Skip navigation.

exploreopera

| Help

Sign up | Help

Blogrys

czyli jak obarczyłem się dodatkowym zajęciem

Szlaczek jawy i snu

,


Przed nastaniem czasów kanonicznego nagłówka Lekcja-Data-Temat, w pierwszej klasie szkoły podstawowej, kazano nam rysować w zeszycie kolorowe szlaczki. Stanowiły one fikuśną wariację na temat zwykłej poziomej linii oddzielającej jedną sekcję tekstu od drugiej. Wiadomo, dzieci nie umiały jeszcze porządnie pisać (kto nie umiał, ten nie umiał), więc niech kartki nie leżą odłogiem.

O szlaczkach przypomniało mi się niedawno, gdy trudząc się przy algebrze tensorowej ze znudzeniem rysowałem na marginesie jakieś piktogramy zupełnie nie związane z treścią zadania. Pamiętam, że owo szlaczkowanie nie wydawało się siedmioletniemu wówczas Borysowi specjalnie fascynujące. Wręcz przeciwnie. Koncepcje graficzne kończyły mi się już po kilku szlaczkach, a tutaj niemal codziennie trzeba było rysować nowy. I nie mogły się powtarzać, co to to nie. Pani czuwała.

Dzisiaj, piętnaście lat później, gdy szlaczki zostały zastąpione przez zespolone całki, przemienne pierścienie, równania krzywych geodezyjnych, wykresy Smitha, sferę Blocha, raporty z zajęć przy cyklotronie, mechanizm Higgsa, sumy po trajektoriach i model Einsteina-de Sittera -- dzisiaj odczuwam irracjonalne w swym atawizmie pragnienie powrotu do korzeni. Usiadłbym oto i rzucił się w wir wzorków, symboli i symetrii, ruszył tropem zygzaków, trójkątów, trapezów, spiral, sinusów, gradientów, kropek, kółek i kratek, po wirtuozersku przetwarzał popularne loga, mistyczne symbole i niezwykłe znaki, nurzał się wśród zniekształconych do niepoznania liter siedmiu wielkich alfabetów, tworzył zaskakujące syntezy pionu z poziomem, punktu z kwadratem, regularności z chaosem, wkroczył na szlak wzorniczej nieskończoności, sięgałbym głębiej, głębiej, coraz głębiej do bagażu doświadczeń graficznych i wsparłszy go wiedzą matematyczną dokonałbym wreszcie ostatecznej synestezji Koloru i Kształtu, popełniłbym Szlaczek Ostateczny, Ubershlatchek, Shlakus Maximus Ultimus.

Ale nie. Czas szlaczków był krótki jak życie motyla i dawno temu przeminął bezpowrotnie. Aż chciałoby się rzecz za de Tocquevillem: Przybyły znikąd, przepłynęły przez czas i zniknęły w ramionach Boga.

Tak to już jest. Zawsze chcą czegoś od nas w nieodpowiednim momencie.

Gorzkie kwiatyMonsieur, vous êtes fou

Comments

avatar
Te studia źle na Ciebie wpływają...

By LordThomas, # 3. April 2008, 22:01:35

avatar
LawDog writes:

E tam, od razu "źle".
Chyba każdy z nas chciałby namazać kiedyś Shlakus Maximus Ultimus, co? W przedszkolu lubiłem najbardziej gradienty i sinusy, teraz skłaniałbym się raczej ku trapezom.

BTW, padł chyba rekord Blogrysa. Jedno ze zdań tej notki ma więcej niż siedemdziesiąt wyrazów.*




*Które to zdanie?

By anonymous user, # 3. April 2008, 22:18:45

avatar
mistyczne symbole i niezwykłe znaki, nurzał się wśród zniekształconych do niepoznania liter siedmiu wielkich alfabetów

To zdanie przypomnialo mi o bohaterze nowej powiesci Gibsona - Spook Country
Alberto Corrales. Koles ten ma wytatuowane na ramionach nieistniejace alfabety, ktore opracowywane sa przez jakiegos japonskiego zapalenca. Bardziej przypominaja szlaczki rysowane przez dzieciaki, niz litery.

By Drozdal, # 4. April 2008, 00:44:18

avatar
Ja przeglądając moje stare notatki z matematyki dyskretnej i metod numerycznych mam czasem wątpliwości, co jest notatką, a co szlaczkiem.

By Dabroz, # 5. April 2008, 19:46:10

avatar
"Chyba każdy z nas chciałby namazać kiedyś Shlakus Maximus Ultimus, co?"

Powiem tak: jedni marzyli o namazaniu Shlakus Maximus Ultimus. A inni po prostu to robili. Zgadnij do której grupy należałem? :smile:

By LordThomas, # 6. April 2008, 11:54:29

avatar
Tej pijącej taniego winiaka na boisku? :smile:

By Borys, # 6. April 2008, 17:16:18

avatar
Nigdy nie marzyłem o jakimś Shlakusie. Jedni rysują na wykładach szlaczki, inny - kobitki o fantastycznych kształtach i w ogóle. Myślę, że społeczność akademicka mnie rozgrzeszy. Mam niezłą kolekcje z wykładów fizyki kwantowej... do wglądu :wink:

By Misiolak, # 6. April 2008, 17:43:49

avatar
Jedni rysują kobitki o fantastycznych kształtach i w ogóle. A inni takich kobitek rysować nie muszą P:

By LordThomas, # 7. April 2008, 09:31:17

avatar
LawDog writes:

Au, musiało boleć. ;P

By anonymous user, # 7. April 2008, 16:59:28

avatar
Boleć jak boleć, ale tym niedopowiedzeniem Lord wprost fantastycznie wystawił się na kontrę. :smile:

By Borys, # 8. April 2008, 13:54:28

avatar
Inni owszem nie muszą, skoro zadowala ich obcowanie z dziewczynami, których imiona kończą się na ".jpg". P:

By Misiolak, # 11. April 2008, 18:51:33

avatar
W przeciwieństwie do tych których zadowala obcowanie z dziewczynami na papierze, tak? P:

A co do kontry to powiem tak: głodnemu chleb na myśli :smile:

By LordThomas, # 14. April 2008, 12:33:38

avatar
Lordzie, to nie tak. Ja po prostu z uwagą obserwuję Twoją karierę odszczekiwacza. :D Jestem dla Ciebie jak Tajner dla Małysza. :smile:

By Borys, # 14. April 2008, 13:18:40

avatar
W przeciwieństwie do tych których zadowala obcowanie z dziewczynami na papierze, tak?


Technicznie JPEG'owe dziewczyny nie sa papierowe, tylko zerojedynowe a te internetowe to niestety maja jedynie 72DPI.

Jak juz musze z cyfrowa obcowac to burzujsko wybiore taka, ktorej imie kkonczy sie na TIFF albo PSD P:

By Drozdal, # 14. April 2008, 14:53:06

avatar
Lordzie, ja z natury rysuje. Na uniwerkach występuje gatunek zwany kobietą urodziwą, ale rozumiem tych, co muszą sobie poklikać, żeby zobaczyć wcięcie w talii. :>

Borys: Kulą u nogi? P:

By Misiolak, # 15. April 2008, 03:19:27

avatar
No patrz, a niektórzy nie rozumieją.



Dobra kontra nie jest zła. :smile:

By Dabroz, # 16. April 2008, 18:29:58

Write a comment

Comment
(BBcode and HTML is turned off for anonymous user comments.)

Please type this security code : 4624fc

Smilies