Posts tagged with "Linux"
Saturday, 10. November 2007, 20:21:58
Linux
Mamusia kupiła sobie własnego notebooka. Model był tani (w promocji) i z teoretycznie zainstalowanym Linuksem. Teoria wyglądała tak, że ów system operacyjny się łaskawie włączył, a zapytany poinformował, że nie ma pojęcia, co to jest X11. Współczesny system operacyjny bez trybu graficznego?!
Instalacji Windows XP odmówiłem z 3 poważnych powodów:
1. Mamusia nie miała licencji, a licencja kosztuje dużo.
2. Notebook jest nowy i nie ma stacji dyskietek.
3. Windows XP wymaga zbyt dużo konfiguracji w legalnej wersji i jeszcze więcej, jeśli owej legalności mu brakuje.
Instalacji Windows Se 2003 odmówiłem z 3 poważnych powodów:
1. Mamusia nie miała licencji, a licencja kosztuje bardzo dużo.
2. Notebook jest nowy i nie ma stacji dyskietek.
Instalacji Windows Visty odmówiłem z 2 poważnych powodów:
1. Mamusia nie miała licencji, a licencja kosztuje dużo.
2. Notebook ma tylko 512MB RAM, a pamięć kosztuje dużo.
Jeśli ktoś nie rozumie związku ze stacją dyskietek i systemami Microsoftu, wyjaśniam. Systemy Windows XP i Windows Server 2003 wymagają sterowników do dysków SATA, które mogą być zainstalowane tylko z dyskietki. Ponoć można sobie poradzić inaczej, ale nie mam na to chęci.
No to postanowiłem, że zainstaluję Fedorę. Akurat kilka dni temu była premiera jej nowej wersji. Mamusia kilka razy pisała na moim notebooku właśnie pod Fedorą i nawet dane się jej nie skasowały... Teraz pozostaje pytanie, czy moja mamusia jakoś się przyzwyczai, że jej komputer jest inny. Na razie jestem na etapie niespiesznej konfiguracji.
Monday, 24. September 2007, 22:27:35
Linux
Co to jest Linux? Co to jest GNU? Co to jest GNU/Linux (czytane gnu slesz linuks)? W świecie FLOSS to są bardzo poważne, wręcz zasadnicze pytania. Zacznijmy od tego, czym jest system operacyjny.
Jedna z definicji jest taka, że systemem operacyjnym jest to oprogramowanie, które pośredniczy między konkretną aplikacją, a hardware'em. Ciekawe w tej definicji jest to, że dla dwóch różnych aplikacji działających na tym samym komputerze mogą istnieć dwa różne systemy operacyjne. Jednej aplikacji wystarczy standardowe wyjście dla tekstu, inna poprosi jeszcze o interpreter Javy i biblioteki graficzne.
Można na tej bazie stworzyć inną definicję, że systemem operacyjnym jest zbiór będący sumą systemów operacyjnych według definicji bazowej. Problem w tym, że w tym wypadku trzeba określić skończony zbiór typowych aplikacji. Jest to jednak najbardziej wygodna definicja, więc właśnie nią się posługuję. Normalnego człowieka interesuje tylko to, jakie aplikacje może na danym systemie odpalić, względnie jak sprawnie owe aplikacje będą działać. Nic więcej.
Może jeszcze jedna definicja, tym razem z innej prerspektywy. Systemem operacyjnym jest zbiór oprogramowania, na który składa się jądro, podstawowe sterowniki, powłoka (ablo powłoki), biblioteki standardowe i podstawowe narzędzia konfiguracyjne. Kolejna, bardzo nieprecyzyjna definicja. W każdym razie będzie mi potrzebna później, ponieważ wymienia wszystkie elementy, z jakich system operacyjny się składa. Warto zauważyć, że praktycznie jądro i powłoka implikują pozostałe elementy.
Może teraz trochę historii. Wiele lat temu rozpoczęto projekt stworzenia wolnego systemu operacyjnego o nazwie GNU. To były wczesne lata '80. Na początku lat '90 ów system był prawie gotowy, ale brakowało mu najważniejszej części - jądra. Ważna uwaga, w ówczesnych czasach system operacyjny nie musiał mieć powłoki graficznej, której projekt GNU nie zapewniał. Przypadkiem ktoś jednak stworzył sobie wtedy jądro systemu operacyjnego, które okazało się nawet całkiem sprawne. Inni ludzie dodali do niego liczne programy z projektu GNU i tak powstał system zwany GNU/Linux (ten / w środku należy czytać) albo System GNU z jądrem Linux. Zaznaczam, że nie było trybu graficznego.
Warto odnotować, że Microsoft dopiero w XXI wieku wprowadził do domów system operacyjny, który nie bazował na jądrze DOSu. Czym więc było to coś zwane MS Windows, co królowało w późniejszych latach '90? Systemem operacyjnym, czy tylko graficzną nakładką, powłoką na niego?
Oczywiście system GNU/Linux też postanowo udoskonalić dodając mu środowisko graficzne. Wybór padł na X Windows, projekt niezależny od GNU. Oczywiście trzeba było jeszcze dodać trochę dodatkowych bibliotek do tworzenia okienek i guziczków. Tutaj twórcy nie byli jednomyślni i powstało kilka rozwiązań, z których dwa najpopularniejsze to Gnome i KDE, te pierwsze związane z projektem GNU, drugie już nie.
Sprawdziłem na dwóch komputerach z systemami na jądrach Linuks w konsolach tekstowych, jak się nazywa system operacyjny, na jakim pracują. Oba przypadki zwróciły mi nazwę GNU/Linux. W sumie mogę się nawet z tym zgodzić. Właściwie to nawet muszę. Ale co mamy w trybie graficznym? Tutaj zdania są bardzo podzielone.
1. Uznać, że powłoka graficzna jest tak mało istotna, że nie zmusza do zmiany nazwy systemu. Istotna jest tylko powłoka tekstowa.
2. Uznać, ze powłoka graficzna jest tak istotna, że sama powinna implikować nazwę systemu.
3. Uznać, że nazwę systemeu należy wybrać ze względu na jądro i podstawową powłokę.
4. Uznać, że nazwę systemu powinni wybrać ludzie, którzy poskładali wszystkie niezbędne elementy w spójną całość.
5. Uznać, że system operacyjny nazywa się tak, jak go ludzie nazywają.
Gdyby pierwsza koncepcja była prawdziwa, znaczna część oprogramowania miałaby w wymaganiach napisane system operacyjny Alfa z powłoką graficzną Beta. Poszukiwano by całkiem często programistów znających system operacyjny Alfa z powłoką graficzną Beta. Ludzie by kupowali często komputery z zainstalowanym systemem operacyjnym Alfa z powłoką graficzną Beta. Cóż, w obecnych czasach powłoka graficzna jest istotna i nie da się temu zaprzeczyć. Podsumowując, system operacyjny nazywałby się wtedy de facto Alfa z powłoką graficzną Beta.
Kolejna z koncepcji jest bardziej trafna. Czasami mówi się nawet o poszukiwaniu aplikacji, która pracuje w danej powłoce, a nie wspomina się przy tym o jądrze. Cóż, programowanie wielu aplikacji to w sumie głównie programowanie pod powłokę. Jednak są wyjątki, dość liczne, które obalają ową koncepcję.
Kiedy dochodzimy do aplikacji wymagających większej wydajności, trzeba bardziej dobrać się do sprzętu, a wtedy bardziej bezpośredni dostęp do sprzętu zaczyna robić programiście dużą różnicę. Zasadniczo jądro i powłoka graficzna implikują w dzisiejszych czasach większość pozostałych składników systemu operacyjnego, więc może i trzecia koncepcja jest trafna. Dla formalności, w przypadku środowisk graficznych człon GNU, jeśli coś implikuje, to będzie to Gnome.
Wróćmy do Microsoftu. Firma na przełomie tysiącleci w swoim sztandarowym systemie operacyjnym zmieniła jądro, wymusiła nowe sterowniki, a zachowała starą nazwę handlową. Oczywiście zapewniła zgodność z wieloma starszymi aplikacjami. Podobnie, trochę później zrobiła też firma Apple. Cóż, wymieniono wiele, ale ze względu na zachowanie zgodności z dotychczasowymi aplikacjami zachowano dotychczasowe nazwy.
Jeśli chodzi o systemy na jądrze Linux, pochodzą one od wielu różnych producentów, a uruchamiają podobne zestawy aplikacji, czyli są to różne dystrybucje tego samego systemu operacyjnego. Różnią się trochę zastosowanym oprogramowaniem. Oczywiście każda z nich ma swoją unikalną nazwę, część zaś dodatkowo zawiera gdzieś człon GNU/Linux, część Linux, a część dystrybucji jakoś specjalnie o tym nie wspomina. Czyli punkt czwarty nie prowadzi w tym wypadku do konkretnych wniosków.
Większość ludzi nazywa te systemy po jądrze. W sumie jest to jedyny ich stały element. Tylko czy założenie, że większość ma racje, jest słuszne?
Cóż, jako że nie wiem, jak inaczej nazwać system oparty o jądro Linux, który zawiera powłoki Gnome i KDE, powłokę Bash, Javę Suna, Wine i parę innych rzeczy, uwzględniając przy tym jeszcze, że część z tych rzeczy nie była zawarta w oficjalnej dystrybucji, mogę przychylić się do zdania większości. Aczkolwiek, jako że jedna z powłók musi być domyślna, mogę też mówić o Linuksie z KDE.
Friday, 10. August 2007, 08:57:09
Linux
Wydzielona partycja dla dyskowej, pomocniczej pamięci operacyjnej ma wielką zaletę. Można zapchać dysk, a system będzie dalej działał sprawnie. Niestety ma też dość poważną wadę, jak się źle oszacuje zapotrzebowanie, to naprawa tej pomyłki będzie wiązała się z repartycjonowaniem. Repartycjonowanie zapełnionych dysków nie jest miłym zajęciem, jakby ktoś miał wątpliwości.
Na szczęście Linuks potrafi też stosować pliki wymiany, a nie tylko całe partycje. Wszystkich zainteresowanych odsyłam do bardoz przydatnego posiadaczom Linuksa tekstu.
http://gorzow-wlkp.pl/linux/podzialdysku.php#swap_add
Wednesday, 6. December 2006, 13:39:55
Linux
Aby ludzie zainstalowali sobie jakiegoś Linuksa muszą mieć ku temu powód. Na szczęście powodów jest kilka:
- Linuksy w wielu zastosowaniach są bardzo tanie.
- Linuksy są bardzo bezpiecznymi systemami, jeśli porównywać je do systemów Microsoftu.
- W przypadku wielu zastosować dla Linuksów jest dostępne odpowiednie oprogramowanie i sterowniki.
- Zdobycie płytki instalacyjnej Linuksa jest bardzo proste.
Jest jednak jeden, poważny problem. Większość komputerów ma już preinstalowany i skonfigurowany system Microsoftu. W dodatku w cenę komputera wliczona jest już cena tego systemu i koszt pomocy technicznej z nim związanej. Ciężko jest wytłumaczyć komuś, że ma zrezygnować z tego, co już jest i za co zapłacił.
Pewnym rozwiązaniem byłby obowiązek sprzedawania komputerów bez systemu operacyjnego i wsparcia. System i wsparcie byłyby oferowane za uczciwą dopłatą. Oczywiście Microsoft zaprotestuje i nawet będzie miał słuszność. W końcu do znacznej części tych bezsystemowych komputerów zostanie doinstalowana nielegalna kopia systemu tej firmy.
Innym rozwiązaniem byłoby obowiązkowe oferowanie komputerów z zainstalowanym jakimś Linuksem. Skończyłoby się to jednak powszechnym instalowaniem źle skonfigurowanych systemów, które by raczej nie wpłynęły pozytywnie na popularyzację pingwiniastego oprogramowania. Z oferowaną pomocą techniczną byłoby równie źle. W efekcie i na takich komputerach z preinstalowanym Linuksem instalowano by nielegalne kopie systemu Microsoftu.
Zastanawiam się nad wydawaniem pewnego rodzaju certyfikatu osobom, które byłyby w stanie samodzielnie zainstalować jakiś system operacyjny. Byłyby one relatywnie łatwe do otrzymania. Możliwość obowiązkowej sprzedaży komputerów bez systemu byłaby ograniczona tylko do tych osób. Posiadacz certyfikatu z kolei przejmowałby na siebie odpowiedzialność za system, jaki zostanie na takim komputerze zainstalowany. Trochę to jednak zbyt skomplikowane...
Standardowa praktyka, jaką jest redukcja podatków, nie wchodzi w grę. Linuksy są w wielu przypakdach już znacznie tańsze od rozwiązań Microsoftu. Jakoś jednak niewielu to przekonuje.
Może jednak popatrzeć na problem trochę z szerszej perspektywy. System operacyjny to tylko system operacyjny. Mamy jeszcze inne oprogramownie użytkowe. Mamy też gry. W końcu mamy filmy i muzykę, jakie często są nie do końca legalnie pobierane z Sieci. To zdecydowanie przewyższa straty związane z samym systemem. Może faktycznie nakazać sprzedawać te bezsystemowe komputery, bo i tak niewiele to pogorszy sprawę nielegalnych treści, a poprawi sprawę Linuksów. W końcu to w interesie Microsoftu, aby nie piracono jego systemu.
Niezależnie od innych aspektów, jedną rzecz zawsze można zrobić. Można edukować.
Tuesday, 5. December 2006, 21:44:02
games, Linux
Jednym z największych problemów Linuksów jest to, że nie ma pod nie gier. Bardzo wiele komputerów jest bowiem kupowanych właśnie z myślą o grach, dzięki czemu system Microsoftu zyskuje bardzo dużą zaletę. Oczywiście nie jest prawdą, że nie ma zupełnie gier dla pingwiniastych systemów, ale ich liczba jest znikoma.
Jest kilka winowajców takiego stanu rzeczy. Największym jest prawdopodobnie mała popularność samych Linuksów. Jeśli nawet już ktoś decyduje się na instalację tego systemu, raczej nie robi tego z myślą o graniu w różne gry. W efekcie potencjalny rynek jest znikomy. W dodatku kłopoty z konfiguracją karty graficznej jeszcze bardziej ograniczają tą liczbę.
Kolejnym problemem jest to, że mamy poważne problemy ze sterownikami dla Linuksów. Współczesne karty graficzne są jakby robione z myślą o systemach Microsoftu. Ich działanie pod systemami pingwiniastymi jest trochę ograniczone i trochę brakuje najnowszych opcji. Oczywiście trochę brakuje pod tym względem wsparcia dla programistów gier, a cały proces robi się trochę bardziej skomplikowany.
Mimo wszystko są pozytywne przesłanki na przyszłość. Współczesne gry mają konstrukcję modułową. Mamy silnik gry, który wszystko wyświetla na ekranie. Mamy też dane, które są przez ów silnik wyświetlane. Poza tym w procesie produkcji gry ważne są dodatkowe narzędzia, które służą do projektowania gry. Narzędzia nie są potrzebne graczom, więc nie trzeba ich portować. Dane są bezpośrednio obsługiwane przez silnik, więc wystarczy sportować jedynie sam silnik, aby działał pod Linuksem.
Ostatnio zmieniły się trochę realia. Ta sama gra jest tworzona od razu na różne platformy: na komputery z systemem Microsoftu i konsole do gier. Silniki gier i stosowne narzędzia zrobiły się zaś tak bardzo skomplikowane, że coraz mniej gier jest wyposażonych we własny. Dzięki temu pisząc jeden port dla Linuksa, zapewni się od razu działanie wielu grom. Może w końcu zacznie się to opłacać. Na razie pozostaje jednak czekać na to, co przyniesie przyszłość.
Sunday, 22. October 2006, 12:56:23
Linux
Jakiś czas temu pisałem bardzo ogólnie na temat Linuksa. Znowu poczułem taką potrzebę.
System operacyjny Linux nie istnieje. Nigdy też nie istniał, ani nikt nigdy nie planował go stworzyć. Linux to tylko jądro systemu operacyjnego albo klasa systemów, które są oparte o to jądro. Z powodu dużej różnorodności w tej klasie i jej małej popularności artykuły na jej temat mają zazwyczaj charakter bardzo ogólnikowy. Dla uproszczenia więc stosuje się skrót myślowy i wycina się zazwyczaj pierwsze trzy słowa z frazy „system operacyjny klasy Linux”.
Największym problemem tej klasy jest właśnie ta różnorodność. W tej klasie, poza nielicznymi wyjątkami, nie ma czegoś takiego jak standardowy interface. Różne aplikacje korzystają z różnych rozwiązań, przez to nie zawsze działają. Trzeba mieć odpowiednią owe interface’y oddzielnie skonfigurować i przyzwyczaić się do ich odmiennych rozwiązań.
Różne dystrybucje Linuksa, czyli różne systemy operacyjne klasy Linux, mają różne zestawy domyślnych interface’ów. Zazwyczaj owe zestawy zawierają kilka alternatywnych rozwiązań, więc jak odpali się kilka aplikacji bazujących na różnych interface’ach, bardziej to przypomina równoległe odpalenie kilku różnych systemów operacyjnych, które dzielą się urządzeniami wejścia i wyjścia.
Największym problemem wszystkich systemów klasy Linux jest problem ze sterownikami. Bardzo dużo sprzętu zwyczajnie nie działa. Sprzęt, który działa, podobnie jak aplikacje opiera się na wielu różnych interface’ach. Często zaś działa tylko z wybranymi, wersjami jądra. Nawet updatu nie można sobie swobodnie wykonać.
Ostatnio trafiłem na problem z interfac’em do wprowadzania nieromańskich liter. Do dzisiaj nie uruchomiłem tego na moich ulubionych aplikacjach. Doczytałem się tylko, że nie działa. Jest to praktycznie niezbędna funkcja w systemach, które mają być popularne w krajach o innych systemach pisma.
Na koniec wypada powiedzieć, że istnieje jeszcze coś takiego jak system operacyjny o nazwie GNU/Linux. Jest to chyba jedyny system operacyjny klasy Linux, który jest prawie całkowicie ustandaryzowany. Jest kilka dystrybucji zgodnych z tym standardem. Jest jednak bardzo programów, które działają w systemie linuksowym, ale wymagają innych interface’ów. W dodatku cały czas pozostaje problem sterowników.
Wednesday, 4. October 2006, 21:15:58
Linux
W pewnej firmie tworzącej strony WWW zainstalowano system Linux, konkretnie Debian i KDE. Główny webmaster tej firmy był zaskoczony, że na wszystkich systemach poustawiano inne skróty klawiszowe.
Tuesday, 12. September 2006, 19:02:14
Linux, notebook
Ustaliłem sobie dość precyzyjnie wymagania odnośnie notebooka.
- Cena
Do 3.000 zł brutto, najlepiej jednak coś koło 2.500 zł.
- System Operacyjny
Najlepiej brak, ale może być dowolny, a darmowy.
- Procesor
Najlepiej AMD Mobile Sempron 3200+ na Socket S1. Ostatecznie może być podobny, ale bardzo preferuję Socket S1.
- Karta graficzna
Prosty, zintegrowany model, aczkolwiek preferuję ATI.
- RAM
512 MB, więcej mi nie potrzeba, ale ostatecznie może być więcej.
- Karta sieciowa
WiFi
Fast Ethernet
- Zasilanie
Zależy mi, aby zabaweczka jak najdłużej działała na zasilaniu bateryjnym.
Po długich poszukiwaniach trafiłem nawet na coś, co prawie bym kupił. Niestety karta graficzna NVIDIA i cena 3050zł trochę mnie do zakupu zniechęciły. Pozostałe aspekty praktycznie mi pasowały. Jakoś nie mogę uwierzyć, aby tak prosty notebook, jakiego szukam, kosztował aż tak dużo. Cóż, szukam dalej.
Thursday, 7. September 2006, 21:21:16
Linux, notebook
Byłem sobie dzisiaj w kilku sklepach. Pogodziłem się z brakiem Linuksa domyślnie zainstalowanego. Jeśli tylko nie będę musiał płacić za system, będzie dobrze.
Kolejnym problemem było to, że chciałem dostać procesor AMD, podobnie jak w komputerze stacjonarnym. Cóż, trochę mniej popularne od Intela. Niemniej znalazło się kilka modeli. Doszedłem do słusznego wniosku, że wystarczy mi Sempron. W końcu nie potrzebuję wysokiej wydajności.
Doszedłem też do wniosku, że ze zintegrowaną grafiką AMD też nie powinno być pod X zbyt problemów, nie potrzebuję grafiki 3D, a taką grafikę mam na komputerze stacjonarnym. Grafika Intela też powinna działać, ale mam z nią złe doświadczenia - słaba akceleracja 2D - choć to prawdopodobnie zostało już rozwiązane.
Kolejnym problemem jest WiFi. Centrino wymaga obecności stosownych układów. W przypadku AMD może być inaczej. Cóż, w ostateczności będzie trzeba dokupić specjalną kartę, wybierze się taką, która działa pod Linuksem.
Oczywiście zamierzam kupić tani komputer. Bo po co mi szybki, wydajny i takie tam? Problemem tutaj jest jeszcze ilość pamięci RAM. Cóż, z moich obliczeń wynika, że 512 MB powinno wystarczyć. Jak dobrze jest nie mieć systemu Microsoftu. Niestety często natrafialo się na 256 MB, co jest zbyt małą liczbą. Cóż, dokupi się w skrajnym wypadku.
Po szybkich obliczeniach doszedłem do wniosku, że mój notebook będzie kosztował trochę powyżej 3.000 zł. Cena akceptowalna.
Monday, 4. September 2006, 20:11:47
notebook, Linux
Wszystkie działania wojenne powinny zaczynać się od planowania i rozpoznawania. No to postanowiłem rozpoznać teren. Oczywiście najpierw zrobiłem to, co teoretycznie powinno być najlogiczniejsze, czyli poszedłem do sklepu i się spytałem.
Odpowiedź, po przetłumaczeniu na język normalny brzmiała tak.
- Nie oferujemy komputerów z Linuksem, ale możemy panu sprzedać bez systemu operacyjnego.
OK. To rozwiązuje jakieś 30% problemów. 10% to ściągnięcie płytki z binariami Linuksa. Pozostałe 60% to sterowniki. I to właśnie te 60% mnie martwi.
Dowiedziałem się też, jak wygląda sprawa z Internetem. Jedynym, sensownym rozwiązaniem okazuje się WiFi. Inne rozwiązania są zbyt powolne. W domu się WiFi da założyć. W centrum Warszawy coś się pewnie znajdzie, jak się poszuka.
Saturday, 2. September 2006, 22:15:32
Linux
Dawno, dawno temu, kiedy GUI było SF, jakiś... dziwny Fin napisał sobie uniksowate jądro. Potem inni... dziwni ludzie otoczyli owe jądro programami z grupy GNU i tak powstał system zwany GNU/Linux. Ale to było kiedyś.
W dzisiejszych czasach GUI stało się jednak niezbędnym elementem wszystkich systemów operacyjnych. Portowanie wielu programów rozbija się właśnie o owo GUI. Projetk GNU posiada oczywiście własne graficzne środowisko z własnymi, systemowymi aplikacjami. Aczkolwiek istnieje inne, równie popularne środowisko zwane KDE, też z własnymi aplikacjami. W dodatku oba środowiska opierają się na bibliotekach X, które są tworzone przez jeszcze inne organizacje.
Wypada jeszcze zauważyć, że słowo GNU zawiera w sobie filozofię odnośnie oprogramowania, która mi zwyczajnie bardzo nie odpowiada.
Samo słowo Linux jest zaś trochę zbyt ogólne, jak na dzisiejsze czasy. Odnosi się do jądra systemu, nie zaś do bibliotek, które określają, jak wygląda interface (powłoka) systemu, i jakie programy można na systemie uruchomić. Microsoft, kiedy ostatecznie obudował swój system operacyjny DOS w GUI, nazwał go Windows 95. Potem zmienił jądro systemu, a nazwa pozostała.
Jeśli miałbym powiedzieć, na jakim systemie pracuję, podałbym prawdopodobnie konkretną nazwę dystrybucji. Gdybym miał powiedzieć, na jakim systemie chcę pracować, powiedziałbym Linux z KDE. Cóż, nie jestem jedyny. Może więc powiązać te dwa słowa w jedną, zgrabną, internacjonalną nazwę?
P.S.
Opera jest, niestety, słabo zintegrowana z KDE. Z Gnome (GNU) też nie jest lepiej.
Thursday, 27. July 2006, 00:28:33
Linux
Jak powinna wyglądać dokumentacja dla pingwiniastego systemu operacyjnego?
1. Ściągamy dokumentacje przez svn albo coś podobnego.
2. Gdzieś powinien być plik README kodowany w UTF-8.
3. W tym pliku powinno być napisane, jakie programy należy posiadać i jakie polecenia wydać, aby skompilować dokumentację.
4. Potem trzeba się we wspomniane programy zaopatrzyć.
5. Wydajemy wspomniane komendy (./configure && make). Oczywiście trzeba przy tych komendach wpisać dodatkowe opcje.
6. Mamy dokumentację dostosowaną do naszego systemu i potrzeb.
Oczywiście to jest dokumentacja do programu, który został ściągnięty przez svn albo coś podobnego, a później skonfigurowany i skompilowany. W każdym razie ktoś powinien zrobić Szarlotkę z tego Pingwina...
Tuesday, 20. June 2006, 16:39:39
opera, Linux
Opera 9 dla Kubuntu 6.06 ma problemy z interpretacją marginesów i paddingów. Część osób wspominała też problemy z opacity. Problemy te nie występują w Operze na inne systemy i w wersji statycznej. Cóż, tak niedopracowanej wersji finalnej się nie spodziewałem. Niestety jestem zmuszony stosować wersję shared, której pobranie wykracza poza możliwości zwykłych ludzi. Znowu Linuks okazuje się być systemem dla doświadczonych posiadaczy komputerów, do którego zwykli ludzie nie powinni się dotykać. Szkoda.
P.S.
Finalny jest build 344.
Edit
Udało się rozwiązać problem z pomocą Opera Community. Należy skasować pakiet scim-qtimm.
Thursday, 15. June 2006, 00:25:22
Linux
Gdzie są kody źródłowe?
Znowu mi się pomyślało podczas próby instalacji pewnego programiku. Binaria były (chyba) dostępne dla mojej dystrybucji. Program był open-source, więc trafiłem na odpowiednią stronę bez większych problemów. Ale to nie koniec.
Gdzie jest dostęp do SVN?
Znowu mi się pomyślało. Jakbym nie mógł ściągnąć czegoś umieszczonego na serwerze ftp albo http. Nie, ja musiałem mieć bardzo świeży zestaw kodów źródłowych. Gdybym ja chociaż potrafił coś z tym zrobić, a nie zwyczajnie skompilować. W każdym razie znalezienie namarów, jak ściągnąć przez SVN, nie jest problematyczne.
Oczywiście brakowało mi stosownych bibliotek. Były w repozytoriach mojej dystrybucji, co jest raczej standardem. Program, który chciałem skompilować też był. Ale skoro już mam kod źródłowy, to trzeba coś z nim zrobić, coś innego, niż kasowanie.
I pomyśleć, że jeszcze tak niedawno myślałem, że ludzie, którzy chcą wszystko sobie sami kompilować... A teraz jestem jednym z nich... Dziwacy.
Thursday, 8. June 2006, 14:12:15
Linux
Kilka dni pracy. Kilka dni siedzenia i wgrywania kolejnych repozytoriów. Kilka dni ciągłych updatów snapshotów. Udało się. W końcu mplayer dał się skonfigurować i się odpalił. Jeszcze dwa dni i będę miał pełnosprawnego mplayera. Muszę dokompilować do niego kilka bibliotek.
Zgodnie z twierdzeniem wielu osób, jest to najlepszy odtwarzacz multimedialny. Dobrze skonfigurowany odtwarza chyba wszystko (pomijając listy) i nie wymaga prawie zasobów systemowych. (Nie testowałem omijania zabezpieczeń plików DRM.) Posiada ogromny zestaw szybkich filtrów video. Posiada też szybki tryb encodowania. Posiada GUI (tylko uniksowate) i CLI (pod uniksowatymi działa wspaniale). Jegą namiastą dla MS Windows NT 5.x (i niektórych wcześniejszych) jest ffdshow.
Warto spędzić kilka godzin, to znaczy dni, i patrzeć z pobłażaniem na posiadaczy innych odtwarzaczy. Naprawdę można się poczuć lepszym.
Friday, 27. January 2006, 23:50:32
Linux
Chciałbym być optymistą, ale alternatywne przeglądarki radzą sobie lepiej w walce z oprogramowaniem Microsoftu, niżli Linux.
Powodów tego faktu jest wiele. Jednym z nich jest brak gier dla Pingwinka. Nie można się oczywiście dziwić, że owe gry nie powstają, skoro fani gier komputerowych, czyli potencjalni nabywcy, raczej z tego systemu nie kożystają. Czyli mamy błędne koło.
Na szczęście nie tylko grami człowiek żyje. Spokojnie można pod Linuksem oglądać filmy, przeglądać sieć www, odbierać eMaile, pisać dokumenty tekstowe i wiele innych rzeczy. Powiedziałbym nawet, że jest to prostrze i sprawniejsze, niż pod oprogramowaniem Microsoftu. Pomijam oczywiście fakt, że jest to trochę tańsze i bezpieczniejsze.
Wiele osób, które lubi sobie od czasu do czasu pograć, posiada więc dwa systemy operacyjne: Linuksa i Windows XP. Ta liczba cały czas rośnie, może więc za pewien czas stanie się na tyle atrakcyjna, że zaczną masowo powstawać gry pod Pingwinka. Na dzień dzisiejszy można pocieszyć się obecnością emulatorów, które radzą sobie bardzo dobrze z uruchamianiem różnych aplikacji, a w tym gier.
Linuks posiada niestety dość poważną wadę, która wszystko utrudnia. Brak jest dla niego standardowej akceleracji 3d i obsługi overlay. Najlepszym rozwiązaniem wydaje mi się być OpenGL, ale podobno jest zbyt ciężkie, a i ze sterownikami do kart graficznych nie jest łatwo. Może, jeśli pojawi się większe zapotrzebowanie, coś zostanie ustalone.
Na zakończenie zauważę kilka faktów:
- Obecnie ze sterownikami pod Linuksa jest chyba lepiej, niż ze sterownikami pod Windows 98.
- Posiadacze Linuksa nie muszą się obawiać kosztownych przenosin na inny system operacyjny z powodu braku sterowników. I nie muszą się obawiać o konieczność upgradu komputera.
Monday, 23. January 2006, 02:23:14
Linux, browsers, webmastering
Na pytanie, czy potrzebny mi jest Linux, odpowiadam pozytywnie. System posiada bardzo wiele zalet, jedynymi jego wadami są brak sterowników i pewnych aplikacji.
Jeśli chodzi o same sterowniki, jakimś dziwnym trafem uruchomiłem sobie dzisiaj pod Linuksem skaner. Wcześniej nie działało. Czyli obecnie nie mam problemów z brakiem sterowników. Pozostał jednak problem z pewnymi aplikacjami.
Jako, że tworzę strony www, muszę się starać, aby działały poprawnie w większości stosowanych przeglądarek, nawet jeśli są to bardzo prymitywne przeglądarki. Niestety 80% ludzi męczy się z przeglądarką Microsoftu, która z oczywistych powodów nie została sportowana na system Linusa. Przeczytałem jednak, iż część programów działa pod Wine nawet szybciej, niż pod docelowym systemem. To było dostatecznym powodem, aby po kilku chwilach z Google zainstalować sobie sprawnego MSIE.
Niestety nie wszystkie programy, jakie mi są potrzebne, działają mi. Nie potrafię jeszcze uruchomić FineReadera. Cóż, to pewnie tylko kwestia czasu.
Wednesday, 4. January 2006, 01:37:19
Linux
I would by some kind of software. There is only one problem. Nobody is going to sell it for me. (Home Linux User)
Dla formalności tłumaczenie.
Kupiłbym jakieś oprogramowanie. Jest tylko mały problem. Nikt nie zamierza mi go sprzedać.
(Domowy Użytkownik Linuksa)
Dziwne, ale wolę po angielsku...
Wednesday, 28. December 2005, 12:46:59
Linux
Fedora Core była całkiem fajna, niestety wersja 64-bitowa jest trochę problematyczna. Brakuje trochę pewnych aplikacji. Trochę miałem za duże problemy z kompilowaniem... Cóż, postanowiłem zmienić na 32-bitowe Ubuntu.
System okazał się trochę za bardzo Windowsowaty, jak na mój gust. Chroni mnie przed uruchamianiem programów z uprawnieniami roota. Trochę za dużo dziwnych rzeczy mi poinstalował w menu. Coś KDE mam źle skonfigurowane i nie wiem, jak to poprawić. A na dodatek te tłumaczenie na język polski, przez które mogę mieć problemy z szukaniem na anglojęzycznych forach... Ale w sumie jest dobrze. 256MB zajętej pamięci operacyjnej wygląda bardzo fajnie. Jest nawet całkiem szybki. W dodatku jakoś mi się programy kompilują bez większych problemów...
Udało mi się uzyskać akcelerację 3d. Pojawił się jednak mały problem, straciłem akcelerację dla domyślnego (chyba) tryby overlay. Więc aby część programów mi działała, muszę wymieniać sterowniki graficzne i resetować środowisko graficzne. Jakoś to będę musiał rozwiązać. W każdym razie mplayer mi z włączoną akceleracją 3d działa.
Rozważałem kolejną zmianę dystrybucji. Niestety z tych popularnych nie zostało mi specjalnie nic, a na pozostałe nie mam ochoty się rzucać. Debian jest zbyt stabilny (stary), jak na mój gust, a na własnoręczne udoskonalenia brakuje mi umiejętności. Kolejnym kandydatem jest Gento, ale nie mam ochoty wszystkiego kompilować przez kilka dni. Dystrybucje bez darmowych repozytoriów mnie nie interesują.
Teraz mam ochotę uruchomić grę stworzoną pod środowisko Windows XP. A może skompiluję sobie kernel, aby działał mi jeszcze szybciej. Ciekawe, ile to będzie trwało...
Podsumowując, teraz wiem, czemu część osób lubi Linuksa i ciągle instaluje różne dystrybucje, a jak miałem najpopularniejszy system operacyjny patrzyłem na nich, jak na dziwaków. Cóż, sprawdzenie kilku dystrybucji trwa tyle, ile instalacja i konfiguracja Windowsa NT 5, a jest znacznie ciekawsza.
Thursday, 24. November 2005, 11:03:38
Linux, windows, computers
Postanowiłem sobie zainstalować na jednym komputerze dwa systemy operacyjne: Windows NT 5.1 Home Edition (nazwa handlowa Windows XP) i Linux 2.6 Fedora Core 4 x86-64. Gdyby ktoś nie wiedział, pod Pingwina są problemy ze sterownikami.
Oczywiście chciałem zachować starą konfigurację. Postanowiłem więc uruchomić nowy komputer z Linuksa zainstalowanego na starym. Działał całkiem dobrze. Potem zainstalowałem dystrybucję Linuksa skompilowaną dla x86-64. Trochę miałem problemów, ale ostatecznie zadziałało. Trochę sobie dokonfigurowałem.
Niestety trzeba było potem instalować Windows NT 5.1 w domowej wersji... Program instalacyjny przyczepił się do moich partycji. Trochę to trwało, ale jakoś się udało zainstalować. Nie do końca zgodnie z moimi zamierzeniami. Dalsza część instalacji przebiegła dużo łatwiej, niż na Linuksie. Instalator zapytał się tylko o ustawienia regionalne. W Pingwinie musiałem jeszcze powybierać pakiety do zainstalowania i konfigurację sieci.
Niestety taka urposzczona konfiguracja ma swoje poważne wady. System zaraz po zainstalowaniu był pozbawiony oprogramowania i sterowników. W tym sterowniku do karty sieciowej, więc Internet mi nie działał.
Oczywiście boot-loader (albo coś takiego) zostało zagrane przez program Microsoftu i straciłem mozliwość uruchomienia Linuksa. Po kilku nieudolnych próbach manipulacji w BIOSie i próbach zrobienia czegoś z płytki instalacyjnej Fedory, pojawiła mi się polsko brzmiąca informacja, że się nic nie załaduje. Ostatecznie więc musiałem instalować i konfigurować jeszcze raz...
Tym razem odłączyłem fizycznie wszystkie dyski twarde i włączyłem płytkę instalacyjną Windows XP Home Edition PL. Zainstalował się. Potem dołączyłem pozostałe dyski i zainstalowałem Linuksa. Mogłem sobie już swobodnie wybierać system operacyjny, a wszystko działało. Ciekawym zjawiskiej jest jednak to, że Windows zainstalował mi się na dysku I... Ważne, że działa.
Niestety pozostało mi teraz wszystko jeszcze raz konfigurować... Ale tym razem mam doświadczenie, więc wszystko powinno iść sprawniej.
P.S.
Operę w systemie Linux zainstalowałm w wersji Static.
1 2 Next »
Showing posts 1 -
20 of
21.