Friday, March 11, 2011 2:38:45 PM
"Mam wrażenie, że zatrzaskuję przed nosem drzwi komuś, kto przyniósł torby z moimi zakupami i kogo sama zaprosiłam, aby je ze mną zrobił. Był stoicko cierpliwy, doradzał, odradzał, wystawał przed przymierzalniami, stał ze mną we wszystkich kolejkach do kasy we wszystkich sklepach tego miasta, oglądał ze mną wszystkie książki we wszystkich księgarniach, potem niósł wszystkie ciężkie torby, a gdy podeszliśmy pod drzwi mojego mieszkania, wzięłam te torby od niego i zatrzasnęłam drzwi przed nosem. Już nie był mi potrzebny. I nawet mu nie podziękowałam, głównie ze strachu, że moją wdzięczność mógłby pomylić z przyzwoleniem i mieć nadzieję na następne zakupy. Tak się teraz czuję. Wrednie, okropnie. Cuchnę na odległość egoizmem i obłudą, l przy tym wszystkim wiem, że on dołożył do tych toreb swoje serce i teraz bez niego jedzie autobusem do domu. Ale jutro będzie miał nowe. Po to, aby mi je dać, gdybym kiedyś po zakupach zechciała wpuścić go do środka.
Nie potrafię sobie z nim poradzić. Z tym nieodwzajemnieniem. Pewnie dlatego, że zapraszam go na te zakupy, robiąc nadzieję. Ale to akurat jest uczciwe. Odwzajemnione. Bo ja też robię sobie nadzieję. Na to, że go pokocham. Zapragnę. Zatęsknię. Że któregoś dnia, stojąc w przymierzalni, stwierdzę, że chcę, aby on wszedł tam za mną i powiedział mi, czy ten stanik jest dobry i czy taki właśnie najbardziej chciałby ze mnie zdjąć. Że wypłaczę się z tego grzesznego zadurzenia, także zupełnie nieodwzajemnionego, w mężczyźnie, który darowuje mi czasami w pośpiechu pięć minut, chodzi na zakupy z zupełnie inną kobietą i także robi mi nadzieję."
Friday, January 7, 2011 10:11:59 AM
"Co by było, gdyby twarz człowieka mogła dokładnie wyrazić całe wewnętrzne cierpienie, gdyby zobiektywizowała się w akcie ekspresji cała wewnętrzna męka? Czy moglibyśmy jeszcze rozmawiać ze sobą? Czy nie musielibyśmy wówczas mówić, zakrywając rękoma twarz? Życie byłoby praktycznie niemożliwe, gdyby owa nieskończoność odczuć, jaką w sobie nosimy, uzewnętrzniała się w rysach twarzy. Nikt nie miałby już odwagi przejrzeć się w lustrze, bo w groteskowym i tragicznym zarazem wizerunku twarzy stapiałyby się w jedno plamy i wstęgi krwi, rany, co nigdy się nie zabliźnią i strugi łez, co nigdy nie będą powstrzymane."
-> cytat z "Na szczytach rozpaczy" Emila Ciorana.
Thursday, January 6, 2011 1:33:47 PM
Przez ogród mój szatan szedł smutny śmiertelnie
I zmienił go w straszną, okropną pustelnię...
Z ponurym, na piersi zwieszonym szedł czołem
I kwiaty kwitnące przysypał popiołem,
Trawniki zarzucił bryłami kamienia
I posiał szał trwogi i śmierć przerażenia...
Aż, strwożon swym dziełem, brzemieniem ołowiu
Położył się na tym kamiennym pustkowiu,
By w piersi łkające przytłumić rozpacze,
I smutków potwornych płomienne łzy płacze...-> Fragment wiersza Leopolda Staffa "Deszcz jesienny", wykorzystany również w książce Marty Fox "Magda.doc".
Sunday, August 15, 2010 2:29:33 PM
W wolnych chwilach, a było takich naprawdę wiele, siadałam na parapecie z kubkiem gorącej czekolady, wpatrując się beznamiętnie w okno, i w ten nasz świat, rozpościerający się za oknem. W takich momentach czułam, jakbym dryfowała małą łódeczką po morzu dawnych wspomnień. Dzięki temu wracałam do czasów, kiedy jeszcze wydawało mi się, że świat jest inny, piękniejszy. Wtedy wszystko było inne. Ja byłam inna. Potem przemierzałam bezkres mej pamięci, odszukując w nim wiele istotnych momentów mojego życia, które nie zawsze były przyjemne. Trwało to wszystko chwilę, może dwie. W końcu odrywałam wzrok od szyby, i wtedy nadchodziło przekonanie, że 'kiedyś' minęło i już nie wróci. A co się z tym wiązało, nic już nie będzie jak kiedyś. I czułam się niczym topielec w otaczającej mnie rzeczywistości.-> Myśl pochodząca bezpośrednio ode mnie.