Skip navigation.

..takie tam moje.

czyli Chai i jej spostrzeżenia

Posts tagged with "Krosno"

różne wymiaty rzeczywistości czyli kompendium wiedzy o tym co zdarzyło się przez 3 dni

,

pół metra ponad chodnikami od czwartku zryw antyzmułowy.


Po pierwsze niespodzianka urodzinowa dla Mani planowana przez całe 2 dni tak, żeby dograć cały skład z naszej ławki studenckiej. Jako centrum dowodzenia nawet o 4 rano odbierałam telefonsy od dziewczyn:D
Koniec końców we 2 dojechałyśmy PKSem na który biegłyśmy jak słoneczny patrol z bluzkami praktycznie na głowach kupując kwiatki i błagając o litość pana z pekaesiste.
Banan( chlopak M.) wtajemniczony przeze mnie powinien dostać Oskara i nagrode Enigmy gdyż się dzielnie nie wygadał i jeszcze powstrzymywał rodzinę przed wybyciem z domu:)Niespodziewanie dla nas trafiłysmy na odpust i festyn tak więc tańcom nie było końca choć jakby nie patrzeć wyróżniałyśmy się strojem spośród świątecznie ubranej gawiedzi:D

Po drugie Krosno:)
Jak zaliczać miejsca zamieszkania koleżanek to naraz.Tak więc swoją osobą( skromną ) oczarowałam kolejnego rodzica moich znajomych, oblazłam Krosno, zjadłam gołąbki jako ostatni ciepły posiłek przed
"rzeczywistością na wyjebaniu" i spędziłam uroczy dzień z Madą.

Po trzecie: Wisłoczek
Opisać jak wyżej się nie da inaczej.Miejsce w którym otwarcie piwa jest czynnością dostarczającą fali endorfinowej dla wszystkich.
Oczywiście standardowo padłam ofiarą klątwy wyjazdowej i miałam wiele przygód jak na prawdziwą zakręconą sierotę przystało. Głupich szceniackich akcji nie zabrakło wręcz ociekaliśmy nimi w mniejszym lub większym stopniu.
Nauczeni na własnym przykładzie nie będziemy(a dokładnie Szczepson) już jadąc w 7 osób unem odpalać wewnątrz petard w celu wyrzucenia ich za okno:)Takim oto sposobem mam kilka czarnych wypalonych napalmem dziurek na udach i cieszę się z moich całych bębenków. Szok jaki we mnie to wywołało odchorowałam dziś i postanowiłam zawinąć do Rzeszy.
Dotarłszy do Krosna zakupiłam bilet docelowy do dom równiesz Pksem , bo busy doprowadzają mnie do klaustrofobii i pognałam na wyznaczony nr stacji. Jako,że nie miałam zegarka a stało jakies coś z napisem na RZ... to wsiadłam rozłożyłam tobołki i wygodnie mijałam wioski, przy czym okazało się ,że nie w tę stronę.Wylądowałam na zajezdni ostaniej wsi i tylko dzięki dobrej woli pekaesowca, który widząc moją minę i obśmiawszy mnie konkretnie podrzucił do krzyżówki. Tam stanęłam pomachałam łapką i czekałam na stopa;), którego złapałam po jakiś 2 minutach. Po 3 stopach dotarłam pod Rzeszów a jeden Pan słysząc moją historię wyjął z bagażnika zgrzewkę soków,żebym sobie wybrała jaki lubię smak i zostawił w cieniu,co naprawdę było bardzo miłe;)Ogólnie zaliczenie pierwszego samotnego stopa bardzo na plus.


Download Opera, the fastest and most secure browser
December 2009
M T W T F S S
November 2009January 2010
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31