Skip navigation.

Blogrys

czyli jak obarczyłem się dodatkowym zajęciem

Posts tagged with "priv"

Apologia Tsubasy

, ,

Moje pokolenie, pokolenie '85±2, da się podzielić na dwie grupy: tych, którzy mieli w dzieciństwie dostęp do kanału Polonia 1, i pozostałych. Dzisiaj co prawda oferta programowa Polonii 1 sprowadza się do poranno-popołudniowego pasma telezakupów, popołudniowo-wieczornego pasma telenowelowego i wieczorno-nocnego pasma jarmarcznej pornografii, ale kanał ten posiada przecież całkiem ciekawą tradycję. Po pierwsze, to najstarsza działająca nieprzerwanie polska stacja komercyjna. Po drugie, zaraz na początku swojego istnienia, w połowie lat dziewięćdziesiątych, Polonii 1 przypadła moralnie niejednoznaczna rola kata i obrońcy. Kata -- bo wbiła gwóźdź do trumny Bolka, Lolka, Reksia, Dobromira i innych Uszatków. Obrońcy -- bo Polonia 1 wespół z Cartoon Network uchroniła zmysł popkulturowy dziesiątków tysięcy młodych ludzi od pokemonowo-pieskoleszkowych mózgożernych debilizmów, które zalały rynek rozrywki dziecięcej niedługo potem. Z dumą więc mogę o sobie powiedzieć, że należę do Pokolenia Tsubasy.

Read more...

OBWO Lipiec 2009

, ,

Kasia i Misiołak zrealizowali protokół OBWO (Odwiedzanie Borysa w Oslo), ustanowili dla niego nowy standard 3P i zdali pisemne relacje z wyprawy. Znowu nie muszę pisać o Norwegii, bo znowu ktoś mnie wyręczył. I to jak!

Pan magister

,

Dwa lata minęły jak z bicza strzelił. Zresztą, co tam dwa lata. Pamiętam, że gdy dziecięciem będąc poznałem znaczenie terminu "absolwent" (oczywiście za pośrednictwem doskonałego filmu z Dustinem o takim właśnie tytule), pomyślałem sobie, że nawet jeśli i ja kiedyś będę absolwentem, to nastąpi to dopiero w niewyobrażalnie wręcz odległej przyszłości. Cóż...

Read more...

Wiesz, że kończysz studia...

,

...gdy materiałem na egzamin jest to, co sam napisałeś.


Post przeniesiony z Blogspota (13.06.2009)

Semestr jesienny 2007

,


Jutro pierwszy października. Dwa miliony polskich studentów rozpoczną nowy rok akademicki. Natomiast ja w nadchodzącym tygodniu będę już mniej więcej na półmetku semestru jesiennego, jako że w kraju, do którego trafiłem, szkoły wszystkich poziomów wznawiają po wakacjach działalność już w okolicach 20 sierpnia. Zgodnie z blogową tradycją, nadeszła więc pora na krótką prezentację fizycznych zagadnień, jakie obecnie zgłębiam na swojej wszechnicy.

Read more...

AllPosters

,


Dwa tygodnie temu po raz pierwszy ever dokonałem zakupów w zagranicznym sklepie wysyłkowym płacąc Visą. Radośnie spieszę zakomunikować, że z konta ubyło mi dokładnie tyle, ile powinno, a w paczce, która dotarła kilka dni temu, nie znalazłem kamieni, lecz zamówiony towar. Drugą stroną w transakcji był AllPosters, rzekomo największy na świecie sklep trudniący sie sprzedażą plakatów i tworów plakatopodobnych (przeglądając ich ofertę, łatwo w to uwierzyć). Nabyłem postery z filmów Bez przebaczenia i 12 Małp, które zawisnęły już na nadłóżkowej ścianie i przyozdobiły pokój. Plakat z Bez przebaczenia "chodził" za mną od kilku lat, kiedy to na długą chwilę wzrok mój przykuła prezentująca go okładka "Gazety Telewizyjnej". 12 Małp dorzuciłem do wózka, ponieważ ten film także jest w dechę, a w AllPosters dawali akurat 20% zniżki.

Sklep poinformował mnie mailowo o zrealizowaniu przesyłki, a plakaty dotarły niedługo potem zakute w sztywną, kartonową tubę. AllPosters wywarł zatem wrażenie solidnej firmy, choć oczywiście trudno wyrokować na podstawie pojedynczego zakupu. Tak czy owak, ja mogę pochwalić się nowym dobrem materialnym, a Wy wiecie, że AllPosters zostało "sprawdzone". Następny w kolejce będzie pewnie brytyjski Amazon. The X-Files na DVD, (powoli) nadchodzę!




...do pracy by się szło

,


Trzynaście notek temu pisałem o rozpoczęciu wakacyjnego stażu w koncernie badawczym SINTEF, w sekcji optycznych systemów pomiarowych i analizy danych. Miał trwać "od czterech do sześciu tygodni"; trwał pięć i pół, chociaż rozpocząłem go 11 czerwca, a zakończyłem tydzień temu, 17 sierpnia. Wyjaśnienie pozornego paradoksu czasowego jest bardzo proste. Staż podzielony był na dwie części, pomiędzy którymi dostałem cztery tygodnie urlopu (niestety, bezpłatnego :P ), a który spędziłem w Polsce, co zaowocowało m.in. Susłakonem.

Read more...

Pan bakałarz

,


Trzeci raz z rzędu na blogu będzie o mnie, za co przepraszam i obiecuję rychłą poprawę. Trzeba to jednak zapisać dla potomności: Wczoraj zdałem ostatni egzamin w tym semestrze (ledwo-ledwo, bo wylosowałem najgorszy temat, ale jakoś się udało) kończąc zarazem trzy pierwsze lata studiów fizycznych i stając się bakałarzem pełną gębą. Bakalaureat to nic innego niż odpowiednik polskiego licencjatu, lecz lepiej brzmi, no i nie trzeba pisać żadnej czasochłonnej i nużącej pracy. Za jakieś dwa lata będę masterem (norweski magister, ale też lepiej brzmi P: ).

Damn, I'm good

, ,


Znowu wygrałem w internetowym konkursie na recenzję książki. Tym razem moją "ofiarą" padła Biblionetka. Zająłem drugie miejsce i zdobyłem sto wirtualnych złociszy -- wirtualnych, bo muszę wydać je w Biblionetkowej księgarni. Bynajmniej nie narzekam. Wybór nie jest tam zły. Zamówienie złożę zapewne w niedzielę wieczorem, a w międzyczasie możecie doradzić mi jakieś tytuły. Od razu zastrzegam, że jestem zainteresowany tylko prozą nieanglojęzyczną i że z polskiej fantastyki mam całego Sapkowskiego i Dukaja. Ziemiańskiego nie chcę. "Achai" też nie.

Zwycięski tekst znajduje się tutaj (recenzja "Komórki" Kinga). Dziękuję LawDogowi i Masato za pomoc w szybkiej korekcie. Macie u mnie po piwie. Ach, zapomniałem... No to nie macie. :-P

Hej ho, hej ho


Jutro rozpoczynam staż w SINTEF-ie, który potrwa od czterech do sześciu tygodni. Przez najbliższe kilkanaście dni w wirtualnej rzeczywistości prawdopodobnie nie pojawię się wcale, ponieważ "po godzinach" pochłaniać mnie będą przygotowania do ostatniego egzaminu, który czeka mnie w następny piątek. Wyjaśnię więc tylko, dlaczego mój "staż" tak naprawdę nie jest "stażem" oraz jak trafiłem do SINTEF-u -- i na pewien czas się ulotnię.

Na studiach fizycznych Uniwersytetu w Oslo nie ma obowiązku odbębniania jakichkolwiek praktyk. Jeśli ktoś chce, może leżeć brzuchem do góry przez wszystkie wakacje ze świadomością, że nie wpłynie to w żaden sposób na jego akademickie wyniki. Wiadomo jednak, iż potem "leżenia brzuchem do góry" nijak nie da się wpisać do CV, więc zdobycie jakiegoś doświadczenia zawodowego przed ukończeniem nauki to bardzo niegłupi pomysł. Niestety, uczelnia w szukaniu pracy na lato nie pomoże. Musisz, żaku, radzić sobie sam. Za to jak już coś znajdziesz, pracować za darmo bynajmniej nie będziesz.

Tak właśnie wyglądała moja motywacja, gdy już pod koniec stycznia usiadłem przy komputerze i z mozołem zacząłem wstukiwać pierwsze słowa swojego dżenerik dżob aplikejszyn (uzupełnianego w dalszej kolejności pod kątem konkretnych adresatów). Optymizmem napawał mnie fakt, że zatrudnienie w Norwegii znaleźć stosunkowo łatwo, w szczególności, jeśli jest się "ścisłym". Mały problem stanowiła natomiast niska częstotliwość występowania ogłoszeń typu "studenta fizyki zatrudnię na lato". W ten sposób nabór przeprowadzają głównie wielkie firmy pokroju Statoilu, ale do nich oczywiście dostać się jest trudno, bo konkurencja duża. Trzeba więc poszperać samemu i powysyłać uprzejme zapytania wszędzie tam, gdzie kompetencje studenta fizyki mogłyby na kilka tygodni się przydać.

I tym właśnie sposobem trafiłem w dziesiątkę. Wyżej wspomniany SINTEF to bowiem największy koncern badawczy w Skandynawii. Wysłałem maila do wydziału technologii informatyczno-komunikacyjnych. Kilka tygodni potem umówiono się ze mną na "nieformalną rozmowę". A potem przyszedł pocztą kontrakt. Na czerwiec i lipiec zatrudnili mnie w sekcji optycznych systemów pomiarowych i analizy danych. W ciągu minionych dni, kierując się wskazówką szefa, uzupełniałem wiedzę z zakresu optyki fourierowskiej i funkcji transferów optycznych. Jutro przekonam się, jak podręcznikowa teoria wygląda w praktyce -- i jak to jest pracować w pełnym wymiarze godzin za pieniądze, bo pod tym względem debiutuję.