When push comes to shove There ain't no thing called love So don't you give me no lip Or I'll whoop you with my pimp stick
Perfume don't make you sweet So get your ass out on the street Are you sick as a brick? I'll whoop you with my pimp stick
I like you have no shame It's all just a part of a pimping game You're just another pussy to tame While I'm riding the highway to fame
So get your ass out on the street Or I'll whoop you with my pimp stick Perfume don't make you sweet So get your ass out on the street
Czytacze i słuchacze mogą odnaleść jakieś drobne nieścisłości w powyższym tekście - wszystko to wina mojego stetryczałego słuchu.
Polecam zapoznanie się z całą twórczością Baina, szczególnie osoby lubujace sie w muzie pokroju kabaretowo-alkoholowo-zadymiono-lokalowej. Wolfkind śpiewa o marginesie społecznym, którego lśniąca dzisiejsza popkultura całkowicie już poza ten rzeczony margines wypchnęła zamiatając bo jednocześnie pod dywan historii.
No i proszę, nowe wydawnictwo Nordvargra za całkowitą darmochę w torrencie do pobrania tutaj. Nie muszę chyba tego wydawnictwa pimpować ani nikogo namawiać do pobierania? Dla sceptyków troszke więcej informacji.
205 Recordings proudly presents
Artist Nordvargr Album Enter Nordvargr 2 Label 205 Recordings Cat no 205REC-911 Year 2009 Style Dark Ambient / Electronica / Noise / Industrial Quality Mixed bag of 192kbit and 320kbit/44.1kHz/Stereo Date 05-20-2009
Tracklist:
01 Nordvargr - Steril 2 02 Nordvargr - Patterns emerging LD CELP 03 All Hail The Transcending Ghost - Intornator 04 Nordvargr - Noma Klaw (Edit) 05 Goatvargr - Fix 06 Nordvargr - Interrupted by light and vision 07 Nordvargr - Sammi calls 08 Nordvargr - Sepul 09 Nordvargr - Bakom ilskan 10 Nordvargr - Steril 11 Resignation - Det var b‰ttre fˆrr 12 Nordvargr - Improv mic anger (live 2000)
Composed and recorded 2000 - 2009 and repacked 2009 by Henrik Nordvargr Bjˆrkk @ Villa Bohult
Info:
Here it is again... the follow up to the DCD compilation that was released by OEC 2002. This was initially released in 2005 only available on www.nordvargr.com, now it is officially unleashed once again with a few bonus tracks to celebrate the occasion.
This release is only released on Piratebay as a way of showing support for free speech and free internet. I will not go into philosophical details, you all know what is going on...
Feel free to share this music as you wish. Sharing is caring.
PS If you would like to give something back to the artist to show appreciation, please go to www.nordvargr.com and find the contact info. Paypal donations are welcome.
DS
205 Recordings 2009.
Sanctuary for music composed and recorded with total disregard for anything but the personal vision.
Do pobierania i seedowania zapraszam. Spread the word.
Josh Graham - współzałożyciel Red Sparowes 4 miesiące temu odszedł z zespołu aby skoncetrować się na swoim "solowym" projekcie - A Storm of Light (wraz z panami z Tombs i Unsane).
Na dzień dzisiejszy dostępny w odmętach internetu jest jeden utwor Mass (wersja przed masteringowa - ale już brzmi monumentalnie) - do odsłuchania na ich majspejsie.
Widziałem ich pierszy koncert w styczniu na Brooklynie - z czterech kawałków 3 miażdżyły na całej rozciągłości - co jak na kapelę, z którą obcowałem po raz pierwszy w życiu i z której materiałem nie dane mi było się jeszcze zapoznać na prawdę rbi wielkie wrażenie i na doatk świadczy o ich muzycznym kunszcie (lub o tym, że grają to czego ja lubię słuchać).
Zwkle jest tak, że lubimy to z czym wcześniej już dane nam było się zapoznać, a widząc na żywo kapele, o których nawet nie słyszeliśmy cichutko modlimy się aby już skończyli grać (i po prawdzie podczas setów dwóch kapel otwierających ASoL też mamrotałem pod nosem aby jak najszybciej opuścili scenę). Ale wreszcie kiedy na scenie pojawili sie A Storm of Liht sprawa nabrała całkowicie innego obrotu i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że mogłbym stać i śluchać ich przez kolejne 30 minut.
Na dodatek o klasie muzyki świadczyć może też fakt, że AsOL wyda swoą debiutancką płytę (podobno niedługo) w legendarnym labelu Neurot.
1 Co do tego klipu - zauważcie jak doskonale brzmi Doorway na żywo. Ten kawałek został nakręcony w styczniu tego roku podczas mini trasy na której Neurosis zagrali dwa koncerty w masońskiej świątyni na Brooklynie. Był to najglośniejszy i zarazem najlepiej brzmiący koncert mojego życia. I mimo lipnej kamery ze średnim mikrfonem dźwięk brzmi rawie idealnie.
Zaledwie kilka dni upłynęło od wydania przez Kaos Ex Machina darmowej kolaboracji Roto Visage z Jugular Notch a ty kolejna dark-ambientowa niespodzianka, tym razem zza wschodniej granicy.
Liminal records (strona w przebudowie) udostepniło przed kilkoma dniami wydawnictwo Gasgruel zatytułowane Mortification. Tytuł jasno wytycza muzyczną drogę - będzie mroczno, zimno i srogo.
Po przeszłuchaniu materiału na myśl przychodzi jedno słowo - izolacjionizm, ciemność i cholerne przenikające nawet najgrubsze ściany zimno.
O samym projekcie nie wiadomo nic (a przynajmniej ja nie byłem w stanie dokopać się do żadnych infoprmacji, dłubiąc chwilę w sieci). Brak majspejsa, krótka notka na stronie labelu po przetłumaczeniu brzmi nastrpująco:
We are pleased to present the sixteenth release Liminal-Recs full-album 'Mortification' authorship of our new party Gasgruel. 'Mortification' is not a very simple and seamless line-style dark core, traditional for the author. "Inspiriruet this kind of creativity in me something that itself. And, for each such Track / Album of the blackness in me becoming less, at least I want to believe in it. Perhaps, and so I do my music is a catharsis. " his music speaks of the author. "And you are ready to discard?"
Co do muzyki - całkowity brak rytmu, pływające, rozciągnięte w czasie i wzbierające pod ciemną powierzchnią jeziora dźwiękowych tekstur drony przesiąkają powoli przez nasze uszy. Delikatniw wiercające się w podświadomość wibracje, nie pozwalają zmrużyć oka. Szumy wiatru, padający deszcz, spływająca woda, fale przyboju, natura. Wszechogarniający niepokój - wzbierający niczym wolno rozprzestrzeniająca się zaraza, myśli zawieszone w śpiączce, dusze odtrącone przez ciała - pozostawione samym sobie.
Przypomina mi się Lutrmord z okresu The Monstrous Soul - Gasgruel to iście mrożąca krew w żyłach podróż do krainy samostości przeplatana (w przeciweiństwie do Lustmorda)co pewien czas noisowymi skrzekami dartego metalu i przekłuwanych bębenków w uszach.
Na ponad 78 minut płyty składa się siedem kompozycji, label nie daje możliwości pobrania wszystkeigo w jednej paczce - więc zapodam poniżej linki do konejnych utworów:
A dla tych, którym powyższe kawałki nie wystarczają - zaprawszam na stronę wydawcy gdzie oprócz Mortification znajdziecie siedemnaście innych, darmowych płyt z mroczniejszą odmianą muzyki.
Malignant przysypiał - od ich ostatniego wydawnictwa - pożegnalnej kompilacji Megaptery upłynęło już wystarczająco dużo scieków w podmiejskich kanałach.
Phaenon to nowa gwizda da dark ambientowym firmanencie. Podobnie jak w przypdku Visions - swe inspiracje czerpiaca z głuszy prózni kosmosu. Jak na debiut jestem pod wrażeniem (nie tak ogromnym jak inni recenzenci albo autorzy press releasów), bo Phaenon to doskonała, niepokojaca muzyka tła. Kwazary, obracające się niemrawo galaktyki spiralne, komety przemierzające niestrudzenie kosmos - taki obraz maluje mroczymi dźwiękami Submerged pojedyńczy, 68 minutowy utwór wypełniający płytę.
Ta płyta jest niczym podróż do wnętrza galaktyki - powoli zmieniające się pejzarze muzyczne, niebotyczne zimno próżni, kosmor rozpostarty w całej swoje okazałości przed naszymi oczami. A gdzieś w środku my - powoli spadający przez niepoliczalna czeluść - zmierzający z nikąd do nikąd.
Dodam jeszcze, że za projektem stoi nasz rodak - Szymon Tankiewicz.
Dark-Drone ambient drugiej próby, co wcale nie oznacza, że jakiś zły - po prostu dla mnie pierwsza próba to Nordvargr, Lustmord i kilku starszych wykonawców. Roto Visage + Jugular Notch zapodaja na prawdę głębokie i niepokojące drony. Press release wyczerpująco informuje nas o inftrumentarium wykorzystanym do zarejestrowania tego materiału, więc nie będę się powtarzać:
"Everything is Brown" spawns from the entanglement of many sources, including field recordings in unsettling environments, home-made analog synthesizers, virtual synthesizers, vocal sampling, unconventional experimentation with vinyl records, improvisation, and an overall mental regurgitation of sound and emotion.
Field recordings rządzą - nic tak nie nadaje autentyczności jak naturalne dźwięki. Cała płyta to swoista podróż od donów i i eksperymentów z płaszczyznami dźwiękowymi A Air Filled Injection poczynając a na noisowych patentach i power electronicznej pulsacji osiemnastominutowego How I Miss My Father kończąc.
Dawno, dawno temu doszedłem do wniosku że nigdy nie zostanę programistą - matematyka nie pociągała mnie w żadnym calu, a bez tego za bardzo nie ma czego szukac na zero jedynkowym poletku (Assembler i C++, ale egzaminy z programowania zaliczyłem na dobry chyba). Będąc w Collegeu a potem na studiach doszedłem do kolejnego (niezbyt odkrywczego) wniosku - matematyka mnie przeraża.
Nie przeraża mnie ona w sensie stricte strachem podszytym, bynajmniej nie wzorami, poziomem trudności czy też złożonością - tego na siłę da się wyuczyć i wyklepać niczym dobrze przypiłowana papuga albo jakiś pies Pawłowa. Przerażała mnie logika i to, że podstawy matki nauk od 2+2 aż do jakiegoś tak całkowicie abstrakcyjnego (dla zwykłego użytkownika życia) poziomu zostały opanowane, sprawdzone, udowodnione i spisane przez "istoty" ludzkie (matematyków). Strachem przepełnia mnie to, że ta cała skomplikowana sieć formująca otaczający nasz świat a scalona w jedno wzorami wciąż jest rozwijana przez oddanych jej ciałem i duszą ludzi (i ich komputery).
Asimov powiedział kiedyś, że zaawansowana technika (dla człowieka patrzącego z zewnątrz) jest nieodróżnialna od magii. Ja mam takie podejście do matematyki.
Dzisiaj przypadkiem poszukując sobie na mojej tubie teledysków Beyond Sensory Experience trafiłem na takie cudo:
Stamtąd jedynie jeden klik dzielił mnie od rzucających czary matematyków wyjaśniających metody, którzych używali rosyjscy wieśniacy aby poprawnie mnożyć:
Doskonała sprawa – nie potrzeba niczego, oprócz kartki papieru, prostej formułki i umiejętności dzielenia przez dwa (niekoniecznie dokładnie)
Chcąc zabłysnąć intelektem (takim spod znaku magicznych skilli wyszukiwania szitu na youtube, a nie szaro-komórkowego) przekazałem go mojej znajomej matematyczce – Amy. Oczami wyobraźni widziałem ją przewracającą oczami na widok tak plebejskiego teledysku, ale będąc dobrze wychowaną panią uśmiechnęła się tylko i podesłała mi coś w odpowiedzi:
Wychodzi na to, że można mnożyć będąc wyposarzonym jedynie w umiejętność rysowania prostych a zarazem przecinających się linii oraz jako tako dodawać. Nie zdziwiłbym się gdyby ta metoda znana była w Indiach od wieków.
Szkoda, że w szkole nie uczono nas takiego podejścia do rozwiązywania problemów matematycznych. Z lekcji matmy w liceum pamiętam jedynie nasza panią, która w przerwach biegła do sali obok dopytywać się pana profesora (pełną gębą) jak się dane zadanie rozkminia. W Collegeu, było już lepiej - profesor (już zwyczajny nie taki ze szkoły średniej) Kowalski potrafił uczyć, ale niestety dla mnie było już za późno, bo gdyby pana kowalskiego spotkał w liceum to może dzisiaj byłbym programistą... Mimo tego i tak uważam, że te wszystkie klipy z rysowanym mnożeniem to jakaś lipa i pogańskie sztuczki ku pokazowi i przyklaskowi plebsu zmajstrowane. Ja mam kalkulator i kalkulator mym przyjacielem oraz wyrocznią jest. Zastosowania dla pogańskiej matematyki widzę jedynie po termonuklearnej zagładzie i podczas zrwania wiecznej zimy (bo kiedyś ta atmosferę dokumentcie zakopcimy) kiedy patykiem na śniegu przy ognisku będziemy sobie skrobac w ziemi i za razem rachować, bo niestety za mało światła będzie aby odpalić kalkulator słoneczny Made in China.
PS. Słucham Jerzego Miliana - Ashkhabad Girl, nie ma to jak stary dobry polski Jazz na wibrafonie! (i na doatek przez Obucha wydany)
PS2. Amy własnie się odezwała i pisze, ze sprawdza metodę z pierwszego klupu po raz 30 na innym zadaniu, podobno jezeli sprawdz isie po raz 140-sty jej oficjalności zostanie zautentyfikowana.
Trza by o czymś napisać - najłatwiej zrobić muzyczną przekrojówkę.
Nowości warte uwagi:
Wolves in the Throne Room - Two Hunters Trójka panów z zapuszczonej fermy gdzieś w stanie Waszyngton ponownie udowadnia że amerykański black metal ma się dobrze a szybkość i techniczne umiejętności to nie wszystko. Na Dwóch Łowcach liczy się w pierwszej kolejności atmosfera, w drugiej - pojęcie nadużywane i ogólnie przereklamowane - mistycyzm, coś bardzo ciężkiego do uchwycenia i opisania. Reszta leży gdzieś na dalszym planie.
The Black Dahlia Murder - Nocturnal Kolejna doskonała płyta w dorobku hamerykanów. Nie przymierzając to jest właśnie klasa, której spodziewałem się po Dimiension Zero. Melodyjny szwedzki Death z potencjometrem agresywności przekręconym na maksimum i nalecialościami ze wszystkich metalowych stron. Świezuchne riffy i ta praca podwójnej stopy około 1:24 w Deathmask Divine. Klasa.
The Great Deceiver - Life Is Wasted On The Living Pisałem o tym wydawnictwie wcześniej. 100% spełnia moje oczekiwania, Deathwish sprzedaje płytki po $8, rozbój w bialy dzień.
Om - Pilgrimage Sekcja rytmiczna legendarnego Sleep ma cały czas coś nowego do powiedzenia w dziedzienie mantryczno-doomującego ciężkiego grania. Bo komu potrzeba czegoś więcej niż bass i perkusja. Stoner Metal dla Tybetańskich mnichów.
Hati - Works For Scrap Metal Jeszcze bardziej ograniczna (jeżeli to wogóle możliwe) od Recycled... Komposzycje zdają się naturalną improwizacją bez ram ani założeń, doskonała nieinwazyjna muzyka tła.
Nordvargr - For The Blood is The Life Wampiry, Ruminia i Transylwania. Zero rozczarowań - Henrik ponownie dostarcza solidny kawał krwarego ambientowego mięsa z domieszką noisu. Mrok, ciemność i zatęchłe krypty.
Darkthrone - NWOBHM - New Wave Of Black Heavy Metal EP Ha! Już nie mogę się doczekać nowej płyty tego posiadającego największe jaja sposód wszystkich hord czarcio-metalowych duetu. Cover Bad Attitude na NWOBHM - czysta ambrozja dla uszu. Próbka z zeszłego albumu. Jak tu się nie oprzeć skoro sam Fenriz mówi zę album "SOUNDS LIKE A WAR BETWEEN ATLANTIS AND THE REST OF PLANET!"
Marduk - Rom 512:01 Co tu dużo gadać - nowy Marduk. Z początku płyta wydaje się jakaś taka wolniejsza i niemardukowa, ale (co mnie bardzo cieszy) z każdym kolejnym przesłuchaniem wchodzi coraz lepiej. Nowy perkusisa sprawuje się doskonale.
O Ambientach i innych ciekawych zwierzach z tego roku szerzej napiszę nieługo.
Nudy i zawody:
Dimension Zero - He Who Shall Not Bleed Spójrzcie wyżej na The Black Dahlia Murder. Na tej płycie znajduje się jeden fajny utwór - The Was, ale niestety nie jest niczym kowym, tylko stansardem w stylu DZ (co w sumienie jest złe samym w sobie). Poza tym Deny ma świetny drugi riff i niezłą pracę perkusji. Reszta - sen i rozczarowanie. Mamy juz jeden nowy In Flames, nie potrzeba nam chyba kolejnego (o czekaj, chyba potrzeba biorąc pod uwagę to ile płyt sprzedają...mam niemiłą wiadomość In Flames robią taką muzę o niebo lepiej). Ze świecą szukac takich perełek jak na przykład Immaculate.