Pajęczyny, jaką znamy dzisiaj. Była ona wtedy taka statyczna, nieatrakcyjna dla przeciętnych zjadaczy chleba.

Efekt tego był taki, że producenci implementowali w swoich przeglądarkach to, co im się podobało, aby strony wyglądały bardziej atrakcyjnie. Oczywiście bez porozumienia między sobą. Czasami zaś nawet poprawiali na własną rękę raczkujące standardy, aby im lepiej służyły.

Nie pamiętam dokładnie, ale w pewnym momencie Microsoft postanowił dostosować swoją przeglądarkę do elementarnych standardów. Najpierw do elementarnego DOM, potem do elementarnego CSS. Tak bardzo obawiał się o złą prasę?

Pojawił się jednak problem. Wiele stron bazowało wtedy na własnych standardach przeglądarki Internet Explorer. W przypadku DOM nie robiło to większych problemów, instrukcje się nie pokrywały. Niestety w przypadku CSS te same wyrażenia były interpretowane inaczej. Microsoft musiał zrobić coś, aby wykryć, na jakie zachowanie przeglądarki strona została przygotowana. Zdecydowano się, że w tym celu będzie stosowana analiza tagu DOCTYPE.

Nie wiem, czy jest to obowiązkowy tag. W każdym razie ma służyć aplikacji w celu sprawdzenia poprawności kodu HTML. Owa funkcjonalność nie jest jednak stosowana w większości przeglądarek, aczkolwiek programy walidujące mogą ją stosować. Sam tag nie ma też bezpośredniego związku z CSS, czy DOM, pozwala tylko bardzo dokładnie określić stosowaną wersję HTML, to znaczy którą wersję autor zadeklarował się stosować na danej stronie. Microsoft uznał, że jeśli ktoś chce pilnować się standardów, umieści na swojej stronie wspomiane DOCTYPE w odpowiednio nowej wersji.

Rozwiązanie było z założenia dość dobre. Nowe strony mogły wymusić poprawne interpretowanie standardów, a stare, pozbawione DOCTYPE, nadal działały poprawnie. Pojawiły się niestety dwa problemy.

Pierwszy z nich był dość łatwy do rozwiązania. Chodziło mianowicie o duży udział posiadaczy starszej wersji przeglądarki, która to nie obsługiwała standardowego kodu. Do dyspozycji były jednak komentarze warunkowe, które pozwalały serwować starej przeglądarce Microsoftu dodatkowy kod. Było jeszcze kilka innych sposobów, ale w mojej ocenie gorszych.

Cóż. Niestety drugi problem okazał się być dużo poważniejszy. Chodziło mianowicie o elementarność standardów, jakie zostały zaimplementowane. Najlogiczniejszym rozwiązaniem było bowiem ograniczyć się do tego, co najnowsza wersja przeglądarki potrafi, a jest też zgodne ze specyfikacją. Niestety to, co zostało, nie wystarczało twórcom Pajęczyny.

Kolejnym rozwiązaniem, jakie było do dyspozycji, to liczenie na tryb zgodności z MSIE 5, orazczekanie na pojawienie się MSIE 7, który miałby już dostateczną liczbę opanowanych standardów. Pojawiły się tutaj niestety kolejne problemy. Możliwości własnego standardu MSIE 5 też były zbyt ograniczone, jak na potrzeby rynku. W pewnym okresie Microsoft nawet praktycznie zatrzymał rozwój swojej przeglądarki na lata. Cóż, w międzyczasie pojawiły się alternatywne aplikacje, które to obsługiwały standardy, a nie posiadały wspomnianego trybu zgodności. Nie bez znaczenia jest też fakt, że posiadanie strony zgodnej ze standardami jest wartością samą w sobie.

To sprowadziło nas do problematycznego rozwiązania, kiedy strona udaje, że jest zgodna ze standardami, aczkolwiek znaczną ich część faktycznie respektuje, niestety zawiera też błędy i takich wymaga od przeglądarki. Dzięki temu udało się wycisnąć niezbędne możliwości z przeglądarki Microsoftu. Teoretycznie można ograniczyć błędne działanie tylko do IE, ale prawie nikt tego niestety nie robi.

Niestety ten ostatni sposób doprowadził nas do kolejnego problemu. Co zrobić, jak pojawi się nowa wersja przeglądarki? Logiczne jest, że będzie zawierała mniej błędów od poprzednika, a także obsługiwała więcej rzeczy. Czyli jest bardzo prawdopodobne, że wyświetli błędny kod inaczej, oraz będzie miała inne błędy przy rozbudowanym, a standardowym kodzie.

Cóż. Internet Explorer w wersji 7 niestety nie przyniósł spodziewanej ilości poprawek w silniku, więc nadal był ograniczony do bardzo elementarnego kodu. Naprawił jednak wiele z błędów swojego poprzednika, w efekcie czego musiał dostać inny zestaw poprawek. Trochę to trwało, nim najważniejsze strony w Sieci się dostosowały. Microsoft postanowił więc uniknąć tego problemu z wersją 8. Wymyślił sobie nowy nagłówek http, który informuje, w jakiej wersji IE dana strona ma działać dobrze. Co to ze sobą niesie?

1. Otrzymamy kolejny tryb zgodności, z którym producenci przeglądarek alternatywnych będą musieli się liczyć, a przeglądarki Microsoftu będą już w posiadaniu gotowego kodu.
2. Problem z określeniem, czy dana strona jest zgodna ze standardami, czy też może jest zgodna z IE7.
3. Spowolnienie usuwania niestandardowych elementów ze świata Pajęczyny.
4. Mniejsze zainteresowanie nowymi standardami.

Na początku nie wygląda to tak groźnie, ale ostatecznie narobi problemów producentom alternatywnych przeglądarek. Co bowiem zrobić ze stroną, która nie ma tego nagłówka? Obecnie uznaje się ją za stronę zgodną z najnowszymi standardam, Microsoft włączy zaś tryb zgodności z IE7. Co zrobić ze stroną, która będzie miała nagłówek z trybem zgodności tylko z IE7? Internet Explorer zinterpretuje ją tak, jak poprzednią. Co zrobić, jak strona będzie miała parametr IE8? Microsoft włączy tryb zgodności z IE8, czyli sama strona będzie bardziej zgodna ze standardami, kiedy jednak pojawi się IE9, nagłówek ten będzie informował o trybie zgodności wstecznej. Jest jeszcze nagłówek z parametrem edge. Microsoft włączy wtedy najnowszą wersję silnika w swojej przeglądarce, czyli można wnioskować, że strona będzie tak zgodna ze standardami, jak to tylko możliwe.

Najbezpieczniej dla producentów alternatywnych przeglądarek jest chyba nic z tym nagłówkiem nie robić. Na chwilę obeną. Jak pojawią się strony, które faktycznie będą optymalizowane pod konkretne wersje przeglądarki Microsoftu... Cóż, będzie kolejny kłopot. A może alternatywne przeglądarki też powinny dołączyć się do tej nagłówkowej mody?

Co mogą więc w takiej sytuacji zrobić sami webmasterzy?
1. Całkowicie zignorować nagłówek. Stracą wtedy niestety możliwości lepszej obsługi standardów w IE8, ale i tak trzeba będzie jakoś zapewniać zgodność dla IE7. Microsoft może to jednak odebrać jako brak zainteresowania unowocześnianianiem przeglądarki.
2. Jawnie stosować nagłówek IE7. Zasadniczo Microsoft może to tak samo odebrać, jak brak nagłówka.
3. Jawnie stosować nagłówek IE8 i cieszyć się nowymi możliwościami kolejnego wcielenia przeglądarki. Będzie to głos oddany za standardami. Niestety też głos za słusznością nagłówka.
4. Jawnie stosować nagłówek edge. Cóż, głos za standardami. Dla Microsoftu kolejny proble na rozwiązywanie zgodności wstecznej, tym razem przy pojawieniu się IE9.

Chciałem króto o historii, a wyszło mi znowu to samo.

Trochę więcej o postępie w świecie WWW

Tak się dziwnie złożyło, że Firefoks uzyskał niebezpiecznie duży udział w rynku. Spowodowało to, że część stron zaczęto optymalizować też pod tą przeglądarkę. Aby nie było nieporozumień, nie jest to bezpośrednio związane z chęcią wspierania standardów i przeglądarek opartych o silnik Gecko, a jedynie z chęcią dotarcia do posiadaczy Firefoksa.

Kilka lat temu faktycznie tak było, że Opera swoim działaniem przypominała bardziej produkt Microsoftu, niż inną przeglądarkę. Naturalnie więc jej twórcy chcieli, aby strony zrobione tylko dla MSIE uznawały Operę właśnie za MSIE i działały. Zaimplementowano więc w Operze tryb zgodności CSS z MSIE 5, oraz kilka metod MS DOM z document.all na czele.

Kiedy pojawiał się Netscape Navigator 6, jego silnik, Gecko, bardziej przypominał ten spotykany w produkcie Microsoftu, Trident, niźli starą Mozillę znaną z Netscape Navigator 4. Ale z powodów historycznych, marketingowych i takich tam zdecydowano się, aby nie upodabniać się do MSIE.

Trzeba jednak zauważyć, że Gecko, podobnie jak spotykany w Operze silnik Presto, napisano z dużym poszanowaniem standardów, których zaimplementowano bardzo dużo i dokładnie. Tak więc dzisiaj Opera dużo bardziej przypomina napędzanego przez Gecko Firefoksa, niż produkt Microsoftu.

Na dobry początek postanowiono ukryć obsługę document.all, aby skrypty uznawały, że nie mają do czynienia z Internet Explorerem. Inna sprawa, że część rozbudowanych skryptów może przez ukrycie tej metody nie wykryć Opery i trochę nie zadziałać tak, jak należy. Cóż, na razie trwają testy.

A co w przypadku zmian w przeglądarce Microsoftu. Cóż, liczne poprawki spowodowały, że Internet Explorer miał problem z wyświetleniem stron napisanych specjalnei dla Internet Explorera. Tych problemów okazało się tak wiele, że wymyślono dodatkowy nagłówek dla protokołu HTTP. Jeśli przeglądarka nie otrzyma tego nagłówku z odpowiednimi parametrami, włączy tryb zgodności z poprzednią wersją, a obsługiwane standardy sobie poczekają. Znając świadomość ludzi tworzących strony WWW, czekanie będzie długie.

W każdym razie Microsoft przyznał, że dzisiaj trzeba, w najlepszym razie, tworzyć po dwie wersje stron WWW.

A jaki stosunek powinny mieć inne przeglądarki do tego dodatkowego nagłówku. Zawartę powinny być w nim informacje o wszystkich przeglądarkach z numerami, w jakich dana strona działa poprawnie. Jeśli strona została wykonana zgodnie ze standardami, a dana przeglądarka dobrze wspomniane standardy wyświetla, to jej przyszłe wersje będą wyświetlały w sumie tak samo. Czyli w sumie mogą wspomniany nagłówek ignorować.

Dziwny ten świat przeglądarek... Musiałem się na ten temat trochę wypisać. Już mi lepiej.

Jaki komputer chcę mieć

Na chwilę obecną mam kilka powodów, aby nie zmieniać komputera.

1. Nie chce mi się wszystkiego składać.
2. Nie mam co zrobić ze starymi częściami.
3. Nie mam bardzo zbędnej gotówki.
4. Właściwie obecny komputer mi wystarcza.

Mimo wszystko, gdybym się uparł i składał sobie nowy komputer, mam listę wytycznych.
1. Procesor wielordzeniowy AMD do 65 W.
2. Ciche chłodzenie na procesor.
3. 6GB RAM.
4. Przyzwoita, mała, pasywnie chłodzona karta graficzna.
5. Przyzwoita, chłodna, pasywnie chłodzona płyta główna bez zbędnych dodatków.
6. Przyzwoita karta dźwiękowa.
7. Cichy zasilacz z dużym zapasem mocy.
8. Duża obudowa, w której jest łatwo grzebać.

Cóż, za rok będę miał pewnie takie same wymagania, więc mogę poczekać.

Bojkot standardów

,

Internet Explorer 6 jest zabytkową przeglądarką. W chwili swojego powstania był dobrym produktem, nawet bezkonkurencyjnym, ale to było trochę dawno temu. Internet Explorer 7 przyniósł pewną modyfikację silnika, ale nie zdołał dogonić konkurencji.

Cóż. Efekt tego jest taki, że część stron, aby działały zgodnie z założeniami w przeglądarce Microsoftu, jest napisana w bardzo niestandardowy sposób. Łatwo się domyślić, co się stanie, jak Microsoft wypuści przeglądarkę, która ze standardami będzie zgodna. Nagle strony zaczną się masowo sypać.

Dobrym sposobem tworzenia stron jest, na dzień dzisiejszy, tworzenie ich tak, aby ten sam kod działał we wszystkich nowoczesnych przeglądarkach i był zgodny z uznanymi standardami. Tylko w przypadku konkretnych produktów Microsoftu należy serwować dodatkowe łatki. Zawsze też trzeba zakładać, że przyszłe przeglądarki będą obsługiwały strony już poprawnie.

Niestety powszechne założenie jest takie, że nowe wersje będą obsługiwały strony tak samo, jak wersje poprzednie. Jest to bardzo głupie założenie w przypadku standardów obługiwanych przez kilku producentów. Jeśli standard jest obsługiwany przez jednego producenta, mamy nieudokumentowane albo źle udokumentowane zachowanie, w przeciwnym wypadku mamy zwyczajny błąd. Błędy zaś trzeba poprawiać.

Niestety Microsoft nie przyzwyczaił ludzi do czytania oficjalnej specyfikacji. Nie przyzwyczaił ich do częstych i poważnych uaktualnień przeglądarki. Cóż, teraz ma problemy, z którymi nie może sobie sam poradzić.

Najprawdopodobniejszym rozwiązaniem będzie dodanie dodatkowego nagłówka HTTP, w którym będzie podana przeglądarka i wersja, z którą strona działa poprawnie. Względnie kilka przeglądarek i ich wersji. Microsoft myśli, że ludzie będą specjalnie mu oznaczać strony, że działają dobrze? Cóż, jest kilka powodów, że nie będą.

1. Paradoksalnie problemy dotyczą głównie kodów CSS i JavaScript, a nie HTML.
2. Wiele osób odpowiedzialnych za strony WWW nie będzie wiedziała o konieczności stosowania tego tagu.
3. Dla starej przeglądarki i tak trzeba stworzyć łatki stronę, bo za dużo ludzi i tak będzie miało tą wersję. Po co więc robić sobie dodatkowy problem i sprawdzać jeszcze w nowszej wersji przeglądarki, skoro ta ma działać tak, jak starsza?
4. Czemu umieszczać nagłówek zalecający przeglądarkę, o której chcemy, aby zapomniano?

Moim zdaniem w Internecie potrzena jest Katharsis. Część stron musi przestać zwyczajnie działać w pewnych przeglądarkach. Ludzie muszą zostać zmuszeni do zainstalowania porządnych produktów, a twórcy treści o porządne jej udostępnianie. Jeśli tak się nie stanie, nie nastąpi gwałtowny postęp, a bez niego, uzależnimy się jeszcze bardziej od technologii Flash i nie będzie odwrotu. Na dłuższą metę ryenk przeglądarek WWW wyszedłby na tych zmianach lepiej. A może już nie ma odwrotu?

Na chwilę obecną chcę zbojkotować pomysł Microsoftu na jak największą skalę.

Krok w przód, krok w tył

Postanowiono pójść do przodu zrezygnować w Operze trochę z trybów zgodności z bardzo starymi przeglądarkami, dokładniej z MSIE 4. Mam na myśli metodę document.all. Na razie tylko w wersjach testowych. Microsoft zaś myśli trochę inaczej. Wraz z premierą MSIE 8 chce dodać kolejny tryb zgodności, tym razem z MSIE 6 albo 7. W sumie będzie ich już trzy.

Wyszukiwarka w MSIE7

Jakie możliwości miała firma Microsoft odnośnie umieszczenia zintegrowanej wyszukiwarki w swojej przeglądarce, w Internet Explorerze. Zasadniczo rozwiązania są trzy, ostatecznie można powiedzieć, że cztery.

1. Umieściś Google.
2. Umieścić Live Search.
3. Umieścic Yahoo!
4. Umieścić różne wyszukiwarki w różnych wersjach językowych.

Gdyby Microsoft umieścił Google, konkurencja byłaby drastycznie ograniczona. To bardzo niepokojące, kiedy wszystkie, popularniejsze przeglądarki mają tą samą wyszukiwarkę. Dzięki temu, że umieścił Live Search, konkurencja na rynku została zwiększona. Niby to produkty z tej samej firmy, ale integracja Google z Firefoksem też jest zbyt niepokojąco ścisła. W sumie najlepiej by było, aby Microsoft umieścił Yahoo!, ale cóź. Alternatywnie można by było też próbować umieszczać wyszukiwarki, które na lokalnych rynkach się dość dobrze sprawdzają. Więcej wyszukiwarek, które sprawdzają się lokalnie, niestety nie znalazłem.

A może tak uznać pozycję Google za monopolistyczną i zakazać jej integracji z przeglądarkami. Posypałyby się wtedy modele biznesowe Firefoksa i Opery. Co jest chyba nawet zdecydowanie gorszym rozwiązaniem.

Wypada jednak przyznać, że zmiana wyszukiwarki w MSIE jest prosta i szybka.

Zabawa w pozycjonowanie - ciąg dalszy

Postanowiłem pisać sprawozdanie z pozycjonowania strony. Kargi się gubią, a blog, mam nadzieję, pozostanie.

Symbole:
* - alternatywny link
^ - link z prefiksem www
() - nienajszczęśliwsze wskazanie


Skróty:
g - Google
y - Yahoo
m - Microsoft Live Search
n - NetSprint
o - Onet

Hasło "sklep komiksy"
g: 1
y: 4^
m: 2^
n: 1^
o: 6

Hasło "sklep z komiksami"
g: 2
y: 15*
m: (3)
n: brak
o: brak

Hasło "sklep manga"
g: 1
y: 14 (4*)
m: (15)
n: 2
o: (2)

Hasło "sklep anime"
g: 1
y: 7^ (1*)
m: (45)
n: 2
o: 26*

Hasło "sklep anime dvd"
g: 3*
y: 3*
m: (27)
n: 11
o: 4*

Od ostatniego sprawdzania dokonałem kilku optymalizacji w warstwie leksykalnej, ale jeszcze nie przyniosły one rezultatów. Zmieniłem też (znowu) kilka linków odnośnie anime, z tego powodu linki dla ostanich zapytań są alternatywne.

Lużne rozważanie, czemu ciągle 6%

, , ,

Opera od pewnego czasu ma cały czas 6% rynku w Polsce. Cóż, nie pomogło nawet pozbycie się reklam. A może właśnie pozbycie się reklam zaszkodziło? Do pojawienia się wersji 8.5 Opera (w wersji bez reklam) była jedyną, sensowną, płatną przeglądarką. Każdy, kto chciał mieć kosztowniejszą przeglądarkę, wybierał Operę i płacił za brak reklam. Cóż, snobizm jest bardzo powszechny.

Kolejnym problemem jest target docelowy. Firefox 2 ma 32,1% rynku; Internet Explorer 7 ma zaś tylko 17,3%; za to aż 41,3% ma Internet Explorer 6; przy 5,9% dla Opery pozostałe przeglądarki (i ich wersje) można pominąć. Walka o ludzi, którzy przez rok nie zmienili swojej przeglądarki na aktualną wersję, jest trochę pozbawiona sensu. Z pozostałych posiadaczy Firefoksa jest znacznie więcej, więc to na nich powiny się skupić działania marketingu Opery.

Oczywiście można też zgodzić się z twierdzeniem, że stary Microsoft Internet Explorer jest bardzo różny, jeśli chodzi o interface, od swojej najnowszej odsłony. Ponadto Microsoft ograniczył możliwość jego instalacji tylko do swoich najnowszych systemów. W dodaktu w Windows Vista nie ma możliwości łatwej instalacji starszej wersji. Wiele osób instalowało sobie Firefoksa, bo przeglądarka ta bardziej przypominała starego MSIE. Czemu Opera nie postanowiła wykorzystać tego faktu?

Ponadto jakiś czas temu były strony działające we wszystkich przeglądarkach, oraz strony działające tylko w przeglądarce Microsoftu. Teraz jest znacznie gorzej. Może liczba stron działających tylko w jedynej, słusznej przeglądarce spadła, ale za to wzrosła liczba stron działających w przeglądarcie Microsoftu i Firefoksie. O ile można było z miejsca podać kilka bardzo sensownych argumentów przeciwko MSIE, o tyle sytuacja z Firefoksem jest już znacznie bardziej kłopotliwa. Czyli w sumie jest nawet gorzej.

Pozostaje jeszcze kwestia uniksowatych systemów operacyjnych. Mogę się założyć, że wielu osobom przeszkadza dość ograniczona integracja ze środowiskami KDE i Gnome. (Z domyślnym środowiskiem Mac OS X też pewnie nie jest najlepiej.) Przeszkadza też brak oficjalnych repozytoriów dla popularnych dystrybucji. Pocieszające jest tylko istnienie bardzo wielu różnych pakietów instalacyjnych, często nawet dla różnych procesorów, aby każdy coś dla siebie znalazł.

Pozostaje pytanie, czemu ludzie przy Operze zostają. Obstawiałbym głównie przyzwyczajenie. Ale i tutaj polityka jest dziwna. Zmienić drastycznie skróty klawiszowe i nie pozostawić opcji do ich szybkiego przywrócenia?

W sumie należałoby podczas pierwszego uruchomienia zrobić opcję wyboru.
0. Nie upodobniać do niczego
1. Upodobnić do Opery 8
2. Upodobnić do Firefoksa
3. Upodobnić do Internet Explorera 6
4. Upodobnić do Internet Explorera 7

Dzięki temu ułatwiłoby się przesiadkę z innych przeglądarek.

===============
Statystyki podaję za Ranking.pl. http://www.ranking.pl/

Michaś i zabawa w pozycjonowanie

Postanowiłem pobawić się trochę w pozycjonowanie stron. Za cel postanowiłem sobie wypozycjonować pewien internetowy sklep specjalizujący się w Komiksach. Właściwie nie odniosłem większych rezultatów, ale zabawa to zabawa. Było ostatnio trochę zamieszania z domenami i gruntowna przebudowa wyglądu adresów, ale starsze adresy i alternatywne domeny nadal działają. W takim przypadku wynik oznaczam przez * (gwiazdkę). Wskazania na nienajszczęśliwszą stronę zostały ujęte w nawiasy.

Skróty:
g - Google
y - Yahoo
m - Microsoft Live Search
n - NetSprint
o - Onet

Hasło "sklep komiksy"
g: 1
y: 3*
m: 19
n: 2
o: 6

Hasło "sklep z komiksami"
g: 3
y: 23
m: brak
n: brak
o: brak

Hasło "sklep manga"
g: 1
y: (6*)
m: 9
n: 3
o: (6)

Hasło "sklep anime"
g: 2
y: (1*)
m: 19
n: 2
o: 26

Hasło "sklep anime dvd"
g: 6
y: 2
m: 9
n: 6
o: 4

Co zrobiłem, aby poprawić wypozycjonowanie?
1. Bardzo czysty kod. Pełne oddzielenie CSS od xhtml.
2. Mapa strony.
3. Adresy ze słowami kluczowymi.
4. Statyczne strony, treść jest jednakowa dla każdego odwiedzającego.
5. Zmienny title w zależności od podstrony serwisu.

I to byłoby chyba wszystko...

Koniec z marką Netscape wśród przeglądarek

W końcu stało się to, czego chyba wszyscy się spodziewali. Wraz z nadejściem lutego nastąpi pożegnanie marki Netscape w świecie przeglądarek. Aczkolwiek nie do końca. Cóż, wypada odnotować kilka faktów, jakie są z nią związane.

Netscape Wersje 1-4
Dzisiaj prawie wszystkie przeglądarki (Opera jest wyjątkiem) mają w swoim tekście UA słowo Mozilla. Była to nazwa silnika, który napędzał wspomniane werse przeglądarki Netscape. Przeglądarki te miały tak duży udział w rynku, że webmasterzy nie liczyli się z konkurencyjnymi produktami blokując je. Producenci innych przeglądarek zostali więc zmuszeni, aby ich aplikacje udawały dominujący program.

Netscape Wersje 6 i 7
Wraz z sukcesem przeglądarki Microsoftu odtychczasowy model biznesowy przeglądarki Netscape, shareware okazał się nieskuteczny. Postanowiono przejść na model oparty o Open Source. Zakończyło się to niepowodzeniem i ostatecznie firma przestała instnieć. Nowa wersja przeglądarki pojawiła się bowiem z bardzo dużym opóźnieniem, była mało stabilna i miała mało wspólnego z wcześniejszymi wersjami, miały jednak integrację z klientem pocztowym. Sam silnik renderujący strony WWW był już zupełnie inny.

Netscape Wersje 8 i 9
Wersje te należy raczej rozpatrywać jako zupełnie nową linię przeglądarek ze starą nazwą. Dużo więcej miały wspólnego z Firefoksem, niż z wcześniejszymi wersjami. W praktyce stanowiły wspomnianą przeglądarkę z kilkoma dodatkami.
May 2008
SMTWTFS
April 2008June 2008
123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031