Skip navigation.

exploreopera

| Help

Sign up | Help

Posts tagged with "zapowiedzi"

Cloverfield

,



Całkiem przypadkowo natknąłem się na informację o Cloverfield, filmie katastroficznym, który ujrzy światło kinowe 18 stycznia. Dlaczego o nim wspominam? Czy dlatego, że dobrze się zapowiada? Otóż nie -- dlatego, że w ogóle nie wiadomo, jak się zapowiada. Chociaż od premiery dzielą nas już tylko dwa miesiące, twórcy nadal nie ogłosili, o co dokładnie chodzi i co spowoduje fabularną katastrofę. Mamy oczywiście do czynienia ze starannie zaplanowaną kampanią reklamową obliczoną na intensywne pobudzenie ciekawości wśród potencjalnych widzów. Kampanią, jak widać, skuteczną, bo padłem jej ofiarą i poświęcam Cloverfield najnowszą notkę blogową.

Read more...

Filmowe fantasy na jesień '07

,


Jutro z roziskrzonym wzrokiem powędruję do kina na 28 tygodni później, najnowszy horror z zombiakami, na który z wytęsknieniem czekałem od mniej więcej kwartału. Dziwnym zrządzeniem losu bowiem film ten trafia do kin, tak norweskich, jak i polskich, aż cztery miesiące po premierze światowej, dosłownie na kilka dni przed wydaniem go na DVD. Jest to tym dziwniejsze, że wyprodukowano go nie w USA, lecz w Europie. Mogłem oczywiście obejrzeć 28 tygodni później dawno temu, jednak remake Świtu żywych trupów pokazał mi dobitnie, że takie filmy chłonie się zdecydowanie lepiej w ciemnym kinie na wielkim ekranie aniżeli w domowym zaciszu w pomniejszonej i wyciszonej wersji. Różnica jest prawdopodobnie jeszcze większa niż w przypadku naszpikowanych efektami specjalnymi blockbusterów.

Dzisiejszą notką poświęcam jednak nie zombie-horrorom, o których pisałem przecież jakiś czas temu, ale dwóm wysokobudżetowym produkcjom fantasy, jakie obejrzeć będziemy mogli jeszcze w tym roku, a o których dużo się nie mówi, chociaż w najgorszym razie dostaniemy podwójną porcję solidnej baśniowej rozrywki, a w najlepszym -- dwa majstersztyki.

Read more...

Mózgojady

,


Jestem wielkim fanem survival-horrorów z zombiakami. Od razu zaznaczam, że przez "zombiaki" rozumiem nie tylko ożywionych, krwiożerczych nieboszczyków. Odstępstwa od Romerowskiego kanonu są mile widziane, pod warunkiem posiadania dostatecznej ilości cech zbieżnych.

Niestety, filmowcy nie rozpieszczają miłośników subgatunku (wśród czytelników Blogrysa znajduje się przynajmniej jeden). Na palcach obu rąk da się zliczyć solidne produkcje, które powstały... nie, nawet nie w ciągu ostatniej dekady, ale w ogóle. Wymieńmy, chronologicznie: Noc żywych trupów (1968), Świt żywych trupów (1978), Dzień żywych trupów (1985), remake Nocy żywych trupów (1990), 28 dni później (2002), remake Świtu żywych trupów (2004), Ziemia żywych trupów (2005) oraz trzy wersje Inwazji pożeraczy ciał. Dziesięć w przeciągu pół wieku to niewiele (na pewno coś przeoczyłem -- fan to niekoniecznie ekspert). Z drugiej strony, niska częstotliwość powstawania filmów o zombie nie powoduje zużycia się tematu. Poza tym wśród powyższych tytułów odnajdziemy jedną perełkę, 28 dni później, i jeden diamencik, remake Świtu.... Nie jest najgorzej, a wkrótce będzie dużo, dużo lepiej, ponieważ w przeciągu najbliższych kwartałów do powyższej dyszki dołączy sześć nowych pozycji. Owszem, ja też nie mogłem uwierzyć, gdy w przeciągu minionych miesięcy co parę tygodni dowiadywałem się o kolejnej zapowiedzi. Oto konkrety.

Read more...

Filmy wyczekiwane (11/06)

,


Rozpoczynamy nowy (pierwszy?) rytuał blogowy: Co jakiś czas postaram się napisać kilka słów o filmach, które niezadługo będą miały swoje premiery (albo właśnie miały) i na które zamierzam wybrać się do kina. Jeżeli "wybieranie się do kina" zabrzmiało snobistycznie, to wiedzcie, że podyktowane jest to koniecznością -- z kilku powodów nie zwykłem oglądać filmów ściągniętych z Sieci (hm, robi się coraz snobistyczniej...), a odwtarzacza wideo ani DVD nie posiadam (uff, jednak sami widzicie, że snobem bynajmniej nie jestem). Pozostaje kino i telewizja, bo przecież do samej telewizji ograniczać się nie będę ("snob! snob!").

Ad rem.

Casino Royale. James Bond po raz pierwszy jest blondynem i po raz pierwszy wygląda nie jak angielski dżentelmen, ale jak angielski drań. Czy najnowszy film o przygodach 007 zmieni oblicze superagenta nie tylko w przenośni? Po obejrzeniu zwiastuna mam nieodparte wrażenie, że tak i że wkrótce przestanę nazywać Licencję na zabijanie "ostatnim dobrym filmem o Bondzie".

The Prestige. Za kamerą Christopher Nolan, twórca Batmana -- Początku, Memento i Bezsenności. Przed kamerą Christian Bale, Hugh Jackman, Michael Caine i Scarlet Johansson, a także David Bowie i Andy Serkis (co, Golluma już nie pamiętacie?). Na oryginalność fabularnego pomysłu narzekać też nie sposób, bo film opowiadać będzie o dwóch rywalizujących ze sobą prestidigitatorach. Czekam z niecierpliwością.

Deja Vu. Obejrzany dwa lata temu Człowiek w ogniu wywarł na mnie spore wrażenie. Nie twierdzę, że była to rewelacja, ale solidne kino sensacyjne -- z pewnością. Reżyser Tony Scott, aktor Denzel Washington i kompozytor Harry Gregson-Williams zawarli triumwirat po raz kolejny. Nie widzę powodu, żeby im nie zaufać, tym bardziej, że motywami podróży w czasie filmowcy nas ostatnimi czasy nie rozpieszczają.

Ludzkie dzieci. Na ekrany polskich kin film trafił kilka dni temu, norweskim chudziaczkom przyjdzie na niego poczekać do pierwszej połowy grudnia. Wszyscy recenzenci jak jeden mąż mówią o "porządnie zrealizowanej, ponurej wizji niedalekiej przyszłości". Jak obejrzę, to pewnie również będę tak mówił.

Apocalypto. O najnowszej produkcji Mela Gibsona opowiadającej o zagładzie cywilizacji Majów wszyscy zdążyli usłyszeć. Ograniczę się do stwierdzenia, że Pasji jeszcze nie widziałem (tak, tak, jak widać to możliwe) i wyprawą na seans Apocalypto mam zamiar odpokutować tę przewinę wobec kina.

Powrót wiedźmina

, , ,


Słynną serię książek Andrzeja Sapkowskiego przeczytałem późno, bo dopiero wiosną 2003 r. Od tamtej pory marzy mi się ekranizacja cyklu wiedźmińskiego z prawdziwego zdarzenia; ekranizacja najlepiej hollywoodzka, bo tylko taka gwarantuje odpowiedni budżet i (najprawdopodobniej) wysoką jakość. Niestety, wiele wskazuje na to, że to marzenie ściętej głowy. Tymczasem w przyszłym roku ma wreszcie ukazać się długo oczekiwana gra The Witcher. Twórca, CD Projekt Red Studio, zapowiada, że będzie to prawdziwy hit łączący w sobie największe zalety gier RPG i zręcznościówek. Cóż, trudno, żeby mówili cokolwiek innego, ale faktycznie istnieje spora szansa na to, że gra niewypałem się bynajmniej nie okaże. Sami przekonamy się na początku 2007 r., chyba że data premiery zostanie po raz n-ty przesunięta.

Natomiast wczoraj obejrzałem oficjalny trailer The Witcher stworzony przez samego Tomasza Bagińskiego (który jest autorem wszystkich przerywników filmowych, jakie znajdą się w grze). Marzenia o "porządnej ekranizacji" odżyły na nowo. Do tej pory zakładałem, że powinna być fabularna, ale teraz widzę, że animowana wersja także byłaby niezłym rozwiązaniem.

Czy wiedźmin ma szansę zainteresować Zachód na tyle, by znalazła się tam wola zrealizowania filmowej wersji Wiedźmina (o pieniądzach nie pisze, bo jeśli tylko znajdzie się wola, forsa nie będzie stanowić problemu)? W lutym, nakładem wydawnictwa Gollancz, ma ukazać się angielskie wydanie Ostatniego życzenia. Przeglądałem dwa przełożone opowiadania. Tłumaczenie nie zachwyca, ale istnieje szansa, że czytelników będzie w stanie zafascynować sama fabuła i pomysł -- bardzo dużo zależy tutaj od dobrego i aktywnego marketingu. Jeśli zainteresowanie książką nałoży się na zainteresowanie grą, być może wkrótce na język angielski zostanie przełożona reszta cyklu. A potem, może, może, książki przeczyta agent Petera Jacksona (czy reżyserzy mają agentów?), zamyśli się i zadzwoni do swojego pracodawcy z pewną propozycją...

Trzystu nadchodzi

, ,

Na marzec 2007 planowana jest premiera filmu 300 opowiadającego o bitwie pod Termopilami w 480 r. p.n.e. Niewielka grupa spartańskich i tespijskich wojowników, pod dowództwem króla Leonidasa stawiła wtedy w górskim wąwozie czoło perskiej armii. Gdy Kserkses I, jej naczelny dowódca i imperator, zaproponował obrońcom oddanie przesmyk bez walki, usłyszał rzekomo w odpowiedzi Chodź i weź!. Mimo przeważających sił wroga, Grecy walczyli zaciekle przez dwa dni, zadając Persom ogromne straty. Trzeciego dnia zostali zdradzeni i polegli na polu wiecznej chwały. Niewykluczone, że bohaterska postawa Spartan przesądziła o dalszym losie Europy i świata, ponieważ zniechęcony krwawą bitwą Kserkses wkrótce zrezygnował z podboju Grecji i wycofał się do swej ojczyzny. W przeciwnym razie greckie korzenie kultury europejskiej mogłyby zostać zamienione na perskie...

Tyle historii, wróćmy do filmu. Premiery należy wypatrywać z kilku powodów. Przede wszystkim ze względu na ogromny potencjał fabularny drzemiący w kanwie. Od strony formalnej zapowiada się wizualny majstersztyk na miarę Sin City, ponieważ i ten film kręcony jest na podstawie graficznej powieści Franka Millera. Za reżyserię natomiast zabrał się Zack Snyder, twórca fenomenalnego remake'u Świtu żywych trupów z 2004. Trailer zaostrza tylko apetyt. Jak na razie, jedyny słaby punkt stanowi brak choćby jednego znanego nazwiska w obsadzie. Na szczęście w wysokobudżetowych produkcjach nieznani aktorzy zawodzą rzadziej niż ci znani, więc powodu do zmartwienia w gruncie rzeczy nie ma.


Przechodniu, powiedz Sparcie,
że tu leżymy wierni jej prawom.

(-- Napis wyryty na monumencie wzniesionym w 1955 i upamiętniającym bitwę)