Monopol Google i niestacjonarna Opera
Thursday, 28. February 2008, 18:31:50
Tak się zastanawiałem ostatnio nad pewną teorią.
1. Google jest najpopularniejszą wyszukiwarką. Pozostałe można właściwie ignorować.
2. Wszystkie lepsze serwisy pozycjonują swoje strony.
3. Wyniki z innych wyszukiwarek są uważane za gorsze.
Na podstawie tych punktów można dojść do wniosku, że inne wyszukiwarki mogą być po prostu zaniedbane, kiedy ich algorytmy mogą z kolei być porównywalne z dominującym produktem.
Inna sprawa, że osobiście wiążę problem różnych wyników raczej z częstotliwości przepytywania stron i czasu przechowywania tych wyników, niż algorytmami. Może kiedyś nazbieram na ten temat więcej danych i coś napiszę.
Przechodząc jednak do rynku przeglądarek w zabawkach mobilnych. Cóż, ludzi nie dało się przekonać, że Yahoo! jest lepsze albo jedyne, więc wielu z nich robiło wiadomą rzecz. Niestety ta wiadoma rzecz nie przynosiła zysków w obranym modelu biznesowym Opery. Tak więc trzeba było zmienić domyślną wyszukiwarkę na tą, którą i tak użytkownicy w znacznej części zrobiliby sobie domyślną, i czerpać z tego zyski.
Może państwa powinny dopłacać producentom przeglądarek, aby ustawiały jako domyślny produkt coś innego? Cóż, działania antymonopolowe to podstawowe zadanie państwa, jeśli chodzi o gospodarkę.
1. Google jest najpopularniejszą wyszukiwarką. Pozostałe można właściwie ignorować.
2. Wszystkie lepsze serwisy pozycjonują swoje strony.
3. Wyniki z innych wyszukiwarek są uważane za gorsze.
Na podstawie tych punktów można dojść do wniosku, że inne wyszukiwarki mogą być po prostu zaniedbane, kiedy ich algorytmy mogą z kolei być porównywalne z dominującym produktem.
Inna sprawa, że osobiście wiążę problem różnych wyników raczej z częstotliwości przepytywania stron i czasu przechowywania tych wyników, niż algorytmami. Może kiedyś nazbieram na ten temat więcej danych i coś napiszę.
Przechodząc jednak do rynku przeglądarek w zabawkach mobilnych. Cóż, ludzi nie dało się przekonać, że Yahoo! jest lepsze albo jedyne, więc wielu z nich robiło wiadomą rzecz. Niestety ta wiadoma rzecz nie przynosiła zysków w obranym modelu biznesowym Opery. Tak więc trzeba było zmienić domyślną wyszukiwarkę na tą, którą i tak użytkownicy w znacznej części zrobiliby sobie domyślną, i czerpać z tego zyski.
Może państwa powinny dopłacać producentom przeglądarek, aby ustawiały jako domyślny produkt coś innego? Cóż, działania antymonopolowe to podstawowe zadanie państwa, jeśli chodzi o gospodarkę.
Poza tym na co niby miałyby być zmieniane domyślne wyszukiwarki? Kto by o tym decydował, że np. onet a nie wp? Kolejne pole do korupcji zostałoby otwarte.
By marex100, # 2. March 2008, 18:22:01
Jeśli chodzi o owe dopłacanie, to można je zrealizować na wiele sposobów:
1. Można finansować badania naukowe nad nowymi wyszukiwarkami.
2. Można zaproponować ulgi podatkowe, gwarantowane kredyty i takie tam firmom tworzącym własne wyszukiwarki.
3. Mozna płacić bezpośrednio producentom przeglądarek, jeśli spełnią pewne warunki, w tym nie zastosują wyszukiwarki dominującej jako domyślnej.
4. Można zrobić akcję promocyjną.
Korupcja? Cóż, monopol jest gorszy.
By Big_Z, # 2. March 2008, 19:12:55
Dlatego mnie monopol w takim wydaniu nie przeszkadza, a przy okazji w konsekwencji tego, że wiele osób korzysta z jednej wyszukiwarki, wyniki w niej prezentowane są porządnie zweryfikowane, bo przecież jakieś mechanizmy wyżej pozycjonują strony częściej klikane w wynikach wyszukiwania, a korzystanie z tej zalety byłoby trudniejsze, gdyby istniało wiele takich serwisów o podobnej liczbie użytkowników.
By marex100, # 3. March 2008, 00:25:24