Posts tagged with "browsers"
Thursday, 20. March 2008, 11:28:18
browsers, webmastering, MSIE
Zrobiłem trochę testów dla bety najnowszej przeglądarki Microsoftu pod względem jej wykrywania i ustalania stosownych trybów na podstawie nagłówka HTTP. Efekty są nawet ciekawe.
Jak zapewne część osób się zorientowała, wspomniana beta ma guzik do przełączenia się w tryb IE7. Jeśli będzie on aktywny, string UA zostanie ustawiony na IE7, podobnie będą też reagować komentarze warunkowe. Przełącznik nagłówkowy będzie jednak działał, więc będzie możliwość aktywowania trybu IE8.
Oczywiście, jeśli przeglądarka będzie pracowała w trybie standardowym, stringi UA będą wyświetlane poprawnie, podobnie jak komentarze warunkowe. Ciekawe wydaje mi się też zachowanie dla nagłówków dla IE 6, jest chyba takie samo, jak dla IE5. Nowa metoda ustawiania zachowania przeglądarki nadpisuje przełączanie na podstawie doctype.
Zastanawiam się, jak duży procent ludzi będzie używało IE w tryb zgodności z IE 7. Część producentów komputerów może bowiem domyślnie taką opcję ustawiać. Swoją drogą kliknięcie jednego guzika jest dużo łatwiejsze od instalacji całej przeglądarki, jaką jest Firefox. A niestety takie zachowanie będzie poprawiało działanie znacznej części stron w Internecie.
Cóż, będzie można trochę manipulować statystykami, a właściwie będzie trzeba. Ponadto będzie trzeba uważać, aby nie popsuć strony w jednym z trybów IE8, a jednocześnie nie zapomnieć o jego poprzednikach.
Zasadniczo są dwie drogi do wyboru:
1.Sprowadzić IE8 do poziomu IE7.
2.Respektować wewnętrzny przełącznik IE8 na IE7.
Czyli nie stosować nagłówka trybu IE8.
Friday, 8. February 2008, 16:25:40
browsers, MSIE
Na początku nie było standardów. Dokładniej mówiąc, nie było dostatecznej liczby standardów, względnie dopiero raczkowały. Nie było też Pajęczyny, jaką znamy dzisiaj. Była ona wtedy taka statyczna, nieatrakcyjna dla przeciętnych zjadaczy chleba.
Efekt tego był taki, że producenci implementowali w swoich przeglądarkach to, co im się podobało, aby strony wyglądały bardziej atrakcyjnie. Oczywiście bez porozumienia między sobą. Czasami zaś nawet poprawiali na własną rękę raczkujące standardy, aby im lepiej służyły.
Nie pamiętam dokładnie, ale w pewnym momencie Microsoft postanowił dostosować swoją przeglądarkę do elementarnych standardów. Najpierw do elementarnego DOM, potem do elementarnego CSS. Tak bardzo obawiał się o złą prasę?
Pojawił się jednak problem. Wiele stron bazowało wtedy na własnych standardach przeglądarki Internet Explorer. W przypadku DOM nie robiło to większych problemów, instrukcje się nie pokrywały. Niestety w przypadku CSS te same wyrażenia były interpretowane inaczej. Microsoft musiał zrobić coś, aby wykryć, na jakie zachowanie przeglądarki strona została przygotowana. Zdecydowano się, że w tym celu będzie stosowana analiza tagu DOCTYPE.
Nie wiem, czy jest to obowiązkowy tag. W każdym razie ma służyć aplikacji w celu sprawdzenia poprawności kodu HTML. Owa funkcjonalność nie jest jednak stosowana w większości przeglądarek, aczkolwiek programy walidujące mogą ją stosować. Sam tag nie ma też bezpośredniego związku z CSS, czy DOM, pozwala tylko bardzo dokładnie określić stosowaną wersję HTML, to znaczy którą wersję autor zadeklarował się stosować na danej stronie. Microsoft uznał, że jeśli ktoś chce pilnować się standardów, umieści na swojej stronie wspomiane DOCTYPE w odpowiednio nowej wersji.
Rozwiązanie było z założenia dość dobre. Nowe strony mogły wymusić poprawne interpretowanie standardów, a stare, pozbawione DOCTYPE, nadal działały poprawnie. Pojawiły się niestety dwa problemy.
Pierwszy z nich był dość łatwy do rozwiązania. Chodziło mianowicie o duży udział posiadaczy starszej wersji przeglądarki, która to nie obsługiwała standardowego kodu. Do dyspozycji były jednak komentarze warunkowe, które pozwalały serwować starej przeglądarce Microsoftu dodatkowy kod. Było jeszcze kilka innych sposobów, ale w mojej ocenie gorszych.
Cóż. Niestety drugi problem okazał się być dużo poważniejszy. Chodziło mianowicie o elementarność standardów, jakie zostały zaimplementowane. Najlogiczniejszym rozwiązaniem było bowiem ograniczyć się do tego, co najnowsza wersja przeglądarki potrafi, a jest też zgodne ze specyfikacją. Niestety to, co zostało, nie wystarczało twórcom Pajęczyny.
Kolejnym rozwiązaniem, jakie było do dyspozycji, to liczenie na tryb zgodności z MSIE 5, orazczekanie na pojawienie się MSIE 7, który miałby już dostateczną liczbę opanowanych standardów. Pojawiły się tutaj niestety kolejne problemy. Możliwości własnego standardu MSIE 5 też były zbyt ograniczone, jak na potrzeby rynku. W pewnym okresie Microsoft nawet praktycznie zatrzymał rozwój swojej przeglądarki na lata. Cóż, w międzyczasie pojawiły się alternatywne aplikacje, które to obsługiwały standardy, a nie posiadały wspomnianego trybu zgodności. Nie bez znaczenia jest też fakt, że posiadanie strony zgodnej ze standardami jest wartością samą w sobie.
To sprowadziło nas do problematycznego rozwiązania, kiedy strona udaje, że jest zgodna ze standardami, aczkolwiek znaczną ich część faktycznie respektuje, niestety zawiera też błędy i takich wymaga od przeglądarki. Dzięki temu udało się wycisnąć niezbędne możliwości z przeglądarki Microsoftu. Teoretycznie można ograniczyć błędne działanie tylko do IE, ale prawie nikt tego niestety nie robi.
Niestety ten ostatni sposób doprowadził nas do kolejnego problemu. Co zrobić, jak pojawi się nowa wersja przeglądarki? Logiczne jest, że będzie zawierała mniej błędów od poprzednika, a także obsługiwała więcej rzeczy. Czyli jest bardzo prawdopodobne, że wyświetli błędny kod inaczej, oraz będzie miała inne błędy przy rozbudowanym, a standardowym kodzie.
Cóż. Internet Explorer w wersji 7 niestety nie przyniósł spodziewanej ilości poprawek w silniku, więc nadal był ograniczony do bardzo elementarnego kodu. Naprawił jednak wiele z błędów swojego poprzednika, w efekcie czego musiał dostać inny zestaw poprawek. Trochę to trwało, nim najważniejsze strony w Sieci się dostosowały. Microsoft postanowił więc uniknąć tego problemu z wersją 8. Wymyślił sobie nowy nagłówek http, który informuje, w jakiej wersji IE dana strona ma działać dobrze. Co to ze sobą niesie?
1. Otrzymamy kolejny tryb zgodności, z którym producenci przeglądarek alternatywnych będą musieli się liczyć, a przeglądarki Microsoftu będą już w posiadaniu gotowego kodu.
2. Problem z określeniem, czy dana strona jest zgodna ze standardami, czy też może jest zgodna z IE7.
3. Spowolnienie usuwania niestandardowych elementów ze świata Pajęczyny.
4. Mniejsze zainteresowanie nowymi standardami.
Na początku nie wygląda to tak groźnie, ale ostatecznie narobi problemów producentom alternatywnych przeglądarek. Co bowiem zrobić ze stroną, która nie ma tego nagłówka? Obecnie uznaje się ją za stronę zgodną z najnowszymi standardam, Microsoft włączy zaś tryb zgodności z IE7. Co zrobić ze stroną, która będzie miała nagłówek z trybem zgodności tylko z IE7? Internet Explorer zinterpretuje ją tak, jak poprzednią. Co zrobić, jak strona będzie miała parametr IE8? Microsoft włączy tryb zgodności z IE8, czyli sama strona będzie bardziej zgodna ze standardami, kiedy jednak pojawi się IE9, nagłówek ten będzie informował o trybie zgodności wstecznej. Jest jeszcze nagłówek z parametrem edge. Microsoft włączy wtedy najnowszą wersję silnika w swojej przeglądarce, czyli można wnioskować, że strona będzie tak zgodna ze standardami, jak to tylko możliwe.
Najbezpieczniej dla producentów alternatywnych przeglądarek jest chyba nic z tym nagłówkiem nie robić. Na chwilę obeną. Jak pojawią się strony, które faktycznie będą optymalizowane pod konkretne wersje przeglądarki Microsoftu... Cóż, będzie kolejny kłopot. A może alternatywne przeglądarki też powinny dołączyć się do tej nagłówkowej mody?
Co mogą więc w takiej sytuacji zrobić sami webmasterzy?
1. Całkowicie zignorować nagłówek. Stracą wtedy niestety możliwości lepszej obsługi standardów w IE8, ale i tak trzeba będzie jakoś zapewniać zgodność dla IE7. Microsoft może to jednak odebrać jako brak zainteresowania unowocześnianianiem przeglądarki.
2. Jawnie stosować nagłówek IE7. Zasadniczo Microsoft może to tak samo odebrać, jak brak nagłówka.
3. Jawnie stosować nagłówek IE8 i cieszyć się nowymi możliwościami kolejnego wcielenia przeglądarki. Będzie to głos oddany za standardami. Niestety też głos za słusznością nagłówka.
4. Jawnie stosować nagłówek edge. Cóż, głos za standardami. Dla Microsoftu kolejny proble na rozwiązywanie zgodności wstecznej, tym razem przy pojawieniu się IE9.
Chciałem króto o historii, a wyszło mi znowu to samo.
Sunday, 3. February 2008, 23:12:49
browsers
Tak się dziwnie złożyło, że Firefoks uzyskał niebezpiecznie duży udział w rynku. Spowodowało to, że część stron zaczęto optymalizować też pod tą przeglądarkę. Aby nie było nieporozumień, nie jest to bezpośrednio związane z chęcią wspierania standardów i przeglądarek opartych o silnik Gecko, a jedynie z chęcią dotarcia do posiadaczy Firefoksa.
Kilka lat temu faktycznie tak było, że Opera swoim działaniem przypominała bardziej produkt Microsoftu, niż inną przeglądarkę. Naturalnie więc jej twórcy chcieli, aby strony zrobione tylko dla MSIE uznawały Operę właśnie za MSIE i działały. Zaimplementowano więc w Operze tryb zgodności CSS z MSIE 5, oraz kilka metod MS DOM z document.all na czele.
Kiedy pojawiał się Netscape Navigator 6, jego silnik, Gecko, bardziej przypominał ten spotykany w produkcie Microsoftu, Trident, niźli starą Mozillę znaną z Netscape Navigator 4. Ale z powodów historycznych, marketingowych i takich tam zdecydowano się, aby nie upodabniać się do MSIE.
Trzeba jednak zauważyć, że Gecko, podobnie jak spotykany w Operze silnik Presto, napisano z dużym poszanowaniem standardów, których zaimplementowano bardzo dużo i dokładnie. Tak więc dzisiaj Opera dużo bardziej przypomina napędzanego przez Gecko Firefoksa, niż produkt Microsoftu.
Na dobry początek postanowiono ukryć obsługę document.all, aby skrypty uznawały, że nie mają do czynienia z Internet Explorerem. Inna sprawa, że część rozbudowanych skryptów może przez ukrycie tej metody nie wykryć Opery i trochę nie zadziałać tak, jak należy. Cóż, na razie trwają testy.
A co w przypadku zmian w przeglądarce Microsoftu. Cóż, liczne poprawki spowodowały, że Internet Explorer miał problem z wyświetleniem stron napisanych specjalnei dla Internet Explorera. Tych problemów okazało się tak wiele, że wymyślono dodatkowy nagłówek dla protokołu HTTP. Jeśli przeglądarka nie otrzyma tego nagłówku z odpowiednimi parametrami, włączy tryb zgodności z poprzednią wersją, a obsługiwane standardy sobie poczekają. Znając świadomość ludzi tworzących strony WWW, czekanie będzie długie.
W każdym razie Microsoft przyznał, że dzisiaj trzeba, w najlepszym razie, tworzyć po dwie wersje stron WWW.
A jaki stosunek powinny mieć inne przeglądarki do tego dodatkowego nagłówku. Zawartę powinny być w nim informacje o wszystkich przeglądarkach z numerami, w jakich dana strona działa poprawnie. Jeśli strona została wykonana zgodnie ze standardami, a dana przeglądarka dobrze wspomniane standardy wyświetla, to jej przyszłe wersje będą wyświetlały w sumie tak samo. Czyli w sumie mogą wspomniany nagłówek ignorować.
Dziwny ten świat przeglądarek... Musiałem się na ten temat trochę wypisać. Już mi lepiej.
Monday, 28. January 2008, 15:55:10
browsers, MSIE
Internet Explorer 6 jest zabytkową przeglądarką. W chwili swojego powstania był dobrym produktem, nawet bezkonkurencyjnym, ale to było trochę dawno temu. Internet Explorer 7 przyniósł pewną modyfikację silnika, ale nie zdołał dogonić konkurencji.
Cóż. Efekt tego jest taki, że część stron, aby działały zgodnie z założeniami w przeglądarce Microsoftu, jest napisana w bardzo niestandardowy sposób. Łatwo się domyślić, co się stanie, jak Microsoft wypuści przeglądarkę, która ze standardami będzie zgodna. Nagle strony zaczną się masowo sypać.
Dobrym sposobem tworzenia stron jest, na dzień dzisiejszy, tworzenie ich tak, aby ten sam kod działał we wszystkich nowoczesnych przeglądarkach i był zgodny z uznanymi standardami. Tylko w przypadku konkretnych produktów Microsoftu należy serwować dodatkowe łatki. Zawsze też trzeba zakładać, że przyszłe przeglądarki będą obsługiwały strony już poprawnie.
Niestety powszechne założenie jest takie, że nowe wersje będą obsługiwały strony tak samo, jak wersje poprzednie. Jest to bardzo głupie założenie w przypadku standardów obługiwanych przez kilku producentów. Jeśli standard jest obsługiwany przez jednego producenta, mamy nieudokumentowane albo źle udokumentowane zachowanie, w przeciwnym wypadku mamy zwyczajny błąd. Błędy zaś trzeba poprawiać.
Niestety Microsoft nie przyzwyczaił ludzi do czytania oficjalnej specyfikacji. Nie przyzwyczaił ich do częstych i poważnych uaktualnień przeglądarki. Cóż, teraz ma problemy, z którymi nie może sobie sam poradzić.
Najprawdopodobniejszym rozwiązaniem będzie dodanie dodatkowego nagłówka HTTP, w którym będzie podana przeglądarka i wersja, z którą strona działa poprawnie. Względnie kilka przeglądarek i ich wersji. Microsoft myśli, że ludzie będą specjalnie mu oznaczać strony, że działają dobrze? Cóż, jest kilka powodów, że nie będą.
1. Paradoksalnie problemy dotyczą głównie kodów CSS i JavaScript, a nie HTML.
2. Wiele osób odpowiedzialnych za strony WWW nie będzie wiedziała o konieczności stosowania tego tagu.
3. Dla starej przeglądarki i tak trzeba stworzyć łatki stronę, bo za dużo ludzi i tak będzie miało tą wersję. Po co więc robić sobie dodatkowy problem i sprawdzać jeszcze w nowszej wersji przeglądarki, skoro ta ma działać tak, jak starsza?
4. Czemu umieszczać nagłówek zalecający przeglądarkę, o której chcemy, aby zapomniano?
Moim zdaniem w Internecie potrzena jest Katharsis. Część stron musi przestać zwyczajnie działać w pewnych przeglądarkach. Ludzie muszą zostać zmuszeni do zainstalowania porządnych produktów, a twórcy treści o porządne jej udostępnianie. Jeśli tak się nie stanie, nie nastąpi gwałtowny postęp, a bez niego, uzależnimy się jeszcze bardziej od technologii Flash i nie będzie odwrotu. Na dłuższą metę ryenk przeglądarek WWW wyszedłby na tych zmianach lepiej. A może już nie ma odwrotu?
Na chwilę obecną chcę zbojkotować pomysł Microsoftu na jak największą skalę.
Monday, 28. January 2008, 01:27:52
browsers
Postanowiono pójść do przodu zrezygnować w Operze trochę z trybów zgodności z bardzo starymi przeglądarkami, dokładniej z MSIE 4. Mam na myśli metodę document.all. Na razie tylko w wersjach testowych. Microsoft zaś myśli trochę inaczej. Wraz z premierą MSIE 8 chce dodać kolejny tryb zgodności, tym razem z MSIE 6 albo 7. W sumie będzie ich już trzy.
Tuesday, 22. January 2008, 10:46:26
browsers
Jakie możliwości miała firma Microsoft odnośnie umieszczenia zintegrowanej wyszukiwarki w swojej przeglądarce, w Internet Explorerze. Zasadniczo rozwiązania są trzy, ostatecznie można powiedzieć, że cztery.
1. Umieściś Google.
2. Umieścić Live Search.
3. Umieścic Yahoo!
4. Umieścić różne wyszukiwarki w różnych wersjach językowych.
Gdyby Microsoft umieścił Google, konkurencja byłaby drastycznie ograniczona. To bardzo niepokojące, kiedy wszystkie, popularniejsze przeglądarki mają tą samą wyszukiwarkę. Dzięki temu, że umieścił Live Search, konkurencja na rynku została zwiększona. Niby to produkty z tej samej firmy, ale integracja Google z Firefoksem też jest zbyt niepokojąco ścisła. W sumie najlepiej by było, aby Microsoft umieścił Yahoo!, ale cóź. Alternatywnie można by było też próbować umieszczać wyszukiwarki, które na lokalnych rynkach się dość dobrze sprawdzają. Więcej wyszukiwarek, które sprawdzają się lokalnie, niestety nie znalazłem.
A może tak uznać pozycję Google za monopolistyczną i zakazać jej integracji z przeglądarkami. Posypałyby się wtedy modele biznesowe Firefoksa i Opery. Co jest chyba nawet zdecydowanie gorszym rozwiązaniem.
Wypada jednak przyznać, że zmiana wyszukiwarki w MSIE jest prosta i szybka.
Monday, 14. January 2008, 19:23:07
browsers, MSIE, opera, Firefox
Opera od pewnego czasu ma cały czas 6% rynku w Polsce. Cóż, nie pomogło nawet pozbycie się reklam. A może właśnie pozbycie się reklam zaszkodziło? Do pojawienia się wersji 8.5 Opera (w wersji bez reklam) była jedyną, sensowną, płatną przeglądarką. Każdy, kto chciał mieć kosztowniejszą przeglądarkę, wybierał Operę i płacił za brak reklam. Cóż, snobizm jest bardzo powszechny.
Kolejnym problemem jest target docelowy. Firefox 2 ma 32,1% rynku; Internet Explorer 7 ma zaś tylko 17,3%; za to aż 41,3% ma Internet Explorer 6; przy 5,9% dla Opery pozostałe przeglądarki (i ich wersje) można pominąć. Walka o ludzi, którzy przez rok nie zmienili swojej przeglądarki na aktualną wersję, jest trochę pozbawiona sensu. Z pozostałych posiadaczy Firefoksa jest znacznie więcej, więc to na nich powiny się skupić działania marketingu Opery.
Oczywiście można też zgodzić się z twierdzeniem, że stary Microsoft Internet Explorer jest bardzo różny, jeśli chodzi o interface, od swojej najnowszej odsłony. Ponadto Microsoft ograniczył możliwość jego instalacji tylko do swoich najnowszych systemów. W dodaktu w Windows Vista nie ma możliwości łatwej instalacji starszej wersji. Wiele osób instalowało sobie Firefoksa, bo przeglądarka ta bardziej przypominała starego MSIE. Czemu Opera nie postanowiła wykorzystać tego faktu?
Ponadto jakiś czas temu były strony działające we wszystkich przeglądarkach, oraz strony działające tylko w przeglądarce Microsoftu. Teraz jest znacznie gorzej. Może liczba stron działających tylko w jedynej, słusznej przeglądarce spadła, ale za to wzrosła liczba stron działających w przeglądarcie Microsoftu i Firefoksie. O ile można było z miejsca podać kilka bardzo sensownych argumentów przeciwko MSIE, o tyle sytuacja z Firefoksem jest już znacznie bardziej kłopotliwa. Czyli w sumie jest nawet gorzej.
Pozostaje jeszcze kwestia uniksowatych systemów operacyjnych. Mogę się założyć, że wielu osobom przeszkadza dość ograniczona integracja ze środowiskami KDE i Gnome. (Z domyślnym środowiskiem Mac OS X też pewnie nie jest najlepiej.) Przeszkadza też brak oficjalnych repozytoriów dla popularnych dystrybucji. Pocieszające jest tylko istnienie bardzo wielu różnych pakietów instalacyjnych, często nawet dla różnych procesorów, aby każdy coś dla siebie znalazł.
Pozostaje pytanie, czemu ludzie przy Operze zostają. Obstawiałbym głównie przyzwyczajenie. Ale i tutaj polityka jest dziwna. Zmienić drastycznie skróty klawiszowe i nie pozostawić opcji do ich szybkiego przywrócenia?
W sumie należałoby podczas pierwszego uruchomienia zrobić opcję wyboru.
0. Nie upodobniać do niczego
1. Upodobnić do Opery 8
2. Upodobnić do Firefoksa
3. Upodobnić do Internet Explorera 6
4. Upodobnić do Internet Explorera 7
Dzięki temu ułatwiłoby się przesiadkę z innych przeglądarek.
===============
Statystyki podaję za Ranking.pl.
http://www.ranking.pl/
Friday, 17. August 2007, 17:02:55
browsers
Silnik Gecko, którzy napędza przeglądarkę Firefox, osiągnął pewien poziom popularności. Na tyle wysoki, że praktycznie wszystkie liczące się serwisy muszą z nim dobrze działać. Jest to niewątpliwa zaleta nad Presto (Opera), niemniej jednak Trident (Internet Explorer) może się pochwalić nawet ponad dwa razy większą bazą użytkowników. I właśnie pojedynkiem między produktami Mozilli i Microsoftu chciałbym się na chwilę obecną zająć.
Popularność to oczywiście nie wszystko. Nie mam też na myśli interface'u, o czym jeszcze wspomnę później. Istnieją jeszcze aspekty bezpieczeństwa, wsparcia nowych technologii, szybkości działania, łatwości obsługi, czy też w końcu samej mody.
Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, można by próbować polemizować, co jest bezpieczniejsze: Trident czy Gecko, ja bym jednak ograniczył się do stanu obecnego, w którym produkt Microsoftu jest na zdecydowanie przegranej pozycji. Jeśli chodzi o wsparcie nowych technologii, nie da się ukryć kilku lat praktycznego braku rozwoju przeglądarki, którego nawet nie udało się przyćmić wypuszczeniem nowej wersji. Znowu produkt Mozilli jest górą.
Szybkość działania to jednak zupełnie inna sprawa. Tutaj nie jestem w stanie wskazać jednoznacznie zwycięzcy. Mogę jednak bez problemów stwierdzić, że obie technologie są dostatecznie szybkie. Aczkolwiek przy ich obecnym udziale na rynku owo stwierdzenie jest oczywiste.
Cóż, idziemy dalej. Przez łatwość obsługi miałem na myśli łatwość pisania kodu pod dany silnik. Jeśli pierwsza próba działa w teorii, działa na silniku Gecko, a przy okazji jeszcze na kilku innych, zaś z silnikiem Trident działa dopiero któraś kolejna, choć często teoretycznie nie powinna, to zwycięzce byłoby dość łatwo wskazać. Wypadałoby też zauważyć, że różne generacje produktu Microsoftu mają różne predyspozycje do kodu, oczywiście się wykluczające. Jest tylko mały problem, akurat ten aspekt nie interesuje końcowego użytkownika.
Na koniec został aspekt mody, który z bliżej nieokreślonych przyczyn jest dla końcowego odbiorcy bardzo istotny. Oczywiście większości ludzi nie interesuje fakt, że Gecko jest popularne, a że popularny jest Firefox. (Szkoda, że to tej większości należą też w dużej mierze osoby odpowiedzialne za tworzenie stron WWW, ale to inna sprawa.) Niemniej jednak przeglądarka bazująca na technologii Firefoksa to lepsze hasło, niż przeglądarka bazująca na technologii Internet Explorera czy czegoś tam innego.
Powiedzmy, że mamy zgrabny interface do silnika Trident, na przykład Maxthon albo Avant Browser. Teraz pojawia się wspaniała okazja, aby udoskonalić swój produkt przez dodanie do niego silnika Gecko. W sumie, jeśli tego nie zrobić, można stracić znaczną część użytkowników, którzy przejdą na produkty konkurencji.
Pojawiają się jednak dwa problemy. Stworzenie przeglądarki z łatwo przełączalnym silnikiem dla różnych stron to zawsze zwiększanie komplikacji obsługi, która wielu osobom może się nie spodobać. Całościowe przejście na inny silnik może zaś wprawić część ludzi w zakłopotanie w związku z inaczej pracującymi stronami, względnie ze zmianą okna ustawień.
Niemniej jednak jest to coś, z czym trzeba się liczyć. Jest już bardzo dużo projektów różnych powłok dla Gecko, nawet są plany, aby dodać stosowną obsługę do Konquerora. Cóż, poczekam, zobaczę.
Thursday, 21. June 2007, 18:00:36
browsers
Postanowiłem spisać kilka funkcji przeglądarek WWW, bez których nie potrafię się teraz obyć. Próbowałem, ale kończyło się to ściąganiem i konfigurowaniem Opery.
Konieczne.
1. Przeglądanie w kartach.
2. Gesty myszy.
3. Konfiguracja skrótów klawiaturowych.
4. Konfiguracja domyślnej wyszukiwarki.
Bardzo potrzebne.
1. Pełny zoom strony.
2. Trochę narzędzi webmasterskich.
3. Ustawienie domyślnych fontów dla strony.
4. Repozytorium, a w ostateczności pakiety instalacyjne najnowszej wersji przeglądarki dla mojej dystrybucji Linuksa.
Oczywiście poprawna obsługa uznanych standardów WWW jest dla mnie tak oczywista, podobnie jak zapewnienie dużego bezpieczeństwa, że tego nawet nie warto tutaj zaznaczać.
Przeglądanie w kartach to bardzo przydatna rzecz. Jeśli każda strona miałaby własne miejsce na pasku programów, to zrobiłoby się na nim tak tłoczno, że straciłby na czytelności. A tak strony mają własny pasek w oknie przeglądarki.
Gesty myszy też są bardzo przydatne, a dokładniej jeden gest - cofania się. Można w ten sposób bardzo sprawnie poruszać się w historii stron, nie odrywać ręki od myszy, ani też nie przerzucać kursora przez pół ekranu, go ikonki cofania.
Konfigurację skrótów klawiaturowych można docenić dopiero po tym, jak się człowiek przyzwyczai do jakiegoś ich zestawu, a potem trafi do przeglądarki z innym, domyślnym zestawem. Przyzwyczaiłem się, że Ctrl+N otwierał nową kartę dla strony w starszych Operach, i teraz chcę, aby robił to nadal. W ostateczności mógłbym się może przestawić, gdyby tylko ten skrót nie otwierał mi nowego okna przeglądarki, które to okno muszę potem zamknąć.
Jeśli zaś chodzi o domyślną wyszukiwarkę. Po co mi możliwość szybkiego wyszukania w wyszukiwarce, której nie używam. Tak, nie używam Google z powodów ideologicznych. Inna sprawa, że tak naprawdę nie ma większej różnicy, której przeglądarki się używa. W większości przypadków jest to kwestia mody.
Czytanie małych literek nie należy do przyjemności. Często się zastanawiam, czemu w różnych serwisach stosuje się takie małe fonty. Może ja mam naprawdę już tak zniszczony wzrok? Niestety do czasu wprowadzenia grafiki wektorowej, poprawne powiększanie tekstu nie będzie działać. Inaczej układ strony będzie się sypał. Z tego powodu trzeba powiększyć wszystko.
Narzędzia webmasterskie służą zasadniczo do dwóch celów. Sprawdzeniu, jak zły był dany webmaster, oraz ułatwieniu sobie tworzenia własnego, webmasterskiego projektu. W sumie to temat, na który można dużo napisać, a i tak się go nie wyczerpie.
Ustawienie domyślnych fontów dla strony to coś to dość dziwna sprawa. Zasadniczo powinno być oczywiste dla webmastera, że jak zastosuje domyślne fonty, to osoba odwiedzająca jego stronę będzie bardziej zadowolona, niż jak się narzuci jej konkretne fonty. Z drugiej strony wybór fontów, jakie można na stronach WWW stosować jest bardzo ograniczony, więc właściwie można zgadnąć, kto jakie domyślne fonty by sobie ustawił. Niestety właśnie w trybie przypuszczającym, bo znaczna część przeglądarek nie pozwala na (łatwą) konfigurację, ani też nie ustawia niczego sensownego automatycznie. Niemniej wypada mieć ustawione coś sensownego, dla zasady i zdrowego rozsądku.
Chyba każdy chciałby też, aby instalacja jego ulubionej przeglądarki w jego ulubionym systemie operacyjnym odbywała się możliwie łatwo. Instalowanie z repozytoriów i pakietów należy do najłatwiejszych metod na Linuksach. Inne metody są w porównaniu z nimi tak kłopotliwe, że nie mam ochoty się nimi zajmować.
Cóż. Ze wszystkich możliwości jakie mam, instalacja Opery jest najłatwiejsza.
Friday, 18. May 2007, 20:18:11
browsers, Firefox
Nie mogę zaprzeczyć, że dzięki swojemu systemowi update Firefox jest bardzo szybko łatany. Chciałbym jednak zauważyć jedną, bardzo poważną wadę. Aby taki system mógł działać, proces musi zostać uruchomiony z prawami do instalowania oprogramowania. Dla posiadaczy domowatych systemów Microsoftu może to być trochę niezrozumiałe. W systemach sieciowatych jest jednak wyraźny podział na administratorów i zwykłych użytkowników. Dzięki temu podziałowi można dość skutecznie zabezpieczyć system przed instalowaniem niebezpiecznego oprogramowania.
Oczywiście możliwe jest, teoretycznie, aby aplikacja, jeśli wykryje dostępność uaktualnienia, prosiła o podanie hasła administratora i uruchamiała z jego uprawnieniami proces instalacji łatki. Problem w tym, że zwykła aplikacja użytkowa nie powinna prosić o zwiększenie przywilejów, po coś w końcu jest uruchamiana z ograniczeniami. Nie powinna też samoistnie wyświetlać użytkownikom zbędnych komunikatów, a do takich należą prośby o aktualizacje skierowane do użytkownika, który owej aktualizacji przeprowadzić nie może i nie potrafi. To prowadzi do stworzenia specjalnego modułu aktualizacji.
Oczywiście kilka takich modułów dla kilku różnych aplikacji byłoby bardzo niewygodne i czasochłonne w zarządzaniu. Z tego też powodu programiści starają się je razem zintegrować w spójną całość. Niestety praktycznie każdy system ma z oczywistych względów oddzielny, spójny moduł, a na dodatek znaczna część aplikacji do niego zwyczajnie nie wchodzi.
Oczywiście gdyby prosec aktualizacji sam się uruchamiał w tle ze stosownymi uprawnieniami nie byłoby większego problemu, nawet gdyby takich procesów było wiele. Ale uruchamianie w tle oprogramowania o wysokim priorytecie jest niebezpieczne, już chyba lepiej, aby aplikacja sama prosiła o zwiększenie uprawnień.
Ogólnie rzecz biorąc wszystkie metody są złe. Osobiście jednak uważam, że podejście Opery jest najlepsze dla świadomych użytkowników. Tylko ile komputerów może się takimi pochwalić?
Thursday, 11. January 2007, 00:44:44
browsers
Całkiem fajna przeglądareczka dla osób, które mają bardzo małe wymagania odnośnie przeglądarek WWW.
1. Bardzo szybka, porównywalna z Operą.
2. Całkiem stabilna.
3. Bardzo prosta.
Ciężko napisać o niej coś więcej. To po prostu bardzo prosty produkt, który dobrze spełnia swoeje zadanie, jeśli ktoś nie ma specjalnych potrzeb. Mnie niestety bardzo brakowało kilku detali, jakie posiada Opera. Jeśli jednak ktoś nie ma specjalnych potrzeb, raczej nie zainstaluje sobie Linuksa...
Wednesday, 27. December 2006, 21:59:33
browsers
Czy to się nam podoba, czy też nie, znaczna część eMaili jest wysyłana w formacie html. Nie mam tu na myśli spamu. Jeśli program pocztowy ma wyświetlić takowy eMail, musi zawierać w sobie silnik renderowania stron WWW. Poza tym musi zawierać interface. A teraz pytanie, po co dublować silnik renderujący i interface w programie pocztowym i przeglądarce?
Jeśli chodzi o usługi ściągania plików, jak ftp i torrent, powód integracji jest inny. Często można bowiem na stronach WWW natrafić na linki do ciekawych treści, które to linki będą właśnie w jednym z tych formatów. Zgadzam się, że do tych zastosować istnieją lepsze programy, które nie są zintegrowane z przeglądarkami. Dlaczego jednak nie ułatwić przeciętnemu człowiekowi życia, nie zmuszać go do instalowania dodatkowych programów. Jeśli ktoś ściąga pliki z tych źródeł sporadycznie, nie będzie mu brakowało zaawansowanych opcji.
Gorzej sprawa ma się z uzasadnieniem integracji klientów IRC i Jabber w przeglądarce. Mogę tylko stwierdzić, że część osób lubi kombajny, gotowe zestawy dobrze ze sobą współpracujących programów. Mamy takie środowisko KDE. Mamy też różne pakiety biurowe.
Thursday, 21. December 2006, 00:26:41
browsers, opera
To było dziwne. Nagle mnie olśniło, że Opera jednak jest popularną przeglądarką. Nie jest też prawdą, że nie może zdobyć zauważalnego udziału w rynku. Ona już ten udział ma. Ale może trochę więcej detali.
Jest sobie taki Microsoft Internet Explorer, który znaczną część popularności zawdzięcza temu, że jego instalacja jest wymuszana na systemach operacyjnych Microsoftu od roku 1998. Drugim beneficjentem jest Apple Safari, seryjnie instalowane na komputerach Apple. Niestety praktycznie nie miałem okazji popracować na tym cudzie. Jest jeszcze Firefox. Nie jest już tak mocno wciskana nieświadomym ludziom. W przeciwieństwie jednak do Safari działa na platformie Microsoftu. W dodatku Google dość intensywnie ją reklamuje. W dodatku jest to przeglądarka Open Source, tworzona przez społeczność, a nie przez firmy.
Człowiek powinien się dziwić, że Opera, która nie może pochwalić się zaletami poprzedników, ma aż tak dużą popularność. Co się dzieje?
Wypada zwrócić uwagę, że istnieje wiele innych przeglądarek opartych o silniki Trident , WebCore albo Gecko. Dzięki temu owe przeglądarki nie powinny mieć prolemów z wyświetlaniem źle napisanych stron. A tu się okazuje, że ludzie preferują od nich Operę, która jest oparta o silnik Presto.
Tuesday, 12. December 2006, 16:05:51
browsers
Planowałem testować dłużej, ale SeaMonkey nie przypadła mi do gustu. Bardzo mi nie przypadła.
1. Jest odczuwalnie wolniejsza od Opery.
2. Nie znalazłem czegoś, co mógłbym nazwać oficjalną stroną projektu.
3. Miałem problemy ze zmianą domyślnej, brzydkiej skórki. Nie chciało mi się więc szukać czegoś, co by mi pozwoliło zmienić domyślne skróty klawiszowe, czy dodać gesty myszy.
4. Integracja przeglądarki z programem pocztowym jest minimalna. Praktycznie nie odczuwa się różnicy między pracą z dwoma, oddzielnymi programami.
Ogólnie więc rzecz biorąc nie dziwię się, że ten program nie zyskuje popularności. Projekt ma jednak potencjał. Na początek należałoby bardziej oddzielić się od fundacji i stworzyć własną społeczność. Obecnie wygląda to na wegetowanie.
Sunday, 10. December 2006, 17:59:37
browsers
Na ekonomii nauczono mnie, że wszystkie zalety wolnego rynku dotyczą sytuacji, kiedy mamy konkurencję doskonałą. Im owa konkurencja jest mniejsza, tym prawa wolnego rynku są słabsze. Aby na rynku przeglądarek była owa konkurencja doskonała, potrzeba wielu, niemarginalnych przeglądarek, a z tym jest obecnie problem.
Nikt chyba nie ma wątpliwości, że obecny udział przeglądarki Microsoftu jest zbyt duży. Ja jednak uważam, że nawet obecny udział przeglądarki Mozilla Firefox jest dostateczny. Na rynku powinno być gdzieś kilkunastu graczy, więc średni udział nie powinien przekraczać 10%. Liczba 10 ma duże znaczenie symboliczne, więc trzeba ją przekroczyć. Udział Opery mógłby być trochę większy, ale jest w sumie dostateczny. Potrzeba tylko kilku nowych programów i redukcja popularności dwóch, wymienionych wcześniej przeglądarek.
W tym miejscu wypadałoby zdefiniować co należy rozumieć przez pojedynczą przeglądarkę. Dla większości ludzi będzie to przeglądarka, która będzie miała inny interface, oraz inny UA. Rodzaj silniku jest znacznie mniej istotny, ale nie bez znaczenia.
Niestety Mozilla Firefox ma tutaj jedną, bardzo poważną wadę. Jeśli doinstaluje się do niej pewne rozszerzenia, robi się z niej w sumie inna przeglądarka. Inaczej wygląda, inaczej się zachowuje. Niestety w statystykach i w mniemaniu wielu ludzi pozostaje tym samym programem.
Wracając do sedna tematu, jeśli popularność Internet Explorera i Mozilli Firefox musi spaść, a popularność Opery nie może drastycznie wzrosnąć, potrzebna jest kolejna przeglądarka, a właściwie kilka. Postanowiłem więc poszukać jakiegoś innego programu. Dodatkowym warunkiem było to, że musiał działać pod systemami Microsoftu i Linuksem z KDE.
Mój wybór padł na SeaMonkey. Program ten jest kontynuatorem linii Mozilli Suite i Netscape’a 7. Bazuje na tym samym silniku co Mozilla Firefox, czyli na Gecko. W standardowej konfiguracji jest jednak znacznie bogatszy w różnego rodzaju funkcje. Cóż. Postanowiłem, że od dzisiaj przez pewien czas będę używał tej przeglądarki jako domyślnej.
Friday, 17. November 2006, 00:05:20
MSIE, browsers
Stało się faktem, że część ludzi świadomie instaluje sobie inna przeglądarkę na dysku, niż Microsoft Internet Explorer. Jakie są ku temu powody?
1. Fatalny interface.
2. Niskie bezpieczeństwo
Aby zatrzymać ten proces, Microsoft został więc zmuszony do opracowania udoskonalonej wersji swojej przeglądarki. Niestety, jeśli ktoś świadomie zainstaluje sobie nową wersję przeglądarki Microsoftu, istnieje prawdopodobieństwo, że w przyszłości świadomie zainstaluje sobie inną przeglądarkę. Microsoft zdecydował się więc na Windows Update, czyli automatyczną aktualizację.
Zastanawiałem się jednak bardzo długo, czemu Microsoft poprawił w silniku swojej przeglądarki kilka aspektów. Z tego powodu mogą teraz powstać strony, które nie będą działały w starszej wersji przeglądarki i ktoś, kto używał owej starszej wersji, może zostać zmuszony do zmiany na alternatywną przeglądarkę. Automatyczna aktualizacja powinna jednak zminimalizować ten problem.
Oczywiście możliwa jest sytuacja odwrotna. Nowy Internet Explorer nie będzie poprawnie wyświetlał stron napisanych pod starą wersję. Cóż, ten problem ulegnie jednak samorozwiązaniu, bowiem niewiele osób będzie mogło sobie pozwolić na posiadanie stron, które nie działają pod flagową przeglądarką Microsoftu, więc je zwyczajnie poprawi.
Jednym z powodów, dla których dokonano tego drobnego udoskonalenia silnika, może być funkcja całościowego powiększania strony. Możliwe też, że sam Microsoft odczuł braki i błędy swojego produktu, które to ograniczały go w tworzeniu nowoczesnych stron. Może potrzebne było trochę pozytywnych słów ze strony środowiska webmasterskiego?
Istnieje jeszcze jeden, potencjalny powód. Część osób, z powodu ogromnej liczby niedoróbek w poprzedniej przeglądarce Microsoftu, zdecydowała się ją zignorować. Nie wszyscy muszą bowiem tworzyć strony, które trafiają do przeciętnego bywalca Sieci. Dzięki usunięciu wielu z tych niedoróbek Microsoft może liczyć, że takich ludzi będzie mniej.
Sunday, 5. November 2006, 18:52:42
opera, browsers
W obecnych czasach komputery są czymś bardzo powszechnym. Trzeba więc liczyć się z faktem, że przeciętna osoba pracuje na kilku, różnych komputerach. Czasami nawet z różnymi systemami operacyjnymi.
Kolejnym faktem, z jakim trzeba się liczyć, jest to, że programy się personalizuje, mniej lub bardziej automatycznie, ale się personalizuje. Opera nie jest pod tym względem wyjątkiem.
Trzecim i ostatnim faktem, na ktory należy w moim wywodzie zwrócić uwagę, jest to, że Opera służy do korzystania z zasobów Internetu.
Pojawia się tutaj ten paradoks, że nie ma łatwego sposobu, aby na kilku komputerach mieć identyczne ustawienia Opery. Wystarczyłoby założyć serwis, który by przechowywał stosowne ustawienia i umożliwiał ich załadowanie do dowolnej kopii Opery. Oczywiście dane przechowywane na serwerze byłyby dla zachowania prywatności kodowane. Można by tam było przechowywać, oprócz ustawień interface'u i zakładek, takie rzeczy jak historię otwartych stron, sesję, a nawet hasła.
Friday, 2. June 2006, 20:53:13
browsers
Było o tym ostatnio głośno... Postanowiłem, że i ja się ustosunkuję.
Jaki interes ma Google w tworzeniu własnej przeglądarki?
Własna przeglądarka, która będzie dobrze współpracowała ze wszystkimi usługami Google. Dobry pomysł. Problem w tym, że usługi te muszą w znacznej części trafić do osób, które jeszcze do marki Google się nie przekonały i posiadają inne przeglądarki.
Reklamy w przeglądarce? Ciężko z czymś takim konkurować na rynku, gdzie większość przeglądarek owych reklam jest pozbawiona.
Pole wyszukiwarki w przeglądarce. To by było sensowne. Bardzo sensowne. Sęk w tym, że z istotnych przeglądarek chyba tylko Microsoft Internet Explorer będzie stosował inną wyszukiwarkę.
Niemniej jednak własna przeglądarka to gwarancja, że nagle w kolejnej wersji programu pole nie zmieni faworyzowanej wyszukiwarki.
Najwygodniej jest zastosować silnik Gecko. Szybki, nowoczesny, otwarty, darmowy, dostępny na wiele platform systemowych, a na dodatek całkiem popularny i nieuzależniony od konkretnej firmy. Ale skoro stosować Gecko, czemu nie wykorzystać popularności Firefoksa? Zrobić tylko własną, nieznacznie zmodyfikowaną wersję, Firefoks pozwala bowiem na łatwe tworzenie swoich modyfikacji. I chyba coś takiego Google właśnie robi.
Oczywiście można stworzyć nowy silnik od podstaw. Można też stworzyć coś na bazie silnika Presto. Ale chyba drobna modyfikacja Firefoksa jest najłatwiejsza do realizacji, a przynosi taki sam efekt? Jeśli rozegrać do dobrze, za pewien czas Firefox i Google będą nierozłączne. A może już są?
Thursday, 1. June 2006, 16:38:45
webmastering, browsers
Standard HTML 4 Transitional powstał głównie po to, aby umożliwić płynniejszą migrację z nieoficjalnych standardów do nowego HTML 4. Było to dobrych kilka lat temu. Od tego czasu pojawiło się kilka dobrych przeglądarek. Strony z tamtego okresu zostały gruntownie przebudowane. Czyli przejście na nowy standard powinno zostać zakończone. Powinno.
Podobnie ma się sprawa z trybem Quirks. Trzeba było wprowadzić te dziwactwo, aby umożliwić działanie stron i przeglądarek, które obsługiwały CSS zgodnie z własnymi zasadami. Oczywiście obsługa tego trybu powinna być tylko tymczasowa.
Z tych powodów obecnie w Internecie nie powinno być już stron Transitional, a przeglądarki nie powinny już wiedzieć, co to jest tryb Quirks. Rzeczywistość jest niestety inna.
W tym miejscu chciałbym wspomnieć o przełączniku Doctype. Jeśli dokument będzie zawierał Doctype HTML 4 albo nowsze, przełączy przeglądarkę w tryb standardowy. Była to chyba pierwsza wersja HTML, która wymagała stosowania CSS do opisu wyglądu dokumentów. Jeśli w dokumencie nie znajdzie się Doctype, przeglądarka uzna, że dokument został stworzony zgodnie z popularnymi, ale nie ustandaryzowanymi zasadami, jakie obowiązywały przed pojawieniem się standardu HTML 4. Poprzednie wersje HTML, pomijając już stosunek do CSS, niestety znacznie rozmijały się z potrzebami rynku, nie zawierały wielu popularnych instrukcji, więc w praktyce były bezużyteczne.
Pytaniem pozostaje, jak traktować wersję Transitional. Czy jako poprzednią wersję języka, która została tylko wzbogacona o wybrane funkcje wersji następnej; czy może obecną wersję, która zawiera tylko kilka funkcji z wersji poprzedniej? Innymi słowy, czy przełączać przeglądarkę w tryb Quirks, czy też w tryb standardowy? Cóż, producenci przeglądarek mają różne zdanie na ten temat.
Wróćmy jednak do sedna sprawy. Na chwilę obecną nikt nie ma powodu, aby tworzyć strony we wcześniejszych wersjach HTML, niż HTML 4. Przeglądarki więc powinny zakładać, że ktoś starał się stworzyć stronę HTML 4 i nawet w przypadku braku Doctype przełączać się w tryb Strict. Nawet, jak ktoś się nie zna zbyt dobrze na standardach, na dzień dzisiejszy powinien, mniej więcej, pisać strony zgodnie z HTML 4.
Niestety jeśli ktoś tak zrobi, to horda stron, które od dawna powinny być zgodne z HTML 4, zacznie się sypać. Niestety nad zgodność ze standardami trzeba przełożyć zawsze zgodność z obecnymi stronami.
W tym miejscu znowu muszę napisać kilka niemiłych słów na temat producenta technologii Flash. Niestety ów producent nie zadbał o to, aby jego technologia była osadzana zgodnie z HTML 4. I znowu biedni producenci przeglądarek muszą implementować w swoich produktach obsługę niestandardowego kodu.
Rozwiązania tych problemów są dwa:
1. Dominujący producent przeglądarki, względnie grupa producentów, zacznie w nowej wersji swojego produktu ostro respektować standardy. Właściciele stron zostaną wtedy zmuszeni do podobnego zachowania.
2. Powstanie nowy standard, wspierany przez prawie wszystkich producentów przeglądarek, który będzie bardzo zbliżony do HTML 4, ale nie będzie z nim zgodny.
Pierwsze rozwiązanie pozostaje w sferze nierealności głównie z dwóch powodów:
1. Microsoft nie ma interesu w tym, aby nagle znaczna część stron przestała poprawnie się wyświetlać w jego przeglądarce.
2. Większość osób, które obecnie stosuje przeglądarkę Microsoftu, robi to z tego powodu, że nie potrafi samodzielnie zainstalować czegoś innego. Nie potrafiłaby też samodzielnie dokonać aktualizacji do nowszej wersji programu. Migracja trwałaby więc dobrych kilka lat.
Drugie rozwiązanie jest znacznie bardziej realne. Takim standardem może być XHTML. Niestety pojawia się ten problem, że przeglądarka Microsoftu cały czas nie rozumie tego standardu. W dodatku jak zacznie go rozumieć, może jeszcze wprowadzić tryb Quirks, co nie byłoby korzystne dla standardów.
Na chwilę obecną najrozsądniejszymi rzeczami do zrobienia są:
Dla webmasterów:
- Pisać strony zgodne z HTML 4, a jeszcze lepiej w XHTML w trybie zgodności z HTML 4. Potem będzie można bardzo szybko przełączyć się na XHTML.
Dla zatrudniających webmasterów:
- Wymuszać pisanie stron zgodnych ze standardami, a najlepiej zgodnych z XHTML w trybie zgodności z HTML 4.
Dla producentów przeglądarek:
- Tworzyć przeglądarki obsługujące XHTML, które w tym trybie nie będą miały możliwości przełączyć się w tryb Quirks.
- Stworzyć opcję dla webmasterów, która wyłączy przełączanie się na tryb Quirks. A przy okazji jeszcze wyłączy wszystkie niestandardowe rozszerzenia.
Dla wszystkich:
- Zaopatrzyć się w przeglądarkę, która obsługuje XHTML.
Saturday, 20. May 2006, 21:32:10
webmastering, browsers
W sumie to nie jest pełne zwycięstwo, a nawet próba nazywania tego zwycięstwem jest lekko naciągana. W każdym razie przeglądarka Microsoftu w pewnej księgarni internetowej (http://www.komikslandia.pl/) straciła swoją dominującą pozycję na rzecz przeglądarek opartych o silnik Gecko.
MSIE 42,24%
Gecko 43,77%
Opera 13,23%
WebCore 0,51%
Konqueror 0,25%
Niestety nie wiem, ile w tym zasługi ładowania z wyprzedzeniem, jaką zaimplementowaną w Firefoksie. Nie wiem też, ile Opera straciła przez swój system pamięci podręcznej. Nie wiem też, ile mnie przeglądarek i robotów oszukało. Trzeba też zauważyć, że z osób, które zajmują się tym serwisem, większość stosuje nowoczesne przeglądarki. Niemniej jednak to są dane dla unikalnych IP.
Jedno jest pewne. W przypadku niektórych serwisów pozycja przeglądarki Microsoftu nie jest dominująca i trzeba się bardzo liczyć z innymi przeglądarkami.
Dla formalności:
1. Na stronie nie ma reklam jakichkolwiek przeglądarek. Jakby ktoś czytał znaczniki META, to może się czegoś dopatrzy.
2. Strona wygląda prawie tak samo dobrze w MSIE6, jak w nowocześniejszych przeglądarkach.
1 2 Next »
Showing posts 1 -
20 of
37.