Warren Ellis - Crooked Little Vein [2007]
Wednesday, 7. November 2007, 06:45:34
A tak prezentuje się pierwsze zdanie inaugurujące Crooked Little Vein:
I opened my eyes to see the rat taking a piss in my coffe mug.
Nazwisko Warrena Ellisa jest wszyskim chyba w miarę dobrze znane. Każdy słyszał o Transmetropolitan, albo Hellblazerze - do ktore to Waren przez pewien okres czasu pisał. Teraz próbuje swoich sił w ksiazkowym medium. Z całkiem dobrym efektem musze powiedzieć, chociaz nie dla wszystkich.
Crooked Little Vein opowiada historię Mikea McGilla nowojorskiego przywatnego detektywa wyposarzonego w unikatowy dar - ja to sam określa jest magnesem na całe gówno otaczającego nas świata. Gdziekolwiek by się nie znalazł, można oczekiwać że podażą za nim albo kłopoty, albo będzie mu dane spotkac najdziwniejszych i najbardzie pooranych ludzi w okolicy.
Ksiażka pisana jest w pierwszej osobie z punktu widzenia Mike'a. Na myśl przychodzą nior'owe kryminały Chandlera połączone z okultyzmem i dziwactwami świata współczenego. Sam autor przyznaje się bez bicia, że podczas pisania posiłkował się stronami takimi jak Die Puny Humans, które zbierają informacje na temat tych barfdziej wykręconych wydarzeń dziejących się na świecie. Autor posiada lekki styl, okraszony ogromną doza czarnego humoru. Lekkość pióra powala i sprawia, że w miarę krótką ksiązkę dosłownie pożera się wzrokiem.
Akcja toczy się w dniu dzisiejszym, na poczatku wydawało mi się że czytam kolejny suplement do Unknown Armies, ale im głębiej człowiek wchodzi w lekturę, tym mniej napotyka się wydarzeń paranormalnych i wszystko skupia się na ciemniejszej stronie duszy człwoieka.
Akcja, jak to w ksiązce o prywatnych detektywach bywa obraca się wokoło zlecenia, danego Mikeowi przez oficjela z Białego Domu - ma on za zadanie odlaleść zagioniony w latach 50-tych (Nixon zostawił go w burdelu) manuskrypt zawierający "tajną" i zapasową konstytycje Stanów Zjednoczonych. Dokument ten według zleceniodawcy zadziała jako katalizator dla odnowy moralnej "Krainy wolności" i wprowadzi Amrykę na droge ku świetleje przyszłości. W pracy pomaga mu przypadkowo spotkana dziewczyna Trixi, piszaca doktorat na temat sexualnych fetyszy...więcej nie powiem bo nie zamierzam psuć zabawy.
Ellis jak to na anglika przystało doskonale wykorzystuje nadarzającą się okazję na podzielenie się z czytelnikiem jego spostrzeżeniami na temat współczesnego społeczeństwa. Jego główną tezą jest to - że z chwilą gdy coś staje się dostępne w internecie przeradza się mainstream. Oczywiście znaczy to, że "underground" staje się niczym zagrozony wymarciem gatunek zwierzęcia.
I jeszcze jedna sprawa. Wspomniałem, ze książka nie jest dla wszystkich - niektóre "praktyki" na które natrafiają Max i Trix podczas poszukiwań woluminu mogą być delikatnie mówiać "niepokojące" i "niesmaczne". Ostrzegałem, bo zastanówcie się co może w erze internetu i świetle tezy Ellisa być "undergroundowe". Zapewne coś niezbyt smacznego dla szarego odbiorcy
Jeżeli nie jestescie zbyt przewrażliwieni na punkcie ludzkich "dweiacji" (albo eksperymentów - zaleznie z której strony się patrzy) to przecyztać warto.


Odnośnie "przyciągających kłopoty" było gdzieś kiedyś opowiadanie, znacznie bardziej ułagodzone pod nazwą "Katalizator" czy jakoś tak...
By Borejko, # 7. November 2007, 08:12:45
Zapomniałem dodac, że ksiazka jest zbyt krótka - cała trąbienie o podróży przez stany zjednoczone ogranicza się do 4 miast
By Drozdal, # 7. November 2007, 14:32:46