O IDG i Anime
Sunday, 4. March 2007, 20:42:54
Pojawił się w Sieci bardzo ciekawy wywiad, który rzucił trochę więcej światła na temat działalności IDG odnośnie anime. Tylko czemu nikt wcześniej tego wywiadu nie przeprowadził?
http://www.gtw.avx.pl/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=7
Postanowiłem się do niego ustosunkować.
Zacznijmy od tego, co wiemy na temat samego rynku anime. Należy koniecznie zauważyć, że nikt nie przeprowadził gruntownych badań. Cała wiedza pochodzi więc ze strzępków informacji. Nie mamy profesjonalnych periodyków odnośnie tej tematyki. W telewizji temat ten też nie jest praktycznie poruszany. A ze strzępek informacji, jakie trafiają do szerokiego odbiorcy wynika raczej, że anime to produkcje tylko dla dzieci. Czyli wynikałoby z tego, że popyt na produkcje dla starszego widza powinien być bardzo ograniczony.
Nie należy jednak zapominać, że anime jest podzbiorem kinomatografii. Jest relatywnie wiele osób, które są zainteresowane mniej popularnymi produkcjami filmowymi. Z różnych powodów. Wypuszczając film anime zawsze można zwrócić się do tej grupy.
Trzeba tylko pamiętać o różnicy w postrzeganiu filmu pełnometrażowego i serialu, jakie mamy w naszej kulturze. Prawda jest taka, że jeśli serial nie jest wyświetlany w telewizji, swoim macierzystym medium, niewiele osób go obejrzy. Nie ma w Polsce dużej grupy, która ogląda takie seriale.
Jak ten problem rozwiązały pewne dwa wydawnictwa? Anime-Virtual wypuszcza swoje seriale po dość wysokiej cenie, a w dodatku traktuje Polskę jako część większego rynku. W innych krajach anime jest z pewnych powodów bardziej popularne. Anime-Gate z kolei zdecydowało się wydawać produkcje, dla których licencje są relatywnie tanie, dzięki czemu udało się im zaoferować atrakcyjną cenę. W dodatku owe wydawnictwa działały dość ostrożnie.
IDG zaś nagle, po wydaniu dwóch kanonicznych, pełnometrażowych filmów anime zdecydowało się na wydanie długiego serialu. Powiem więcej, po wydaniu dwóch najbardziej eksportowych filmów ze wszystkich japońskich filmów animowanych, jakie kiedykolwiek powstały. (Pomijam oczywiście filmy familijne.) Mamy podstawy twierdzić, że rynek jeszcze nie powstał, a oni wchodzą z czymś tak wielkim.
Zgadzam się, że zawsze można rynek stworzyć. Ale to się robi stopniowo. To się robi właśnie tak, jak działają Anime-Virtual i Anime-Gate. Powoli i zachowawczo. Jeśli nie będzie wielkiego wsparcia telewizji, nawet wydanie najlepszego serialu nie stworzy z miejsca rynku. To musi trwać.
P.S.
Jeśli zaś chodzi o filmy familijne. Stosowna grupa docelowa istnieje od lat. Jest wyraźnie udokumentowana. Dzieci chodzą z rodzicami na animowane filmy. Rodzice kupują takie filmy dzieciom. Potrzeba tylko trochę reklamy i nie ma większego problemu.
http://www.gtw.avx.pl/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=7
Postanowiłem się do niego ustosunkować.
Zacznijmy od tego, co wiemy na temat samego rynku anime. Należy koniecznie zauważyć, że nikt nie przeprowadził gruntownych badań. Cała wiedza pochodzi więc ze strzępków informacji. Nie mamy profesjonalnych periodyków odnośnie tej tematyki. W telewizji temat ten też nie jest praktycznie poruszany. A ze strzępek informacji, jakie trafiają do szerokiego odbiorcy wynika raczej, że anime to produkcje tylko dla dzieci. Czyli wynikałoby z tego, że popyt na produkcje dla starszego widza powinien być bardzo ograniczony.
Nie należy jednak zapominać, że anime jest podzbiorem kinomatografii. Jest relatywnie wiele osób, które są zainteresowane mniej popularnymi produkcjami filmowymi. Z różnych powodów. Wypuszczając film anime zawsze można zwrócić się do tej grupy.
Trzeba tylko pamiętać o różnicy w postrzeganiu filmu pełnometrażowego i serialu, jakie mamy w naszej kulturze. Prawda jest taka, że jeśli serial nie jest wyświetlany w telewizji, swoim macierzystym medium, niewiele osób go obejrzy. Nie ma w Polsce dużej grupy, która ogląda takie seriale.
Jak ten problem rozwiązały pewne dwa wydawnictwa? Anime-Virtual wypuszcza swoje seriale po dość wysokiej cenie, a w dodatku traktuje Polskę jako część większego rynku. W innych krajach anime jest z pewnych powodów bardziej popularne. Anime-Gate z kolei zdecydowało się wydawać produkcje, dla których licencje są relatywnie tanie, dzięki czemu udało się im zaoferować atrakcyjną cenę. W dodatku owe wydawnictwa działały dość ostrożnie.
IDG zaś nagle, po wydaniu dwóch kanonicznych, pełnometrażowych filmów anime zdecydowało się na wydanie długiego serialu. Powiem więcej, po wydaniu dwóch najbardziej eksportowych filmów ze wszystkich japońskich filmów animowanych, jakie kiedykolwiek powstały. (Pomijam oczywiście filmy familijne.) Mamy podstawy twierdzić, że rynek jeszcze nie powstał, a oni wchodzą z czymś tak wielkim.
Zgadzam się, że zawsze można rynek stworzyć. Ale to się robi stopniowo. To się robi właśnie tak, jak działają Anime-Virtual i Anime-Gate. Powoli i zachowawczo. Jeśli nie będzie wielkiego wsparcia telewizji, nawet wydanie najlepszego serialu nie stworzy z miejsca rynku. To musi trwać.
P.S.
Jeśli zaś chodzi o filmy familijne. Stosowna grupa docelowa istnieje od lat. Jest wyraźnie udokumentowana. Dzieci chodzą z rodzicami na animowane filmy. Rodzice kupują takie filmy dzieciom. Potrzeba tylko trochę reklamy i nie ma większego problemu.
Seriale te oiglada sie w Polsce na kompie. Jak zreszta i kazdy inny serial w tej chwili, jesli chce sie byc na biezaco (Lost, Prison Break, Jericho).
Problem w tym, ze srdowisko fanow anime jest takie samo, jak kazde inne srodowisko fanow wytworow popkultury w Polsce (gier fabularnych, komiksow, fanow Rubika, itd) - jelsi trzeba za cos zaplacic, to fani udaja, ze ich nie ma. Jest to oczywiscie pewna generalizacja, ale typowy fan mieniacy sie fanem przede wszystkim sciaga z sieci, a nie kupuje - mam wglad glownie w srodowisko fanow anime i gier fabularnych (komiksow mniej, ale obserwacje podobne) i ludzie nie kupuja. Ludzie sciagaja i uwazaja, ze sa fanami.
Fan dba o wydawce. Ale wiele jeszcze czasu uplynie, zeby typowy ogladacz anime zaplacil za serial. I nie jest to kwestia pieniedzy - bo ludzie potrafia przpeic pare plyt/podrecnzikow w jeden wieczor. To kwestia mentalnosci. Nie chodzi o "sciagam=nie kradne, bo to nie kradziez" ale o szacunek dla tworcow. Tego w Polsce nie ma i jeszcze dlugo nie bedzie, choc oznaki pozytywnych zmian juz sie pojawiaja.
By Seji, # 19. March 2007, 10:22:53
Jeśli zaś chodzi o seriale, to jest to produkt stworzony specjalnie dla telewizji. Do oglądania na video powstały OAVki. Większość OAVek liczy do 6 odcinków, a dwie serie GitS SAC mają ich razem 52. Ostatnio dość popularne stały się też serie telewizyjne, którę liczą do 13 odcinków.
Podsumowując, nie widzę większego problemu związanego z polskim rynkiem. IDG popełniło tylko poważny błąd w jego szacowaniu.
By Big_Z, # 19. March 2007, 21:15:23
Fani a rynek - wiesz, to nie problem kupic cos na Amazonie. Tyle, ze trzeba chciec wydac pieniadze. Internet z moim pojeciem fanow nie ma nic wspolnego - kiedys podreczniki do RPG mozna bylo rpzywiezc z Zachodu lub kupic u importera, nie trzeba bylo ich kserowac, wystarczylo troche samozaparcia i odkladania kasy. To jest kwestia wlasciwego podejscia IMO.
Co do IDG i rynku - jasne, blad w szacowaniu. Tyle, ze gdyby kazdy potencjalnie zainteresowany) fan anime kupil GitS SAC, nie byloby problemu. Kupila garstka - reszta albo ma juz wypalone, albo nie zamierza placic. To jednak jest pewien problem z rynkiem moim zdaniem - bo potencjalnych odbiorcow jest duzo, ale sprzedaz tego nie wykazuje (cos podobnego jest z rynkiem RPG - liczba graczy szacowana jest tak do 60-70 tysiecy, a jak zejdzie 1000 sztuk podrecznika glownego to jest powod do radosci - choc oczywiscie sa wyjatki).
BTW seriali 13-odcinkowych: znasz moze jakies powody poza ekonomicznymi, skad sie to wzielo? Dla mnie wyglada to tak, ze producent boi sie zainwestowac odpowiednio - pierwszy sezon testowy rozumiem, ale np. "4400 " zarowno drugi jak i trzeci maja po 13 odcinkow, a seria jest raczej popularna.
By Seji, # 19. March 2007, 23:38:37
Jeśli zaś chodzi o powody powstawania ostatnio krótkich seriali.
- Powody ekonomiczne w świecie kapitalistycznym zawsze są obecne. Fakt, krótka seria to mniejsze straty w przypadku porażki. Ale też częściej trzeba wprowadzać nową, która może się nie przyjąć. Człowiek jest w stanie wybaczyć kilka słabych odcinków serii, która miała już kilka dobrych. Nie jest w stanie jednak wybaczyć kilku złych odcinków, jeśli seria dopiero się zaczyna.
- Krótka seria telewizyjna bardziej przypomina serie video swoją długością, więc zwiększa to jej powodzenie na rynku video.
- Krótsza seria to mniejszy problem z brakiem pomysłów na serię, więc minimalizacja powstania słabych odcinków, które mogłyby zrazić do serii.
Jeśli zaś chodzi o lizczbę fanów anime, ja i moi znajomi szacujemy ją (wersja optymistyczna) na 10 000. Chorym pomysłem jest jednak uważanie, że wszyscy z tych 10 000 chcieliby zobaczyć w całości wszystkie lepsze produkcje anime. Niestety nie dysponuję szacunkami, jak anime się sprzedają.
By Big_Z, # 20. March 2007, 19:50:47
By Seji, # 21. March 2007, 16:42:03
By Big_Z, # 21. March 2007, 21:37:29