O moich uzależnieniach (lekko autocenzurowane)
Wednesday, 13. September 2006, 22:43:07
Zmieniłem zdanie. Jestem uzależniony od Internetu. Moje objawy z pewnych powodów wyglądają na inne, niż objawy przeciętnej, uzależnionej osoby. Niemniej jednak jestem uzależniony. Ale to mały problem.
Większym problemem są moje inne uzależnienia. Na szczęście nie jestem uzależniony od etanolu, nikotyny, kofeiny czy też teiny. Choć to też byłby relatywnie mały problem.
Jestem uzależniony od pracy. Nie chodzi o pieniądze, a o pracę. Człowiek chce pracować dla samego pracowania i to mu sprawia przyjemność. Niestety odbywa się to kosztem spania i jedzenia, nie mówiąc o kosztach towarzyskich. Właściwie to nie sprawia przyjemności, ale niepracowanie sprawia cierpienie.
Ale to chyba łagodniejsze z moich poważnych uzależnień. Osoby, które mnie znają, wiedzą, że mam jeszcze jedno. Niestety lubię pewien, specyficzny gatunek dramatu. I owy specyficzny gatunek jest... Właściwie mogę napisać, że jest daleki od normalności, niemniej wypada chyba napisać, że jest zwyczajnie chory. Nie jest brutalny, ale dzieciom tego lepiej nie pokazywać, choć pewnie i tak nie zrozumieją... Cóż, część ludzi w Polsce myśli, że to są bajeczki dla dzieci. Podobna część myśli, że programy Microsoftu są najlepsze.
Wróćmy jednak do tematu. Czasami mam wątpliwości, czy ów gatunek nie spowodował poważnych problemów z moją psychiką. Wolę jednak uważać, że moja psychika była już aż tak mocno spaczona. Właściwie to mam nawet powody, aby tak uważać. Nie zmienia to faktu, że to nie jest normalne.
Pewną ucieczką, środkiem znieczulającym, jest właśnie siedzenie przed monitorem ciekłokrystalicznym i przelewanie na internetowe bity swoich myśli. Jeśli nie mam nic do przelania, cztam w Internecie o różnych aspektach informatyki. Bardzo różnych. Czasami czytam na temat mojego zamiłowania do pewnego typu dramatu. Niestety nie jest to poradnik, jak się wyleczyć. W najlepszym razie test, jak bardzo jestem chory. Test jeszcze nie wypada bardzo pozytywnie. Jeszcze.
W tym miejscu chciałbym też napisać, że czasami czytam o relacjach między informatyką a pewną nacją, która ma bardzo dużo wspólnego z owym gatunkiem dramatu. Jest to chyba esencja moich problemów.
Nie będę się okłamywał. Na forach i grupach dyskusyjnych nie wypowiadam się z powodu niedostatecznej liczby osób, które były w stanie mnie zrozumieć. Ta liczba waha się między jednocyfrowymi liczbami prezentowanymi przez typowe dla systemu binarnego znaki. Na chatach nie pojawiam się z powodu tłoku albo różnicy zdań w sprawie kodowania znaków, co sprowadza się w sumie do tego samego, co jest przy forach i grupach...
Mam jeszcze jedną, dziwną przypadłość. Mam dziwną słabość do imienia Agnieszka (po polsku Nieskazitelna). Nie szukajcie mnie pod takim imieniem w GG. Jakbym chciał, aby ludzie mnie znaleźli, podałbym prawdziwe dane osobowe. Z tego to nawet jedna część mnie chcę się wyleczyć, ale inna część mnie jest innego zdania.

