Zza mojego biurka - kwiecień 2010
Saturday, May 1, 2010 10:09:24 AM
Pora wrzucić aktualizację, aby czytelnicy nie daj boże nie uznali, że zniknąłem z powierzchni tej ziemi.W telegraficznym skrócie:
*w pracy sytuacja uspokoiła się na tyle, iż powróciliśmy do swoich mniej lub bardziej codziennych obowiązków - grunt to dobra kotwica do normalności;
*w Stanach ruszyło kilka ciekawych seriali - 28 kwietnia miał premierę pilot Happy Town, natomiast kilka tygodni temu HBO wystartowało z Treme (serialem twórców znanego i szanowanego cyklu The Wire). Dobry to znak, zwłaszcza w kontekście zadyszki The Pacific oraz nieubłaganie nadchodzącego końca sezonów Fringe i V;
*wraz ze zmianą klimatu wróciłem do biegania - jak na pierwszy raz po 6,5 m-cach przerwy, oceniam swoją kondycję na znacznie lepszą, niż w zeszłym roku, kiedy zaczynałem. Inauguracja wypadła w porze wiosennej ulewy;
*chociaż nie piszę o filmach (z czystego lenistwa), oglądam ich całkiem dużo - z ostatnich pozycji polecam A serious man (uwaga, tym razem bracia Coen nie zrobili lekkiego filmu), o dziwo Sherlocka Holmesa (z nadzieją wyglądam kontynuacji), hiszpański El Metodo (który powinien być obowiązkowym filmem dla wszystkich młodych wilczków pędzących przez całe życie po posady i pieniądze) oraz Fantastic Mr. Fox, którego twórcy pokazali, co to znaczy zrobić film dla dużych i małych i skasować za jednym zamachem produkcje Dreamworks/Pixar;
*nareszcie gram w Mouse Guard (zamiast prowadzić), udało nam się ruszyć również z minikampanią Burning Sands: Jihad - maj i czerwiec powinny być dobrymi, obfitymi w granie miesiącami (są jakieś nieobfite?);
*czytelnictwo w moim wykonaniu wraca do normy - otwierające cykl Culture Consider Phlebas szybko i dobitnie pokazało mi, dlaczego powinienem czytać więcej Banksa (dla zainteresowanych zamieszczam link do mojej recenzji na łamach drugiego bloga). Ponieważ jego powieści dość mocno igrają z odpornością Czytelnika, w ramach odpoczynku przemknąłem przez zbiór opowiadań Alastaira Reynoldsa (Galactic North, dobre ale tylko tyle) i zasiadłem do drugiego tomu cyklu barokowego Stephensona... co tu dużo pisać, Neal Stephenson to dobra marka. Ponieważ zaś liczba nieprzeczytanych powieści zaczyna się kurczyć, domówiłem w ramach imienin kolejną paczkę;
Kończąc notkę i patrząc za okno dochodzę do wniosku, że brak planów na long weekend nie był takim złym planem - leje bowiem od samego rana.














Borys # Saturday, May 1, 2010 3:14:17 PM
Łukasz LenardDeckardPL # Monday, May 3, 2010 1:37:02 PM
Borys # Monday, May 3, 2010 5:07:33 PM
Radek DrozdalskiDrozdal # Saturday, June 19, 2010 2:58:01 AM
Łukasz LenardDeckardPL # Sunday, June 20, 2010 1:31:39 PM