Przyrów 8 dzień stycznia 1945 roku
Monday, February 26, 2007 9:05:39 AM
Tym razem powód niezapowiedzianej „ wizyty „ był inny niż zwykle .
Niemcy ? – do dzisiaj nie ustalono kim byli „ najeźdźcy „ , zebrali ludność na placu .
Oznajmili że szukają zaginionego poprzedniego dnia jednego ze swoich kamratów . Rozpoczęły się przesłuchania , śledztwo w niemieckim stylu . Wybrali 50 mężczyzn jako zakładników . Zamknęli ich w stodole która stała w tym samym miejscu w którym dzisiaj widoczny na zdjęciu pomnik ofiar tragedii .
Następnie stodołę podpalili . Mój znajomy Pan Jerzy M. mieszka w pobliżu , jakieś 30 m od tego miejsca . Wcześniej mieszkała tam jego rodzina .
Żołnierze wybrali inna grupę osób i odprowadzili ja kilkaset m za wieś a następnie …zwolnili do domów .
To wszystko zdarzyło się 8 dni przed wyzwoleniem wsi przez wojska radzieckie .
Po wojnie natychmiast przeprowadzono śledztwo , dochodzenie w tej sprawie . Zeznawali wzięci do niewoli gestapowcy z Częstochowy , żołnierze i SS-mani . Nikt nie potrafił powiedzieć jaki oddział Wermachtu mógł znajdować się w okolicy . Dziwne jest to ze Niemcy nie pochwalili się dzisiaj swoim wyczynie . dzisiaj tym czasie robili bardzo wiele żeby zastraszyć ludność Polską . Wiedzieli już że dzisiaj tej strony nie uzyskają poparcia dzisiaj walce dzisiaj bolszewizmem . Propozycja stworzenia „Polskiego Wermachtu „ nie powiodła się chociaż akcja było nagłośniona , wywieszono plakaty .
Do dzisiaj nie wyjaśniono tej ponurej historii . To takie „ Polskie Jedwabne „ tylko ze w Przyrowie koło Częstochowy .
Ustalono że mundurowi zachowywali się bardzo dziwnie jak na Niemców .
Rozmawiali cicho , w zasadzie rozmawiał tylko jeden z nich pozostali słuchali lub szeptali
Nawet podczas sądu porozumiewali się pomiędzy sobą tak żeby zebrani nie słyszeli ich głosów .
Ludzie bali się mówić .
zdjęcia Pomnika w Albumie








andsko35 # Friday, February 1, 2008 7:32:03 PM
PS.
Co wiesz o Żydach z Przyrowa?
PiotrCzęstochowa Moje Miasto # Friday, February 1, 2008 10:34:43 PM
Ukraińcy czy w ogóle wojsko w słuzbie niemieckiej napewno zachowywaliby się inaczej . Jeszcze raz powtórze że Niemcy nie mieliby powodu do trzymania takich zbrodni w tajemnicy , napewno sami by ją nagłośnili żeby zastraszyć mieszkańców innych wsi .
Są inne teorie .
w albumie Czestochowa cmentarz zydowski mam kilkka zdjęć miejsca w którym był kirkut . Ale chyba to już wiesz .
ten temat nie pasuje do rozmów o Żydach z Przyrowa .
andsko35 # Saturday, February 2, 2008 6:50:12 PM
Pozdrawiam - Andrzej
drareGikceroG # Thursday, July 3, 2008 1:11:56 PM
PiotrCzęstochowa Moje Miasto # Thursday, July 3, 2008 4:16:37 PM
Inne teorie ? są . jedna z nich to renegaci ze Świętokrzyskiej Brygady NSZ . Dlatego nigdy nie ustalono winnych . Nikomu na tym nie zalezało .
W tym czasie całkiem bliziutko NSZ-towcy przeprawiali się przez Pilicę
Oczywiście pod czujnym okiem ...swoich niemieckich kamratów .
Nie wszyscy mieli w palnie wyprawę do " germanii " .
kolejna teoria , usłyszałem ją podczas rozmowy z bardzo powaznymi ludźmi .
ROSJANIE ale ci od ...Stalina . Przed planowana ofensywą zaplanowali prowokację w wyniku której na planowanych kierunkach uderzenia chcieli zniechęcić miejscowa ludność do jakiejkolwiek pomocy Niemcom .
Trzeba przyznać że " wyzwoliciele " nie cieszyli się zbyt dobrą opinią w tej części Polski , podobnie jak i w innych rejonach .
moim zdaniem klucz tkwi w ...stodole . To jedna z ostatnich TAKICH stodół na ziemiach Polskich podczas II wś . Jest pewna analogia .
Sam zobacz że w dzisiejszej Polsce taka stodoła to pewien ...symbol .
W Przyrowie jak wiesz ? przed wojną mieszkalo wielu Żydów , mieli swój cmentarz . W czasie wojny prawie wszyscy zostali wywiezieni do gett i obozów . Jak bedziesz w Przyrowie to zobacz co dzisisj pozostało po cmentarzu żydowskim . To jeden z pierwszych na tym terenie zniszczonych z taką premedytacją i zawziętoscią przez miejscowych tuz po wojnie .
moze ...coś w tym jest ?
drareGikceroG # Tuesday, July 8, 2008 11:02:49 AM
Parę rzeczy jest dla mnie nowych - akcje RONA w Wygodzie. Zainteresuję się tym.
Zdziwiony jestem natomiast Twoim komentarzem na temat NSZ. Nie znam żadnego faktu, który śiwadczyłby o tym, że to byli renegaci. Pierwsze czytam by atakowali oni Polaków niekomunistów, czy wprost cywilów, wszystko jedno jakiej narodowości. A co do ich autorstwa w zbrodni przyrowskiej jest to teza całkowicie nowa. Nigdzie wcześniej tego nie słyszałem. To, że żołnierze NSZ współdziałali z Niemcami, jeśli do tego doszło, przeciwko bolszewikom, w mojej ocenie ich nie deprecjonuje, przeciwnie nawet pochwalam. Zajmuję w tej sprawie takie samo stanowisko jak Józef Mackiewicz. Przy okazji, ciekawe informacje na temat ruchów jednostek narodowych ze Wschodu walczących przy boku Niemców w okolicach Częstochowy w pierwszych dniach stycznia 1945 r. są w jego świetnej powieści Kontra.
Co do Przyrowa jeszcze, teza o polskim (NSZ-towskim) autorstwie zbrodni w Przyrowie wydaje mi się całkowitym nieporozumieniem (żeby nie określić tego dosadniej) także i z tego powodu, że gdyby żołnierz, który miał zostać zamordowany w Przyrowie 7 stycznia 1945 r. i jego kompan, byli Polakami, to pewnie zdradzili by się z tym w czasie kontaktu z ludźmi, którzy przyjęli ich w Przyrowie na kwaterę dzień wcześniej. Odkąd pamiętam, w Przyrowie mówiło się, że zrobili to "Ukraińcy". Nie przesądzam, czy tak było, świadczy to według mnie jednak o tym, że nie byli to Polacy (cóżby o tym miało w ogóle świadczyć poza tym, że wojskowi zachowywali się "dziwnie" i nie byli rozmowni).
Dla ścisłości także, nie była to żadna stodoła, tylko dom, a w TAKICH stodołach nie widzę nic symbolicznego (symbol czego?), bo palenie w nich ludzi nie było zjawiskiem, którego częstotliwość uzasadniałaby uznanie tego za jakąś tendencję w Polsce. Dom ten należał do niejakiego Deski, w którym właśnie dzień wcześniej zatrzymał się ów zamordowany żołnierz i właśnie dlatego ten budynek został wybrany na miejsce kaźni. Mój dziadek, ojciec i stryjowie, wszyscy Góreccy, mieszkali wówczas w domu pod nr 15 na tejże ulicy, wówczas Piłsudskiego, może nie 30 a 50 metrów dalej i są to rzeczy w Przyrowie znane.
Nie widzę także szczególnego związku pomiędzy losami przyrowskiego kirkutu i tragedią z 8 stycznia 1945 r. poza takim, że wojna wszędzie demoralizuje jednostki słabe i pewnie cały jej przebieg wpłynął na zachowania niektórych ludzi po wojnie. W całej Polsce niszczono też dwory i pałace i "ostatki" żydowskie nie byłu tu jedynymi "poszkodwanymi". Nie widzę też żadnego związku pomiędzy losem Żydów przyrowskich a tragedią z 8 stycznia 1945 r. Uważam, że jest to fałszywy wątek i trąci mi tendencją do czynienia z Żydów jedynej ofiary II wojny światowej, a z ich eksterminacji głównego jej celu. Tak po prostu nie było.
Z kolei teoria o Sowietach jako oprawcach Przyrowian, wydaje mi się fantastyczna. Oczywiście pewnie z naukowego założenia, nie można wykluczyć żadnej wersji, do czasu gdy nie będzie udowodniona jedna z nich, ale sądzę, że jest ona także mało prawdopodobna, z tej racji, że opór przeciwko Sowietom na naszym terenie, w styczniu 1945 r. a i potem również, choć istniał, nie przybrał skali, która w uzasadniałaby przeprowadzanie tego typu prowokacji. 8 Stycznia 1945 r. i przez 8 następnych dni, tereny te były nadal kontrolowane przez jednostki niemieckie i musiało istnieć ryzyko w przeprowadzeniu takiej akcji, której podjęcie z taktycznego punktu widzenia było dla Sowietów zbędne.
PiotrCzęstochowa Moje Miasto # Wednesday, July 9, 2008 8:26:50 AM
W zeznaniach z 1945 świadkowie pisza że to była JEDNAK STODOŁA a nie dom . Jezeli byłes w Przyrowie to zobacz w jakim miejscu stoi pomnik . Domy były i są ! od strony ulicy . Stodoła stała za domem . Opieram sie na dokumentach z archiwów . Dom stojacy od strony ulicy był ...murowany . Nie zmienie opisu ! Widzialem zdjęcie z 1937 roku , jest na nim rodzina mojego znajomego , on ...także jako dziecko . w rogu widać wyraćnie że od ulicy stoi dom .
Oczywiście kirkut nie ma zadnego bezposredniego przełożenia na to co stało sie tego tragicznego dnia ale jest pewnym obrazem symbolizującym stosunek mieszkańców Przyrowa do Żydów . Z relacji wynika że wczesniej dośc ochoczo pomagali Niemcom w usunieciu " sąsiadów " .
Brat mojej babki ( ! ) był w NSZ , jeszcze w latach 80 pokazywał mi swoją legitymację , wtedy miał stopień kapitana , co w cale nie przeszkadzało mu zeby po wojnie przez długie długie lata zajmować wysokie stanowiska partyjne / PZPR / we wrocławskiej Pa-Fa-Wag
wiesz ja tylko przeglądałem materiały zgromadzone przez mojego znajomego , on pracował w Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich , wierze mu kiedy pisze iz bardzo sie starali zeby udowodnic winę Niemców
Jak sam napisał były poszlaki i pomówienia ale dowódów zadnych nie znaleziono . Ciesze sie jednak że komunisci nie " znaleźli " nic co by wskazywało na Polaków .
On sam pisze że na poczatku lat 50 pojawiały się pewne watpliwości i dlatego sprawa została ...zamknieta . Prowadził swoje " prywatne sledztwo " ale wtedy juz było bardzo duzo różnych sprzecznych relacji . Składali je nawet ci którzy tego dnia byli kilkaset km od Przyrowa .
Moze to były działania celowe ?
On osobiscie przesłuchiwał wielu złapanych w 1945 roku Niemców i ich sojuszników .
jezeli chodzi o RONA i Wygodę to wg moich informacji / ta druga akcja , w Wygodzie , podczas pierwszej jak wiesz to Niemcy powiesili tam " zakładników " / to Partyzanci zaatakowali tabory Rosjan , tylko że ich było ...wiecej . W kazdym razie zdjęcie Pomnika i tablicy znajdziesz w moim albumie . Mam gdzieś materiały zebrane przez znajomego który chciał wydac książke na ten temat ale ...zmarło mu się
W Częstochowie Obóz Rosyjskich Renegatów zlokalizowany był w rejonie Lotniska na Kucelinie .
Mam prośbe , moze masz gdzieś lub wiesz gdzie mozna zdobyć zdjęcie obozu pracy / istniał takze po wojnie , potem były tam warsztaty szkolne szkoły Huty im Bieruta / jaki istniał na Kucelinie obok pętli tramwajowej ?
wiem ze rozebrano go dopiero w późnych latach 80 lub nawet 90 .
a może wiesz coś o mogile zołnierzy niemieckich pod Mstowem ? mam pobieżną lokalizację miejsca w którym zakopano ciała 25 Niemców , takze tych rozstrzelanych w czasie rozminowywania mostu na Warcie - czas rajdu Chohriakowa .
drareGikceroG # Wednesday, July 9, 2008 10:27:20 AM
Nie na wszystko teraz odpowiem a na niektóre nieprędko. Moi rodzice mieszkają w Przyrowie i sporo krewnych i powinowatych.
1. Człowieka, o którym piszesz nie znam, bo nie wiem jak się nazywa, więc nie mogę się wypowiedzieć.
2. Zdjęcia takiego nie widziałem, więc nie wiem czy dom był murowany. Na tej ulicy są też i drewniane domy, albo częśiowo drewniane. Pomnik stoi na działce od ulicy, przy której stał dom. Skąd wiadomo, że nie dom się palił a stodoła z tyłu? Co istotne pamiętam, że z relacji też wynikało, że ofiary starały się uciec przez okna, których w stodole oczywiście nie ma, i wtedy napastnicy otwierali do nich ogień.
3. Co do Twojego kuzyna, że potem był w PZPR. Cóż z tego? W ogóle nie oceniam ludzi en bloc. To, że jeden zapisał się do partii, nie świadczy nic o organizacji, do której kiedyś należał. Podobnie z "mieszkańcami Przyrowa", którzy wg Ciebie pomagali w usunięciu "sąsiadów". Nie znam relacji, które miałyby o tym świadczyć. Skoro stawiasz taki zarzut to uczciwość wymaga by wskzać dokładnie jego podstawę. Jest to zwyczajne pomówienie, które jest obraźliwe także i dla mnie, który ma tam rodzinę, a przede wszystkim jako Polaka. I wśród Żydów zdarzali się szubrawcy i łachudry, i nie są w tym, jak i w żadnym innym względzie, nacją lepszą albo gorszą od innych i nikt rozsądny nie twierdzi, że oni wszyscy to dranie.
4. Z tego co piszesz, rozumiem, że jedynym źródłem w sprawie zbrodni 8 stycznia 1945 r. w Przyrowie, na których się opierasz są akta GKBZpNP oraz relacja pewnego mężczyzny z tej ulicy, który nadal tam mieszka. Chcę to ściśle uściślić. Jeśli są inne źródła, na których się opierasz, to proszę wskaż je. Co do akt to po prostu je przejrzę, bo myślę, że jestem w stanie do nich dotrzeć. Na oficjalnej stronie IPN jest informacja, że sprawę na razie umorzono z powodu nie wykrycia sprawców.
5. Gdyby istniał choć cień szansy, że to NSZ, komuniści, szczególnie na początku lat 50-ych, kiedy wg Ciebie sprawa została "zamknięta", nie zawahaliby się ani chwili by obtrąbić jakimi to zbrodniarzami byli żołnierze z NSZ. Uważam, że jest to nieporozumienie.
6. Jeśli to byli zaś faszyści ukraińscy, to również i dziś wielu chciałoby zatuszowania tej sprawy, tak jak starają się to uczynić w wypadku ludobójstwa na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej.
7. Tak czy owak, tylko prawda jest ciekawa i bez wątpienia kiedyś wypłynie.
8. Niestety nic nie wiem na temat obozu RONA na Kucelinie. Zainteresuję się tym.
PiotrCzęstochowa Moje Miasto # Saturday, July 12, 2008 9:41:20 PM
Dla mnie Akta GKBZH są dla mnie wiarygodnym źródłem informacji zwłaszcza w TEJ Sprawie . Co RONA i Częstochowy to polecam np Wojskowy Przegląd Historyczny nr 1-2 z 1997 roku str 234 i dalej oraz wczesniej , sa tez inne publikacje znajdziesz tam odnosniki , ja nie zwracałem na ten temat większej uwagi bo interesuja mnie raczej inne tematy . W Czytelni Biblioteki w II Al NMP napewno znajdziesz wiele pozycji , wspomnień dotyczacych Ost Batalionów stacjonujacych w Czestochowie w ostatnich miesiacach okupacji . W polacanym WPH znajdziesz wyjasnienie jakie były różnice pomiędzy Własowcami a RONOwcami .
Na kucelinie , własciwie to na terenie byłego lotniska na Kucelinie bandyci z RONA mieszkali razem ze swoimi rodzinami . Czestochowa była tylko etapem w ich ucieczce na zachód .
We wspomnianym WPH znajdziesz skróconą historię tej bandy i jej szefa Kamińskiego , udział w walkach z Powstańcami Warszawskimi , później w walkach w Puszczy Kampinowskiej , opis zbrodni .
drareGikceroG # Tuesday, July 29, 2008 9:04:59 AM
Dodam, że sam mój ojciec, który mieszkał wówczas z 30-50 m od tego domu i wówczas miał lat 8, i był wtedy w Przyrowie, a w spalonym domu na drugi dzień, również potwierdza, że był to drewniany dom bez bramy, z bodajże wysokim progiem i właśnie on się palił. Jest zatem dokładnie odwrotnie niż piszesz. Żaden znany świadek, na którego powołują się publikacje nie mówi o stodole.
Do akt sprawy S 44/02/Zn prowadzonej przez Instytut Pamięci Narodowej Komisję Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu Oddział w Katowicach, jeszcze nie dotarłem, ale jest duża szansa, że do nich dotrę i to co tam znadję również opublikuję.
Dzięki za informacje o ciekawych źródłach. Skorzystam z nich.
A poniżej fragment publikacji, na który się powołuję:
Jan Pietrzykowski: Hitlerowcy w powiecie częstochowskim 1939-1945, Katowice 1972 r.
str. 107 „Zmieceni z ziem częstochowskiego powiatu potężnym, oskrzydlającym uderzeniem wojsk radzieckich, hitlerowcy jeszcze w ostatnich dniach przed ucieczką dopuścili się wielu zbrodni.
Jedną z nich, chyba najdzikszą i najbardziej potworną, była zbrodnia popełniona w Przyrowie. Hitlerowcy zamordowali tam w dniu 8 stycznia 1945 roku 46 mieszkańców tej osady, przy czym w większości zostali oni żywcem spaleni.
Mieszkańcy Przyrowa jeszcze spali, kiedy oddziały Wehrmachtu otoczyły osadę (tu przypis nr 181 – Były to prawdopodobnie oddziały SS-RONA (dawniej brygada Kamińskiego), które kwaterowały w tym okresie w Dąbrowie Zielonej, w majątku Geiera. W akcji brali również udział funkcjonariusze Gestapo). Niebawem wydzielone paroosobowe patrole przystąpiły do akcji. Z poszczególnych domów wyciągano mężczyzn i pędzono ich w kierunku Rynku. Akcji tej towarzyszyły morderstwa, rabunki, bicie i znęcanie się nad domownikami.
„Mąż mój, Stefan Klimczyk – relacjonuje żona jednego z zamordowanych (str. 108), matka trojga dzieci – miał wtedy 27 lat i był robotnikiem leśnym. Wybierał się właśnie do pracy, kiedy do naszego domu wdarło się czterech niemieckich, umundurowanych żołnierzy. Schwycili męża i zanim wyprowadzili go z domu, bili go i kopali […]” (tu przypis nr 182 – Ustna relacja Heleny Klimczyk, urodz. 1920, zam. w Przyrowie, ulica Św. Anny nr 57).
Niektórym mieszkańcom Przyrowa udało się ukryć w ostatnim niemal momencie. Tak na przykład Edmund Czajkowski (tu przypis nr 183 – ustna relacja Edmunda Czajkowskiego, urodz. 1911 roku, zam. w Przyrowie, ulica Szkolna 13) schronił się w schowku, w którym uprzednio ukrywał przed Niemcami świnię. Jego ojca „Ukrainiec” wyprowadził już na ulicę, ale, wykorzystując sposobny moment, zdołał on umknąć i przeżył pacyfikację, ukrywając się w kościele na chórze.
Nie wszystkim sprzyjało szczęście. W wyniku obławy „Ukraińcy” ujęli kilkuset mężczyzn. Znalazł się wśród nich Jan Janicki. Oto fragment jego relacji:
„W dniu 8 stycznia 1945 roku około godziny 5 minut 30 do mojego mieszkania wdarło się trzech „Ukraińców” w niemieckich mundurach i siłą wyprowadzili mnie na ulicę. Dołączono mnie tam do grupy dziewięciu osób, trzymanych pod strażą i tak ruszyliśmy w kierunku rynku, przy czym dołączano do nas coraz to inne osoby. Po drodze z naszej grupy „Ukraińcy” zastrzelili najpierw pięć osób, a później cztery dalsze. Tak doprowadzono nas do rynku, który – jak się okazało – był miejscem koncentracji. Zgromadzono tam od 200 do 300 ludzi. Około godziny dziesiątej minut trzydzieści wpędzono wszystkich zatrzymanych do budynku szkoły.
Rozpoczęło się „śledztwo”. Indagowano nas wszystkich na temat „bandytów”, jak to Niemcy określali partyzantów. Ilu ich jest w Przyrowie? Badający wypytywali w szczególności, co stało się z własowcem czy też „Ukraińcem”, który kilka dni przedtem miał zginąć w Przyrowie. Nikt o nim nic nie wiedział, partyzantów też nikt by nie wydał, więc wszyscy ludzie milczeli. Dano nam dziesięć minut do namysłu, potem jedną minutę, ale i wówczas nikt nic nie powiedział mimo bicia i nieprawdopodobnego wprost znęcania się nad zatrzymanymi. Wtedy nastąpił „sąd”. Jeden z „Ukraińców” odezwał się: mamy listę. Ten sąd polegał na tym, że kolejno każdy z zatrzymanych z dowodem osobistym [kennkartą] w ręku przechodził przed tym oprawcami, a oni dokonywali wyboru. W rezultacie podzielono zatrzymanych (str. 109) na trzy grupy: „odin, dwa, tri”. Wkrótce miało się wyjaśnić, co to znaczyło.
Do pierwszej grupy zakwalifikowano ludzi starych, którzy mieli być zwolnieni. W drugiej grupie znalazły się osoby przeznaczone – przynajmniej takie były wypowiedzi hitlerowców – do wysyłki na przymusowe roboty do kopania okopów. Grupę trzecią tworzyli skazańcy […]”. (tu przypis nr 184 – Ustna relacja Jana Janickiego, urodz. 1904 roku, zam. w Przyrowie, ulica Św. Anny nr 61)
Jan Janicki szczęśliwym zbiegiem okoliczności znalazł się w grupie pierwszej i został istotnie zwolniony.
Wśród skazańców z trzeciej grupy znajdował się Józef Matlyngiewicz, aktywny członek ruchu oporu, w tym czasie zatrudniony w urzędzie pocztowym w Przyrowie.
„Byłem wtedy na tym „sądzie” w szkole i zostałem przeznaczony na śmierć – brzmi jego relacja. – Przy pomocy innych osób zdołałem jednak przedostać się do tej grupy, która miała być zwolniona i dzięki temu ocalałem. Widziałem, jak hitlerowcy torturowali więźniów w Sali szkolnej. Ściany i sufit były zbroczone krwią. Włodzimierzowi Kowalskiemu, synowi miejscowego aptekarza, wydłubano oczy, obcięto nos i uszy. Jan Jachemczyk został tak potwornie okaleczony, że krew strumieniem trysnęła w górę. Widziałem to wszystko i osiwiałem […]” (tu przypis nr 185 – Ustna relacja Józefa Matlyngiewicza, urodz. w 1914 roku, zam. w Przyrowie, ulica Św. Anny 4. Zmarł w 1969 roku.)
Po takim to śledztwie i sądzie skazańcy zostali zaprowadzeni do jednego z domów przy ówczesnej ulicy im. Józefa Piłsudskiego. W tym właśnie domu miał zatrzymać się kilka dni przedtem zaginiony „Ukrainiec” (tu przypis nr 186 – Według niesprawdzonej wersji „Ukrainiec” ten, mając przy sobie walizkę ze zrabowanymi przedmiotami, został zabity przez nieustalonego sprawcę. Właściciel domu był nieobecny w czasie pacyfikacji, prawdopodobnie zbiegł. Zmarł po wojnie).
Teraz – w dniu 8 stycznia 1945 roku – miał rozegrać się w tym miejscu ostatni akt dramatu mieszkańców Przyrowa. Kiedy skazańcy zostali zamknięci, „Ukraińcy” oblali drewniany dom benzyną i podpalili go, strzelając z pancernych pięści. Sceny te oglądali mieszkańcy Przyrowa, zgromadzeni w pobliżu, również rodziny skazańców.
„Kiedy dom zaczął się palić – z wewnątrz rozległ się krzyk, którego nikt nie mógł wytrzymać„ – relacjonuje żona jednej z ofiar, Helena Klimczyk.
Dwóch skazańców zdołało wydostać się na zewnątrz. Byli to Feliks Litke i Stanisław Wojciechowski. Jeden wyczołgał się na łokciach, drugi wyskoczył oknem. Obydwaj zostali zastrzeleni. Na zwłoki rzucono płonące żerdzie. (str. 110)
Obecnie w tym miejscu stoi w Przyrowie skromny pomnik. Na tablicy dwa szeregi nazwisk ofiar tej hitlerowskiej zbrodni:
Braksator Franciszek Nabiałek Bogusław
Bednarczyk Czesław Nowakowski Tadeusz
Ciepielski Antoni Oledczuk Stanisław
Ciepielski Stefan Piotrkowski Ryszard
Dyjski Stanisław Pęczkowski Jan
Goleniewski Antoni Przewłocki Stanisław
Grajwoda Józef Piotrkowski Marian
Janczewski Zygmunt Ruszel Henryk
Jachemczyk Jan Siwek Antoni
Janas Zbigniew Strzyżewski Bolesław
Kupisiewicz Julian Strzyżewska Zofia
Kremblewski Wojciech Świerzewicz Jan
Klimczyk Stefan Suchecki Ignacy
Kupke Kazimierz Szyguła Henryk
Kowalski Włodzimierz Sikorski Jan
Knysak Józef Sikorski Władysław
Legenza Władysław Tomczyk Stanisław
Litke Feliks Szewczyk Władysław
Mendakiewicz Edward Woczyński Józef
Magdziarz Stanisław Wojciechowski Stanisław
Majchrowski Tadeusz Wolański Włodzimierz
Nabiałek Zygmunt
(tu przypis nr 187 – Lista ofiar niepełna. Zygmunt Janczewski, Jan Jachemczyk, Feliks Litke i Kazimierz Kupke pochodzili z Warszawy, Tadeusz Majchrowski i Ryszard Marian Piotrowski – z Częstochowy. Bolesław Strzyżewski farmaceuta i jego żona , pochodzili z Poznania lub Warszawy (wysiedleni)).
Pod płaskorzeźbą głowy Chrystusa, dźwigającego krzyż, widnieje napis: „Przechodniu! Pomnik ten przypomina miejsce kaźni twoich braci w okrutny sposób pomordowanych i spalonych żywcem przez oprawców hitlerowskich w dniu 8. I. 1945 roku. (tu przypis nr 188 – Zbrodnia w Przyrowie była przedmiotem badań OKBZH w Częstochowie. Akta w archiwum GKBZH w Warszawie. Patrz nadto: „Głos Narodu” w Częstochowie 1945, nr 29 i „Nad Wartą” 1960 roku, nr 3 (25) z marca).”
PiotrCzęstochowa Moje Miasto # Tuesday, July 29, 2008 9:12:25 AM
zapewniam Ciebie i innych że w sprawozdaniu Komisji będzie ...stodoła ,
popytaj w Przyrowie . Np wlasciciela sklepu po przeciwnej stronie ulicy
Monopol + art rózne , Pytaj o Pana Jurka .
Nie wiem dlaczego uparłes się przy domu ?
Pan Pietrzykowski / już nie żyje / takze mi o tym opowiadał ponieważ jak wiesz On pracował w tej Komisji . Mam od Niego sporo materiałów .
drareGikceroG # Wednesday, July 30, 2008 8:08:06 AM
Co do "pytania w Przyrowie" to już to zrobiłem wielokrotnie - o czym pisałem wyżej - z moim ojcem włącznie. Skoro świadkowie, naoczni!, na których powołuje się Pietrzykowski, i choćby mój ojciec, mówią o domu, a nie o stodole, nie ma jak dotąd żadnych powodów by twierdzić inaczej. Tym bardziej, że i Pietrzykowski zapewne doskonale znał akta Komisji, i bardzo możliwe, że stamtąd właśnie pochodzą te zeznania albo ich część. Druga możliwość, jest taka, że Pietrzykowski odebrał te relacje osobiście, albo wreszcie jedno i drugie - zapoznał się z nimi w aktach, a potem potwierdzał je jeszcze osobiście. Tak czy owak, gdy sam je zobaczę, to nie będę gdybał.
W każdym wypadku, nie powołałeś żadnego poważnego świadka, który obaliłby ich zeznania.
Nie jest nim z pewnością p. Jerzy z monopolowego na ul. Św. Mikołaja (obecna nazwa ulicy, od 27 grudnia 2007 r.), o którym wiadomo między innymi i to, że zarówno on jak i jego cała rodzina nie mieszkała w Przyrowie jeszcze długo po 1945 r. Nie wstarczy pytać byle kogo, i przyjmować bezkrytycznie wszystko co powie. Wiarygodność zeznań świadka, jak i każdego innego dowodo należy oceniać.
Listę nazwisk opublikowałem dlatego, że stanowi ona część całego fragmentu pracy Pietrzykowskiego, poświęconego zbrodni w Przyrowie. Chciałem fargment ten umieścić w całości by uniknąć jakichkolwiek wątpliwości, jakie mogłyby powstać przy selektywnym jego przytoczeniu.
Ukłony
PiotrCzęstochowa Moje Miasto # Wednesday, July 30, 2008 9:21:31 AM
Pan Pietrzykowski w jednej ze swoich książek , mam ja obok siebie wspomina o Przyrowie i stodole . A co do sprawy to zajmował sie nią posrednio . Jak wiesz był pracownikiem Komisji , był przy przesłuchiwaniu niemieckich jeńców i pracowników aparatu bezpieczeństwa nie tylko z Częstochowy . Czy my piszemy o tym samym Panu Pietrzykowskim ?
bo widzisz jak ktos z boku to czyta i zna jedna z ostatnich książek Pana Pietrzykowskiego / chodzi mi o tą związana z Częstochową za czasów okupacji , wybacz ale tytułu Ci nie podam / to teraz się z nas smieje
z Ciebie za Twoje rewelacje i ze mnie że nie podałem Ci tutułu .
Zapewniam Cie że Pan Pietrzykowski pisze o stodole . W aktach sprawawy tych z 1945 tez jest stodoła . Akta widziałem na własne oczy .
pozdrawiam
PiotrCzęstochowa Moje Miasto # Wednesday, July 30, 2008 9:29:51 AM
drareGikceroG # Monday, August 18, 2008 10:56:52 AM
Z całym szacunkiem, ale taka dyskusja ma wyłącznie sens, jeśli podaje się źródła. Ty ich nie podajesz, więc powoływanie się na JAKICHŚ świadków, Tobie znanych i na JAKIEŚ bliżej nieokreślone publikacje jest po prostu niepoważne i dalsza tego typu dyskusja będzie stratą czasu.
Jeśli utrzymujesz, że to stodoła, to proszę podać świadków, którzy tak twierdzą (jak dotąd wskazałeś jednego: p. Jerzego, który z powodów, o których pisałem wyżej, nie jest w tej sprawie wiarygodny) albo fachowe publikacje z tytułem, autorem i numerem strony. Jeśli nie możesz ich podać, trudno. To są za poważne sprawy by wierzyć na słowo anonimowej osobie na internetowym forum.
Jak dotąd nie mogę pozbyć się dysonsu poznawczego. Znam tylko jednego Jana Pietrzykowskiego (jego biogram z bibliografią, obejmująca pozycję, na którą się powołuje jest z łatwością dostępny choćby i na Wikipedii) i oznaczyłem precyzyjnie, w sposób jednoznaczny jego publikację, bardziej już się nie da. Skoro się nie zgadzasz z jej ustaleniami, gdzie jak wół pisze, że to był dom (i tak też zeznaje przywołana na tej samej stronie 109, świadek Helena Klimczyk. Jeśli nie zauważyłeś tego fragmentu, to nieuważnie czytałeś albo brak Ci elementarnej dobrej woli by przyjąć to do wiadomości), to łaskawie podaj gdzie Jan Pietrzykowski pisze, albo ktokolwiek inny, że to stodoła, albo szkoda czasu na dalsze bicie piany.
Fragment, o którym wspominam brzmi następująco (str. 109):
" (...) Po takim to śledztwie i sądzie skazańcy zostali zaprowadzeni do jednego z DOMÓW (podkreślenie moje, GG) przy ówczesnej ulicy im. Józefa Piłsudskiego. W tym właśnie DOMU (podkreślenie moje, GG) miał zatrzymać się kilka dni przedtem zaginiony „Ukrainiec” (tu przypis nr 186 – Według niesprawdzonej wersji „Ukrainiec” ten, mając przy sobie walizkę ze zrabowanymi przedmiotami, został zabity przez nieustalonego sprawcę. Właściciel DOMU (podkreślenie moje, GG) był nieobecny w czasie pacyfikacji, prawdopodobnie zbiegł. Zmarł po wojnie).
Teraz – w dniu 8 stycznia 1945 roku – miał rozegrać się w tym miejscu ostatni akt dramatu mieszkańców Przyrowa. Kiedy skazańcy zostali zamknięci, „Ukraińcy” oblali DREWNIANY DOM (podkreślenie moje, GG) benzyną i podpalili go, strzelając z pancernych pięści. Sceny te oglądali mieszkańcy Przyrowa, zgromadzeni w pobliżu, również rodziny skazańców.
„Kiedy DOM (podkreślenie moje, GG) zaczął się palić – z wewnątrz rozległ się krzyk, którego nikt nie mógł wytrzymać„ – relacjonuje żona jednej z ofiar, Helena Klimczyk.
Dwóch skazańców zdołało wydostać się na zewnątrz. Byli to Feliks Litke i Stanisław Wojciechowski. Jeden wyczołgał się na łokciach, drugi wyskoczył OKNEM (podkreślenie moje, GG). Obydwaj zostali zastrzeleni. Na zwłoki rzucono płonące żerdzie. (...)"
Gdzie tu Jan Pietrzykowski PISZE WYRAŹNIE, o stodole? Chyba, że pan Pietrzykowski, co innego publikuje, a co innego mówi swoim znajomym. Ale nie mam powodów by robić mu taki zarzut.
Co do innych, to bardzo będę zadowolony jeśli to przeczytają i sami sobie wyrobią zdanie.
Ukłony,
PiotrCzęstochowa Moje Miasto # Wednesday, August 20, 2008 9:13:38 AM
ponadto osobiscie widziałem kserokopie akt i przesłuchań świadków z 1945 i lat 50 kiedy to przed polskim sadem toczyło się śledztwo przeciwko jednemu z funkcjonariuszy gestapo z Czestochowy i Skarżyska Kamiennej . Moje osobiste rozmowy z Panem Pietrzykowskim . Archiwa .
Nie znalazłem w wiarygodnych źródłach żeby to był dom mieszkalny . wszedzie piszą i mówia o stodole , o budynku z desek które skazańcy wyłamywali , jeden nawet wydostał się przez taki otwór ale został wrzucony do środka .
Wiesz obecnie juz nie siedze w tym temacie bo zajmowalem sie nim dośc dawno i teraz nie bardzo potrafię podać z pamięci nr i sygnatury akt sprawy , tej pierwszej z 1945 i 46 ale bede musial je chyba odszukać .
Pan Pietrzykowski nie był naocznym świadkiem tragedii . Opierał się na zeznaniach świadków którzy bali sie mówić . Ciekawe dlaczego sie bali , a moze kogo się bali zastanawiałeś sie nad tym ?
dlaczego Polak miałby sie bać mówić , opowiadac o tym co Niemcy mu zrobili w czasie wojny , w czasie napadu na wieś ?
drareGikceroG # Wednesday, September 3, 2008 10:09:46 AM
Przykro mi, ale Kolega się raczy mylić, co do źródeł. Po sprawdzeniu pracy "Jasna Góra w cieniu swastyki" Jana Pietrzykowskiego, stwierdzam, że nie występuje tam ani słowo na temat Przyrowa, a tym bardziej na temat jakiejś w nim stodoły.
Ukłony
PiotrCzęstochowa Moje Miasto # Monday, February 9, 2009 4:55:27 PM
wszystkie moje cytaty pochodza z tej ksiązki
prosze poszukac pod koniec
jęzeli Kolega nie doczytał to nie widzę powodu do dalszej wymiany uwag .
mam tomik z dedykacją
drareGikceroG # Monday, February 16, 2009 10:35:55 AM
Piotr BerghofPeacemeaker_candyman # Monday, February 16, 2009 7:23:51 PM
z tego co wiem to mój egzemplarz pochodzi z " puli dla autora " ale nie sądzę żeby był inny , zresztą tylko ten widziałem i czytałem .
---------------------------------------
mam coś nie związanego z tematem ...Przyrowa . Chodzi o Mstów . Poszukujemy miejsca w którym pochowano Powstańców Styczniowych .
Oraz dawnego cmentarza epidemiologicznego na zboczu góry .
Mam stara mapę na której zaznaczono oba miejsca . Na wiosnę będziemy chcieli odszukać je w terenie . Być może jeszcze są jakieś ślady a być może istnieją ????????? Może Kolega lub ktoś gości będzie coś wiedział ?
Pytaliśmy Panią z Urzędu Gminy ale Ona nic nie wiedziała . / pok. na 1 pitrze po prawej stronie korytarza
Fakt11 # Thursday, June 17, 2010 12:51:43 PM
--to był dom z korytarzem pośrodku w którym rozstrzeliwano po dwie osoby. Następni przerzucali zwłoki (rannych) do pomieszczenia z boku itd. Po podpaleniu tego domu na dachu stojącego obok domu - stoi do tej pory ustawiono kilku mieszkańców którzy polewali go woda aby się nie zapalił
--sprawcami byli Ukraińcy w odwecie za śmierć jednego z kamratów którego zabito podczas gry w karty kiedy pokazał zrabowane precjoza
--świadkiem zabójstwa był woźnica który też grywał tam w karty a tego dnia przyszedł trochę później i widząc co się stało udał pijanego i dzięki temu uniknął śmierci jako niewygodny świadek
--nazwisko(pseudo) zabójcy też znam , człowiek ten po wojnie wyjechał do Warszawy i kupił tam duży dom - za co?
-- widziałem zdjęcie drewnianego krzyża zrobione chyba następnego dnia
--znam więcej szczegółów ale czy kogoś to zainteresuje ??
drareGikceroG # Thursday, September 16, 2010 9:30:42 AM
Jeśli piszesz poważnie, warto abyś przede wszystkim podzielił się swoimi uwagami z nimi, podając jednocześnie sygnaturę akt tej sprawy: S 44/02/Zn. Adres:
Instytut Pamięci Narodowej
Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu
w Katowicach
ul. Kilińskiego 9
40-061 Katowice