Posts tagged with "browser"
Wednesday, 2. January 2008, 03:33:43
browser
W końcu stało się to, czego chyba wszyscy się spodziewali. Wraz z nadejściem lutego nastąpi pożegnanie marki Netscape w świecie przeglądarek. Aczkolwiek nie do końca. Cóż, wypada odnotować kilka faktów, jakie są z nią związane.
Netscape Wersje 1-4
Dzisiaj prawie wszystkie przeglądarki (Opera jest wyjątkiem) mają w swoim tekście UA słowo Mozilla. Była to nazwa silnika, który napędzał wspomniane werse przeglądarki Netscape. Przeglądarki te miały tak duży udział w rynku, że webmasterzy nie liczyli się z konkurencyjnymi produktami blokując je. Producenci innych przeglądarek zostali więc zmuszeni, aby ich aplikacje udawały dominujący program.
Netscape Wersje 6 i 7
Wraz z sukcesem przeglądarki Microsoftu odtychczasowy model biznesowy przeglądarki Netscape, shareware okazał się nieskuteczny. Postanowiono przejść na model oparty o Open Source. Zakończyło się to niepowodzeniem i ostatecznie firma przestała instnieć. Nowa wersja przeglądarki pojawiła się bowiem z bardzo dużym opóźnieniem, była mało stabilna i miała mało wspólnego z wcześniejszymi wersjami, miały jednak integrację z klientem pocztowym. Sam silnik renderujący strony WWW był już zupełnie inny.
Netscape Wersje 8 i 9
Wersje te należy raczej rozpatrywać jako zupełnie nową linię przeglądarek ze starą nazwą. Dużo więcej miały wspólnego z Firefoksem, niż z wcześniejszymi wersjami. W praktyce stanowiły wspomnianą przeglądarkę z kilkoma dodatkami.
Saturday, 2. December 2006, 21:22:45
browser
Dzisiaj nie ma wątpliwości, że przez niedoinformowanych ludzi producenci przeglądarek muszą robić głupie rzeczy z przedstawianiem się ich programów. Chodzi o tak zwany User Agent. Zasadniczo są trzy rozwiązania tego problemu:
1. Tak zaprojektować ów nieszsczęsny ciąg tekstu, aby część skryptów się myliła i uznawała mniej popularną przeglądarkę za popularną. Wygląda to jednak mało estetycznie i część skryptów odpowiedzialnych za zliczanie popularności różnych przeglądarek myli się na niekorzyść tych mniej popularnych.
2. Stworzyć przełączanie się między różnymi wersjami owego ciągu, w zależności od tego, jak bardzo niedoinformowany był autor danego skryptu.
3. Zdobyć popularność, aby nawet ci niedoinformowani zdawali sobie sprawę z potrzeby wspierania danej przeglądarki.
Paradoksalnie trzecie rozwiązanie nie jest praktykowane.
Przeglądarka Microsoftu kiedyś była mało popularnym programem i jej programiści zostali zmuszeni do udawania lidera dawnej epoki, przeglądarki Netscape’a. Aby nowe wersje Internet Explorera nie trafiły na problem z niedoinformowanymi, User Agent był zmieniany bardzo nieznacznie, aby prymitywne skrypty nadal wykrywały produkt Microsoftu poprawnie.
User Agent Firefoksa jest jeszcze bardziej skomplikowany, ale tutaj też jest stosowne uzasadnienie. Kiedy powstawał silnik Gecko, który napędza teraz Firefoksa, był on tworzony z myślą o zastosowaniu go w kolejnej wersji przeglądarki Netscape Navigator. Przeglądarka, na której go testowano, została ostatecznie nazwana Mozilla Suite. Numery wersji tej przeglądarki pokrywały się z numerami silnika Gecko. Z pewnych powodów User Agent zaprojektowano tak, aby skrypty rozpoznawały go jako kolejną wersję przeglądarki Netscape Navigator. Jeśli się nie mylę, umieszczono dodatkowo informacje, że to silnik Gecko w danej wersji.
Kiedy pałeczka testowej przeglądarki dla silnika Gecko wpadła w łapki Firefoksa, trzeba było zaprojektować dla niej trochę inny User Agent. Dokładniej poszerzyć wersję Mozilli Suite o kilka dodatkowych wyrazów i cyferek, aby można było ustalić, że to Firefox w danej wersji. Podobnie wcześniej postąpiono w przypadku Netscape’a.
I zrobiło się trochę tłoczono. Mamy w tym jego User Agent kanoniczny fragment, że to Netscape Navigator 5, dokładniej, że to przeglądarka oparta na silniku Mozilla 5. Potem jest wrzucony niedbale fragment, że to przeglądarka oparta o silnik Gecko w danej wersji. Właśnie ten niedbale wrzucny fragment ma pewne znaczenie dla webmasterów. Dla formalności wrzucono jeszcze fragment, że to Firefox w danej wersji.
Niestety niedoinformowani znowu popisali się swoim niedoinformowaniem i sprawdzają ten ostatni fragment, którego techniczne znaczenie jest znikome. W efekcie wszystkie przeglądarki, które są oparte o silnik Gecko, muszą udawać, że są Firefoksem. I dla formalności dorzucać jeszcze swoją nazwę... Inaczej strony niedoinformowanych będą źle działały. Przeglądarki oparte na mniej popularnych silnikach mają jeszcze więcej potrzebnych śmieci w swoich ciągach identyfikujących.
Najrozsądniejszym rozwiązaniem w tej chorej materii wydaje się User Agent, który dostosowuje się do poziomu niedoinformowania autora danej strony. Dla stron doinformowanych ludzi wysyła poprawną i estetyczną wersję pozbawioną śmieci. Do stron niedoinformowanych wysyła zaś długie potworki. Zaletą tej metody jest to, że w razie potrzeby będzie można przedstawić się dokładnie tak, jak inna przeglądarka, ale dla większości systemów statystyk przedstawiać się własną nazwą. Zastosowano to w najnowszej Operze, pozostałe przeglądarki też powinny pójść tym śladem.
Było by bardzo miło i estetycznie, gdyby Mozilla Fundation pozbyła się z User Agent Firefoksa początkowej wstawki Mozilla z numerem 5 i zastąpiła Gecko z odpowiednim numerem. To samo tyczy się też Microsoftu. Byłoby trochę problemów z skryptami niedoinformowanych, ale umieszczenie istotnej informacji na początku byłoby logicznym rozwiązaniem. Bo teraz trzeba się grzebać wśród śmieci, a śmieci łatwo pomylić.
Wednesday, 2. August 2006, 22:50:11
browser
Najlepszą licencją dla przeglądarek WWW, podobnie jak dla innych programów, byłaby licencja shareware. Tylko ten model licencyjny zmusza ludzi do wypróbowania wszystkich programów i kupienia tego najlepszego. Niestety tak się złożyło, że obecnie przeglądarka musi być dystrybuowana w taki sposób, aby końcowy odbiorca uznał, że program jest darmowy.
Programiści przeglądarek zostali więc zmuszeni szukać alternatywnego sposobu finansowania albo porzucić projekt. Owe fundusze mogą pochodzić od producentów systemów operacyjnych, którym to przeglądarki są potrzebne. Finansowaniem mogą być też zainteresowani właściciele większych witryn internetowych, którym własna przeglądarka z odpowiednimi funkcjami mogłaby zwiększyć oglądalność. Finansowanie może też pochodzić od różnych instytucji, które by były zainteresowane walką z monopolem.
Doprowadziło to niestety do smutnego faktu, że najlepszą przeglądarką nie jest ta, która ma najwygodniejszy interface, najlepszą obsługę standardów, czy najmniejsze zapotrzebowanie na zasoby systemowe, a przeglądarka, która najbardziej spodoba się owym instytucjom, które mogą sobie pozwolić na finansowanie przeglądarek. A jeśli owe instytucje uznają, że nie ma potrzeby dalszego rozwoju przeglądarki, wstrzymają swoje finansowanie. W przypadku programów shareware zawsze się chce sprzedać nowszą wersję.
Jakie obecnei mamy przeglądarki i jak wygląda ich rozwój.
Przeglądarka Netscape Navigator nie przetrwała owej zmiany. Próbowano kontynuować ów program po przejściu w open source, ale nie można tego nazwać sukcesem.
Z popiołów po owej przeglądarce narodził się silnik Gecko, na bazie którego powstało kilka nowych przeglądarek, między innymi Mozilla Firefox. Niestety trwało to dość długo, a nowe przeglądarki nie mają też wiele wspólnego ze starą przeglądarką Netscape’a. Z powodu braku innych programów, które są open-source i nie są zależne od zamkniętych bibliotek, silnik Gecko i przeglądarki na nim oparte uzyskały wsparcie wielu, różnych instytucji, które cenią sobie wolność i niezależność.
Microsoft Internet Explorer, oparty na silniku Trident, zdobył koronę najpopularniejszej przeglądarki i przestał być rozwijany. Wsparcie dla nowoczesnych standardów, podobnie jak wygoda interface’u, czy też szybkość, pozostaje w tej przeglądarce dalekie od konkurencji. Dopiero niedawno Microsoft postanowił coś z tym zrobić, kiedy zaczął tracić udziały w rynku na rzecz przeglądarki Mozilla Firefox, ale na razie nie są przewidziane dostateczne zmiany. Niemniej jednak integracja z systemami operacyjnymi Microsoftu sprawiła, że przeglądarka uzyskała ogromną popularność. Jeśli do tego dodać obsługę wielu niestandardowych funkcji, nie należy się dziwić, że wiele stron poprawnie współpracuje tylko z tą przeglądarką.
Istniała jeszcze wersja przeglądarki Internet Explorer dla systemu MacOS. Ta wersja była oparta na silniku Tasman i dość znacznie różniła się od wersji dla systemów Microsoftu. Po opracowaniu przez Apple własnej przeglądarki, przestała być rozwijana.
Ową przeglądarką jest Apple Safari, oparta na silniku WebCore. Sam silnik jest open-source, wywodzi się z silnika KHTML przeglądarki Konqueror, niestety bazuje na wielu komponentach systemu MacOS X i kilku innych rozwiązaniach Apple. Z tego powodu raczej nie znajdzie zainteresowania poza tą platformą. Niemniej jednak jest to domyślnie instalowana przeglądarka na wszystkich, nowych komputerach Apple, więc ma zapewnioną popularność. W dodatku ma bardzo dobre wsparcie dla standardów. Na silniku WebCore oparto też kilka innych przeglądarek.
Konqueror, jak wcześniej zauważyłem, jest przeglądarką opartą na silniku KHTML. Jest to przeglądarka open-source, korzysta jednakże z zamkniętych bibliotek i jest silnie zintegrowana z pewnym, relatywnie mało popularnym środowiskiem graficznym - KDE. W efekcie jej popularność jest mocno ograniczona.
Na koniec zostawiłem przeglądarkę Opera. W całym tym towarzystwie tylko ta przeglądarka ma całkowicie zamknięte źródła i nie jest uzależniona od konkretnego systemu operacyjnego, czy też środowiska graficznego. Byłoby to idealne rozwiązanie w świecie zdominowanym przez Shareware. Niestety w obecnej sytuacji stanowi tylko kulę u nogi.
W dodatku jest jeszcze Google ze swoim planem opanowania świata. Niestety narzucenie swojej wyszukiwarki prawie wszystkim producentom przeglądarek, jako wyszukiwarki domyślnej, nie wpływa dobrze na wolną konkurencję. Cóż, jakoś inni operatorzy wyszukiwarek nie mogą zaoferować konkurencyjnej oferty. W dodatku Google faworyzuje jedną, konkretną przeglądarkę, co też nie jest dobre dla wolnej konkurencji.
Do czego zmierzam... Właściwie to sam nie wiem. Ale to strasznie głupie, że zamiast płacić za to, z czego korzystamy, i korzystać z tego, czego chcemy, gubimy się w gąszczu zależności.
Monday, 26. June 2006, 22:35:25
MSIE, Firefox, opera, browser
Postanowiłem stworzyć listę, na której wypiszę, jakie funkcje posiada obecnie Opera, a za dwa lata zostaną uznane za niezbędne w każdej przeglądarce. Kilka osób z powodu pewnego hasła reklamowego dopytywało się o tą listę. Przy okazji dodam jeszcze te elementy, które są obecne w Operze, ale tak szybko się nie przyjmą.
Tabelka nie jest porównaniem przeglądarek, a porównaniem założeń producentów odnośnie domyślnej funkcjonalności przeglądarek. Na dzień dzisiejszy istnieje kilka innych, mniej popularnych przeglądarek, które posiadają różną część wspomnianych funkcji w standardzie. Do innych istnieją liczne, stosowne rozszerzenia.
Z powodu nikłej popularności większości przeglądarek zdecydowałem się zestawić z Operą przeglądarki Microsoft Internet Explorer oraz Mozilla Firefox.
Firefox, ze względu na specyficzny sposób dystrybucji, domyślnie jest bardzo ubogi w różnego rodzaju funkcje. Większość potrzebnych funkcji zostało jednak uwzględnionych jako rozszerzenia.
W efekcie, po instalacji tych licznych rozszerzeń, Firefox dysponuje funkcjonalnością zbliżoną do Opery. Dla urposzczenia sobie zadania, zdecydowałem się jednak przedstawić Firefoksa w wersji zaraz po instalacji.
| Funkcja | Opera | Firefox | Internet Explorer |
| Zintegrowany czytnik kanałów informacyjnych | Obecny od kilku wersji, w Operze 9 trochę udoskonalony. | Czytnik jest bardzo prymitywny. Prawdopodobnie w późniejszej wersji zostanie rozbudowany.* | Dostępny będzie dopiero w wersji 7. |
| Dostosowywanie wielkości tekstu, innych elementów na stronie i zapobieganie poziomemu przewijaniu | Obecny od kilku wersji, w Operze 9 znowu trochę udoskonalony. | Na chwilę obecną dość ograniczone.* | W obecnej wersji w formie szczątkowej. Dopiero w wersji 7 spodziewany jest znaczny postęp. |
| Zintegrowana wyszukiwarka | Obecna chyba od początku, w Operze 9 znowu trochę udoskonalona. | Obecna. | W obecnej wersji jest trudnodostępna. Dopiero w wersji 7 zostanie umieszczona w widocznym miejscu. |
| Przeglądanie w kartach | Opcja dostępna od samego początku, w Operze 9 znowu trochę udoskonalona. | Obecna. | Dopiero w wersji 7 zostanie zaimplementowana. |
| Gesty myszy | Dostępne od kilku wersji. | Brak, możliwe jednak, że zostaną wprowadzone.* | Brak, możliwe jednak, że zostaną wprowadzone. |
| Bezpieczeństwo | Opera nie miała z tym nigdy kłopotów. | Firefox nie miał z tym nigdy kłopotów. | Dopiero w wersji 7 zostanie położony nacisk na zwiększenie bezpieczeństwa. Wersja 6 ma z tym bardzo dużo problemów. |
| Natywna obsługa technologii Bittorrent | Wprowadzona w wersji 9. | Brak, ale są plany wprowadzenia.* | Brak. |
| Możliwość personalizacji | Bardzo duże, w wersji 9 znowu zostały powiększone. | Bardzo duże, sprowadzają się w znacznym stopniu do instalacji rozszerzeń. | Dla przeciętnej osoby są szczątkowe. |
| Ustawienia dla konkretnych stron WWW | Wprowadzone w wersji 9. | Brak łatwodostępnych ustawień.* | Brak. |
| Blokowanie reklam albo innej treści | Wprowadzone w wersji 9. | Brak łatwodostępnych ustawień.* | Brak. |
| Obsługa SVG wraz z oskryptowaniem | Natywna obsługa wprowadzona w wersji 8, w wersji 9 znacznie udoskonalona. | Natywna obsługa wprowadzona w wersji 1.5. | Wymaga instalacji dodatkowej wtyczki. |
| Z rzeczy, które mogą się nie przyjąć |
| Obsługa XHTML | Obecna od kilku wersji. | Obecna. | Brak. |
| Dobra obsługa CSS 2.1 | Obecna od kilku wersji, w Operze 9 znowu udoskonalona. | Obecna. | Brak. |
| Obsługa DOM L&S | Obecna od kilku wersji. | Brak. W ciągu 2 lat powinna zostać jednak wprowadzona. | Brak. |
| Z rzeczy, których nie posiada obecna Opera, a mogą się w ciągu 2 lat przyjąć. |
| MathML | Brak. | Natywna obsługa. | Istnieje stosowny plugin. |
Łatwa instalacja różnych wtyczek | Opera bardzo dba o bezpieczeństwo, więc wtyczki trzeba instalować sobie samemu. Obsługuje wtyczki Netscape/Mozilla. | Przeglądarka wyposażona jest w automatyczną instalację wtyczek. Obsługuje wtyczki Netscape/Mozilla. | Przeglądarka wyposażona jest w automatyczną instalację wtyczek. Obsługuje wtyczki ActiveX. |
* Można zainstalować stosowne rozszerzenie do Firefoksa i uzyskać funkcjonalność podobną do tej z Opery. (Czasami lepszą, czasami gorszą.) O dokładne informacje na ten tema proszę pytać na forum poświęconym Firefoksowi.
Sunday, 11. June 2006, 21:10:56
browser
Statystyki popularności przeglądarek są bardzo interesujące. Zapomina się jednak o pewnym, dość istotnym aspekcie. Mamy kilka grup ludzi odwiedzających różne strony WWW, większość statystyk zaś tego nie uwzględnia.
Zasadniczo można wydzielić dwie grupy: osoby obeznane z Siecią i osoby nieobeznane. Osoby nieobeznane ograniczają się zazwyczaj do najpopularniejszych stron, czyli wielkich portali albo innych stron o dużym ruchu. Takie strony są bowiem lepiej znane, a ta grupa osób nie ma skłonności do poszukiwań. Osoby obeznane mają skłonność do poszukiwań, więc odwiedzają też te mniej znane strony.
Przeciętny serwis WWW zaraz po założeniu będzie należał do grupy tych mniej znanych. Czyli będzie odwiedzany przez osoby bardziej obeznane z Siecią. I tutaj pojawia się pytanie, jaka jest struktura przeglądarek WWW w tej grupie. Założyłem sobie system statystyk na stronie, którą stworzyłem. Wyniki okazały się dość zaskakujące. Przeglądarki Microsoftu czasami nie mają razem nawet połowy. (Strona to internetowa ksiegarnia komiksowa.)
Oczywiście, aby statystyki na stronie były sensowne, musi zostać spełniony pewien warunek. Strona nie powinna blokować przeglądarek i wyświetlać się poprawnie we wszystkich. Jeśli ten warunek nie zostanie spełniony, część ludzi może specjalnie dla tej strony stosować inną przeglądarkę, zrezygnować z odwiedzin danej strony, względnie aktywować system podszywania się.
Wielkie serwisy zaś mają tyle odwiedzin, że opłaca im się stworzyć stronę, która będzie działała we wszystkich przeglądarkach. Nie wiem, czemu praktyka inaczej wygląda.
Czyli statystyki struktury przeglądarek potencjalnych odwiedzających interesują tylko te mniejsze serwisy. Powinny więc bazować tylko na tych mniejszych serwisach, które w dodatku nie blokują mniej popularnych przeglądarek. Na chwilę obecną jestem w stanie uznać, że przeglądarki Microsoftu miałyby obecnie w tej statystyce tylko około 50% udziałów w rynku.
Sunday, 5. February 2006, 17:02:39
browser, MSIE, opera, Firefox
Jakby nie patrzeć przeglądarki www są tą klasą oprogramowania, o której wiem najlepiej. Zdecydowałem się więc opisać moje przemyślenia o open source właśnie na ich podstawie. Ponadto stanowią chyba bardzo reprezentatywną grupę oprogramowania.
Zacznę od pytania, jakie warunki muszą być spełnione, aby program komercyjny się rozwijał. Cóż, wystarczy aby klienci chcieli albo musieli zapłacić za rozwój programu. I tu ważna uwaga. Jeśli klienci będą chcieli albo musieli zapłacić za program, nawet jeśli nie będzie jego rozwoju, firma nie będzie miała podstaw do jego rozwoju. Podobnie, jeśli klienci nie będą chcieli albo musieli zapłacić za rozwój programu, nie będzie podstaw do jego rozwoju. Teraz przykłady.
Firma Microsoft zaoferowała bardzo atrakcyjną ofertę dla posiadaczy ich systemów operacyjnych. Mianowicie udostępniła im przeglądarkę Internet Explorer bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Później nawet zintegrowali ją z samym systemem operacyjnym. Na tle ówczesnej konkurencji była to bardzo dobra przeglądarka, która posiadała bardzo dobrą obsługę ówczesnych „standardów”. Instalacje kolejnych wersji tej przeglądarki też nie wymagały poniesienia dodatkowych kosztów, jeśli ktoś posiadał oczywiście stosowny system operacyjny.
Do tamtej pory firma Netscape produkowała swoją przeglądarkę na licencji shareware. Pobierała więc opłaty od osób, które chciały jej użyć. Niestety, z perspektywy lat, program pod wieloma względami był gorszy od produktu Microsoftu. Ludze przestali być więc skłonni do płacenia za rozwój tej przeglądarki, skoro mogli pobrać za darmo (w swoim mniemaniu) produkt Microsoftu.
W tym miejscu zaznaczę, że jest prawomocny wyrok sądu, że cena przeglądarki Internet Explorer jest wliczona w cenę systemu operacyjnego.
W tym miejscu chciałbym się cofnąć do czasów, zanim pojawiła się przeglądarka Microsoftu. Niestety w tamtych czasach nie wiedziałem, czym jest Internet, więc moją wiedzę bazuję tylko na różnych opracowaniach historycznych. Wiem,że w tamtych czasach najlepszą przeglądarką był właśnie Netscape, a ponadto większość innych przeglądarek też była płatna. Inna sprawa, że standardy www były wtedy znacznie skromniejsze, a sama Pajęczyna mniej komercyjna.
Teraz jest pora, aby zadać pytanie, jakie warunki muszą być spełnione, aby program open source był rozwijany. Cóż, jakiemuś programiście musi się chcieć ów program rozwijać w kierunku, którego oczekują użytkownicy. Tutaj zaznaczam bardzo istotną sprawę, programista może rozwijać aplikację w dowolnym kierunku, nawet jeśli prawie nikt tego nie oczekuje.
Wróćmy jednak do czasów, kiedy dominację zyskała przeglądarka Microsoftu. Firma Netscape została zmuszona do zmiany strategii rozwoju swojej aplikacji, która stała się programem open source. Programiści, zamiast stworzyć kilka ulepszeń w aplikacji i wypuścić kolejną wersję, postanowili stworzyć praktycznie nowy program, co trwało zbyt długo. W każdym razie tak powstała przeglądarka znana obecnie pod nazwami Netscape 6, Netscape 7 i Mozilla. W każdym razie owa aplikacja pełniła podobne funkcje do programu macierzystego.
Potem firma Netscape praktycznie przestała istnieć. Prace nad przeglądarką Mozilla zostały wstrzymane i pojawiła się przeglądarka Firefox, która była już skierowana do trochę innego grona odbiorców. Posiadacze przeglądarek Netscape 7 i Mozilla znowu zostali porzuceni. Dopiero niedawno pojawiła się reaktywacja owej przeglądarki pod nazwą Sea Monkey.
A co z przeglądarką Microsftu? Zastanawiam się, jaki cel miała ta firma w oferowaniu swojej własnej przeglądarki. Chyba przewidzieli, że środowisko www stanie sie podstawą dla bardzo wielu aplikacji i dobrze by było mieć na tym rynku dominującą pozycję, aby owe aplikacje działały tylko na ich systemach operacyjnych. Niech za przykład posłużą liczne sklepy z muzyką on-line. Większość z nich działa obecnie tylko pod systemami Microsoftu. Możliwe także, że Microsoft chciał ułatwić proces instalacji dodatkowych wtyczek i łatek do przeglądarki, czemu ścisła integracja z systemem operacyjnym pomaga.
Ale co z rozwojem owej przeglądarki. Cóż, po pokonaniu przeglądarki Netscape rozwój aplikacji Microsoftu się praktycznie zatrzymał. Zmiany, jakie się dokonały po upublicznieniu wersji 4 można nazwać kosmetycznymi. Cóż, ludzie byli w stanie płacić, nawet jak nie było rozwoju tej aplikacji. Dopiero po tym, jak Firefox zaczął zdobywać większy udział w rynku, sytuacja się poprawiła i Microsoft sie ruszył.
A co z przeglądarką Opera? Do niedawna była to jedyna nowoczesna przeglądarka, która była jawnie płatna. Jeśli ktoś nie chciał zapłacić, musiał oglądać reklamy. Obecnie model biznesowy się trochę zmienił, przeglądarka w wersji na komputery osobiste stała się darmowa, a firma czerpie zyski w inny sposób. Niemniej jednak wzrost zainteresowania przeglądarką Opera cały czas przekłada się na wzrost dochodów firmy, więc rozwój jest uzasadniony.
Jest jeszcze mało znana przeglądarka open source o nazwie Konqueror. Obecnie jest to bardzo dobry produkt. Przeglądarka jest szybka i obsługuje wiele nowoczesnych standardów. Niestety ma dwie poważne wady. Jest dostępna w wersji zintegrowanej z całym środowiskiem graficznym (KDE) i nie działa pod najpopularniejszymi systemami operacyjnymi, czyli pod systemami Microsoftu. Aczkolwiek brak obsługi systemow Microsoftu wynika z ograniczeń prawnych pewnych bibliotek, na ktorych bazuje KDE, a które nie są open source i za które trzeba by było w takim wypadku zapłacić.
Wypada jeszcze wspomnieć o krewnym przeglądarki Konqueror, a mianowicie przeglądarce Safari. To też jest produkt open soruce. Jest zintegrowany ze środowiskiem graficznym MacOS X i oczywiście nie działa pod systemami Microsoftu. Rozwojem tej przeglądarki zajmuje się jednak firma Apple, z komercyjnych pobudek. Trzeba było stworzyć aplikację, do ktorej instalacja rozszerzeń i łatek byłaby możliwie najłatwiejsza, czyli trzeba było ją zintegrować z systemem operacyjnym.
Wypada jednak powiedzieć kilka pozytywnch rzeczy ogólnie o open source. Ich programiści dążą do perfekcji rozumianej na wiele sposobów. Część chce zdobyć szeroki rynek, część chce zdobyć rynek zaawansowanych użytkowników, część chce stworzyć program, który będzie działał na wszystkim, a część chce stworzyć coś skrajnie szybkiego. W większości przypadków będą to tworzyć nawet, jak nie będzie zainteresowania. Jeśli będą musieli z różnych powodów porzucić swój program, a program będzie popularny, ktoś inny podejmie ich dzieło. O programach komercyjnych tego powiedzieć już nie można.
Jakie jest jednak podsumowanie mojego wywodu? Rozwój będzie tylko wtedy, kiedy będzie walka o klientów. Czyli na rynku musi istnieć dobry, komercyjny produkt i konkurencja dla niego w postaci innego, dobrego produktu. Gdybyśmy mieli dwa produkty open source, programiści jednego mogliby skupić się na obsłudze różnych standardów, ale zapomnieć o normalnych ludziach, dla których obsługa owej aplikacji mogłaby być zbyt skomplikowana. Z kolei druga grupa programistwó stworzylaby program, który byłby wykorzystywany przez normalnych ludzi, ale nie dbaliby o obsługę standarów. W takim wypadku postępu by już nie było.
Sunday, 18. December 2005, 17:11:36
browser, opera, interface
W sławnych pojedynkach Opera vs. Firefox porusza się zazwyczaj kilka spraw. Pomijając osoby doświadczone, które stanowią tylko margines rynku, i bezsensowne argumenty, dochodzimy do wniosku, że jedyną istotną różnicą jest interface.
Nie ma większej wątpliwości, że potrzebne są przyciski Forward i Back. Podobnie przycisk Stop i Reload, który może być zintegrowany. O potrzebie paska adresu nie ma nawet sensu wspominać. Menu na górze, nawet dość rozbudowane, też jest praktycznie niezbędne. To można nazwać minimalnym wyposażeniem interface'u przeglądarki.
Oczywiście w dzisiejszych czasach nowoczesna przeglądarka powinna być doposażona jeszcze w kilka innych rzeczy. Potrzebny jest pasek przeglądania w tabach, oraz przycisk New Tab. Wszyscy oczywiście szybko docenią potrzebę zintegrowania wyszukiwarki Google i umieszczenia jej pola zapytań gdzieś w widocznym miejscu.
W ten sposób można dość szybko ułożyć mały i zgrabny interface. Na górze umieszczamy menu. Zaraz pod nim umieszczamy pasek tabów i z przyciskiem New Tab po lewej stronie. Na samym dole zaś przyciski Back, Forward, Stop/Reload, Adress Bar i Google Search. Bardzo zgrabne i bardzo wygodne. Aczkolwiek część osób może preferować zamianę kolejności owych pasków.
Pojawia się jednak kilka problemów. Wydaje mi się, że czasami potrzebne są przyciski History, Bookmarks i Home. Nie zaszkodziłby też przycisk Transfers. Z własnego doświadczenia bardzo mocno zalecam integracje przycisku Wand, którego obecność docenią wszyscy. Niestety właśnie pojawił się problem. Gdzie te wszystkie przycisku umieścić, aby interface był mały i zgrabny?
Panele Hisotory, Transfers i Bookmarks rozwijały by się po lewej stronie, a gdyby zaszłaby taka potrzeba, można by je było wrzucić na pełny ekran, jako kolejną zakładkę. Tak jak jest obecnie. Niestety ich włączenie w wersji zminimalizowanej cały czas pozostaje problemem.
Można oczywiście dodać kolejny pasek. Ciekawym pomysłem jest Start Bar wprowadzony w Operze 8. Niestety jest on zbyt nowatorski. Przyciski Home, History i Bookmarks pojawiają się bowiem po aktywacji paska adresu, co może wiele osób denerwować. Aczkolwiek jest to dla mnie bardzo logiczne. Wand byłby umieszczony za Stop/Reload. Nie wiem jednak, co zrobić z przyciskiem Transfers.
Można oczywiście dodać widoczny po lewej stronie panel boczny, który by zawierał przyciski Transfers, History i Bookmarks. Jeśli mnie pamięć nie myli, coś takiego zostało wprowadzone w Operze 7.5 i wycofane w 8. Cóż, taki boczny panel zajmuje dość dużo miejsca. Spełnia jednak swoje zadanie. Przyciski Home i Wand wrzuciłoby się obok pozostałych.
Jest jeszcze jedno rozwiązanie. Można dodać bardzo konwencjonalny pasek, a dokładniej udoskonalić Personal Bar. Gdyby wyświetlić na nim pierwszy poziom zakładek, w którym to poziomie znalazłby się przycisk Home, oraz dodać dwa specjalne przyciksi: Transfers i History, interface byłby całkiem zgrabny. Obecnie chyba niemożliwe do uzyskania.
W tym miejscu może opiszę własny interface. Nie jest specjalnie przebudowany. W każdym razie obok paska adresu mam tylko pięć przycisków: Back, Forward, Reload i Wand po lewej stronie i View po prawej. Skasowałem pasek Google, wolę pisać g w pasku adresu. Powyżej mam pasek tabów bez dodatkowych przycisków. W pasku View mam kolejno Status Field, przełącznik między trybem autorskim a własnym, wyłącznik obrazków, podgląd wydruku, włącznik dostosowywania do szerokości ekranu i powiększenie strony. Panele mam chyba wszystkie aktywne. Menu jest snadardowe. Wyłączyłem przycisk zamykania strony na tabach na rzecz prawej części menu i środkowego przycisku na myszy. Do tego znajomość kilku standardowych kombinacji klawiszy i mamy całkiem wygodny program.
Sunday, 11. December 2005, 20:41:12
opera, browser
Pisałem już o tym, ale teraz zaszło potrzeba, aby to powtórzyć.
Zacznę od tego, że Opera została stworzona dla doświadczonego użytkownika. Polska jest zacofana informatycznie. Z tego powodu udział doświadczonych użytkowników w całej strukturze jest większy. Podobnie jest w dobrze zinformatyzowanych krajach, które kształcą swoich obywateli na doświadczonych użytkowników.
Interface Opery, który można wspaniale sobie spersonalizować, jest niestety dość skomplikowany dla początkującego użytkownika. W wersji 8.0 domyślny interface został drastycznie urposzczony, ale jeszcze wiele można zrobić. Mozilla Firefox zapewnia sobie znaczną część popularności właśnie dzięki tej prostocie domyślnego interfacu.
Wypada wspomnieć jeszcze o tworzeniu ojczystych wersji językowych. Zaawansowany użytkownik zadowoli się wersją angielską i nie będzie nawet sprawdzał dostępności swojej ojczystej. Dla większości pozostałych będzie to jednak duży problem.
Ważny z powodów historycznych jest baner reklamowy. W krajach o dużym piractwie, jak Polska, miał on mniejsze znaczenie. Niemniej jednak wiele osób zrezygnowało z Opery właśnie z powodu tych reklam.
Podobnie zintegrowany klient pocztowy może odstaszać ludzi. Część osób myśli, że po instalacji Opery będą musieli zmienić swojego ulubionego klienta na M2. Przydałoby się im wytłumaczyć, że nie muszą. Aczkolwiek obecnie to jest dość marginalny problem.
Kolejnym powodem jest dość nacjonalizm. Opera jest programem norweskim czyli europejskim. Pozostałe przeglądarki są amerykańskie. Dla niektórych narodów może to mieć znaczenie. Ciężko będzie to zmienić. Polska pod tym względem jest neutralna.
Oczywiście najwięcej znaczenia ma zwykła reklama. W krajach, w których z powodu liczby doświadczonych użytkowników i poziomu piractwa popularność Opery jest wysoka, można liczyć na wsparcie dotychczasowych jej użytkowników. Niestety Opera jest w tej trudnej sytuacji, że nie jest nowa i nie jest open source.
Czyli aby zwiększyć popularnosć Opery, trzeba jej jeszcze bardziej uprościć domyślny interface, przetłumaczyć znaczną część serwisów na języki narodowe i zrobić wielką kampanię reklamową, że jest to darmowy program dla zwykłych ludzi.
Zapomniałem wspomnieć o osobach niepełnosprawnych, a konkretnie niewidomych. Ostatnio przeglądarka Firefox zyskuje wśród nich popularność ze względu na obsługę standardów SAPI. Dzięki temu można podłączyć pod nią wiele różnych syntezatorów mowy. Opera niestety nie ma możliwości poprawnego wysławiania się po Polsku.
Tuesday, 8. November 2005, 23:31:20
history, browser
I Era - Geneza
Na początku www było niekomercyjne. Strony były proste i dobrze wykonane, tworzyli je bowiem informatycy dla informatyków. Nie było dominującej przeglądarki, więc można było swobodnie wybrać swój ulubiony program.
II Era - Dominacja Netscape'a
Za umowny początek tej ery przyjmuję pojawienie się przeglądarki Netscape Navigator.
W erze tej zaczęła się komercjalizacja www. Pojawił się problem tworzenia atrakcyjnych stron www, a niestety ówczesny język html tego nie przewidywał. Producent przeglądarki Netscape Navigator wykorzystał ten fakt i rozbudował technologie tworzenia stron www, aby strony wyglądały ładniej. Prawdopodobnie dzięki temu zdobył dominującą pozycję na rynku.
Mimo, że nie było możliwości swobodnego wyboru przeglądarki, sytuacja była znacznie lepsza, niż dzisiaj. Przeglądarka Netscape Navigator była bowiem dostępna na wiele różnych platform. W dodatku nie była jeszcze nękana przez tyle różnych robaków.
Podczas tej ery pojawił się chory układ oparty na tabelach. Podczas tej ery pojawił się ułomny układ na ramkach. Podczas tej ery pojawił się język JavaScript i nieszczęsne wykrywanie przeglądarek, które zazwyczaj jest wadliwe. Podczas tej ery w końcu pojawily się wyskakujące okna i reklamy. Wypada jednak zauważyć, że większość technologii z tej ery działa dzisiaj bezproblemowo.
III Era - Wojna przeglądarek
Za początek tej ery należy uznać wypuszczenie przez Microsoft przeglądarki Internet Explorer 4, która to była wyraźnie lepsza od dotychczasowego lidera, mimo że i ten był cały czas intensywnie rozwijany. Aby zająć miejsce przeglądarki Netscape Navigator, przeglądarka Microsoftu musiała potrafić wykonać kod napisany z myśla o konkurencie. Właśnie z tego powodu techniki z II ery sprawdzają się do dzisiaj.
W trzeciej erze pojawił się dhtml, który to pozwolił dodać dynamiki (rozwijane menu) stronom www. Niestety organizacja standarotwórcza nie zdołała jeszcze dogonić rynku, więc obie przeglądarki miały swoje własne implementacje. Skończyło się to wszystko podziałem na Internet Explorer i resztę świata, który to podział jest tak dzisiaj problematyczny.
Jeśli któś był posiadaczem systemu Microsoftu albo Apple, mógł w tym czasie wybierać spośród dwóch przeglądarek. Pozostali byli niestety skazani na Netscape'a. Na szczęście problem wirusów wtedy jeszcze nie istniał.
IV Era - Dominacja Internet Explorera
Microsoft wypuścił piątą wersję swojej przeglądarki. Jego konkurent nie był niestety w stanie zaprezentować kolejnej wersji programu. Netscape Navigator został więc przekształcony w program open source, ale nowa wersja jeszcze długo miała się nie ukazać.
Pewnym pocieszeniem może być fakt, że organizacje standarotwórzcze dogoniły w końcu rynek. Microsoft poprawił w swoim programie trochę zgodność z owymi standardami. Niestety robił to bardzo wolno. Podobnie wolno łatał krytycznie luki w bezpieczeństwie swojej przeglądarki. Efekty znamy dzisiaj bardzo dobrze.
Niestety w tej erze wyboru przeglądarki praktycznie nie było. Posiadacze innych systemów, nić MS Windows i Mac OS mieli pewne problemy.
V Era - Liberalizacja
Ta era obecnie trwa. Za jej początek uznaję pojawienie się przeglądarki Safari. Firma Apple uznała, że www musi się rozwijać, więc wymieniła w swoich komputerach przestarzałego Internet Explorera na bezpieczny i nowoczesny produkt.
Przeglądarka Netscape przekształciła się w przeglądarkę Firefox. Była to dość dogłębna przemiana, bowiem owa przeglądarka radzi sobie znacznie lepiej ze stronami napisanymi pod przeglądarkę Microsoftu, niż swojego przodka. W każdym razie większość osób, które miały dosyć przeglądarki Microsoftu, przeszło właśnie na Firefoksa.
Należy jeszcze zauważyć, że większą popularnością zaczęła cieszyć się ostatnio przeglądarka Opera, która przez dotychczasowe ery była w cieniu konkurencji.
Wszystkie trzy wymienione przeglądarki radzą sobie dobrze z nowoczesnym kodem stron www, a w dodatku są odporne na wirusy. Niestety Internet Explorer posiada cały bardzo mocną pozycję na rynku, a konkurencyjne przeglądarki nie potrafią go dokładnie naśladować. Trochę więc potrwa, zanim nastąpi zmiana warty, jeśli nastąpi.
Thursday, 13. October 2005, 20:37:14
MSIE, Firefox, browser, opera
Znamy liczne wady przeglądarki MSIE. Problem w tym, że przecietny człowiek ich nie zna, a zna wady innych przeglądarek. Niestety wiele stron jest robionych tak, aby działały dobrze tylko pod przeglądarką Microsoftu.
Niestety wszystkie ważniejsze strony muszą poprawnie działać w przeglądarkach, które posiada blisko 80% internautów. Jedyne, co można zrobić, to umieścić trochę wyraźnych reklam innych przeglądarek. Oczywiścia sama strona powinna dobrze działać z innymi przeglądarkami.
W przypadku domowych stron pole do manewru jest dużo szersze. Można stosować pliki png z kanałem alfa. Można stosować konstrukcje CSS, ktore będą się lekko sypały pod przeglądarką Microsoftu, a nawet wysyłać jej specjalny, bardzo uproszczony arkusz CSS. Aczkolwiek to dość skrajne zachowanie.
Kolejnym argumentem może być CMS, w którym edytowanie stron wymaga posiadania przeglądarki z obsługą xhtml. Sprawdzanie poprawności kodu po stronie przeglądarki jest bardzo przydatne. Podobnie można postąpić z systemami for, ale tutaj pozostawiłbym możliwość pisania w trybie uproszczonym dla posiadaczy MSIE. W końcu takie fora muszą działać na większości komputerów.
Można się pobawić jeszcze poprawnym osadzaniem elementow Flash na stronach. MSIE będzie musiał najpierw ściągnąć całość, aby cokolwiek wyświetlić. Inne przeglądarki nie zauważą problemu.
Oczywiście należałoby bardzo rozleklamować brak bezpieczeństwa przeglądarki MSIE i jej niewygodny interface. Czasami się zastanawiam, jak ludzie mogą przy tej przeglądarce tkwić i się tak bardzo męczyć...
Oczywiście trzeba równolegle usuwać wady innych przeglądarek. Najpoważniejszą ich wadą jest mała popularność. Z tego powodu wiele stron nie działa. Czyli trzeba pisać listy i prosić webmasterół, aby łaskawie poprawili swoje strony. Problemy najczęściej bowiem wynikają z ich błędów.
Trzeba oczywiście równolegle naciskać na producentów alternatywnych przeglądarek, aby starali się implementować jak najwięcej rozwiązań produktu Microsoftu. Niestety wiele z tych rozwiązań jest ściśle związana z systemem operacyjnym wiadomego pochodzenia. Niemniej jednak trochę da się jeszcze poprawić.
Kolejną rzeczą, do jakiej można namawiać, to zmiana systemu operacyjnego. Internet Explorer jest bowiem dostępny praktycznie tylko dla systemów Microsoftu. A inne systemy operacyjne mają liczne zalety. W szczególności są to bezpieczeństwo i wygoda obsługi. Centa też powinna być argumentem.
Jako podsumowanie napiszę, że można się cieszyć z jednego faktu. Duża popularność przeglądarki Microsoftu sprawia, że większość szkodliwego oprogramowania skupia się właśnie na niej.
Saturday, 1. October 2005, 08:32:04
browser, opera, Firefox, Linux
Teoretycznie przeglądarki Firefox i Opera są dostępne pod systemem Linux. Jak się jednak okazuje, nie sama przeglądarka służy do przeglądania www.
Czcionki
Kilka lat temu Microsoft opublikował kilka czcionek specjalnie stworzonych na potrzeby www. Wśród nich znalazła się czcionka o nazwie Verdana, która zachowuję czytelność nawet przy bardzo małych rozmiarach. Bardzo liczne serwisy postanowiły wykorzystać ten fakt i swoją treść wyświetlają właście tą czcionką o bardzo małych rozmiarach. Niestety dość często zapiminają, że nie wszyscy muszą mieć tą czcionkę zainstalowaną, dotyczy to głównie Linuksa, i w swoich arkuszach CSS nie umieszczają nawet definicji domyślnej czcionki bezszeryfowej.
Flash
Zacznę od tego, że to jest zamknięta technologia. Właśnie z takich rzeczy należy w sieci www zrezygnować. Posiadacze Linuksa mają z tym niestety problem. Istnieje odpowiednia wtyczka pod ten system, ale niestety obiekty Flash w tym systemie muszą być na wierzchu, czyli wszystkie rozwijane menu, jakie znajdują się nad takowym obiektem, robią się bezużyteczne.
Video
Kolejnym problemem sę pliki w formatach Apple i Microsoftu. Niestety nie ma oficjalnych pluginów, które by owe formaty wspierały. Jest plugin mplayera, który sobie z nimi radzi, ale jeszcze nie udało mi się go uruchomić pod Operą. Właściwie to pliki video nie powinny być osadzane na stronach html, a jedynie powinny być podawane linki do nich. Język html został w końcu stworzony dla tekstu, do treści multimedialnych jest język smil.
Wirust, trojany i spółka
Na szczęście są i dobre aspekty posiadania przeglądarki pod Linuksem. Można zapomnieć o większości niebezpiecznego oprogramowania i środkach bezpieczeństwa.
Friday, 23. September 2005, 10:50:53
browser, opera, Firefox
Kilka osób się wypowiedziało na ten tamat, czuję więc, że i ja powinienem coś powiedzieć.
Spotkałem się kilka razy z twierdzeniem od przypadkowych osób, że Firefox to najlepsza przeglądarka na rynku i trzeba pod nią optymalizować strony, a Opera to taka ciekawostka przyrodnicza. Muszę jednak uczciwe przyznać, że były to sporadyczne przypadki. Dziwnym trafem nie spotkałem się z twierdzeniem odwrotnym, że Opera jest cudowana, a Firefox mocno przereklamowany. Czytałem za to w kilku miejscach, że takie wypowiedzi się pojawiają regularnie.
Oczywiście częściej spotykam się z wypowiedziami, jaki to Internet Explorer jest wspaniały albo beznadziejny. Niestety w przeważającej liczbie wypadków jest porównywany do Firefoksa. O Operze jakoś się w tym kontekście nie mówi.
W tym miejscu powinienem zaznaczyć, że osobiście uważam Operę za najlepszą przeglądarkę na rynku. Dziwnym byłby więc fakt, abym nie zachęcał innych osób, nawet posiadających przeglądarkę Firefox, aby przeszli na Operę. Sam kiedyś przeszedłem z przeglądarki Netscape Navigator 7 (bezpośredni poprzednik Firefoksa) na Operę 7.
Podsumowując. Gdyby było więcej dziwnych ludzi, którzy bezmyślnie głosiliby wyższosć Opery nad czymkolwiek, byłbym szczęśliwy, że mówi się o mojej kochanek przeglądarce. Niestety na chwilę obecną sami musimy robić szum medialny.