Przed wyborami - Czarne wizje Michasia
Friday, 7. September 2007, 19:31:37
Znowu nie doceniłem głupoty ludzkiej... Okazało się, że Samoobrona i LPR są całkiem spokojnymi i przyzwoitymi partiami, jeśli tylko prównać ich do PiSu. Ta ostatnia partia udowodniła ostatnio, że blisko jej do faszystów: aresztowania, podsłuchy, procesy, komisje śledcze, autorytaryzm, centralizowanie władzy, kontrola mediów, nacjonalizm, populizm... Czemu aż tylu ludzi jest głupich, aby nie zauważyć, że to robi się groźne?
Obecnie nie zdziwiłbym się, gdyby podczas wyborów pojawili się zagraniczni obserwatorzy. Właściwie to nawet jestem za. Problem w tym, że nie ma sensu robić przedterminowych wyborów. Układ sił politycznych pozostanie bez większych zmian. Czyli większosć koalicji, jakie można zrobić po wyborach, można zrobić i teraz.
PiS powinien pozostać odosobnioną partią, do której nikt bez poważnych problemów z rozumem nie powinien się zbliżać. PO to paria impotentów, mieli okazję pokazać, że coś potrafią zdziałać. LiD ma trochę małe poparcie społeczne, w każdym razie wejdzie bez problemu do sejmu. Najgorsze, że to jedyna frakcja, o potencjalnych działaniach której mogę coś pozytywnego powiedzieć. Największą zmianą w stosunku do obecnego Pozostali balansują na granicy progu wyborszego albo niżej.
Jeśli po wyborach powstanie POPiS, to będzie dziwnie. Sytuacja, w której PO decyduje się na kierowanie rządem kompromisów, a PiS się na to grzecznie zgadza, jest nieprawdopodobna. Sytuacja, w której PO pozwala PiSowi zrobić z siebie idiotów i pozwala im swobodnie sprawować władzę jest bardziej prawdopodobne. Ale to mi się bardzo nie podoba.
W obecnej sytuacji najlepszym rozwiązaniem jest, że PO się po wyborach rozpada, a władzę przejmuje LiD i ze wsparciem kawałka byłego PO i różnymi innymi... Reform nie będzie, ale wstydu na arenie międzynarodowej i więźniów politycznych też nie. Może sejm długo w takiej formie nie ptrzerwa, ale może w międzyczasie elektorat nabierze rozumu i następne wybory wyłonią normalniejsze partie.
Obecnie nie zdziwiłbym się, gdyby podczas wyborów pojawili się zagraniczni obserwatorzy. Właściwie to nawet jestem za. Problem w tym, że nie ma sensu robić przedterminowych wyborów. Układ sił politycznych pozostanie bez większych zmian. Czyli większosć koalicji, jakie można zrobić po wyborach, można zrobić i teraz.
PiS powinien pozostać odosobnioną partią, do której nikt bez poważnych problemów z rozumem nie powinien się zbliżać. PO to paria impotentów, mieli okazję pokazać, że coś potrafią zdziałać. LiD ma trochę małe poparcie społeczne, w każdym razie wejdzie bez problemu do sejmu. Najgorsze, że to jedyna frakcja, o potencjalnych działaniach której mogę coś pozytywnego powiedzieć. Największą zmianą w stosunku do obecnego Pozostali balansują na granicy progu wyborszego albo niżej.
Jeśli po wyborach powstanie POPiS, to będzie dziwnie. Sytuacja, w której PO decyduje się na kierowanie rządem kompromisów, a PiS się na to grzecznie zgadza, jest nieprawdopodobna. Sytuacja, w której PO pozwala PiSowi zrobić z siebie idiotów i pozwala im swobodnie sprawować władzę jest bardziej prawdopodobne. Ale to mi się bardzo nie podoba.
W obecnej sytuacji najlepszym rozwiązaniem jest, że PO się po wyborach rozpada, a władzę przejmuje LiD i ze wsparciem kawałka byłego PO i różnymi innymi... Reform nie będzie, ale wstydu na arenie międzynarodowej i więźniów politycznych też nie. Może sejm długo w takiej formie nie ptrzerwa, ale może w międzyczasie elektorat nabierze rozumu i następne wybory wyłonią normalniejsze partie.