Skip navigation.

exploreopera

| Help

Sign up | Help

Bezsensowne wypociny Michasia

Tymczasowo się gdzieś zapodziały...

Posts tagged with "MSIE"

Trochę o IE8 pracy trybach

, ,

Zrobiłem trochę testów dla bety najnowszej przeglądarki Microsoftu pod względem jej wykrywania i ustalania stosownych trybów na podstawie nagłówka HTTP. Efekty są nawet ciekawe.

Jak zapewne część osób się zorientowała, wspomniana beta ma guzik do przełączenia się w tryb IE7. Jeśli będzie on aktywny, string UA zostanie ustawiony na IE7, podobnie będą też reagować komentarze warunkowe. Przełącznik nagłówkowy będzie jednak działał, więc będzie możliwość aktywowania trybu IE8.

Oczywiście, jeśli przeglądarka będzie pracowała w trybie standardowym, stringi UA będą wyświetlane poprawnie, podobnie jak komentarze warunkowe. Ciekawe wydaje mi się też zachowanie dla nagłówków dla IE 6, jest chyba takie samo, jak dla IE5. Nowa metoda ustawiania zachowania przeglądarki nadpisuje przełączanie na podstawie doctype.

Zastanawiam się, jak duży procent ludzi będzie używało IE w tryb zgodności z IE 7. Część producentów komputerów może bowiem domyślnie taką opcję ustawiać. Swoją drogą kliknięcie jednego guzika jest dużo łatwiejsze od instalacji całej przeglądarki, jaką jest Firefox. A niestety takie zachowanie będzie poprawiało działanie znacznej części stron w Internecie.

Cóż, będzie można trochę manipulować statystykami, a właściwie będzie trzeba. Ponadto będzie trzeba uważać, aby nie popsuć strony w jednym z trybów IE8, a jednocześnie nie zapomnieć o jego poprzednikach.

Zasadniczo są dwie drogi do wyboru:
1.Sprowadzić IE8 do poziomu IE7.
2.Respektować wewnętrzny przełącznik IE8 na IE7.

Czyli nie stosować nagłówka trybu IE8.

Standardy, EU i Microsoft

Microsoft z powodów finansowych (EU) uczyni swoją najnowszą przeglądarkę najbardziej zgodną ze standardami przy domyślnych ustawieniach. Możliwe też, że możliwości silnika zostaną odpowiednio ograniczone, aby jednak trochę się na tle konkurencji wyróżniać. W każdym razie długofalowy efekt dla końcowego użytkownika powinien być lepszy, możliwa jest zasadniczo jedna z poniższych wersji:

1. Microsoft straci trochę użytkowników, bo jego nowy produkt będzie miał dużo problemów z wieloma stronami, króre w starszej wersji działały dobrze.
2. Microsoft dostarczy produkt, który będzie bardziej zgodny ze standardami, więc strony optymalizowane pod IE będą przy okazji częściej działały też w alternatywnych przeglądarkach.
3. Microsoft dostarczy produkt, którego silnik będzie zbyt prymitywny, aby powstrzymać odwracanie się różnych firm w kierunku alternatyw.

Dodane:
Microsoft opublikował wersję, która jednak domyślnie działa jako MSIE 8. Trzeba jednak teraz zbadać, ile standardów zostało zaimplementowanych na pokaz, a ile faktycznie się do czegoś nadaje. W najbliższym czasie będę musiał przygotować kilka testów.

Trzeba też odnotować problemy przy ustawieniu bezpiecznego poziomu ostrożności dla tej przeglądarki. Pojawiają się wtedy problemy z przejściem testu, które jednak pojawiać się nie powinny.

O Pajęczyny destrukcji esej

,

Na początku nie było standardów. Dokładniej mówiąc, nie było dostatecznej liczby standardów, względnie dopiero raczkowały. Nie było też Pajęczyny, jaką znamy dzisiaj. Była ona wtedy taka statyczna, nieatrakcyjna dla przeciętnych zjadaczy chleba.

Efekt tego był taki, że producenci implementowali w swoich przeglądarkach to, co im się podobało, aby strony wyglądały bardziej atrakcyjnie. Oczywiście bez porozumienia między sobą. Czasami zaś nawet poprawiali na własną rękę raczkujące standardy, aby im lepiej służyły.

Nie pamiętam dokładnie, ale w pewnym momencie Microsoft postanowił dostosować swoją przeglądarkę do elementarnych standardów. Najpierw do elementarnego DOM, potem do elementarnego CSS. Tak bardzo obawiał się o złą prasę?

Pojawił się jednak problem. Wiele stron bazowało wtedy na własnych standardach przeglądarki Internet Explorer. W przypadku DOM nie robiło to większych problemów, instrukcje się nie pokrywały. Niestety w przypadku CSS te same wyrażenia były interpretowane inaczej. Microsoft musiał zrobić coś, aby wykryć, na jakie zachowanie przeglądarki strona została przygotowana. Zdecydowano się, że w tym celu będzie stosowana analiza tagu DOCTYPE.

Nie wiem, czy jest to obowiązkowy tag. W każdym razie ma służyć aplikacji w celu sprawdzenia poprawności kodu HTML. Owa funkcjonalność nie jest jednak stosowana w większości przeglądarek, aczkolwiek programy walidujące mogą ją stosować. Sam tag nie ma też bezpośredniego związku z CSS, czy DOM, pozwala tylko bardzo dokładnie określić stosowaną wersję HTML, to znaczy którą wersję autor zadeklarował się stosować na danej stronie. Microsoft uznał, że jeśli ktoś chce pilnować się standardów, umieści na swojej stronie wspomiane DOCTYPE w odpowiednio nowej wersji.

Rozwiązanie było z założenia dość dobre. Nowe strony mogły wymusić poprawne interpretowanie standardów, a stare, pozbawione DOCTYPE, nadal działały poprawnie. Pojawiły się niestety dwa problemy.

Pierwszy z nich był dość łatwy do rozwiązania. Chodziło mianowicie o duży udział posiadaczy starszej wersji przeglądarki, która to nie obsługiwała standardowego kodu. Do dyspozycji były jednak komentarze warunkowe, które pozwalały serwować starej przeglądarce Microsoftu dodatkowy kod. Było jeszcze kilka innych sposobów, ale w mojej ocenie gorszych.

Cóż. Niestety drugi problem okazał się być dużo poważniejszy. Chodziło mianowicie o elementarność standardów, jakie zostały zaimplementowane. Najlogiczniejszym rozwiązaniem było bowiem ograniczyć się do tego, co najnowsza wersja przeglądarki potrafi, a jest też zgodne ze specyfikacją. Niestety to, co zostało, nie wystarczało twórcom Pajęczyny.

Kolejnym rozwiązaniem, jakie było do dyspozycji, to liczenie na tryb zgodności z MSIE 5, orazczekanie na pojawienie się MSIE 7, który miałby już dostateczną liczbę opanowanych standardów. Pojawiły się tutaj niestety kolejne problemy. Możliwości własnego standardu MSIE 5 też były zbyt ograniczone, jak na potrzeby rynku. W pewnym okresie Microsoft nawet praktycznie zatrzymał rozwój swojej przeglądarki na lata. Cóż, w międzyczasie pojawiły się alternatywne aplikacje, które to obsługiwały standardy, a nie posiadały wspomnianego trybu zgodności. Nie bez znaczenia jest też fakt, że posiadanie strony zgodnej ze standardami jest wartością samą w sobie.

To sprowadziło nas do problematycznego rozwiązania, kiedy strona udaje, że jest zgodna ze standardami, aczkolwiek znaczną ich część faktycznie respektuje, niestety zawiera też błędy i takich wymaga od przeglądarki. Dzięki temu udało się wycisnąć niezbędne możliwości z przeglądarki Microsoftu. Teoretycznie można ograniczyć błędne działanie tylko do IE, ale prawie nikt tego niestety nie robi.

Niestety ten ostatni sposób doprowadził nas do kolejnego problemu. Co zrobić, jak pojawi się nowa wersja przeglądarki? Logiczne jest, że będzie zawierała mniej błędów od poprzednika, a także obsługiwała więcej rzeczy. Czyli jest bardzo prawdopodobne, że wyświetli błędny kod inaczej, oraz będzie miała inne błędy przy rozbudowanym, a standardowym kodzie.

Cóż. Internet Explorer w wersji 7 niestety nie przyniósł spodziewanej ilości poprawek w silniku, więc nadal był ograniczony do bardzo elementarnego kodu. Naprawił jednak wiele z błędów swojego poprzednika, w efekcie czego musiał dostać inny zestaw poprawek. Trochę to trwało, nim najważniejsze strony w Sieci się dostosowały. Microsoft postanowił więc uniknąć tego problemu z wersją 8. Wymyślił sobie nowy nagłówek http, który informuje, w jakiej wersji IE dana strona ma działać dobrze. Co to ze sobą niesie?

1. Otrzymamy kolejny tryb zgodności, z którym producenci przeglądarek alternatywnych będą musieli się liczyć, a przeglądarki Microsoftu będą już w posiadaniu gotowego kodu.
2. Problem z określeniem, czy dana strona jest zgodna ze standardami, czy też może jest zgodna z IE7.
3. Spowolnienie usuwania niestandardowych elementów ze świata Pajęczyny.
4. Mniejsze zainteresowanie nowymi standardami.

Na początku nie wygląda to tak groźnie, ale ostatecznie narobi problemów producentom alternatywnych przeglądarek. Co bowiem zrobić ze stroną, która nie ma tego nagłówka? Obecnie uznaje się ją za stronę zgodną z najnowszymi standardam, Microsoft włączy zaś tryb zgodności z IE7. Co zrobić ze stroną, która będzie miała nagłówek z trybem zgodności tylko z IE7? Internet Explorer zinterpretuje ją tak, jak poprzednią. Co zrobić, jak strona będzie miała parametr IE8? Microsoft włączy tryb zgodności z IE8, czyli sama strona będzie bardziej zgodna ze standardami, kiedy jednak pojawi się IE9, nagłówek ten będzie informował o trybie zgodności wstecznej. Jest jeszcze nagłówek z parametrem edge. Microsoft włączy wtedy najnowszą wersję silnika w swojej przeglądarce, czyli można wnioskować, że strona będzie tak zgodna ze standardami, jak to tylko możliwe.

Najbezpieczniej dla producentów alternatywnych przeglądarek jest chyba nic z tym nagłówkiem nie robić. Na chwilę obeną. Jak pojawią się strony, które faktycznie będą optymalizowane pod konkretne wersje przeglądarki Microsoftu... Cóż, będzie kolejny kłopot. A może alternatywne przeglądarki też powinny dołączyć się do tej nagłówkowej mody?

Co mogą więc w takiej sytuacji zrobić sami webmasterzy?
1. Całkowicie zignorować nagłówek. Stracą wtedy niestety możliwości lepszej obsługi standardów w IE8, ale i tak trzeba będzie jakoś zapewniać zgodność dla IE7. Microsoft może to jednak odebrać jako brak zainteresowania unowocześnianianiem przeglądarki.
2. Jawnie stosować nagłówek IE7. Zasadniczo Microsoft może to tak samo odebrać, jak brak nagłówka.
3. Jawnie stosować nagłówek IE8 i cieszyć się nowymi możliwościami kolejnego wcielenia przeglądarki. Będzie to głos oddany za standardami. Niestety też głos za słusznością nagłówka.
4. Jawnie stosować nagłówek edge. Cóż, głos za standardami. Dla Microsoftu kolejny proble na rozwiązywanie zgodności wstecznej, tym razem przy pojawieniu się IE9.

Chciałem króto o historii, a wyszło mi znowu to samo.

Bojkot standardów

,

Internet Explorer 6 jest zabytkową przeglądarką. W chwili swojego powstania był dobrym produktem, nawet bezkonkurencyjnym, ale to było trochę dawno temu. Internet Explorer 7 przyniósł pewną modyfikację silnika, ale nie zdołał dogonić konkurencji.

Cóż. Efekt tego jest taki, że część stron, aby działały zgodnie z założeniami w przeglądarce Microsoftu, jest napisana w bardzo niestandardowy sposób. Łatwo się domyślić, co się stanie, jak Microsoft wypuści przeglądarkę, która ze standardami będzie zgodna. Nagle strony zaczną się masowo sypać.

Dobrym sposobem tworzenia stron jest, na dzień dzisiejszy, tworzenie ich tak, aby ten sam kod działał we wszystkich nowoczesnych przeglądarkach i był zgodny z uznanymi standardami. Tylko w przypadku konkretnych produktów Microsoftu należy serwować dodatkowe łatki. Zawsze też trzeba zakładać, że przyszłe przeglądarki będą obsługiwały strony już poprawnie.

Niestety powszechne założenie jest takie, że nowe wersje będą obsługiwały strony tak samo, jak wersje poprzednie. Jest to bardzo głupie założenie w przypadku standardów obługiwanych przez kilku producentów. Jeśli standard jest obsługiwany przez jednego producenta, mamy nieudokumentowane albo źle udokumentowane zachowanie, w przeciwnym wypadku mamy zwyczajny błąd. Błędy zaś trzeba poprawiać.

Niestety Microsoft nie przyzwyczaił ludzi do czytania oficjalnej specyfikacji. Nie przyzwyczaił ich do częstych i poważnych uaktualnień przeglądarki. Cóż, teraz ma problemy, z którymi nie może sobie sam poradzić.

Najprawdopodobniejszym rozwiązaniem będzie dodanie dodatkowego nagłówka HTTP, w którym będzie podana przeglądarka i wersja, z którą strona działa poprawnie. Względnie kilka przeglądarek i ich wersji. Microsoft myśli, że ludzie będą specjalnie mu oznaczać strony, że działają dobrze? Cóż, jest kilka powodów, że nie będą.

1. Paradoksalnie problemy dotyczą głównie kodów CSS i JavaScript, a nie HTML.
2. Wiele osób odpowiedzialnych za strony WWW nie będzie wiedziała o konieczności stosowania tego tagu.
3. Dla starej przeglądarki i tak trzeba stworzyć łatki stronę, bo za dużo ludzi i tak będzie miało tą wersję. Po co więc robić sobie dodatkowy problem i sprawdzać jeszcze w nowszej wersji przeglądarki, skoro ta ma działać tak, jak starsza?
4. Czemu umieszczać nagłówek zalecający przeglądarkę, o której chcemy, aby zapomniano?

Moim zdaniem w Internecie potrzena jest Katharsis. Część stron musi przestać zwyczajnie działać w pewnych przeglądarkach. Ludzie muszą zostać zmuszeni do zainstalowania porządnych produktów, a twórcy treści o porządne jej udostępnianie. Jeśli tak się nie stanie, nie nastąpi gwałtowny postęp, a bez niego, uzależnimy się jeszcze bardziej od technologii Flash i nie będzie odwrotu. Na dłuższą metę ryenk przeglądarek WWW wyszedłby na tych zmianach lepiej. A może już nie ma odwrotu?

Na chwilę obecną chcę zbojkotować pomysł Microsoftu na jak największą skalę.

Lużne rozważanie, czemu ciągle 6%

, , ,

Opera od pewnego czasu ma cały czas 6% rynku w Polsce. Cóż, nie pomogło nawet pozbycie się reklam. A może właśnie pozbycie się reklam zaszkodziło? Do pojawienia się wersji 8.5 Opera (w wersji bez reklam) była jedyną, sensowną, płatną przeglądarką. Każdy, kto chciał mieć kosztowniejszą przeglądarkę, wybierał Operę i płacił za brak reklam. Cóż, snobizm jest bardzo powszechny.

Kolejnym problemem jest target docelowy. Firefox 2 ma 32,1% rynku; Internet Explorer 7 ma zaś tylko 17,3%; za to aż 41,3% ma Internet Explorer 6; przy 5,9% dla Opery pozostałe przeglądarki (i ich wersje) można pominąć. Walka o ludzi, którzy przez rok nie zmienili swojej przeglądarki na aktualną wersję, jest trochę pozbawiona sensu. Z pozostałych posiadaczy Firefoksa jest znacznie więcej, więc to na nich powiny się skupić działania marketingu Opery.

Oczywiście można też zgodzić się z twierdzeniem, że stary Microsoft Internet Explorer jest bardzo różny, jeśli chodzi o interface, od swojej najnowszej odsłony. Ponadto Microsoft ograniczył możliwość jego instalacji tylko do swoich najnowszych systemów. W dodaktu w Windows Vista nie ma możliwości łatwej instalacji starszej wersji. Wiele osób instalowało sobie Firefoksa, bo przeglądarka ta bardziej przypominała starego MSIE. Czemu Opera nie postanowiła wykorzystać tego faktu?

Ponadto jakiś czas temu były strony działające we wszystkich przeglądarkach, oraz strony działające tylko w przeglądarce Microsoftu. Teraz jest znacznie gorzej. Może liczba stron działających tylko w jedynej, słusznej przeglądarce spadła, ale za to wzrosła liczba stron działających w przeglądarcie Microsoftu i Firefoksie. O ile można było z miejsca podać kilka bardzo sensownych argumentów przeciwko MSIE, o tyle sytuacja z Firefoksem jest już znacznie bardziej kłopotliwa. Czyli w sumie jest nawet gorzej.

Pozostaje jeszcze kwestia uniksowatych systemów operacyjnych. Mogę się założyć, że wielu osobom przeszkadza dość ograniczona integracja ze środowiskami KDE i Gnome. (Z domyślnym środowiskiem Mac OS X też pewnie nie jest najlepiej.) Przeszkadza też brak oficjalnych repozytoriów dla popularnych dystrybucji. Pocieszające jest tylko istnienie bardzo wielu różnych pakietów instalacyjnych, często nawet dla różnych procesorów, aby każdy coś dla siebie znalazł.

Pozostaje pytanie, czemu ludzie przy Operze zostają. Obstawiałbym głównie przyzwyczajenie. Ale i tutaj polityka jest dziwna. Zmienić drastycznie skróty klawiszowe i nie pozostawić opcji do ich szybkiego przywrócenia?

W sumie należałoby podczas pierwszego uruchomienia zrobić opcję wyboru.
0. Nie upodobniać do niczego
1. Upodobnić do Opery 8
2. Upodobnić do Firefoksa
3. Upodobnić do Internet Explorera 6
4. Upodobnić do Internet Explorera 7

Dzięki temu ułatwiłoby się przesiadkę z innych przeglądarek.

===============
Statystyki podaję za Ranking.pl. http://www.ranking.pl/

MSIE7

,

Stało się faktem, że część ludzi świadomie instaluje sobie inna przeglądarkę na dysku, niż Microsoft Internet Explorer. Jakie są ku temu powody?

1. Fatalny interface.
2. Niskie bezpieczeństwo

Aby zatrzymać ten proces, Microsoft został więc zmuszony do opracowania udoskonalonej wersji swojej przeglądarki. Niestety, jeśli ktoś świadomie zainstaluje sobie nową wersję przeglądarki Microsoftu, istnieje prawdopodobieństwo, że w przyszłości świadomie zainstaluje sobie inną przeglądarkę. Microsoft zdecydował się więc na Windows Update, czyli automatyczną aktualizację.

Zastanawiałem się jednak bardzo długo, czemu Microsoft poprawił w silniku swojej przeglądarki kilka aspektów. Z tego powodu mogą teraz powstać strony, które nie będą działały w starszej wersji przeglądarki i ktoś, kto używał owej starszej wersji, może zostać zmuszony do zmiany na alternatywną przeglądarkę. Automatyczna aktualizacja powinna jednak zminimalizować ten problem.

Oczywiście możliwa jest sytuacja odwrotna. Nowy Internet Explorer nie będzie poprawnie wyświetlał stron napisanych pod starą wersję. Cóż, ten problem ulegnie jednak samorozwiązaniu, bowiem niewiele osób będzie mogło sobie pozwolić na posiadanie stron, które nie działają pod flagową przeglądarką Microsoftu, więc je zwyczajnie poprawi.

Jednym z powodów, dla których dokonano tego drobnego udoskonalenia silnika, może być funkcja całościowego powiększania strony. Możliwe też, że sam Microsoft odczuł braki i błędy swojego produktu, które to ograniczały go w tworzeniu nowoczesnych stron. Może potrzebne było trochę pozytywnych słów ze strony środowiska webmasterskiego?

Istnieje jeszcze jeden, potencjalny powód. Część osób, z powodu ogromnej liczby niedoróbek w poprzedniej przeglądarce Microsoftu, zdecydowała się ją zignorować. Nie wszyscy muszą bowiem tworzyć strony, które trafiają do przeciętnego bywalca Sieci. Dzięki usunięciu wielu z tych niedoróbek Microsoft może liczyć, że takich ludzi będzie mniej.

Przeglądarki za 2 lata

, , ,

Postanowiłem stworzyć listę, na której wypiszę, jakie funkcje posiada obecnie Opera, a za dwa lata zostaną uznane za niezbędne w każdej przeglądarce. Kilka osób z powodu pewnego hasła reklamowego dopytywało się o tą listę. Przy okazji dodam jeszcze te elementy, które są obecne w Operze, ale tak szybko się nie przyjmą.

Tabelka nie jest porównaniem przeglądarek, a porównaniem założeń producentów odnośnie domyślnej funkcjonalności przeglądarek. Na dzień dzisiejszy istnieje kilka innych, mniej popularnych przeglądarek, które posiadają różną część wspomnianych funkcji w standardzie. Do innych istnieją liczne, stosowne rozszerzenia.

Z powodu nikłej popularności większości przeglądarek zdecydowałem się zestawić z Operą przeglądarki Microsoft Internet Explorer oraz Mozilla Firefox.

Firefox, ze względu na specyficzny sposób dystrybucji, domyślnie jest bardzo ubogi w różnego rodzaju funkcje. Większość potrzebnych funkcji zostało jednak uwzględnionych jako rozszerzenia. W efekcie, po instalacji tych licznych rozszerzeń, Firefox dysponuje funkcjonalnością zbliżoną do Opery. Dla urposzczenia sobie zadania, zdecydowałem się jednak przedstawić Firefoksa w wersji zaraz po instalacji.

Funkcja Opera Firefox Internet Explorer
Zintegrowany czytnik kanałów informacyjnych Obecny od kilku wersji, w Operze 9 trochę udoskonalony. Czytnik jest bardzo prymitywny. Prawdopodobnie w późniejszej wersji zostanie rozbudowany.* Dostępny będzie dopiero w wersji 7.
Dostosowywanie wielkości tekstu, innych elementów na stronie i zapobieganie poziomemu przewijaniu Obecny od kilku wersji, w Operze 9 znowu trochę udoskonalony. Na chwilę obecną dość ograniczone.* W obecnej wersji w formie szczątkowej. Dopiero w wersji 7 spodziewany jest znaczny postęp.
Zintegrowana wyszukiwarka Obecna chyba od początku, w Operze 9 znowu trochę udoskonalona. Obecna. W obecnej wersji jest trudnodostępna. Dopiero w wersji 7 zostanie umieszczona w widocznym miejscu.
Przeglądanie w kartach Opcja dostępna od samego początku, w Operze 9 znowu trochę udoskonalona. Obecna. Dopiero w wersji 7 zostanie zaimplementowana.
Gesty myszy Dostępne od kilku wersji. Brak, możliwe jednak, że zostaną wprowadzone.* Brak, możliwe jednak, że zostaną wprowadzone.
Bezpieczeństwo Opera nie miała z tym nigdy kłopotów. Firefox nie miał z tym nigdy kłopotów. Dopiero w wersji 7 zostanie położony nacisk na zwiększenie bezpieczeństwa. Wersja 6 ma z tym bardzo dużo problemów.
Natywna obsługa technologii Bittorrent Wprowadzona w wersji 9. Brak, ale są plany wprowadzenia.* Brak.
Możliwość personalizacji Bardzo duże, w wersji 9 znowu zostały powiększone. Bardzo duże, sprowadzają się w znacznym stopniu do instalacji rozszerzeń. Dla przeciętnej osoby są szczątkowe.
Ustawienia dla konkretnych stron WWW Wprowadzone w wersji 9. Brak łatwodostępnych ustawień.* Brak.
Blokowanie reklam albo innej treści Wprowadzone w wersji 9. Brak łatwodostępnych ustawień.* Brak.
Obsługa SVG wraz z oskryptowaniem Natywna obsługa wprowadzona w wersji 8, w wersji 9 znacznie udoskonalona. Natywna obsługa wprowadzona w wersji 1.5. Wymaga instalacji dodatkowej wtyczki.
Z rzeczy, które mogą się nie przyjąć
Obsługa XHTML Obecna od kilku wersji. Obecna. Brak.
Dobra obsługa CSS 2.1 Obecna od kilku wersji, w Operze 9 znowu udoskonalona. Obecna. Brak.
Obsługa DOM L&S Obecna od kilku wersji. Brak. W ciągu 2 lat powinna zostać jednak wprowadzona. Brak.
Z rzeczy, których nie posiada obecna Opera, a mogą się w ciągu 2 lat przyjąć.
MathML Brak. Natywna obsługa. Istnieje stosowny plugin.
Łatwa instalacja różnych wtyczek Opera bardzo dba o bezpieczeństwo, więc wtyczki trzeba instalować sobie samemu. Obsługuje wtyczki Netscape/Mozilla. Przeglądarka wyposażona jest w automatyczną instalację wtyczek. Obsługuje wtyczki Netscape/Mozilla. Przeglądarka wyposażona jest w automatyczną instalację wtyczek. Obsługuje wtyczki ActiveX.


* Można zainstalować stosowne rozszerzenie do Firefoksa i uzyskać funkcjonalność podobną do tej z Opery. (Czasami lepszą, czasami gorszą.) O dokładne informacje na ten tema proszę pytać na forum poświęconym Firefoksowi.

Strony pod MSIE i DHTML

,

Nie podoba mi się ten tekst. Jest taki trochę nie za bardzo pod MSIE, a pod wszystko. Przemyślę to jeszcze...

-----------

DHTML to zbiorcze określednie dla technologii JavaScript, DOM i CSS. O CSS wspominałem już wcześniej. Jeśli zaś chodzi o DOM i JavaScript, w przeglądarce Internet Explorer zostaly zaimplementowane na całkiem dobrym poziomie. Niestety tutaj jest mały problem. Wszystkie przeglądarki zawierają dużo niestandardowych obiektów i metod, przez które pojawiają się problemy z kompatabilnością.

Najlepszym sposobem na obejście tych problemów jest nie stosować DHTML. Zazwyczaj rezygnacja z tej technologii spowoduje, że strona będzie działała sprawniej i będzie bardziej czytelna. Aczkolwiek nie zawsze.

Jeśli będziemy już stosować DHTML, najlepiej całkowicie zignorować przeglądarki Internet Explorer 4 i Netscape Navigator 4. (Wcześniejsze nie obsługują DHTML.) Ich udział w rynku jest znikomy, podobnie jak zgodność z obecnymi standardami. Znaczna część problemów z nowoczesnymi przeglądarkami wynika właśnie z faktu, że ktoś starał się zapewnić zgodność z tymi dwiema przeglądarkami.

Mimo rezygnacji ze wsparcia tych przeglądarek, trzeba testować kod w jak największej liczbie innych, współczesnych. Jeśli coś nie działa, najprawdopodobniej zastosowano niestandardowy kod, więc nie jest to wina samej przeglądarki. Inne przeglądarki mogą obsługiwać niestandardowy kod, ale to nie znaczy, że można go stosować.

Jeśli z jakiegoś powodu nie będzie możliwe stworzenie jednego kodu, który będzie działał we wszystkich przeglądarkach, najlepiej zdecydować się na naturalne możliwości JavaScript i testować obsługę konkretnych obiektów i metod. Bardzo duża liczba problemów z kompatybilnością wynika właśnie z faktu, że ktoś zamiast sprawdzić możliwości przeglądarki, ustalił jej nazwę. Często błędnie.

Strony pod MSIE 7 na dzień dzisiejszy - dopracowanie

,

Nie podobało mi się to, co wcześniej napisałem o MSIE 7. Takie to było nieobiektywne... Teraz jest trochę lepiej. Może z czasem jeszcze poprawię.

Przeglądarki WWW w wersji beta, podobnie jak inne programy, zasadniczo posiadają błędy, które później są usuwane w wersji finalnej. Z tego też powodu nie publikuje się ich, aby webmasterzy przygotowali na swoich stronach obejścia ich błędów, a aby zapoznali się z nowymi rozwiązaniami. Dlatego też należy założyć, że znane błędy z MSIE 6 zostaną w finalnej wersji 7 usunięte, przynajmniej część z nich.

Dlatego też nie widzę sensu, aby już teraz omijać błędy, jakie ta przeglądarka, w fazie beta, posiada. Jedyne, co byłoby uzasadnione, to wprowadzenie obejścia dla funkcji {może później znajdę lepsze słowo}, których w finalnej wersji nie będzie. Trzeba oczywiście umieć odróżniać braki funkcji od błędów.

Niestety firma Microsoft postanowiła, że najpierw zaprezentuję nowy interface, a dopiero potem wprowadzi do silnika dodatkową funkcjonalność. Czyli tak naprawdę dopiero potem będzie można rozpocząć dostrajanie stron do nowej przeglądarki. Na chwilę obecną zalecam więc standardową zasadę odnośnie nowych i nieznanych przeglądarek. Potraktować je, jak pełnosprawne produkty, a przyczyn napotkanych błędów szukać najpierw u siebie. Inaczej można się niepotrzebnie napracować.

Jak tworzyć strony pod MSIE?

,

Ten post będę rozbudowywał, albo pisal kolejne posty mające być jego uzupełnieniem. Docelowo stworzę krótki, albo dłuższy, artykuł na ten temat i opublikuję go na swojej stronie, którą muszę kiedyś skończyć.

Artykuł:

Błędy
Nigdy nie należy opierać się na obsłudze błędów w przeglądarkach. Implementacja owej obsługi jest różna w różnych produktach. W dodatku bardzo szybko zmienia się z wersji na wersję. Zawsze trzeba starać się pisać kod zgodny ze standardami. Na chwilę obecną nie znam wyjątków od tej reguły. To właśnie przez różną obsługę błędów pojawia się najwięcej problemów z wyświetlaniem strony pod różnymi przeglądarkami.

Komentarze
Właściwie są dwie (może trzy) implementacje komentarzy. Można jednak napisać taki komentarz, który będzie zgodny ze wszystkimi implementacjami. Komentarze zaczyna się „<!-- ”, a kończy się „ -->”, należy też pamiętać, aby nie stosować w nich znaków „--”. Niestety wiele osób nie stosuje się do tych zaleceń.

Tryby Standard i Quirks
Microsoft Internet Explorer 6, podobnie jak większość innych przeglądarek, pracuje w trybie Standard i Quriks. Różnice między tymi trybami dotyczą głównie interpretacji CSS. Tryb Strict jest dużo bezpieczniejszy, bowiem przeglądarki w tym trybie zachowują się podobniej. Należy więc przełączyć tą przeglądarkę w tryb Strict, który niestety nie jest trybem domyślnym. Robi się to przez umieszczenie na początku deklaracji odpowiedniego doctype, zalecam HTML 4.x Strict albo XHTML 1.0 Strict. Pozostałe deklaracje są różnie interpretowane przez różne przeglądarki.

Internet Explorer 5 i wcześniejsze zawsze pracuje w trybie Quirks, na szczęście te przeglądarki mają już bardzo mały udział w rynku. W każdym razie łatwiej sprawić, aby strona wyświetlała się podobnie we wszystkich przeglądarkach, jeśli jest stworzona w trybie Standard, niż w trybie Quirks.

HTML i XHTML
Microsoft Internet Explorer 6 ma nienajlepszą obsługę HTML i nie posiada obsługi XHTML. Obsługuje jednak strony XHTML w trybie zgodności z HTML. Jeśli jednak wysyłamy do przeglądarki Microsoftu strony XHTML w trybie HTML, należy do innych przeglądarek wysłać je podobnie. Występują pewne różnice w obsłudze błędów, których to różnic lepiej unikać.

Adresy relatywne
Microsoft Internet Explorer ma problemy z adresami relatywnymi. Ustala je odnośnie dokumentu HTML, a nie dokumentu, który ów adres wywołał. Dlatego też, jeśli pliki CSS są w innym katalogu, niż plik HTML, a odwołują się do zewnętrznych plików, trzeba stosować pełne ścieżki dostępu.

CSS
Microsoft Internet Explorer ma słabą implementację CSS 1 i bardzo ograniczoną implementacją CSS2. Zalecam więc pisać strony tak, aby opierały się głównie właśnie na CSS 1. Potem i tak będzie trzeba robić korekty dla przeglądarki Microsoftu. Można jednak dość swobodnie stosować @import i @media.

Korekty dla MSIE
Istnieje dużo sposobów na serwowanie innego kodu przeglądarce Microsoftu, niż innym przeglądarkom. Najepszy z tych sposobów to zastosowanie komentarzy warunkowych. Komentarze te, jeśli pisać je ostrożnie, są przez większość przeglądarek traktowane jak zwykłe komentarze i są poprawne składniowo.

{tutaj umieszczę kilka przykładów}

OBJECT i MS OBJECT
Microsoft Internet Explorer zamiast tagu OBJECT obsługuje swój własny tag, który ja nazywam MS OBJECT. Specyfikacją tagu OBJECT jest to, że jeśli przeglądarka nie jest w stanie wyświetlić zewnętrznego pliku, do ktorego odnosi się ów tag, powinna wyświetlić jego zawartość. Nie powinna też zwrócić widocznej informacji o błędzie. Może być tam kolejny tag OBJECT. Jeśli potrafi wyświetlić ów zewnętrzny plik, nie może wyświetlić zawartości tagu.

Tag Microsoftu służy głównie do wyświetlania kontrolek ActiveX. Nie ukrywa też zawartości tego tagu, jeśli potrafi wyświetlić plik zewnętrzny, do którego tag się odnosi.

Na szczęście nowoczesne przeglądarki interpretują tag Microsoftu jako zwykły tag OBJECT. Jeśli nie będą w stanie wyświetlić pliku, do jakiego się tag odnosi, zwyczajnie wyświetlą jego zawartość. Proponuję więc dwa rozwiązania:

1. Umieścić tag Microsoftu w komentarzach warunkowych tylko dla IE, a zwykly tag w komentarzach warunkowych nie dla IE.

2. Umieścić tag Microsoftu bez komentarzy warunkowych. W samym tagu umieścić komentarze warunkowe nie dla IE, a w tych kometnarzach zwykły OBJECT.

Korekta CSS
Jeśli mimo stoswania elementarnego CSS przeglądarka Microsoftu ma problemy, najlepiej stworzyć dodatkowy arkusz i korzystająć z komentarzy warunkowych przeznaczyć go tylko dla konkretnych przeglądarek Microsoftu. Teoretycznie można wrzucić niestandardowy atrybuty i selektory, ale nie polegałbym na obsludze błędów w przeglądarkach.

Bardzo wiele problemów wynika z niepoprawnego przypisywania przes silnik przeglądarki Microsoftu atrybutu haslayout. Jeśli jakiś element się nie wyświetla poprawnie, w większości przypadków wystarczy w CSS przypisać obiektowy atrybut „zoom: 1;”.

W przypadku starszej wersji przeglądarki, która pracuje w trybie Quirks, pozostaje jeszcze problem z wymiarowaniem. Jeśli obiekt ma obramowanie i padding, będzie trzeba mu zmienić wymiary w stosunku do wersji bazowej, zredukować je o szerokość owych paddingu i obramowania.

Jeśli z pewnych powodów występuje problem z adresami relatywnymi, trzeba będzie dla przeglądarek Microsoftu podać inne adresy, za podstawę przyjmując położenie dokumentu html.

JavaScript
{Napiszę później.}

Microsoft Internet Explorer 7
Ta przeglądarka jeszcze jest w zbyt wczesnej fazie produkcyjnej. Na chwilę obecną potraktowałbym ją jako przeglądarkę zgodną z nowszymi standardami. Można oczywiście poprawiać błędy, jakie ta przeglądarka posiada, ale w finalnej wersji owe błądy może poprawić sam Microsoft. Poza tym, jeśli wiele stron będzie miało problemy z nową przeglądarką Microsoftu, więcej ludzi przesiądzie się na lepszą przeglądarkę, na czym nam, webmasterom, zależy. Da to także większą motywację firmie Microsoft do ulepszenia swojego produktu, na czym nam też zależy. Kiedy pojawi się finalna wersja MSIE 7, będzie trzeba zacząć poprawiać jego błędy.

Microsoft, Google i monopol

, , ,

Google ma rację twierdząc, że Microsoft używa popularności swojej przeglądarki, a właściwie systemu operacyjnego, aby faworyzować swoją własną wyszukiwarkę. Inną sprawą jest to, że inne zachowanie ze strony Microsoftu byłoby dziwne, a nawet głupie. Jeszcze inną sprawą jest to, czy są to działania na szkodę użytkowników.

Na chwilę obecną udział Google w rynku wyszukiwarek jest tak duży, że powinniśmy obawiać się monopolu. Najciekawsze jest w tym to, że najwyraźniej nie wynika to z umieszczania pola wyszukiwarki w samych przeglądarkach. Microsoft Internet Explorer, który ma monopolistyczną pozycję, domyślnie takiego pola jest pozbawiony.Cóż, wynika z tego, że konkurencja nie stara się dostatecznie.

Oczywiście domyślne umieszczenie takiego paska w Operze i Firefoksie trochę daje, ale gdyby nie ugruntowana pozycja Google, na coś takiego mogłaby sobie pozwolić większość wyszukiwarek. Cóż, znaczna część ludzi będzie stosowała Google niezależnie od domyślnych ustawień przeglądarki, więc bardziej opłaca się utargować tych kilka setnych dolara od zapytanie w Google za preferowanie ich wyszukiwarki, niż większej sumy od zapytania w wyszukiwarce, która nie będzie prawie stosowana.

W obecnej sytuacji powiem nawet, że się cieszę z tego monopolistycznego posunięcia Microsoftu. Dzięki temu Google będzie miało gorzej, a więc konkurenci Google będą w lepszej sytuacji. Większa liczba ludzi będzie rozważała większą liczbę wyszukiwarek, więc będzie większa konkurencja. Co prawda dwie dominujące wyszukiwarki są dalekie od zdrowej konkurencji, ale to zawsze lepsze, niż jedna wyszukiwarka.

W tym miejscu wypada mi wspomnieć o zachowaniu Opery. Opera posiada własną wyszukiwarkę <http://search.opera.com/>, która nawet bardziej mi odpowiada od tak popularnego Google. Niestety firmie Opera bardziej się opłaca wspierać giganta.

Cóż. Najlepsze co w tej chwili można zrobić to śmiać się z roszczeń Google. I każdej innej nstytucji, która takie rozczenia zgłosi.

Prosty skrypt

, , , ...

http://michas.eu/detection.php

Napisałem bardzo prosty skrypt i mam nadzieję, że będzie działał dość poprawnie. Oczywiście nie wyrkyje wszystkich przeglądarek, a jedynie te najważniejsze. Nie wykrywa też dokładnych wersji, chociaż w przypadku przeglądarki Microsoftu nie byłby to zły pomysł.

Standardy i ich implementacja

,

Zasadniczo w świecie WWW standard można zaimplementować na trzy sposoby:
- dobrze
- źle
- alternatywnie

Dobrze jest wtedy, kiedy wszystko działa tak, jak jest w specyfikacji. Alternatywnie jest wtedy, kiedy wprowadzono inny standard, który zapewnia podobną funkcjonalność i nie gryzie się z właściwym standardem. Źle jest wtedy, kiedy są wyraźne odstępy od specyfikacji. Nawet, jak wiele osób uznaje te odstępy za dobry pomysł.

W dyskusji pod moim postem Co by było, gdyby nie powstał MSIE ktoś stwierdził, że gdyby nie MSIE mielibyśmy świat chorych standardów Netscape'a. Cóż, może to i prawda. Niedawno doszedłem jednak do wniosku, że obecnie wcale tak dobrze nie jest.

Chwalono Microsoft za wprowadzenie całkiem dobrej, jak na tamte czasy, obsługi CSS. Fajnie. Problem w tym, że pełno w tej implementacji było odstępstw od standardu. Można się długo rozpisywać o tym, jak te błędy się obchodzi...

Innym, ciekawym rozwiązaniem jest słaba implementacja tagu Object i bardzo problematycznie zrealizowane powiązanie go z wtyczkami ActiveX. Z tego powodu tag ten, mimo że jest bardzo praktyczny, robi bardzo powolną karierę.

Microsoft jednak stworzył kilka alternatywnych standardów, które nie gryzą sie z oficjalnymi. Na przykład komentarze warunkowe. Dzięki nim chyba najłatwiej jest rozwiązać dwa powyższe problemy.

Co by było, gdyby nie powstał MSIE

, , , ...

Wiele osób mówi, że gdyby nie MSIE, Pajęczyna byłaby lepsza. Postanowiłem, że sam się nad tym zastanowię.

Zacznijmy od tego, że Microsoft był prawdopodobnie jedyną firmą, która zdecydowałaby się na wprowadzenie do swojego produktu ActiveX, czyli integracji z systemem operacyjnym Microsoftu. Zamiast tego stosowano by chętniej technologię Java, która jest niezależna od systemu operacyjnego i architektury procesora.

Przed pojawieniem się przeglądarki Microsoftu, dominującą pozycję miała przeglądarka Netscape Navigator. Jej czwarta wersja była jednak już wprowadzana z oddechem MSIE na karku, wprowadzono więc w niej liczne, nie zawsze potrzebne i dopracowane rozwiązania. Gdyby nie było konkurencji, rozwój byłby zapewne spokojniejszy. Nie widzę też powodu, dla którego firma Netscape miałaby stracić dominującą pozycję na rynku, z tego też powodu spokojnie powstałaby przeglądarka Netscape Navigator 5 i dalsze. W przeciwieństwie do Microsoftu, nie byłoby jednak zatrzymania w rozwoju, przeglądarka byłaby bowiem flagowym produktem dla firmy Netscape. O obsłudze standardów napiszę później.

Przeglądarka Mozilla Firefox, pierwotnie Mozilla Phoenix, nigdy by zaś nie powstała. Owa przeglądarka powstala właśnie na zgliszczach przeglądarki Netscape Navigator, której nie udało się unowocześnić.

Ciekawie rysuje się w takiej perspektywie sytuacja przeglądarek alternatywnych. Trzeba zauważyć kilka faków. Najpopularniejszą przeglądarką byłby Netscape Navigator, nie byłaby darmowy, nie zyskiwałby na wydajności dzięki integracji z systemem operacyjnym, ani nie obsługiwałby funkcji, które działałaby tylko pod jednym systemem operacyjnym, a najważniejsze jest to, że nie byłby instalowany razem z systemem operacyjnym i producenci OEM musieliby sami doinstalowywać przeglądarki WWW.

Przy takiej perspektywie Opera byłaby niewątpliwie popularniejsza. Oczywiście programiści zadbaliby o to, aby Opera byłaby zgodna ze stronami napisanymi dla dominującej przeglądarki, czyli Netscape Navigator. Nie mam też powodów sądzić, aby obsługa oficjalnych standardów byłaby gorsza, niż obecnie. Aczkolwiek o samych standardach napiszę trochę później.

Kolejną przeglądarką, o jakiej wspomnę, jest Konqueror. Gdyby rozwój przeglądarki Netscape Navigator spokojnie trwał, a przeglądarka ta była dostępna na różne systemy operacyjne, potrzeba stworzenia nowoczesnej przeglądarki dla systemów uniksowatych byłaby mniejsza. Z drugiej strony brak przeglądarki Mozilla Firefox spowodowałby większe zainteresowanie różnych ochotników innymi projektami. Konqueror zyskałby prawdopodobnie większe wsparcie i został sportowany na różne systemy operacyjne, co by zaowocowałoby znacznie większą populanością. Oczywiście nie mam powodów uważać, aby obsługa standardów byłaby w niej niższa, niż obecnie.

Trzeba jeszcze wspomnieć o przeglądarce Safari. Tutaj sytuacja jest bardzo skomplikowana. Początkowo firma Apple podpisała umowę z Microsoftem na dostarczanie przeglądarki Internet Explorer dla systemów MacOS. Gdyby jednak ta przeglądarka nie powstała, firma Apple musiałaby być zadowolona ze współpracy z firmą Netscape. Mogłaby też zacząć prace nad własną przeglądarką znacznie wcześniej, ale wtedy Safari nie bazowałoby na silniku przeglądarki Konqueror. To wydaje mi się najbardziej prawdopodobne. Możliwe też, że zawarto by ściślejszą współpracę z firmą Opera. Cały czas jednak pozostaje możliwość, że przez kilka lat podstawową przeglądarką byłby Netscape Navigator, a gdy kod przeglądarki Konqueror by dojrzał, powstałoby na jego podstawie Safari.

Mogłoby powstać jeszcze wiele innych przeglądarek. Przez pewien czas przeglądarka Netscape Navigator nie miałaby poważnego konkurenta. Dzięki temu różne firmy mogłyby wcześniej uznać, że trzeba stworzyć fundację, która zajmie się stworzeniem kolejnej, nowoczesnej przeglądarki. Społeczność open-source też mogłaby się sama zorganizować i stworzyć własną przeglądarkę (obok przeglądarki Konqueror). Oczywiście do dnia dzisiejszego mogłaby przetrwać jakaś przeglądarka, ktora zostala zapomniana podczas wojny Netscape'a i Microsoftu. Powstałoby też wiele prostych przeglądarek, których celem byłoby tylko uzupełnianie pewnych aplikacji o możliwości oglądania stron www.

Teraz może przejdźmy do usług dostępnych poprzez strony WWW i tego, jak brak obecności przeglądarki Microsoft Internet Explorer by nie nie wpłynął. Brak ActiveX spowodowałby znacznie większe zainteresowanie technologią Java. Powstałoby też wiele małych, samodzielnych aplikacji, które pozwalałyby kupować muzykę z zabezpieczeniami DRM i skanować dyski twarde w poszukiwaniu wirusów. Dzięki temu wybór przeglądarki stałby się bardziej swobodny.

A co z samymi standardami. Przeglądarka Netscape Navigator przez pewien czas miałaby bardzo dużą pozycję na rynku i praktycznie dyktowała swoje standardy. Niemniej jednak przeglądarka ta byłaby sukcesywnie rozwijana i pewne standardy byłyby dodawane. Niemniej jednak pozycja tej przeglądarki nie byłaby tak silna, jak przeglądarki Microsoftu, która wiele zyskała na ścisłej integracji z systemem operacyjnym. To pozwoliłoby konkurencyjnym programom na łatwiejsze zaistnienie na rynku. Dzięki temu liczni producenci musieliby wspólnie ustanowić standardy, aby nie hamować rozwoju, co by wszystkim szkodziło.

WB Opery i Acid2

, ,

Tak się trochę zastanawiałem nad sensem ściągania WB Opery i doszedłem do wniosku, że w moim wypadku nie ma to większego sensu. Nie mam potrzeby szukania i dokumentowania bugów. W dodatku przeglądarka jest bardzo niestabilna i zazwyczaj pozbawiona pewnych funkcji, więc nie nadaje się do normalnych zastosowań. Nawet nie można specjalnie sprawdzać, czy strony działaja pod Operą WB, bowiem silnik takiej wersji może zawierać eksperymentalne wsparcie dla kilku standardów.

Jeśli Opera uzna, że ich przeglądarka została dostatecznie unowocześniona, zostanie wypuszczone kolejne TP, a może nawet beta. Wtedy otrzymamy dość stabilny i prawie całkowicie funkcjonalny program. W dodatku zmiany w samym silniku będą raczej permanentne i będzie można się ich z dużym prawdopodobieństwem spodziewać w wersji finalnej.

A co do samego testu Acid2. Nie było większym problemem dla przeglądarki go przejść. Problemem było przejść test Acid2, szybko wyświetlać strony i poprawnie wyświetlać różne, dziwne zupy, a przy tym być zgodnym ze standardami. To, że kilka przeglądarek go przejdzie nic nie zmieni. Cały czas pozostaje Microsoft Internet Explorer, który znacznie ogranicza stosowanie nowych atrybutów. Ważniejsze jest to, że od pewnego czasu MSIE 5 cieszy się mniejszą popularnością od Opery 8.

Open source a rozwój przeglądarek

, , ,

Jakby nie patrzeć przeglądarki www są tą klasą oprogramowania, o której wiem najlepiej. Zdecydowałem się więc opisać moje przemyślenia o open source właśnie na ich podstawie. Ponadto stanowią chyba bardzo reprezentatywną grupę oprogramowania.

Zacznę od pytania, jakie warunki muszą być spełnione, aby program komercyjny się rozwijał. Cóż, wystarczy aby klienci chcieli albo musieli zapłacić za rozwój programu. I tu ważna uwaga. Jeśli klienci będą chcieli albo musieli zapłacić za program, nawet jeśli nie będzie jego rozwoju, firma nie będzie miała podstaw do jego rozwoju. Podobnie, jeśli klienci nie będą chcieli albo musieli zapłacić za rozwój programu, nie będzie podstaw do jego rozwoju. Teraz przykłady.

Firma Microsoft zaoferowała bardzo atrakcyjną ofertę dla posiadaczy ich systemów operacyjnych. Mianowicie udostępniła im przeglądarkę Internet Explorer bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Później nawet zintegrowali ją z samym systemem operacyjnym. Na tle ówczesnej konkurencji była to bardzo dobra przeglądarka, która posiadała bardzo dobrą obsługę ówczesnych „standardów”. Instalacje kolejnych wersji tej przeglądarki też nie wymagały poniesienia dodatkowych kosztów, jeśli ktoś posiadał oczywiście stosowny system operacyjny.

Do tamtej pory firma Netscape produkowała swoją przeglądarkę na licencji shareware. Pobierała więc opłaty od osób, które chciały jej użyć. Niestety, z perspektywy lat, program pod wieloma względami był gorszy od produktu Microsoftu. Ludze przestali być więc skłonni do płacenia za rozwój tej przeglądarki, skoro mogli pobrać za darmo (w swoim mniemaniu) produkt Microsoftu.

W tym miejscu zaznaczę, że jest prawomocny wyrok sądu, że cena przeglądarki Internet Explorer jest wliczona w cenę systemu operacyjnego.

W tym miejscu chciałbym się cofnąć do czasów, zanim pojawiła się przeglądarka Microsoftu. Niestety w tamtych czasach nie wiedziałem, czym jest Internet, więc moją wiedzę bazuję tylko na różnych opracowaniach historycznych. Wiem,że w tamtych czasach najlepszą przeglądarką był właśnie Netscape, a ponadto większość innych przeglądarek też była płatna. Inna sprawa, że standardy www były wtedy znacznie skromniejsze, a sama Pajęczyna mniej komercyjna.

Teraz jest pora, aby zadać pytanie, jakie warunki muszą być spełnione, aby program open source był rozwijany. Cóż, jakiemuś programiście musi się chcieć ów program rozwijać w kierunku, którego oczekują użytkownicy. Tutaj zaznaczam bardzo istotną sprawę, programista może rozwijać aplikację w dowolnym kierunku, nawet jeśli prawie nikt tego nie oczekuje.

Wróćmy jednak do czasów, kiedy dominację zyskała przeglądarka Microsoftu. Firma Netscape została zmuszona do zmiany strategii rozwoju swojej aplikacji, która stała się programem open source. Programiści, zamiast stworzyć kilka ulepszeń w aplikacji i wypuścić kolejną wersję, postanowili stworzyć praktycznie nowy program, co trwało zbyt długo. W każdym razie tak powstała przeglądarka znana obecnie pod nazwami Netscape 6, Netscape 7 i Mozilla. W każdym razie owa aplikacja pełniła podobne funkcje do programu macierzystego.

Potem firma Netscape praktycznie przestała istnieć. Prace nad przeglądarką Mozilla zostały wstrzymane i pojawiła się przeglądarka Firefox, która była już skierowana do trochę innego grona odbiorców. Posiadacze przeglądarek Netscape 7 i Mozilla znowu zostali porzuceni. Dopiero niedawno pojawiła się reaktywacja owej przeglądarki pod nazwą Sea Monkey.

A co z przeglądarką Microsftu? Zastanawiam się, jaki cel miała ta firma w oferowaniu swojej własnej przeglądarki. Chyba przewidzieli, że środowisko www stanie sie podstawą dla bardzo wielu aplikacji i dobrze by było mieć na tym rynku dominującą pozycję, aby owe aplikacje działały tylko na ich systemach operacyjnych. Niech za przykład posłużą liczne sklepy z muzyką on-line. Większość z nich działa obecnie tylko pod systemami Microsoftu. Możliwe także, że Microsoft chciał ułatwić proces instalacji dodatkowych wtyczek i łatek do przeglądarki, czemu ścisła integracja z systemem operacyjnym pomaga.

Ale co z rozwojem owej przeglądarki. Cóż, po pokonaniu przeglądarki Netscape rozwój aplikacji Microsoftu się praktycznie zatrzymał. Zmiany, jakie się dokonały po upublicznieniu wersji 4 można nazwać kosmetycznymi. Cóż, ludzie byli w stanie płacić, nawet jak nie było rozwoju tej aplikacji. Dopiero po tym, jak Firefox zaczął zdobywać większy udział w rynku, sytuacja się poprawiła i Microsoft sie ruszył.

A co z przeglądarką Opera? Do niedawna była to jedyna nowoczesna przeglądarka, która była jawnie płatna. Jeśli ktoś nie chciał zapłacić, musiał oglądać reklamy. Obecnie model biznesowy się trochę zmienił, przeglądarka w wersji na komputery osobiste stała się darmowa, a firma czerpie zyski w inny sposób. Niemniej jednak wzrost zainteresowania przeglądarką Opera cały czas przekłada się na wzrost dochodów firmy, więc rozwój jest uzasadniony.

Jest jeszcze mało znana przeglądarka open source o nazwie Konqueror. Obecnie jest to bardzo dobry produkt. Przeglądarka jest szybka i obsługuje wiele nowoczesnych standardów. Niestety ma dwie poważne wady. Jest dostępna w wersji zintegrowanej z całym środowiskiem graficznym (KDE) i nie działa pod najpopularniejszymi systemami operacyjnymi, czyli pod systemami Microsoftu. Aczkolwiek brak obsługi systemow Microsoftu wynika z ograniczeń prawnych pewnych bibliotek, na ktorych bazuje KDE, a które nie są open source i za które trzeba by było w takim wypadku zapłacić.

Wypada jeszcze wspomnieć o krewnym przeglądarki Konqueror, a mianowicie przeglądarce Safari. To też jest produkt open soruce. Jest zintegrowany ze środowiskiem graficznym MacOS X i oczywiście nie działa pod systemami Microsoftu. Rozwojem tej przeglądarki zajmuje się jednak firma Apple, z komercyjnych pobudek. Trzeba było stworzyć aplikację, do ktorej instalacja rozszerzeń i łatek byłaby możliwie najłatwiejsza, czyli trzeba było ją zintegrować z systemem operacyjnym.

Wypada jednak powiedzieć kilka pozytywnch rzeczy ogólnie o open source. Ich programiści dążą do perfekcji rozumianej na wiele sposobów. Część chce zdobyć szeroki rynek, część chce zdobyć rynek zaawansowanych użytkowników, część chce stworzyć program, który będzie działał na wszystkim, a część chce stworzyć coś skrajnie szybkiego. W większości przypadków będą to tworzyć nawet, jak nie będzie zainteresowania. Jeśli będą musieli z różnych powodów porzucić swój program, a program będzie popularny, ktoś inny podejmie ich dzieło. O programach komercyjnych tego powiedzieć już nie można.

Jakie jest jednak podsumowanie mojego wywodu? Rozwój będzie tylko wtedy, kiedy będzie walka o klientów. Czyli na rynku musi istnieć dobry, komercyjny produkt i konkurencja dla niego w postaci innego, dobrego produktu. Gdybyśmy mieli dwa produkty open source, programiści jednego mogliby skupić się na obsłudze różnych standardów, ale zapomnieć o normalnych ludziach, dla których obsługa owej aplikacji mogłaby być zbyt skomplikowana. Z kolei druga grupa programistwó stworzylaby program, który byłby wykorzystywany przez normalnych ludzi, ale nie dbaliby o obsługę standarów. W takim wypadku postępu by już nie było.

Zamach na MSIE

, , ,

Znamy liczne wady przeglądarki MSIE. Problem w tym, że przecietny człowiek ich nie zna, a zna wady innych przeglądarek. Niestety wiele stron jest robionych tak, aby działały dobrze tylko pod przeglądarką Microsoftu.

Niestety wszystkie ważniejsze strony muszą poprawnie działać w przeglądarkach, które posiada blisko 80% internautów. Jedyne, co można zrobić, to umieścić trochę wyraźnych reklam innych przeglądarek. Oczywiścia sama strona powinna dobrze działać z innymi przeglądarkami.

W przypadku domowych stron pole do manewru jest dużo szersze. Można stosować pliki png z kanałem alfa. Można stosować konstrukcje CSS, ktore będą się lekko sypały pod przeglądarką Microsoftu, a nawet wysyłać jej specjalny, bardzo uproszczony arkusz CSS. Aczkolwiek to dość skrajne zachowanie.

Kolejnym argumentem może być CMS, w którym edytowanie stron wymaga posiadania przeglądarki z obsługą xhtml. Sprawdzanie poprawności kodu po stronie przeglądarki jest bardzo przydatne. Podobnie można postąpić z systemami for, ale tutaj pozostawiłbym możliwość pisania w trybie uproszczonym dla posiadaczy MSIE. W końcu takie fora muszą działać na większości komputerów.

Można się pobawić jeszcze poprawnym osadzaniem elementow Flash na stronach. MSIE będzie musiał najpierw ściągnąć całość, aby cokolwiek wyświetlić. Inne przeglądarki nie zauważą problemu.

Oczywiście należałoby bardzo rozleklamować brak bezpieczeństwa przeglądarki MSIE i jej niewygodny interface. Czasami się zastanawiam, jak ludzie mogą przy tej przeglądarce tkwić i się tak bardzo męczyć...

Oczywiście trzeba równolegle usuwać wady innych przeglądarek. Najpoważniejszą ich wadą jest mała popularność. Z tego powodu wiele stron nie działa. Czyli trzeba pisać listy i prosić webmasterół, aby łaskawie poprawili swoje strony. Problemy najczęściej bowiem wynikają z ich błędów.

Trzeba oczywiście równolegle naciskać na producentów alternatywnych przeglądarek, aby starali się implementować jak najwięcej rozwiązań produktu Microsoftu. Niestety wiele z tych rozwiązań jest ściśle związana z systemem operacyjnym wiadomego pochodzenia. Niemniej jednak trochę da się jeszcze poprawić.

Kolejną rzeczą, do jakiej można namawiać, to zmiana systemu operacyjnego. Internet Explorer jest bowiem dostępny praktycznie tylko dla systemów Microsoftu. A inne systemy operacyjne mają liczne zalety. W szczególności są to bezpieczeństwo i wygoda obsługi. Centa też powinna być argumentem.

Jako podsumowanie napiszę, że można się cieszyć z jednego faktu. Duża popularność przeglądarki Microsoftu sprawia, że większość szkodliwego oprogramowania skupia się właśnie na niej.

Kto i czemu się zOperował?

, , ,

Operę 8.5 pobierano dwa razy częściej, niż Operę 8. To dowód na to, że tak drastyczna zmiana numerka była uzasadniona. Ale do rzeczy. Czemu to właśnie posiadacze przeglądarki Microsoft Internet Explorer byli jednak w czołówce osób pobierających naszą aplikację?

Należy wyraźnie podzielić grupę osób pobierających na dwa obozy. Posiadaczy Opery i innych. Jak łatwo się domyślić, tych pierwszych jest o dwa rzędy wielkości mniej. Najważniejszymi powodami, dla których Opera nie cieszy się populranością, były właśnie te reklami i brak zgodności ze stronami stworzonymi dla przeglądarki Microsoftu. Kiedy problem reklam przeszedł do historii, wiele osób postanowiło dać tej przeglądarce szansę.

Posiadacze przeglądarki Internet Explorer potrzebują od dawna czegoś bezpieczniejszego. Jest to oczywiście największa grupa. Niestety inne przeglądarki nie radzą sobie ze wszystkimi stronami napisanymi dla przeglądarki Internet Explorer, przez co wielu musiału wrócić do tego niebezpiecznego programu. Opery też to dotyczy. Aczkolwiek mocno konfigurowalny i wygodny interface, oraz duża szybkość samej przeglądarki może ich zatrzymać.

Posiadacze przeglądarki Firefoks zyskają znacznie mniej. Aczkolwiek sama szybkość Opery, jak i możliwości konfiguracji interface'u przewyższają w moim przekonaniu to, co oferuje Firefox. Ja w każdym razie przesiadłem się kiedyś z Netscape'a 7 na Operę 7.

Jeśli zaś chodzi o obsługę standardów, to przeciętny człowiek nie ma o niej większego pojęcia.

A co z nową wersją zyskali posiadacze dotychczasowej Opery? Pod Linuksem poprawił mi się wygląd menu. I to by było chyba wszystko, nie licząc załatania kolejnych luk w bezpieczeństwie. Większości posiadaczom Opery reklamy nie przeszkadzały.

Tak więc nie ma się co dziwić, że nową Operę pobierają głównie posiadacze przeglądarki Internet Explorer.
May 2008
SMTWTFS
April 2008June 2008
123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031