Thursday, 4. October 2007, 20:47:38
software, gry
Dlaczego brodaci przedstawiciele elektronicznej rozrywki budzą w nas tak wielki sentyment? Czy dlatego, że silnie kojarzą się z beztroskim dzieciństwem i wczesną młodością? Czy dlatego, że kiedyś w grach dbano o "miodność", gdyż na grafikę nikt nie zwracał większej uwagi? Czy dlatego, że przypominamy sobie niekończące się rozmowy na ich temat z kumplami "z podwórka", kumplami, których ostatni raz widzieliśmy wieki temu? Czy może po prostu dlatego, że gry elektroniczne, czy to komputerowe, czy konsolowe, zawsze pozwalały na oderwanie się od świata i przesympatyczne spędzenie kilku(nastu) godzin? Nie wiem. Wiem jednak, że stare gry budzą tony pozytywnych emocji i właśnie im chciałbym poświęcić jubileuszową, setną notkę Blogrysa. Z góry zaznaczam, że nie będzie to żaden bezduszny przegląd klasyków od A do Z, lecz moja subiektywna podróż sentymentalna. Nie wątpię jednak, że wirtualne wspomnienia w przeważającej części okażą się wspólne. Wyrosły w końcu na tym samym gruncie Atari, Komodorców, Amig, DOS-u, Pegasusów, Seg Saturn i PSX-ów...
Read more...
Sunday, 25. February 2007, 14:30:38
WWW, software, opinie
Nie jestem fanem przeglądarki Opera. Nie jestem fanem żadnej przeglądarki -- po prostu od kilku lat surfowałem na Firefoksie i byłem z niego wystarczająco zadowolony, by nie rozglądać się za innymi rozwiązaniami (dawniej używałem IE, ale spuśćmy na tamte mroczne dzieje zasłonę milczenia). Jeśli kogoś dziwi, że mimo to bloguję na My Opera, odpowiadam: Serwis daje możliwość prowadzenia bloga, który odpowiada mi pod względem estetycznym i technicznym, a nigdzie nie jest napisane, że tylko użytkownikom rzeczonej przeglądarki wolno z niego korzystać. Po wizycie w siedzibie Opery i po krótkiej rozmowie z Sejim na temat przeglądarek, postanowiłem jednak dać Operze szansę. Zainstalowałem najnowszą wersję i poddałem ją półtoratygodniowemu testowi. A nuż okaże się faktycznie sympatyczniejsza niż Lisek? Summa summarum, nie okazała. Gdy tylko napiszę poniższą notkę, Opera pójdzie w odstawkę, a ja przerzucę się z powrotem na FF.
Read more...
Friday, 2. February 2007, 21:15:49
WWW, software
Zacząłem korzystać z RSS-a. Do tej pory nie było mi to na tyle potrzebne, by poszerzać przeglądarkę o dodatkową opcję, nie mówiąc nawet o instalacji zewnętrznego czytnika. Dzisiaj dowiedziałem się jednak, że wygodne korzystanie z RSS-a oferuje Gmail. Wystarczy pododawać w opcjach wybrane kanały, włączyć wyświetlanie nagłówków na stronie głównej konta pocztowego i... voila. Nie muszę już obklikiwać interesujących mnie stron w poszukiwaniu nowości. Zarówno pocztę elektroniczną, jak i informacje o uaktualnieniach na WWW, mam w jednym miejscu.
Wady? Owszem, jedna. Dotychczas, gdy miałem na komputerze coś do zrobienia, mogłem to odwlekać o przynajmniej godzinę dzięki wyżej wspomnianemu obklikiwaniu: "Zanim zabiorę się do pracy, muszę przecież posprawdzać, co nowego w Sieci piszczy". Teraz nie będę już miał tej wymówki.
Friday, 15. December 2006, 21:52:14
software

Od początku maja moim systemem operacyjnym był Linux Ubuntu 6.06. Nowa wersja, oznaczona cyferkami sześć-jeden-zero, ukazała się w drugiej połowie października. Aktualizacji OS-u dokonałem dopiero wczoraj, choć gdybym wiedział, jakie to będzie proste, zabrałbym się za nią dużo wcześniej. Szczegóły techniczne znajdziecie tutaj (właśnie z tej instrukcji korzystałem; obyło się w zasadzie bez niespodzianek) -- nie przesadzę zbytnio, jeśli powiem, że wystarczyło wpisać w konsoli "zrób update". Właśnie tak: Żadnej reinstalacji, żadnego bootowania z płyty CD. Ubuntu 6.06 pościągał kilkaset megabajtów niezbędnych plików, podmienił nimi stare, a potem wystarczyło zrobić restart i już mogłem cieszyć się wersją 6.10. Hm, mówicie, że jak wygląda procedura przesiadki z XP na Vistę...?
Co różni Ubuntu 6.10 od 6.06? Szczerze mówiąc, gołym okiem żadnych zmian nie widać. Oko eksperta też w gruncie rzeczy za wiele ich nie dostrzega, o czym można przeczytać w recenzji najnowszego wydania dystrybucji. System zaktualizowałem więc nie z faktycznej potrzeby, ale "dla porządku". Przede wszystkim otrzymałem nowe wersje linuksowego kernelu (2.6.17) i środowiska graficznego GNOME (2.16). Nową dystrybucję zaopatrzono w dwie dodatkowe, standardowe aplikacje: F-Spot do zarządzania zdjęciami i Tomboy do robienia notatek "przyklejanych" na pulpicie. Z pierwszego raczej nie będę korzystał, bo przyzwyczaiłem się do gThumb, natomiast druga z pewnością się przyda.
Nie wolno zapominać, że podczas "wgrywania" najnowszej wersji systemu, niejako mimochodem nastąpiło automatyczne uaktualnienie reszty oprogramowania (tak, tak, użytkownicy Windowsów, dobrze przeczytaliście). Na uwagę zasługuje Krusader 1.70 (dwupanelowy menedżer plików a'la Total Commander): Wreszcie pracuje z przyzwoitą szybkością... i czaruje odmłodzoną, granatową ikonką.
Last and maybe even least: Wieść gminna niesie, że Ubuntu 6.10 bootuje się szybciej niż 6.06. Ze stoperem nie sprawdzałem, ale rozruch na pewno wolniejszy nie jest.
Parafrazując Magnesa: Nadal wolę milutkiego pingwinka od brudnej szyby. :-)