Half remembered dream within a dream, czyli o Incepcji ponownie po raz pierwszy
Sunday, January 23, 2011 1:01:33 PM

Christopher Nolan zaszczepił Incepcją w mojej głowie jedną ideę – fabuła tego obrazu wcale nie jest tak złożona, jak pozornie się wydaje – jest głębsza. Już podczas pierwszego seansu wiedziałem, że przyjdzie mi się spotkać z tym tytułem jeszcze co najmniej jeden raz w niedługim czasie. Marnie oceniałem szanse rozwikłania wszystkiego, lecz miałem nadzieję, iż uda mi się przynajmniej wyjaśnić parę, może kilka, wątpliwości. No i usiadłem do powtórki... wszystko co dalej przeczytacie, jest moją interpretacją.
Grający rolę Dominica Cobba Leonardo Di Caprio trafnie stwierdza w paru scenach, iż incepcja jest możliwa, mówiąc wpierw o swoim przypadku, później precyzując, iż chodziło o jego żonę, Mal. To najbliższe prawdzie wyznanie scenarzysty, jakie pada przez cały czas trwania filmu. Cobb rzeczywiście padł ofiarą tej techniki, która od początku do końca filmu przesądziła o jego motywacjach i podjętych wyborach.
Cobb nie ma rodziny, nigdy jej nie miał, przynajmniej jeżeli mówimy o dzieciach. Nie pojawiają się one w ogóle w czasie, gdy Cobb i Mal tworzyli, rozbudowywali a następnie opuszczali własny świat – jest to jedyne miejsce, gdzie projekcje w ogóle nie mają miejsca.
Wszystkie pokazane w filmie fragmenty, w których jego córka i syn manifestują swoją obecność, to tak naprawdę wariacje tej samej sceny, w której cały czas pozostają oni w tym samym wieku a nawet powtarzają te same czynności.
W parokrotnie powtarzanej scenie ucieczki ze Stanów ponaglany słowami kuriera Cobb sprawdza bilet lotniczy, na którym jako punkt docelowy podróży wskazane jest... Los Angeles, będące przecież portem końcowym lotu, w czasie którego wykonywane jest zadanie.
Schemat zaczyna nabierać kształtu: Cobb z zaszczepioną ideą odzyskania normalnego (choć nigdy nie istniejącego) życia zostaje przekonany do udziału w operacji skierowanej przeciwko spadkobiercy holdingu Fischerów.
Co zatem ze światem realnym? Moim zdaniem w filmie nie ma go niemal wcale, powstaje jednak pytanie, w czyim śnie toczą się poszczególne fragmenty? Porównując pościg i strzelaninę z ulic Nowego Jorku z tą z Marakeszu znajduję więcej elementów wspólnych, niż wyróżniających – chociażby nie mające sensu szczęście bohaterów czy fakt, iż tylko Cobb jest ścigany w obu z nich przez mieszkańców.
Z drugiej strony nie potrafię powiedzieć, dlaczego w czasie spaceru z Ariadne projekcje Cobba zaatakowały ich oboje, skoro nic takiego nie miało miejsca chociażby w śnie Fischera (gdzie celami byli jedynie intruzi).
Kolejna zagadka związana jest z totemem-bączkiem: jeżeli jest to (jak sugeruje jedna z teorii) totem Mal, czyją zatem jak nie jej rzeczywistość Cobb miałby nim sprawdzać? Z drugiej strony, jeżeli to totem Cobba, dlaczego to Mal miałaby go ukrywać w jego własnym świecie?














Borys # Sunday, January 23, 2011 1:32:39 PM