Skip navigation.

Grota Drozdala

uwaga niski sufit

Update komiksowy (Black Metal, Kafka, Shenzhen)

Od dawna nie pisalem niczego o komiksach - czas wiec nadrobic zaleglosci!

Black Metal. Rzucajac okiem na okladke wiadomo bylo ze niczego nadzwyczajnego lub glebokiego spodziewac sie po zawartosci tego albumu nie mozna sie bedzie spodziewac. Styl rysunkow mocno przytulankowo-komksowy, fabula jak po komiksie dla mlodszych czytenikow w miare przewidywalna i oklepana. Oto dwojka braci blizniakow maniakalne sluchajacych black metalu trafia do nowej szkoly (po wydaleniu ich z ostatniego przytylku wiedzy), gdzie sa zepchniecki (po raz kolejny) na margines szkolnego zycia bo nie pasuja do wizerunku "wspolczesnego szczesliwego nastolatka". Wszystko zmienia sie gdy bracia nabywaja nowy album kapeli Frost Axe na winylu i puszczaja go od tylu - akcja przyspiesza, nagla pojawiaja sie hordy piekielne, antyczne miecze, kolesie ze zbyt duza iloscia czarono-bialego makijarzu na twarzach i demony dzierzace nabijane szpilami kawalki drewna. Do tego dochodzi antyczna przepowiednia w ktorej bracia zdaja sie grac prowadzaca role.

Slowem milo mozna spedzic czas przez jakies poltorej godziny - aha i bracia mowia z bardzo fajnymi "sredniowiecsznymi nalecialosciami" - tak aby ich kwestie wypadaly bardziej grim...
R. Crumb's Kafka. Doskonala sprawa - nie jest to do konca "komiks" w pelnym tego slowa znaczeniu. To bardziej (przy)opowiesc o zyciu Kafki (od dnia urodzenia po jego smutny koniec) z wplatanymi w nia motywami z jego tworczosci literackiej (oczywiscie bardzo rozmyslnie umieszczonymi - dzieki nim otrzymujemy pelniejszy obraz czlowieka jakim byl Kafka). Narracja prowadzona jest "zza kadru" autor dzieli sie z anmi przypowiesciami z zycia autora, swoimi wlasnymi spostrzerzeniami na temat bohatera - przejmujac role "klasycznego" komiksowego "dymkowego" dialogu - swietny zabieg. To nie wszystko - ilustracje Roberta Crumba powalaja, doskonale uzycie kreski i cieniowania - od razu widac ze nie idzie on na latwizne, odstepuje on od znanego i lubianego swego "kreskowkowego" stylu na rzecz bardziej realnego odwzorowania Kafkowego zycia (za co mu chwala). Podobne jak i proze Kafki przez ten ilustrowany zyciowys przedziera sie na prawde poowoli (nieco ponad 100 stron zajelo mi prawie cztery godziny)

Na prawde warto - szczegolnie dla tych, ktorzy Kafke znaja jedynie z Processu lub Metamorfozy, taki ignorant jak ja na prawde owiedzial sie masy nowych rzeczy o Franzu i od dzis nie bede go jedynie kojarzyl z pojeciem "powiesc kafkowa" bo jest to dla tego doskonalego (i zakompleksiono-szalonego) autora krzywdzace.

Shenzhen A Travelogue From China - Guy Delisle. To drugi komiks Delisle'a ktory mialem okazje czytac (po wydanym przez kulture gniewu w zeszlym roku Phenianie). Tak jak w przypadku Phenianu Shenzhen to dziennik z podrozy (sluzbowej) autora tym raem do chin (phenian traktowal jak sie latwo domyslec o korei polnocnej). Akcja jest niezwykle wolna i tak na prawde nie za wiele sie tutaj dziej - ale dziennik z podrozy jest wlasnie tym - dziennikiem - ludzie nie znajcy za dobrze aktualnej sytuacji Chin beda zapewne zadowoleni. Autor zostal wyslany do Chin aby przewodzic zespolowi animatorow (tani outsourcing), poprawiac ich blecy i ogolnie zajmowac sie finalna quality control. To co dziewje sie w studiu - jest latwe do przewidzenia - kazdzy dzien jest podobny do poprzedniego - jedyna odmiana to nieczeste wypady bohatera na miasto, do Pekinu albo na "imprezy" gdzie czytelnik ma szanse poznac "urok" prawdziwych Chin (nie ma to jak wywieszone w oknach zdjecia straconych wiezniow - takie mile pryzpomnienie o tym ze zbrodnia nie poplaca). Ilustracje sa na prawde fajne, bardzo ascetyczne, proste ale zarazem zdradzajace na prawde dobre oko ilustratora do wszelakich detali - z takim style rysowania sie jeszcze nie spotkalem i ciezko mi jest go do czegokolwiek przyrownac - co jest niewatpliwa zaleta tego komiksu.

Nie moge podejsc do Shenzhenu nie porownujac go do wczesniejszego Phenianu. MOim zdaniem Phenian byll ciekawszym dzielem, ale tylko dlatego bo korea Polnocna to byl dla mnie calkowicie egzotyczny kraj o ktorym nie wiedzialem prawie nic a dzieki Delisleowi wiem o wiele wiecej a informacje o tym co dzieje sie w Chinach znajduja sie w codziennej prasie. Mimo tego warto siegnac po Shenzhen, jesli nie dla egzotyki to chociazby dla bardzo fajnej kreski i ciekawego podejscia do narracji zawodowego animatora (ktorzy to jak wiadomo widza o wiele wiedcej w otaczajacym nas swiecie niz my, zwykli zjadacze chleba).

HELIKOPTER no.1 Organ Kulturalny Ośrodka Postaw Twórczych (OPT)Cloverfield

Write a comment

Comment
(BBcode and HTML is turned off for anonymous user comments.)

Please type this security code : f3673a

Smilies