eMail - Litości
Monday, 12. November 2007, 03:10:19
Pisałem o tym kilkakrotnie i znowu mnie na to naszło. W dodatku wiem, że nie jest to mój ostatni raz, ale do rzeczy.
Mamy coś takiego jak eMail. Cóż, wydaje się nam, że coś takiego mamy. Są liczne dokumenty RFC, z których część tworzy bardzo prosty i spójny standard, a pozostałe nakładają na niego takie łaty, że słów zaczyna brakować. Jakby tego było mało, producenci programów pocztowych dodali od siebie jeszcze kilka ciekawych pomysłów, aby całą sprawę skomplikować. Tylko mi nie mówcie, że rynek tak chciał?
Aby móc się zalogować do aplikacji on-line stworzonej dla konkretnej grupy skrzynek pocztowych, trzeba podać trzy rzeczy: adres stosownego serwera, login i hasło. Jedna chwila i wszystko działa. W przypadku zwykłych aplikacji pocztowych mamy w praktyce dwa serwery, dwa loginy, dwa hasła, adres eMail, kilka sposobów autoryzacji, kilka trybów ściągania, układania i kasowania wiadomości eMail... To tak w uproszczeniu. Oczywiście każda aplikacja ma to do ustawienia w zupełnie innych miejscach i z zupełnie innymi podpowiedziami. Normalny człowiek tego nie skonfiguruje.
Mamy coś takiego jak eMail text/html. Cóż, w każdym razie wysyłamy i odbieramy to, bo o standardzie opisującym taki eMail nie słyszałem. A nawet jeśli istnieje, to i tak większość wiadomości tego typu nie jest z nim zgodna. Jakoś jednak większość programów pocztowych potrafi to jakoś czytać. Większość.
Jeśli chodzi o eMaile text/plain, to kiedyś mi się wydawało, że nie jest tak tragicznie... Naiwny byłem. Nie ma standardu cytowania wiadomości, raz widzę ten tekst na górze, raz na dole, raz z wyróżnikami, raz bez... W skrajnych wypadkach... W skrajnych wypadkach?! Zazwyczaj widzę wszystkie warianty na raz, czyli nie widzę właściwej wiadomości. Nie ma też jednego standardu kodowania wiadomości, jeśli komuś 7-bitowe kodowanie znaków nie wystarcza, ale to akurat mały problem.
Istnieje jeszcze coś takiego jak załączniki. Wszystko fajnie, poza kilkoma aspektami. To, że z pewnych powodów taki załącznik wysyłany w wiadomości eMail trochę się rozrasta, jest do zaakceptowania i nie jest problemem. Problem leży w innym miejscu. Nie ma standardu wielkości wiadomości eMail, więc nie wiadomo, ile i jak dużych załączników można do jednej wiadomości wrzucić. Ustawienie tego limitu na sensownym poziomie jest niemożliwe. Pierwotna funkcjonalność wiadomości eMail zadowoli się limitem 20kB. Coś takiego potrafi bez problemu strawić wiele prostych urządzeń nawet przy bardzo słabym połączeniu z Siecią. A tutaj ludzie wrzucają po kilka MB i oczekują, że to dojdzie. Odbiorcy i nadawcy, aby nie było nieporozumień. Czemu do tego dopuszczono? Co ma zrobić nieszczęśnik, któremu akurat na konto taka przeładowana wiadomość trafiła, a nie dysponuje stosowną maszyną i połączeniem? (Rozwiązaniem są aplikacje on-line, jakby ktoś chciał wiedzieć.)
Cóż, to był pierwszy problem z załącznikami, może ten poważniejszy. W każdym razie skrzynki pocztowe mają własne limity pojemności, więc nie można dopuścić, aby jedna wiadomość taką skrzynkę zapchała. Łącza, do których serwery pocztowe są podłączone, też mają swoje limity. Z tego powodu wielkość jednej wiadomości została dodatkowo ograniczona. Oczywiście na różnych serwerach do różnego poziomu. Zgadują teraz ludzie, czy wysyłać wiadomości w 10 kawałkach, czy też może serwer docelowy to strawi w jednym. Cóż, samo wysyłanie w kilku kawałkach też nie należy do przyjemnych.
Ale to jeszcze nie wszystko. Ktoś wpadł na ciekawy pomysł, aby wysyłać wiadomość składającą się z części text/plain i text/html, przy czym właściwa wiadomość była zdublowana. Dzięki temu stare aplikacje wyświetliłyby wspomnianą wiadomość bez problemów, a nowe dostałyby formatowanie. Problem w tym, że pomysł doczekał się realizacji w praktyce. Niech ktoś mi teraz powie, jak taką wiadomość zgrabnie przekierować? Najbardziej sensowne jest wysłanie wiadomości do nadawcy z prośbą, aby wysłał ją pod inny adres. Co nie znaczy, że to jest sensowne.
Jeśli chodzi o bezpieczeństwo... Proszę się zlitować nad moimi listami. Niestety to mnie przerasta...
Na koniec problem spamu... Napisałbym, że to nie jest problem, ale mi się nie podoba, że na stronach www, zamiast wygodnego, klikalnego linku, wrzucają zakodowany tekst albo jakieś obrazki. Czasami dają cały formularz kontaktowy bez adresu.
Jest tak źle, że się popłakałem... Poważnie.
Mamy coś takiego jak eMail. Cóż, wydaje się nam, że coś takiego mamy. Są liczne dokumenty RFC, z których część tworzy bardzo prosty i spójny standard, a pozostałe nakładają na niego takie łaty, że słów zaczyna brakować. Jakby tego było mało, producenci programów pocztowych dodali od siebie jeszcze kilka ciekawych pomysłów, aby całą sprawę skomplikować. Tylko mi nie mówcie, że rynek tak chciał?
Aby móc się zalogować do aplikacji on-line stworzonej dla konkretnej grupy skrzynek pocztowych, trzeba podać trzy rzeczy: adres stosownego serwera, login i hasło. Jedna chwila i wszystko działa. W przypadku zwykłych aplikacji pocztowych mamy w praktyce dwa serwery, dwa loginy, dwa hasła, adres eMail, kilka sposobów autoryzacji, kilka trybów ściągania, układania i kasowania wiadomości eMail... To tak w uproszczeniu. Oczywiście każda aplikacja ma to do ustawienia w zupełnie innych miejscach i z zupełnie innymi podpowiedziami. Normalny człowiek tego nie skonfiguruje.
Mamy coś takiego jak eMail text/html. Cóż, w każdym razie wysyłamy i odbieramy to, bo o standardzie opisującym taki eMail nie słyszałem. A nawet jeśli istnieje, to i tak większość wiadomości tego typu nie jest z nim zgodna. Jakoś jednak większość programów pocztowych potrafi to jakoś czytać. Większość.
Jeśli chodzi o eMaile text/plain, to kiedyś mi się wydawało, że nie jest tak tragicznie... Naiwny byłem. Nie ma standardu cytowania wiadomości, raz widzę ten tekst na górze, raz na dole, raz z wyróżnikami, raz bez... W skrajnych wypadkach... W skrajnych wypadkach?! Zazwyczaj widzę wszystkie warianty na raz, czyli nie widzę właściwej wiadomości. Nie ma też jednego standardu kodowania wiadomości, jeśli komuś 7-bitowe kodowanie znaków nie wystarcza, ale to akurat mały problem.
Istnieje jeszcze coś takiego jak załączniki. Wszystko fajnie, poza kilkoma aspektami. To, że z pewnych powodów taki załącznik wysyłany w wiadomości eMail trochę się rozrasta, jest do zaakceptowania i nie jest problemem. Problem leży w innym miejscu. Nie ma standardu wielkości wiadomości eMail, więc nie wiadomo, ile i jak dużych załączników można do jednej wiadomości wrzucić. Ustawienie tego limitu na sensownym poziomie jest niemożliwe. Pierwotna funkcjonalność wiadomości eMail zadowoli się limitem 20kB. Coś takiego potrafi bez problemu strawić wiele prostych urządzeń nawet przy bardzo słabym połączeniu z Siecią. A tutaj ludzie wrzucają po kilka MB i oczekują, że to dojdzie. Odbiorcy i nadawcy, aby nie było nieporozumień. Czemu do tego dopuszczono? Co ma zrobić nieszczęśnik, któremu akurat na konto taka przeładowana wiadomość trafiła, a nie dysponuje stosowną maszyną i połączeniem? (Rozwiązaniem są aplikacje on-line, jakby ktoś chciał wiedzieć.)
Cóż, to był pierwszy problem z załącznikami, może ten poważniejszy. W każdym razie skrzynki pocztowe mają własne limity pojemności, więc nie można dopuścić, aby jedna wiadomość taką skrzynkę zapchała. Łącza, do których serwery pocztowe są podłączone, też mają swoje limity. Z tego powodu wielkość jednej wiadomości została dodatkowo ograniczona. Oczywiście na różnych serwerach do różnego poziomu. Zgadują teraz ludzie, czy wysyłać wiadomości w 10 kawałkach, czy też może serwer docelowy to strawi w jednym. Cóż, samo wysyłanie w kilku kawałkach też nie należy do przyjemnych.
Ale to jeszcze nie wszystko. Ktoś wpadł na ciekawy pomysł, aby wysyłać wiadomość składającą się z części text/plain i text/html, przy czym właściwa wiadomość była zdublowana. Dzięki temu stare aplikacje wyświetliłyby wspomnianą wiadomość bez problemów, a nowe dostałyby formatowanie. Problem w tym, że pomysł doczekał się realizacji w praktyce. Niech ktoś mi teraz powie, jak taką wiadomość zgrabnie przekierować? Najbardziej sensowne jest wysłanie wiadomości do nadawcy z prośbą, aby wysłał ją pod inny adres. Co nie znaczy, że to jest sensowne.
Jeśli chodzi o bezpieczeństwo... Proszę się zlitować nad moimi listami. Niestety to mnie przerasta...
Na koniec problem spamu... Napisałbym, że to nie jest problem, ale mi się nie podoba, że na stronach www, zamiast wygodnego, klikalnego linku, wrzucają zakodowany tekst albo jakieś obrazki. Czasami dają cały formularz kontaktowy bez adresu.
Jest tak źle, że się popłakałem... Poważnie.