Posts tagged with "anime"
Wednesday, 22. August 2007, 01:49:33
anime, manga
Kolejna z ciekawych myśli, na jakie trafiłem.
Manga i anime są tak długo śmieszne, jak człowiek nie uświadomi sobie, że to dotyczy też jego.
Fan mangi i anime
Sunday, 20. May 2007, 19:19:51
anime
Poszedłem sobie na film Opowieści z Ziemiomorza w reżyserii Gora Miyazakiego (吾朗 宮崎), syna sławnego Hayaa Miyazakiego (駿 宮崎). Planowałem napisać jego recenzję dopiero po przeczytaniu książek, ale ostatecznie okazało się to zbędne. Nie spodziewałem się wiele, ale scenariusz bardzo negatywnie mnie zaskoczył. Nie mogę uwierzyć, aby książki były aż tak złe, więc wypada uznać, że scenarzyści postanowili sabotować projekt.
Fabuła tylko pozornie jest spójna, aczkolwiek samo w sobie sprawianie takiego wrażenia jest pozytywną cechą. Cóż. Akcja zaczyna się jakimiś problemami globalnymi, potem zaś schodzi gdzieś na poziom spraw osobistych. Przy okazji pojawił się jakiś motyw ze smokami, który oczywiście nie ma wiele wspólnego z pozostałymi elementami filmu. Gdyby postacie miały głębię, to może jeszcze by coś przyzwoitego z tego scenariusza było. Niestety postacie są nieprzyzwoicie płaskie i banalne. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że nie ma w scenariuszu cech typowych dla anime.
Animacja jest jednak znacznie lepsze i trzyma bardzo wysoki poziom produkcji Ghibli. Mogę nawet dodać, że do tej pory nie spotkałem się, aby ktoś z takim wyczuciem połączył pracę człowieka i bezdusznego komputera. Wyszło to zdecydowanie lepiej, niż w poprzednich filmach tego studia. Szczególna pochwała należy się za smoki, które wyglądają na ręczną pracę i są zgrabne. Niestety tutaj kończą się zalety. Same tła są zwyczajnie przeciętne, choć może nie było niczego ciekawego do ilustrowania? Animacja postaci też nie jest jakaś szczególnie płynna.
Główny motyw muzyczny brzmi całkiem dobrze. Pozostałe motywy zaś zgrabnie wtapiają się w tło: nie słychać zbędnej pustki, nie słychać zbędnej melodii. Czyli jest bardzo przeciętnie. Sam dobór seiyuu jakoś wyszedł tak trochę nieszczególnie. Niemniej jednak po studiu Ghibli niczego więcej nie oczekiwałem.
Cóż. Gdybym nie był w stanie wybaczyć filmowi wszystkiego, za wyjątkiem scenariusza, to pewnie z powodu animacji mógłbym go nawet polecić. A tutaj muszę jeszcze ostrzec wszystkich fanów anime. Cóż, produkcja jest tak zła, że trzeba ją zobaczyć, aby uwierzyć.
Sunday, 4. March 2007, 20:42:54
anime
Pojawił się w Sieci bardzo ciekawy wywiad, który rzucił trochę więcej światła na temat działalności IDG odnośnie anime. Tylko czemu nikt wcześniej tego wywiadu nie przeprowadził?
http://www.gtw.avx.pl/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=7Postanowiłem się do niego ustosunkować.
Zacznijmy od tego, co wiemy na temat samego rynku anime. Należy koniecznie zauważyć, że nikt nie przeprowadził gruntownych badań. Cała wiedza pochodzi więc ze strzępków informacji. Nie mamy profesjonalnych periodyków odnośnie tej tematyki. W telewizji temat ten też nie jest praktycznie poruszany. A ze strzępek informacji, jakie trafiają do szerokiego odbiorcy wynika raczej, że anime to produkcje tylko dla dzieci. Czyli wynikałoby z tego, że popyt na produkcje dla starszego widza powinien być bardzo ograniczony.
Nie należy jednak zapominać, że anime jest podzbiorem kinomatografii. Jest relatywnie wiele osób, które są zainteresowane mniej popularnymi produkcjami filmowymi. Z różnych powodów. Wypuszczając film anime zawsze można zwrócić się do tej grupy.
Trzeba tylko pamiętać o różnicy w postrzeganiu filmu pełnometrażowego i serialu, jakie mamy w naszej kulturze. Prawda jest taka, że jeśli serial nie jest wyświetlany w telewizji, swoim macierzystym medium, niewiele osób go obejrzy. Nie ma w Polsce dużej grupy, która ogląda takie seriale.
Jak ten problem rozwiązały pewne dwa wydawnictwa? Anime-Virtual wypuszcza swoje seriale po dość wysokiej cenie, a w dodatku traktuje Polskę jako część większego rynku. W innych krajach anime jest z pewnych powodów bardziej popularne. Anime-Gate z kolei zdecydowało się wydawać produkcje, dla których licencje są relatywnie tanie, dzięki czemu udało się im zaoferować atrakcyjną cenę. W dodatku owe wydawnictwa działały dość ostrożnie.
IDG zaś nagle, po wydaniu dwóch kanonicznych, pełnometrażowych filmów anime zdecydowało się na wydanie długiego serialu. Powiem więcej, po wydaniu dwóch najbardziej eksportowych filmów ze wszystkich japońskich filmów animowanych, jakie kiedykolwiek powstały. (Pomijam oczywiście filmy familijne.) Mamy podstawy twierdzić, że rynek jeszcze nie powstał, a oni wchodzą z czymś tak wielkim.
Zgadzam się, że zawsze można rynek stworzyć. Ale to się robi stopniowo. To się robi właśnie tak, jak działają Anime-Virtual i Anime-Gate. Powoli i zachowawczo. Jeśli nie będzie wielkiego wsparcia telewizji, nawet wydanie najlepszego serialu nie stworzy z miejsca rynku. To musi trwać.
P.S.
Jeśli zaś chodzi o filmy familijne. Stosowna grupa docelowa istnieje od lat. Jest wyraźnie udokumentowana. Dzieci chodzą z rodzicami na animowane filmy. Rodzice kupują takie filmy dzieciom. Potrzeba tylko trochę reklamy i nie ma większego problemu.
Friday, 12. January 2007, 03:07:32
anime, manga
Rok 2006 się skończył, wypada więc zrobić jego podsumowanie. Mam tu na myśli podsumowanie rynku anime, mang i innych komiksów. W moim odczuciu był to rok lepszy od 2005. Wydawanie mang jest obecnie dość dużą niewiadomą, ale wydawanie pozostałych komiksów i anime ustabilizowało się znacznie i nie trzeba już wróżyć.
Zacznijmy od tej nieszczęsnej mangii. Na rynku dużo się nie działo. Wydawnictwa wydały odczuwalnie mniej, niż wcześniej. Ceny zachowywały się całkiem stabilnie. Mieliśmy jednak duże zamieszanie.
Wydawnictwo JPF miało w minionym roku duże problemy z przeprowadzką, zdecydowanie zbyt duże. Przez to wydało relatywnie mało. A wydawało się, że to rok 2005 będzie najgorszy. W nowym roku oczywiście planowanych jest kilka nowych tytułów i kontynuacja dotychczasowych.
Warto odnotować, że wydawnictwo wzbogaciło się o własną, bardzo małą drukarnię. Dzięki temu będzie mogło sobie też pozwolić na wydawanie mało popularnych pozycji w bardzo ograniczonych nakładach. Oczywiście owe ograniczenie spowoduje, że komiksy będą dostępne tylko w nielicznych sklepach specjalistycznych i samym wydawnictwie, ale to i tak lepsze od braku dostępności.
Jeśli zaś chodzi o Waneko, owo wydawnictwo jest od kilku lat w podobnym stanie. Jest to dziwny stan o którym powiedziałbym, że jest bardzo tymczasowy. Wymyka się to mojemu rozumowi. Wypada jednak zauważyć, że w porównaniu do innych wydawnictw, Waneko całkiem dobrze trzymało się w minionym roku swoich planów wydawniczych.
Egmont, jeśli chodzi o mangi, kontynuuje ich wydawanie. Były w minionym roku z tym problemy, chyba mniejsze, niż w przypadku JPFu, ale obecnie są z tym już na dobrej drodze. Nie planują jednak zakupu nowych tytułów ani wzrostu częstotliwości, zadowala ich obecna, mała skala.
W minionym roku mangowym tortem zainteresowało się też wydawnictwo Mandragora. Zaprezentowało kilka tytułów. Niestety przeceniło zainteresowanie południowokoreańskimi produkcjami i musiało porzucić owe serie. Dwie japońskie serie są jednak kontynuowane.
Na owym mangowym poletku jest jeszcze Kasen ze swoimi koreańskimi produkcjami. W ubiegłym roku coś tam nawet wydał. Było tego jednak zdecydowanie mniej, niż rok wcześniej, i właściwie nie ma o czym mówić
Ogólnie rok 2007 dla mangi wygląda tak, że może być dużo lepiej, niż wcześniej, ale wydawcy nam udowodnili, że wszystko się może zdarzyć.
W kontraście z rynkiem mangi jest rynek Anime. To był zdecydowanie najlepszy rok w historii.
Wydawnictwo Anime-Virtual zrobiło to, co do niego należało. Wydało całkiem dużo i całkiem dobrych serii. Przy tym obniżyło ceny do bardziej akceptowalnego poziomu. Terminów też się trzymali. Czyli bez niespodzianek i w sumie tak być powinno. Jakość wydań pozostała bez zmian, czyli nadal są problemy z tłumaczeniem.
Ale to nie wszystko. Nieoczekiwanie wydawnictwo IDG wydało serial Ghost in the Shell Stand Alone Complex i jego kontynuację. Zaoferowało przy tym bardzo atrakcyjne ceny i trzymało się terminów. W dodatku wszystko wskazuje na to, że jest to opłacalne. Zostałem mile zaskoczony. W roku 2007 prawdopodobnie zaprezentują jeszcze kilka ciekawych rzeczy ze świata anime.
Anime-Gate zapowiadało ostrą ofensywę na rok 2006. Faktycznie, zostało wydanych kilka pozycji. Niestety ich poziom do najwyższych raczej nie należał. Terminy też się trochę wydłużały. Trochę mało, jak na tak huczne zapowiedzi. Można jednak liczyć, że w roku 2007 ich oferta ulegnie poprawie.
Niestety w ubiegłym roku inni wydawcy zrobili tak mało, że nie warto o tym wspominać. Niemniej trzy powyższe wydawnictwa dostatecznie poprawiły obraz rynku, a wszystko wskazuje na to, że w kolejnym roku jeszcze się poprawią.
Na koniec postanowiłem podsumować sobie rynek komiksów. Wydaje mi się, że był to rok przełomowy, rok stabilizacji, rok podwyżek cen.
Egmont uznał, że najbardziej opłaca mu się drukować grube i drogie komiksy, aczkolwiek o wysokim poziomie artystycznym albo merytorycznym. Wygląda na to, że po dokończeniu obecnie wydawanych serii, wszystkie nowe będą drukowane w luksusowej wersji. Cóż, rynek nie protestował.
Wydawnictwo Mandragora napotkało na poważne problemy z dotrzymywaniem terminów. Poza tym odnalazło się w masowym wydawaniu tanich zeszytów. Podobnie jak Egmont znało też szczęścia z luksusowymi tytułami po bardzo wysokich cenach, jednak na mniejszą skalę.
Kultura Gniewu ustabilizowała się na szerszym rynku komiksów. Pokazała kilka bardzo dobrych pozycji, całkiem dobrze wydanych, po normalnych cenach. Oczywiście z różnym szczęściem. Ciężko teraz nazywać ich wydawnictwem niszowym.
Pojawili się w tym roku też Timof i jego cisi wspólnicy. Na razie wydawali dość ostrożnie. Niemniej należy ich pochwalić za dobrą jakość wydań. Prawdopodobnie w roku 2007 pokażą, na co ich stać. Ogólnie ładny debiut.
Taurus Media pokazał zaś czym grozi nieostrożne wydawanie komiksów. Wejście mieli dobre, ale niestety rynek nie pozwolił im utrzymać tego tempa. Teraz więc człowiek się zastanawia, czy owe wydawnictwo nadal istnieje. Szkoda.
Ostatnim wydawnictwem, o którym warto wspomnieć, jest Post. Wydają bardzo mało, aczkolwiek całkiem dobre pozycje. W ubiegłym roku było podobnie. Wydali jednak znacznie mniej, niż zapowiadali, a o dotrzymywaniu przez nich terminów nie warto wspominać.
Na rynku było jeszcze kilka innych wydawców, aczkolwiek ich znaczenie jest marginalne i można ich pominąć. Ogólnie można powiedzieć, że duże wydawnictwa ustawiły tak wysokie ceny, że miejsce na rynku znalazło się też i dla małych, ostrożnych wydawców.
Sunday, 18. June 2006, 23:53:49
anime
Zawsze byłem zwolennikiem stosowania oryginalnych tytułów w transkrypcji. Oczywiście nie znam japońskiego, ale to mi nie przeszkadzało sprawdzić, co owy tytuł oznacza. Jeśli chodzi o tłumaczenie całego, przeciętnego anime, też nie wygląda to na zbyt skomplikowane.
Problem się zaczyna, jeśli anime ma tytuł 新世紀エヴァンゲリオン. Do dzisiaj nie wiem, co to dokładnie znaczy. Ba, nie wiem nawet, jak to się powinno czytać. Niestety brakuje mi dużo wiedzy z bardzo licznych dziedzin. Szukałem trochę na ten temat, rozmawiałem też trochę z ludźmi. Jestem o tym w stanie napisać kilkanaście zdań z wątpliwościami. Doszedłem też do wniosku, że tego nie da się przetłumaczyć na polski tak, aby było zrozumiałe. Ale nadal nie wiem, co ten tytuł dokładnie oznacza.
To jest tylko tytuł. Jeśli z tym jest tyle problemów, to co powinno być z właściwą treścią anime?
P.S.
To bardzo popularny tytuł.
Sunday, 11. June 2006, 00:13:47
anime
Ostatnio odkryłem, że lubię instalować programy... To chyba najtrafniejsze określenie. Lubię też przeglądarki WWW i wiele rzeczy z nimi związanych. Na szczęście internetowa społeczność odnośnie tych dziedzin jest dobrze rozwinięta. Jakbym potrzebował z kimś porozmawiać w rzeczywistości, zawsze kogoś znajdę.
Gorzej sprawa ma się z innym tematem, którym kiedyś się interesowałem. A potem dostało się pracę dorywczą.
Jestem na granicy pisania o samotności, o tym, że mnie nikt nie rozumie. I płakania nad klawiaturą.
Wybrałem sobie bycie samotnikiem albo po prostu jestem samotnikiem. Czemu nie mogę się przyzwyczaić do praktykowania interesowania się anime w samotności.
A może nie jestem samotnikiem, a zamiast moich dziwnych rozrywek potrzebuję bliskich kontaktów z innym człowiekiem? Niestety nie mogąc znaleźć nikogo, kto by pasował do mojego dziwnego i bardzo chaotycznego zachowania, więc znalazłem sobie rozrywki, które pasują do samotnego człowieka.
Cóż, pisanie tych „Bezsensownych wypocin...” też jest jedną z rozrywek samotnika...
A może moje poczucie niezadowolenia wynika z faktu, że nie mam działającej pod Linuksem przeglądarki Microsoftu i pełnosprawnej Opery?
Ciekawe, co najbardziej mnie z tego wszystkiego boli?
Saturday, 25. February 2006, 02:10:42
anime, manga, Poland
Od kilku dni informacja, że w Polsce będziemy mieli premierę „Wolf’s Rain” na DVD, jest oficjalna. Podobnie ma się sprawa z wydawaniem przez Mandragorę mangi znanej pod angielskim tytułem „Lone Wolf and Cub”, japońskim tytułem jest „Kozure Ōkami”. Egmont zaś oczywiście nas zasmucił, zatrzymał bowiem kilka serii: „Ranma ½”,„Kenshin” i „Miecz Niesmiertelnego”.
IDG zaś ma zamiar dalej wydawać filmy anime. Do zapowiedzi dołączyły „Innocence” czyli „Ghost in the Shell 2” i „Sennen Joyuu” czyli „Millennium Actress”. Niestety nikt, kogo pytałem, nie miał pojęcia, jak to się skończy. Oby lepiej, niż „Dobry Komiks”. Zapowiedzi i początki też były obiecujące.
Thursday, 16. February 2006, 12:53:26
anime, Poland
Przymierzałem się do tego tekstu od pewnego czasu. W końcu muszę wyrazić swoje duże niezadowolenie na temat poziomu merytorycznego polskich fanów anime. A może to ja jestem tym głupim?
W serwisie
http://anime.com.pl/ pojawiła się bardzo ciekawa ankieta z pytaniem „Z którym wydawcą anime wiążesz w tym roku największe nadzieje?”. Zacznę od przedstawienia wyników.
IDG (Kino Domowe) 126 (62,38 %)
Anime Gate 53 (26,24 %)
Monolith 14 (6,93 %)
Anime Virtual 8 (3,96 %)
Imperial Entertainment 1 (0,50 %)
Łącznie 202 głosów
Takiej niewiedzy się nie spodziewałem. Cóż, ludzka głupota nie ma granic. Ale do rzeczy. Co jest potrzebne, aby wydać anime? Potrzebni są ludzie, którzy się na tym znają i będą w stanie dobrać tytuły, oraz ustalić ceny i nakład stosowne do polskich realiów. Potrzebny jest odpowiedni negocjator do spraw licencji. Potrzebny jest też dobry tłumacz. Potrzebni są ludzie do zmasterowania DVD, którzy się choć trochę znają na anime. Nie zaszkodzi też posiadać dobrą sieć dystrybucji. Oczywiście potrzebne są stosowne środki finansowe. Najważniejsza jest jednak determinacja, aby owe anime wydać.
Które z tych aspektów ma IDG? Wszystko wskazuje na to, że tylko sieć dystrybucji i środki finansowe. Czemu więc taki wysoki wynik? Czy aż tyle osób nie wie, że „Ghost in the Shell” Mamoru Oshi i „Akira” są filmami, które mógł wydać każdy, nawet jak o anime miał nikłe pojęcie? Czy aż tyle osób nie rozróżnia tych filmów od innych anime, jakie im się podobały? Czy aż tyle osób patrzy tylko na cenę wydania?
Zawsze można oczywiście być optymistą i wierzyć, że po sukcesie, jakim okazały się te dwa tytuły, wydawnictwo stworzy sobie odpowiedni dział. Chciałbym się mylić, ale taka wiara jest bardzo naiwna. Preferuję racjonalizm.
Co z kolejną pozycją na liście? Tym razem jest znacznie lepiej. Wydawnictwo Anime-Gate (dział Vision) posiada znacznie lepsze zaplecze. Brakuje chyba tylko odpowiedniej determinacji u osób, które zajmują się przyznawaniem funduszy. Jeśli porównać zapowiedzi z tym, co zostało wydane, zauważy się dość duże rozbieżności. Ale chyba ludzie znowu patrzą tylko na ceny.
Tutaj jednak można zachować trochę więcej optymizmu. W przeciwieństwie do IDG, Anime-Gate musi wydawać anime. W dodatku ma zaplecze. W końcu więc powinni wydać coś, co ja uznam za strawne. Ciekawią mnie tylko ceny na te bardziej strawne tytuły.
Kolejna pozycja, znacznie już skromniejsza, jest zajmowana przez Monolith. Wydawnictwo obiecało wydać kilka filmów ze studia Ghibli. Najwyraźniej jednak im się nie spieszy. Bardzo niskich cen jakoś nie mają zamiaru oferować. W dodatku jakoś nie mają ochoty wydać czegoś innego. Niemniej jednak nie ma podstaw obawiać się o jakość wydań. W dodatku filmy ze studia Ghibli są relatywnie dobre. Uzyskany wynik można więc uznać za zasłużony.
Anime-Virtual znalazło się dopiero na czwartej pozycji. Cóż, problemy z kodowaniem polskich znaków w tłumaczeniach i relatywnie wysokie ceny nie wpłyneły pozytywnie na ich markę. Paradoksalnie nie mają jednak na rynku konkurencji. Nikt inny nie odważył się do tej pory wydawać masowo seriali anime. W dodatku dobrych seriali. Mimo braku tej konkurencji zdecydowali się dostosować trochę swoje ceny do realiów polskiego rynku.
Smuci mnie jednak bardzo, że tak wiele osób widzi tylko cenę i zapomina o innych aspektach. Smuci mnie, że widzą możliwość drastycznego poprawy sytuacji w IDG i Anime-Gate, a nie widzą możliwości drobnej poprawy w Anime-Virtual.
Pozostaje jeszcze Imperial. Cóż, wydawnictwo wydało do tej pory kilka filmów pełnometrażowych anime. Ceny były relatywnie wysokie. Jakość wydań i jakość tytułów były jednak adekwatne. W tym roku też prawdopodobnie coś wydadzą. Nie robią szumu na temat anime, nie wydają szumnych tytułów, więc nikt o nich prawie nie wie. W mojej ocenie zasłużyli jednak na trochę lepszy wynik w ankiecie. Jest bowiem kilka dobrych tytułów, które mają realne szanse ukazać się nakładem tego wydawnictwa.
Podsumowując. Jeśli nie jestem głupcem, jestem członkiem elitarnego klubu, który nazywa się rzeczywistość.
Wednesday, 8. February 2006, 16:29:15
anime
Mam informacje z dość pewnego źródła, że pod koniec lutego pojawi się w Polsce wydanie DVD bardzo popularnej serii anime pod tytułem „Wolf’s Rain”. Cena wyniesie ok. 77zł, na płycie znajdzie się prawdopodobnie 5 epizodów, japońska ścieżka w formacie Dolby Digital (czyli w normalnym), polskie napisy i kilka innych wersji językowych, w tym prawdopodobnie angielski dubbing i angielskie napisy. Polskim dystrybutorem będzie Anime-Virtual, masterigniem zajmie się Beez. Na szczęście mojego blogu nikt zainteresowany nie czyta (oby), więc mogę takie nieoficjalne informacje głosić do woli.
Tuesday, 3. January 2006, 14:48:41
Poland, anime
Pisałem o tym wcześniej, ale teraz jest to praktycznie oficjalna informacja. Anime-Virtual zdecydowało się na zredukowanie swoich cen o 33%, więc ceny detaliczne powinny wynosić około 50zł za DVD. Niestety nie dotyczy do produktów firmy Beez (Gundamy, Planet-ES), których cena zostanie na dotychczasowym poziomie.
Zostały potwierdzone nowości: Genshiken, Paranoia Agent, G-Taste i Tenjo Tenge. Pojawi się kontynuacja Get Backers i GTO. W dodatku, z powodu błędów językowych, dystrybutor zdecydował się na wymienienie 4 płytki GTO na poprawioną wersję.
Saturday, 31. December 2005, 20:19:49
manga, anime, Poland
Obiecałem, że napiszę, jak w moim odczuciu wyglądał rok 2005 w odniesieniu do mangi i anime w Polsce. Wspomniałem chyba, że był to najlepszy rok dla anime i nienajlepszy dla mangi, ale może teraz trochę detali.
Najważniejszym wydarzeniem, jeśli chodzi o anime, jest niewątpliwie pojawienie się oferty Anime-Virtual. Oczywiście liczne były skargi na jakość owych wydań, ceny i brak dodatków. Dziwiłbym się, gdyby było inaczej. Niemniej jednak trzeba spojrzeć i na pozytywne aspekty. Dystrybutor zdecydował się wydać znane i cenione tytuły, które w znacznej części były serialami telewizyjnymi. Poza tym wydał je z japońską ścieżką dźwiękową w formacie Dolby Digital. Czegoś takiego na naszym ryneczku jeszcze nie było. A co najważniejsze, są plany dalszego rozwoju.
W tej chwili trwają ustalenia nad dostosowaniem cen do naszych realiów. W optymistycznej wersji zostaną zredukowane o 33%. Cóż, wiele osób nadal będzie uważać, że to za dużo. Jeśli zaś chodzi o nowe tytuły w zapowiedziach, w mojej ocenie są jeszcze lepsze, niż te obecnie wydane. Po więcej detali odsyłam oczywiście do oficjalnej strony dystrybutora.
http://www.anime-virtual.pl/W tym miejscu wypada wspomnieć o kolejnym dystrybutorze, który postanowił się skoncentrować na wydawaniu anime w naszym kraju, mianowicie Anime-Gate, oddziale Vision. W tym roku nie zdążyli wydać zbyt dużej liczby tytułów, ale są dobrze przygotowani na rok 2006. Warto jednak odnotować, że wprowadzili do kin film pełnometrażowy anime (Appleseed z roku 2004) i wydali go na DVD. W dodatku zrobili dość duży szum medialny. Szkoda tylko, że nie przywiązują takiej wagi do japońskiej ścieżki, jaką bym sobie ja życzył. Po więcej detali odsyłam na oficjalną stronę.
http://www.anime-gate.pl/Na kolejny miejscu umieściłbym Monolith. Po raz pierwszy w historii do polskich kin trafił bowiem film pełnometrażowy anime (Ruchomy Zamek Houru) w wersji z napisami, obok polskiego dubingu. Oczywiście w bardzo ograniczonej liczbie kopii, ale ja się załapałem. Poza tym dystrybutor wykupił licencje na inne tytuły studia Ghibli i wydał w tym roku na DVD jeszcze jeden tytuł (Narzeczona dla kota). Ciekawe, ile wyda w nowym roku, po więcej informacji odsyłam na oficjalną stronę.
http://www.monolith.pl/Ostatnim dystrybutorem, o jakim należy wspomnieć, jest Imperial. Wydał pod koniec tego roku dwa filmy pełnometrażowe na DVD (Steamboy i Rodzice chrzestni z Tokio). Na następny rok zapowiedział Final Fantasy VII Advent Children. Wiecej detali na oficjalnej stronie.
http://www.imperial.com.pl/Poza standardowymi dystrybutorami filmów anime pojawiło się na płycie DVD dołączanej do czasopisma. Konkretnie chodzi o wydanie przez IDG Ghost in the Shell w reżyserii Mamoru Oshi. Cena okazała się być oczywiście bardzo przystępna, jedyne 20 złotych. W dodatku samo wydanie wygląda bardziej na czasopismo dołączone do filmu.
Niestety jeśli teraz popatrzeć na mangi, sytuacja nie wygląda tak różowo.
Zacznijmy od JPFu. Rok temu było to największe wydawnictwo, jeśli chodzi o wydawanie mang. W tym roku pojawiły się jednak problemy z licencjami. Kilka zapowiedzi zostało anulowanych, część przesunięta na następny rok. A zapowiadało się tak dobrze. Pozostaje mieć nadzieję, że zapowiedzi na rok 2006 zostaną spełnione.
Z takiego obrotu spraw powinno być zadowolone wydawnictwo Egmontu. Do tej pory było to największe wydawnictwo komiksowe w Polsce, jedynie w sferze mang ustępowało JPFowi. Niestety zamiast zapełnić lukę zostawioną przez konkurencję, kolejne wydawnictwo ową lukę powiększyło. Egmont bowiem znacznie ograniczył liczbę wydawanych tytułów.
Przejdźmy może teraz do Waneko. To bardzo dziwne wydawnictwo, które działa w bardzo dziwny sposób. Niemniej w roku 2005 wypełniło swoje obietnice, które niestety nie były zbyt ambitne. Pozostaje mieć nadzieję, że podobnie, jeśli nie lepiej lepiej, będzie w roku 2006.
Jedyne wydawnictwo, które się w tym roku rozwineło, to Kasen. Problem w tym, że jest to raczej wydawnictwo okołomangowe (wydaje głównie komiksy koreańskie), ale można mieć nadzieję, że z czasem poszerzy swoją ofertę o prawdziwe mangi. Wypada tutaj wspomnieć, że jakość ich wydań drastycznie się w mijającym roku poprawiła.
Na końcu wypada wspomnieć o wydawnictwie Mandragora, które to po wielu miesiącach rozmów wydało w końcu swój pierwszy tytuł mangowy. Pozostaje mieć teraz nadzieję, że pojawią się kolejne.
Jeśli więc teraz miałbym spojrzeć na rok 2005 i porównać go do lat poprzednich, wydaje się że był to najlepszy rok z dotychczasowych. Był znacznie inny, niż się spodziewałem, ale było to raczej pozytywne zaskoczenie. W każdym razie mam nadzieję, że rok 2006 przyniesie nowe, ciekawe tytuły mang, bo o nowe, ciekawe tytuły anime nie mam podstaw się obawiać·
Tuesday, 27. December 2005, 22:08:45
manga, anime, Poland
Postanowiłem napisać o roku 2005 w kontekscie wydanych w Polsce mang i anime. Rok się jednak nie skończył i teoretycznie ciągle może pojawić się coś nowego. Kilka lat temu powiedziałbym, że nie wierzę w cuda i bym to napisał teraz, ale cóż... Miło było trzymać w łapkach komiks, o którym inni powiedzieli, że nie ma szans, aby był wydany w tym roku. Aczkolwiek oficjalnie nie był. (Pierwszy tom Love Hina, jakby ktoś chciał wiedzieć, 24 grudnia 2003 roku.)
Z powodu innych godzin otwarcia pewnego sklepu (Komikslandia na stacji metra Centrum), wpis mój pojawi się 31 grudnia, raczej w późniejszych godzinach, kiedy normalni ludzie będą na imprezach. Chyba, że pojawi się kolejny cud, wtedy mój wpis będzie później...
W każdym razie już dzisiaj mogę napisać podsumowanie. Był to najlepszy rok dla anime i jeden z gorszych dla mangi. W każdym razie 2006 zapowiada się znacznie lepiej.
P.S.
Pisanie publicznych pamiętników, ale bycie jedynym, który to czyta z zainteresowaniem, jest głupie. W każdym razie tutaj moje zapiski są chyba najbezpieczniejsze.
Sunday, 16. October 2005, 19:41:30
anime, manga
Wczoraj napisałem złą wiadomość na temat wersji językowej pewnego tytułu wydanego przez Anime-Gate. Oczywiście wywiązała się pewnego typu dyskusja i padło stwierdzenie, że rynek jest taki mały, że trzeba to kupić i go wesprzeć. Dwa lata temu bym się z tym twierdzeniem zgodził, ale dzisiaj już nie.
Od pewnego czasu na rynku jest obecne wydawnictwo Anime-Virtual. Nie oferuje może atrakcyjnych cen, a ludzie czepiają się jakości obrazu, dźwięku, tłumaczenia, a nawet samych liter. Niemniej kolejne tytuły są wydawane. W dodatku mają w planach ciekawe rzeczy.
W przypadku Anime-Gate niewiele mogę na obecną chwilę powiedzieć. Cena ma być atrakcyjna. Niestety nie zapowiedzieli jeszcze tytułu, który by mnie zainteresował. Części ludzi będzie jednak bardzo przeszkadzał brak japońskiej ścieżki dźwiękowej w niektórych pozycjach.
Wypadałoby jeszcze odnotować obecność innych wydawnictw, które też będą wydawały anime, aczkowliek w mniejszym stopniu. Wydawnictwo Monolith dysponuje licencjami na wydanie kilku filmów studia Ghibli (z czego dwa zostały już wydane, a jeden ukazał się już w kinach). Za kilka dni ma się też ukazać od innego wydawcy głośny film Mamoru Oshi pod tytułem Ghost in the Shell. Warto też wspomnieć o niedawnym pojawieniu się filmu Steam Boy z wydawnictwa Imperial.
Wybór dostępnych tytułów na rynku jest jednak cały czas bardzo skromny. Niemniej jednak jest dostatecznie duży, aby móc wybrać tylko te lepsze pozycje. Pozostaje mieć nadzieję, że liczba ta szybko wzrośnie, a są podstawy, aby tak uważać.
Saturday, 15. October 2005, 21:17:59
anime
Zacznę najpierw od dobrej. Kolega potrzebował opisu pewnego filmu, więc zajrzał na serwis
http://www.allmovie.com/. Ja oczywiście postanowiłem z ciekawości sprawdzić, jak będzie się sprawdzał w przypadku anime. Zacząłem od dobrze znanego tytułu, jakim jest Akira. Oczywiście opis się bez problemów znalazł. Zdecydowałem się więc na znacznie mniej popularny tytuł - Video Girl Ai. Znowu znalazł. Ale to jeszcze niewiele znaczyło. Popatrzyłem na opis, a dostałem szoku.
Film oznaczoną flagą, że nie jest dla dzieci. Miłe zaskoczenie. Patrzę na gatunki i znowu miłe zaskoczenie. Napisali komediodramat. W innych miejscach pisali że to zwykła komedia, a ja na tym filmie płakałem. Bardzo. Więcej do szczęścia nie jest mi potrzebne.
Sprawdziłem jeszcze kilka innych tytułów. Jak mi się podoba, jak piszą, że anime nie jest dla dzieci, raczej nie jest dla dzieci, albo zawiera sceny o silnym zabarwieniu seksualnym. Człowiek się dowartościował, że nie ogląda lekkich filmików dla dzieci.
Oczywiście znalazłem braki w opisach do anime. Ale mimo tego jest to najlepszy serwis, który dostarcza skróconych opisów dla japońskich filmów animowanych. Wygląda to nawet lepiej, niż na serwisach poświęconych w całości anime.
Niestety dzisiejszy dzień przyniósł także bardzo złą wiadomość. Pewne wydawnictwo, które chce wydać w naszym kraju kilka tytułów anime po bardzo atrakcyjnej cenie, wydaje je w języku, którego nie znoszę. Dla formalności, mam na myśli angielski dubbing. Cena może i atrakcyjna, ale oni muszą mi dopłacić, abym to obejrzał. I to dużo.
Monday, 19. September 2005, 00:40:52
anime, film
Do czasu obejrzenia polskiej wersji językowej (japońską widziałem wcześniej) i przeczytania książki postanowiłem nie pisać dłuższych wypowiedzi na temat najnowszego filmu studia Ghibli w reżyserii Hayao Miyazakiego o tytule Howl no Ugoku Shiro, The Howl's Movigh Castle albo Ruchomy zamek Hauru. Odpowiednio są to oryginalny, japoński tytuł filmu; oryginalny, angielski tytuł książki; oraz polski tytuł książki i filmu.
Nie będę sobą, jeśli nie zacznę od wyrażenia swojego niezadowolenia tłumaczenia i wymowy imienia właściciela tytułowej fortecy w polskiej wersji. W japońskiej transkrypcji fonetycznej z angielskiego zapisanej łacińskimi literami mamy Ha-u-ru. Tak też to wymawiają Japończycy. Cóż, ich język nie jest bogaty w dźwięki. Trzeba zaznaczyć, że w tym przykładzie jest to u zgłoskotwórcze, które odpowiada bardziej polskiemu ł. Wymowa japońskiego r zaś jest dość dowolna, czasami jest zbliżona do polskiego l, czasami jest czymś pomiędzy polskimi l i r. Na koniec dodam, że u na końcu tego wyrazu jest nieme. Po uwzględnieniu tych rzeczy, polska transkrypcja fonetyczna powinna brzmieć Hałl. Wypada jeszcze dodać, że w polskiej wersji językowej można było zrezygnować z transkrypcji fonetycznej i zostawić oryginalne Howl. Polacy okazali się jednak konsekwentni i wymawiają tak, jak piszą.
Tyle mojego użalania się nad tłumaczeniem. Czas na krótkie porównanie filmu z książką. Zacznę od tego, że z powodów technicznych najpierw obejrzałem film, a potem przeczytałem książkę. Książka została wydana w Polsce po przedpremierowym pokazie filmu, na którym miałem okazję być. Właściwie muszę stwierdzić, że są to dość różne dzieła. Szkielet wydarzeń pozostał, imiona bohaterów pozostały. I to by było wszystko. Tak luźnej adaptacji jeszcze nie widziałem.
Fabuły opisywać nie lubię, bo nie lubię psuć przyjemności ludziom z jej oglądania. I nie lubię, jak mi to ktoś robi. Ograniczę się do stwierdzenia, że jest to familijna opowieść dziejąca się w świecie fantasy. Sama fabuła jest w dwóch miejscach trochę niedopracowana. Ale to i tak znacznie powyżej średniej. W dodatku, mimo tych niedociągnięć, wydarzenia układają się w logiczną całość. Relacje między bohaterami są zaś rozbudowane i pozbawione naiwności. Tutaj kończą się wady filmu.
W filmie nie zauważyłem niczego, czego by nie mogło zobaczyć dziecko. A mimo to akcja i relacje między postaciami trzymały mnie w napięciu. W dodatku właściwie nie było tutaj czegoś, co można by było określić mianem dziecinnych momentów.
Jeśli zaś chodzi o animację, zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. W tym filmie bardzo wiele zrobiono ręcznie. Tylko w skrajnych przypadkach sięgano po komputery. W dodatku zastosowano sporo animacji komputerowej 2D. Oczywiście postacie były animowane ręcznie. Jedyne, co można by było jeszcze poprawić, to zwiększyć liczbę ramek.
Jeśli zaś chodzi o grę aktorską, japońscy aktorzy pokazali swoją klasę i zagrali bez zastrzeżeń. Do polskich mam niestety wiele zastrzeżeń. Muszę jednak uczciwie przyznać, iż jest to bardzo trudny film do zagrania. Niemniej jednak Muzyka również jest bardzo dobra. Trzyma klimat, a główny motyw wpada w ucho.
Czego chcieć więcej? Ja oceniłem ten film na 9/10. Czyli nie ma się co zastanawiać, a iść go oglądać. Miyazaki udowodnił, że jest jednym z najlepszych filmowców na naszym globie. Ostro jednak zalecam oryginalną ścieżkę dźwiękową z napisami.