Thursday, 2. October 2008, 03:37:07

Force Unleashed to nowy hotness rozpalajacy serca fanow gwiezdnych wojen (a imie ich legion) na calym swiecie. Jest to gra, w ktorej autorzy dali nam mozliwosc zasmakowania w uzywaniu mocy jedi na wlasnym ekranie komputera / telewizora / laptopu. Nie sa to moce tak polamane jak te znane w wczesniejszych gier, jakas blyskawica tu i tam czy co - w Force Unleashed mozna rozwalic przy jej pomocy na prawde mase przedmiotow znajdujactych sie na ekranie, rzucac, przeciagac i przemieszczac je po lokacjach, ciskac przeciwnikami - zarowno wookie jak i stormtrooperami (bo mamy mozliwosc grania zarowno adeptami jasnej jak i ciemnej strony). No miod malina.
No po prostu nieograniczone mozliwosci - gracz ma nareszcie mini sandboxowy setting - gdzie jak zwykle mamy jakas fabule i droge wytyczona przez autorow, ale w miedzy czasie podozania do czelu mozemy pobawic sie mocami jedi, ktore na prawde prezentuja sie fajowo.
Na rzucaniu przeciwnikami sie zabawa nie konczy. Mamy oczywista miecze swietlne i cale to talatajstwo powiazane z gwiezdnymi wojnami.
A co najwazniejsze dostajemy w rece gre nie przeznaczona dla ludzi, ktorzy wczesniej nie mieli stycznosci z grami konsolowo - komputerowymi, ktorej tworcy traktuja graczy jak idiotow i nie pozwalaja na zadna kreatywnosc (no chyba ze kreatywnoscia nazwiemy poprzemieszczanie rekwizytow po planszach).
Juz spiesze z wyjasnieniami. Mialem prawdziwa przyjemnosc pogrania w Force nleashed na mojej Sony PSP. Gra prezentowala sie ladnie, biorac pod uwage ograniczone mozliwosi (w porownianiu do wspolczesnych komputerow i konsoli najnowszej generacji) handhealda. Zaczalem grac w kampanie i gre odlozylem po jakis 10 minutach grania zdegustowany i czesciowo niedowierzajacy temu, ze w roku 2008 mozna takich gaf i wad nie wylapac w procesie testow (mozliwe ze to nie wady, ale zalety, ale o tym pozniej).
Wracajac do gry - zaczalem od kampanii - na poczatku przydzielona nam zostaje rola Vadera, ktory wybiera sie na Kayshek (czy jak tam sie ta planeta nazywala), planete Wookich aby zlokalizowac i zneutralizowac jakegos tam marnego mistrza Jedi. Wszystko wyglada klasycznie - Vatera widzimy zza plecow, biega on i wysoko skacze, moze scinac wookich mieczem, moze tym mieczem niczym bumerangiem (przy pomocy mocy oczywista) rzucac, moze dusic napotkanych nieszczesnikow (ten patent wyglada swietnie), moze tez uzywac swego miecza swietlnego do parowania strzalow z laserow i zapewna ma jeszcze kilka innych mozliwosci pozbawiania przeciwnikow zycia, ktorych nie chcialo mi sie exsplorowac. MNo i nie zapominajmy, ze moze on podnosic, przemieszczac i ciskac przedmiotami (nie wszystkimi, bo tego by bylo za wiele) znajdujacymi sie na ekranie. Dla mnie rzucanie szpargalami nie bylo tak fajne jak duszenie, ale ja mam swoje priorytety. Tak mniej wiecej wyglada gra - biegami i zabijamy starajac sie jednoczesnie dotrzec do celu danej misji. Jak widzicie w grze chodzi o wyrwanie jak najwiekszej ilosci chwastow, no premise norma, ale jak wyglada sama rozgrywka?
Wiec biegam, rzucam mieczem, dusze i jest ogolnie fajowo, pierwszy zgrzyt pojawia sie po paru minutach, nagle Vader znajduje hologram, a gra powiadamia mnie ze jak Vader znajdzie ich jakas tam ilosc to dostanie suvenir. Kurwa mysle sobie, zapewne Vader ma cos ciekawszego do roboty na Kaysheku niz szperanie pod stolami i za zalomkami w poszukiwaniu hologramow, bo jak je imperatorowi doniesie to prezencik czeka (moze nowy kostium na przyklad/) - przecie to prawie jak Super Mario Bros i szukanie monet. Dla mnie pierwsza powazna wpadka. Na ale to mozna jeszcze panom autorom wybaczyc (pewnie sie na Braciach Hudraulikach wychowali i wydaje im sie ze tak gra powinna wlasnie wygladac), najwieksza frustracja mnie naleciala kiedy wreszcie dotarlem wreszcie po dziesieciu minutach biegania, ciecia, duszenia i znajdowania hologramow do poszukiwanego Jediego - celu moejj misji na tym zapomnianym przez imperatora i zafajdanym przez wookich swiecie.
Vader wpierw uzywajac mocy rozpierdzielil caly budynek (to byla cutscene, bo przecie gracz nigdy nie powinien zrobic tak odjazdowej rzeczy jak rozpierdzelenie bloku mieszkalnego przy uzyciu mocy!!!! Co za duzo to nie zdrowo), w ktorym sie ten mistrz skrywal a potem przystapil do pojedynku z nim a autorzy sczodrze przekazali mi kontrone nad rycerzem ciemnej strony.
Pojedynek byl fajny, podduszalem i mieczowalem pana delikwenta, az do czasu gdy nie zostala mu nawet prawie kropla zycia. W tym momencie pan Jedi przeistoczyl sie w super Jedaja i blokowal moje wwzystkie uderzenia, uciekal, sie skrywal przedemna magicznie - tak jakby wlasnie przypomnialy mu sie tysiace lekcji o tym jak walczyc ma Jedaj z Vaderem, ktore jako mlody Padawan wysluchal w akademii. Wiec po prostu byl nie do ruszenia, ale ho ho ho poczekajcie to nie wszystko. Nagle wyskoczyla informacja abym nacisnal przycksk X, co uczynilem, bo co innego bylo by mi robic, skoro chwasta wyrwac nie mogle.
Wiec nasikam a tu zaczyna sie mini gra, w ktorej nalezy nasikac sekwence przyciskow tak aby finalnie wykoczyc opponenta. Ci, ktorzy grali w God of War, Dragons Lair, Space Ace albo Shenmune wiedza o co cho - jest to chyba najglupszy patent w grach komputerowych. W Shenmune jeszcze pasowal, ale w God of War nie bylem przez to w stanie grac, niewazne wracajmy do naszych naparzajacych sie Jedajow.
Wiec wciskam sekwencjie - no i norma nie udaje ich mi sie tej sekwencji perfekcyjnie odtworzyc, bo nie kazdy ma zakodowane we lbie gdzie jaki przyciski na konsoli lezy. Vader wiec nie przyszpila Jedaja do podlogi, Jedaj sie wymyka a gra daje Jesajowi spowrotem 1/4 zycia! Kurwa, skad to sie niby wzielo? Vader nie wklepal sekwencji na czas to dobry jedaj od Jedaj Boga dostaje za darmoche 1/4 zycia w podarce? Nie wazne - znowu walczymy, znowu delikwenta szatkuje mieczem, znowu podduszam i znowu zycia ma on tyle co kot naplakal no i przewidywalnie przeistacza sie on w gwiezdnowojennego boga, ktorzy blokuje wszystko i nie ma na niego mocnych, chyba ze senkwencje poprawna sie wklepie.
Nie udaje mi sie wklepac jej ponownie, Jedaj dostaje ponownie troszke zycia ekstra bo Vadera paluchy w czarnej rekawicy za szybkie nie byly i wracamy do punktu wyjscia. Ponownie po grancie zycia Jedaj walczy on jak ciota, ponownie podduszam i doprowadzam go na kraniec wyczerpania a on jak w zegarku przeradza sie w pana-ktory-blokuje wszystko i czeka az zainicjuje mini gre.
Chuja tam zainicjuje, wylaczam PsP i zaczynam robic cos bardziej produktywnego - jak na przyklad tracenie czasu na internecie, albo granie w gry, ktore nie uwazaja mnie za idote i nie oszukuja w tak perfidny sposob.
Ja gram kuwa VADERem, ja mam czerwony miecz swietlny, ja chce sciac tego chwasta przy pomocy mieczna i zmiazdzyc jego tchawice uzywajac mocy, ja nie mam zamiaru wklepywac jakis bzdetnych sekwencji przyciskow wyskakujacych na ekranie i nie mam tez zamiaru zbierac hologramow liczac tym samym, ze dane mi bedzie dostac za nie jakis suwenir.
Ja wiem jak ciezko jest opracowac fajna gre komputerowa, i wiem jak ciezko jest opracowac cos tak aby zaspokoilo gusta wszystkich, ale prosze nie traktujcie mnie jak idote - ja nie zamierzam grac w jeden jedyny sposob, bo tak sobie to zamierzyliscie panowie autorzy. Ja nie chce uzywac waszego silnika, ktorego uzywalem przez 10 poprzednich minut w drodze do mini bossa - po kiego pnia mnie tych wszystkich zdolnosci spocjalnych uczyliscie, skoro jak dochodzi co do czego, to nie moje umiejetnosci w ich uzywaniu sie licza tylko bzdetne wklepywanie sekwencji przyciskow? To na zawsze dla mnie pozostanie tajemnica.
PS. Duszenie Wookich Vaderem rzadzi! A gra smierdzi (przynajmniej wersja na PSP, skikoreczki donosza tez o polamaniu w wersji na PS3). Nie warto tracic PLNow.