Ad acta

czyli co kryje się w mojej teczce...

The Social Network

, ,



Panie i Panowie, mamy film roku.

Pisanie n-tej recenzji dostępnej w Sieci nie ma najmniejszego sensu; wszystko, co można było dostrzec, omówić i pochwalić pojawiło się już na ekranach monitorów w ilości idącej w miliony znaków. Być może ktoś odważy się napisać o dostrzeżonych słabościach... W moich oczach najnowszy film Davida Finchera jest nie tylko najlepszym filmem dobiegającego końca roku 2010, lecz również najlepszym filmem w dorobku człowieka odpowiedzialnego za Obcego 3, Siedem czy The Fight Club - a zarazem najlepszym zadośćuczynieniem za czas poświęcony Zodiacowi i Benjaminowi Betonowi. Scenariusz, montaż, zdjęcia, muzyka, dobór aktorów i mnóstwo innych detali, którym poświecenie minimum niezbędnej uwagi zagwarantuje Wam wyśmienity wieczór filmowy... a może jednak nie?

Ennies 2010Filmowo w 2010 #8 - Obejrzane w listopadzie

Comments

Borys Saturday, October 23, 2010 5:38:11 PM

Kusisz, kusisz, i inni też kuszą, ale, kurczę, boję się filmów Finchera. "Siedem" było genialne, ale "Fight Clubu" nie skumałem a na "Zodiaku" się w sumie wynudziłem.

Możesz powiedzieć, czy w "The Social Network" jest jakaś intryga, narastujące napięcie, jakieś zwroty akcji (oczywiście, jak na nie-thriller)? Czy też całą dynamikę oparto o dialogi i bohaterów?

Łukasz LenardDeckardPL Saturday, October 23, 2010 7:07:38 PM

Intryga tak, napięcie wokół pomysłu, który przekształca się w duże przedsięwzięcie jest, zwrotów akcji raczej nie uświadczysz - ten film dzięki swojemu scenariuszowi właściwie ich nie potrzebuje.

Write a comment

New comments have been disabled for this post.