Friday, 16. May 2008, 19:58:37
film, obejrzane
-- A jaka jest prawda?
-- Że nic nie znika bez śladu.Ach, cóż to był za sezon...
Podtrzymuję oczywiście swoje zdanie z poprzedniej X-notki: The X-Files nigdy nie przeskoczył rekina i aż do ostatniego, dziewiątego sezonu włącznie odcinki utrzymały wysoki poziom -- nawet jeśli z czasem doszło do małego przetasowania w szeregach bohaterów, a serial skręcił bardziej w kierunku fantastyki. Nie ulega jednak wątpliwości, że z poziomem najwyższym mieliśmy do czynienia w drugiej i trzeciej serii. Właśnie na przełomie lat '94 i '95 Z Archiwum X nabrało wiatru w skrzydła i wzbiło się bardzo wysoko na telewizyjnym niebie. Wszystkie epizody drugiego sezonu, począwszy od Little Green Men, a skończywszy na Anasazi, ogląda się z niekłamaną przyjemnością. Niesamowitokryminalne przygody duetu Fox Mulder & Dana Scully po prostu "dają radę".Read more...
Tuesday, 13. May 2008, 19:44:15
varia, gry, humor
We wczorajszej wieczornej audycji na antenie radia TOK FM prowadzący razem ze słuchaczami zastanawiali się, jak wyglądałaby gra komputerowa z prałatem w tytule. Ponieważ propozycje zapewniły mi porcję szczerego śmiechu, tak jak poprzednim razem spisuję je tutaj dla potomności:
Prałat: The Roleplaying Game rozpoczynałby się tak: Budzisz się. Jest ciemno. Czujesz ciepły oddech za uszami, słyszysz mlaskanie. Po chwili w mroku rozlega się za tobą głos: "Niech będzie pochwalony...".
Prałat Championship Manager byłaby ligową potyczką wszystkich parafii w kraju. Od decyzji gracza zależałoby, czy jego parafia stanie się najbogatszą, czy może raczej zyska sławę dzięki superprzystojnemu proboszczowi. W tym pierwszym przypadku należałoby windować "dobrowolne" opłaty pobierane od wiernych. Na przykład: 15.000 złotych za pogrzeb. Co, nie zmieści się? To niech i koperta będzie odpowiednio większa.
Prałat Tycoon, czyli nie mniej, nie więcej, a rozgrywka ekonomiczna związana z transportem wina mszalnego na krajową skalę.
...W tym momencie rozgniewana taką swawolą słuchaczka przekazała prowadzącym, że "jak się ich słucha, to jakby ktoś nasrał do basenu". Nikt niczego nie próbował jednak odłowić, audycja trwała dalej.
GPA -- można jeździć maybachem!
Half-Prałat. Bez komentarza.
Prałat of Persia, gdzie obowiązkowo pojawiłby się motyw zmiany religii.
The Sims: Parafia, czyli spin-off dodatku "Randka".
I na koniec dowcip związany z niedawno ujawnionym faktem z życia premiera:
-- Jaka jest ulubiona gra Donalda Tuska?
-- Need for Speed.
Tuesday, 29. April 2008, 21:20:44
varia, Norwegia, zdjęcia, turystyka
LawDog i Agnieszka nie mają bloga, biedne misie. A chcieliby podzielić się ze społecznością internetową wrażeniami ze swojej czterodniowej wizyty w Oslo w połowie kwietnia. Blogrys, notabene organizator wycieczki, wyciąga pomocną dłoń i po raz pierwszy w swej historii czyni niezwykły wyjątek -- udostępnia łamy dla "notki gościnnej". Zapraszam.Read more...
Friday, 25. April 2008, 17:35:06
varia
Ostatnio się zastanawiałem, co z netykietowego punktu widzenia jest mniej grzeczne: Bycie ciągle niedostępnym na GG, podczas gdy w rzeczywistości tkwimy "na posterunku" dość często, czy też status permanentnie ustawiony na "zaraz wracam", podczas gdy przy kompie prawie nigdy nas nie ma?
Zanim zaczniesz się oburzać, że to Twoje słoneczko i że wolno Ci je zapalać i gasić wedle własnego kaprysu, zmień w powyższym akapicie "mniej grzeczne z netykietowego punktu widzenia" na "mniej user-friendly z punktu widzenia znajomych".
Thursday, 24. April 2008, 15:42:59
varia, humor
W niedzielne wieczory na antenie radia TOK FM (dostępnego również przez sieć) można posłuchać dwugodzinnej audycji Woobie Doobie. Woobie Doobie jest programem satyrycznym biorącym na celownik przede wszystkim (jeśli nie wyłącznie) politykę, tematy okołopolityczne i samych polityków. W audycji, za pośrednictwem telefonów, maili i GG, uczestniczą także słuchacze, co czyni Woobie Doobie podobnym do Szkła Kontaktowego... tyle że WD jest dwanaście razy lepsze.
Parę tygodni temu program duetu Łasiczka & Olszak poświęcony był smrodkowi korupcyjnemu wokół PZPN. Prowadzący poprosili słuchaczy, by ci zgłaszali swoje propozycje "prawdziwego" znaczenia tego czteroliterowego skrótu. Wiele z nich było naprawdę niezłych. Dla tych, którzy nie słuchali -- oto ściąga:
Read more...
Sunday, 13. April 2008, 21:57:15
obejrzane, film, moje recenzje
Do trzeciego odcinku Filmorysu trafiło osiem tytułów: Dwa polskie miniseriale, dwa polskie filmy fabularne, jeden nie do końca udany thriller, jeden zupełnie nieudany thriller, wiekowy klasyk kina SF i nowość z Clivem O (która chyba nawet jeszcze nie dotarła do Polski). Zapraszam.
Read more...
Tuesday, 8. April 2008, 22:19:57
literatura, (prze)czytane
Przechodzę obok niego codziennie przynajmniej raz. Zdążyłem już dobrze oswoić się z tym widokiem, niezwyczajnym co prawda, ale też bardzo dalekim do zapierania przysłowiowego dechu w piersiach. A jednak od czasu do czasu wciąż potrafi przyciągnąć moją uwagę. Wtedy podchodzę bliżej, opieram się o barierkę i śledzę wzrokiem kulę, w której moje niewyraźne odbicie cyklicznie powiększa się i maleje. I tak jak Casaubon wiem -- ale każdy wyczułby to z magii tego spokojnego oddechu -- że okres zależy od ilorazu pierwiastka kwadratowego z długości linki i owej liczby pi, irracjonalnej dla przyziemnych umysłów, lecz z boskiego nakazu wiążącej nieuchronnie we wszystkich możliwych kołach obwód ze średnicą. I wiem też, że gdzieś tam nad punktem zawieszenia, w nieskończonym, idealnym przedłużeniu linki ku najdalszym galaktykom trwa nieruchomy przez całą wieczność Punkt Stały.
Wahadło Foucaulta.
I Wahadło Foucaulta.
Read more...
Thursday, 3. April 2008, 20:38:11
Z życia wzięte, varia
Przed nastaniem czasów kanonicznego nagłówka Lekcja-Data-Temat, w pierwszej klasie szkoły podstawowej, kazano nam rysować w zeszycie kolorowe szlaczki. Stanowiły one fikuśną wariację na temat zwykłej poziomej linii oddzielającej jedną sekcję tekstu od drugiej. Wiadomo, dzieci nie umiały jeszcze porządnie pisać (kto nie umiał, ten nie umiał), więc niech kartki nie leżą odłogiem.
O szlaczkach przypomniało mi się niedawno, gdy trudząc się przy algebrze tensorowej ze znudzeniem rysowałem na marginesie jakieś piktogramy zupełnie nie związane z treścią zadania. Pamiętam, że owo szlaczkowanie nie wydawało się siedmioletniemu wówczas Borysowi specjalnie fascynujące. Wręcz przeciwnie. Koncepcje graficzne kończyły mi się już po kilku szlaczkach, a tutaj niemal codziennie trzeba było rysować nowy. I nie mogły się powtarzać, co to to nie. Pani czuwała.
Dzisiaj, piętnaście lat później, gdy szlaczki zostały zastąpione przez zespolone całki, przemienne pierścienie, równania krzywych geodezyjnych, wykresy Smitha, sferę Blocha, raporty z zajęć przy cyklotronie, mechanizm Higgsa, sumy po trajektoriach i model Einsteina-de Sittera -- dzisiaj odczuwam irracjonalne w swym atawizmie pragnienie powrotu do korzeni. Usiadłbym oto i rzucił się w wir wzorków, symboli i symetrii, ruszył tropem zygzaków, trójkątów, trapezów, spiral, sinusów, gradientów, kropek, kółek i kratek, po wirtuozersku przetwarzał popularne loga, mistyczne symbole i niezwykłe znaki, nurzał się wśród zniekształconych do niepoznania liter siedmiu wielkich alfabetów, tworzył zaskakujące syntezy pionu z poziomem, punktu z kwadratem, regularności z chaosem, wkroczył na szlak wzorniczej nieskończoności, sięgałbym głębiej, głębiej, coraz głębiej do bagażu doświadczeń graficznych i wsparłszy go wiedzą matematyczną dokonałbym wreszcie ostatecznej synestezji Koloru i Kształtu, popełniłbym Szlaczek Ostateczny, Ubershlatchek, Shlakus Maximus Ultimus.
Ale nie. Czas szlaczków był krótki jak życie motyla i dawno temu przeminął bezpowrotnie. Aż chciałoby się rzecz za de Tocquevillem: Przybyły znikąd, przepłynęły przez czas i zniknęły w ramionach Boga.
Tak to już jest. Zawsze chcą czegoś od nas w nieodpowiednim momencie.
Sunday, 30. March 2008, 18:36:40
moje recenzje, film, obejrzane
Varg Veum1, prywatny detektyw z Bergen, to znana postać norweskiej literatury współczesnej. Stworzył ją w latach siedemdziesiątych. Gunnar Staalesen, autor parudziesięciu powieści kryminalnych. Niedawno Norwegowie postanowili przenieść Veuma na duży i mały ekran. Jesienią 2007 r. do kin trafiły Gorzkie kwiaty, w przeciągu następnych miesięcy od razu na DVD wydano Twoją aż po śmierć i Śpiącą Królewnę, a za tydzień swą premierę -- tym razem kinową -- będą miały Upadłe anioły. Docelowo producenci zamierzają sfilmować pół tuzina powieści o Vargu Veumie.
Twórczości Gunnara Staalesena nie znam. Do obejrzenia Gorzkich kwiatów zachęcił mnie, podobnie jak w przypadku Constantine trzy lata temu... plakat. Tak już czasem mam. Zdrowy rozsądek podpowiada, że to bardzo niewłaściwa motywacja, przez którą można się srogo przejechać. Constantine faktycznie mnie rozczarował. Do Gorzkich kwiatów podchodziłem tak czy owak sceptycznie, bo do końca nie wierzyłem, że Norwegowie potrafią nakręcić dobry kryminał. Myliłem się.Read more...
Sunday, 23. March 2008, 16:22:25
varia, literatura
Czytam powtórnie Wahadło Foucaulta Umberto Eco. Jako że bardzo rzadko zdarza mi się sięgać po tę samą książkę po raz drugi, powieść Eco zasługuje na osobną notkę i nie omieszkam takowej popełnić, gdy tylko skończę lekturę. Na razie przepiszę dwa charakterystyczne fragmenty Wahadła. Niech inspirują wannabe-różokrzyżowców.
Read more...
1 2 3 4 5 ... 14 Next »
Showing posts 1 -
10 of
139.