Skip navigation.

Grota Drozdala

uwaga niski sufit

Posts tagged with "zycie"

The Gut Wars

Slow day at work on G-chat:

1:09 PM Luke: http://forum.rpg.net/showthread.php?t=442653
This thread makes me want to shoot myself
1:13 PM Drozdal: it's ok, i'm not worried you do not have a gut
will read it in a sec
wait, i meant gun!
you totally have a GUT, but i'm winning the gut wars with you
in out small private conflict
1:17 PM Luke: When are you going to put it to use and ATTACK?
You can't just rest on the size of your gunt. You've got to USE it.
1:18 PM Drozdal: dude when i'll be able to swing my gut at you in a threatening manner - please shoot me because i would not consider myself being human at that point
Luke: ::applies for Firearms ID card::

Life update 10/09

Przeczytane:

Niezbyt wiele, głownie wyrywkowo przerzuciłem ksiazki wydane w Okluturze, zakupione podczas mojej ostatniej wycieczki do Polski. Podobnie miala się sprawa z nabyta na Amazonie masa papieru. Kupa publikacji okultystycznych lub quasi-okultystycznych oraz komiksow (nie mam pojcia kiedy ja to wszystko przeczytam).

Magi: Wired, Retro Gamer, GAMEStm i EDGE. W drodze jest jeszcze najnowszy numer Fort90 zine (polecam zapoznanie sie z jego internetowym blogiem), Warpstone #29 i [urlhttp://attractmo.de/shop/product/1_up_megazine_issue_3/=1-up megazine #3

Ed Brubacker - Criminal - cztery zebrane wydania sa warte kazdych pieniedzy (jezeli lubicie komiksy o ludziach zyjacych poza lub na marginesie prawa). Noir w dniu dzisiajejszym bez przjaskrawienia znanego z SinCity, twardo i na temat. Wszystkie historie sa ze soba powiazane w wiekszym lub mniejszym stopniu jak nie postaciami to miejscami - czytac trzeba uwaznie.

Aktualnie jestem w trakcie czytania Running Dog Dona DeLillo. Zapowiada sie smakowicie, prawie jak przygoda do Unknown Armies. Ale to znowu okultura, nazisci itd, wiec nie bede was zbytnio przynudzac i przechodze do konejnego tematu: (update - przeczytany - nie wiem czy polecac czy tez nie - ksiazka obiecuje na prawde wiele i nie jest zla, ale niestety jest zdecydowanie za krotka aby te wszystkie obietnice spelnic - zostawiajac nam jedinie nasza wyobraznie do wypelnienia luk)

Ogladniete:

Death Note - pierwsza seria anime, ktora ogladnalem od niepamietam kiedy. Wedlug nizej podpisanego warta stracenia czasu potrzebnego na zobaczenie tych trzydziestu paru dwudziestominutowych odcinkow. Fabula w skrocie: na ziemie trafia tajemniczy notatnik, osoby, ktorych imiona sie w tym notatniuku zostana zapisan umieraja. Notatnik trafia do rak nastolatka z dosc utopijno-dyktatorskimi zapedami i kompleksem boga (jakby tego bylo jeszcze za malo). Postanawia on wyczyscic swiat z "przestepcow" (ujalem to slowo w cudzyslow bo termin ewoluuje wraz z rozwijaniem sie fabuly :D")

Fringe - season 1. Nie do konca nastepca X-Files, ale powiem ze 50% miescilo sie miedzy bardzo dobrymi a doskonalymi odcinkami. Duzo techniki i eksperymentow genetycznych. Technika startrekowa w opakowaniach z lat 50 i 60-tych - duze pudla z potencjometrami i inne takie wynalazki. FAbula w skrocie: w FBI zostaj utworzona nowa komorka majaca na celu wyjasnianie niewyjasnialnych zdarzen ktore powiazane za z tak zmanym "wzorcem" (nie mylic z Gibsonem). Komorka sklada sie z pani grajaca glowna role, ktora jest kapke irytujaca (niestety scenarzysci nie staraja sie wyjsc poza schemat "kobiety targanej emocjami i nie zawsze dziajajacej racjonalnie"), "doktora nauk wszelakich", ktory spedzil ostatnie 20 lat w szpitalu psychiatrycznym oraz syna wyzej wymienionego doktora - czlowieka majacego powiazania ze swiatem przestepczym. Glowna fabula jest swietna, ale niestety epizodyczny charakter serii sprawia, ze kazdy odcinek musi "byc o czyms" i musi byc zamknieta hoistoria, dlatego tez rzeczy ciekawe dla mnie najczesciej zajmuja jakies 5-10 minut z 50 minutowego epizodu. Mimo tego warto sie zapoznac. The truth is out there.

N.W.O. - dokument (lub pseudo dokument) o czlonkach grup starajacych sie obalic rzady sekretnych wladcow tego swiata do czlonkow grup starajacych si dociec co tak na prawde wydarzylo sie 9/11. Terorie spiskowe gonia teorie spiskowe. Film zrealizowny przez ludzi o ktorych jest ten dokument wiec wiecie prawie jak w kinie :wink: Plus - Alex Jones, ktory jest w swoim "rzucam swiatko na wszystkie konspiracje rzadzace swiatem" mode i krzyczy przez wiekszosc czasu gry pokazywany jest na ekranie. :wink:

District 9 - kapke rzewnie i melancholijnie, ale mowiac krotko jaden z badziej satysfakcjonujacych filmow, ktory widzialem tego lata.

Inglorious Basterds - przegadany (nie tak przegadany jak ostatni film Tarantino - co jest plusem) i pulpowaty filmy pseudo-historyczny. Niestety nie zawiele w nim tych tytulowych "basterdwow".

Paranormal Activity - okrzykniety nowym Blair Witch. Zdecydowanie japiej niz BW nakrecony, lapsi aktorzy, ale nie przemawia do mnie hype, bo niestety film straszny nie jest, ale siedzialy za nami panny w kinie ktore krzyszaly a potem po cichytku chlipaly. Znaczy sie ze niestety wieksosci ludzi w stanach horror konczy sie na kolejnej inkarnacji Saw, lub Final Destination i nie sa oni znesc suspensu. Aha i jezeli wydaje sie wam, ze ten film do dokumentalne tasmy to niestety musicie byc idoatami (z ktorymi dzielilem sale kinowa): jest jakno powiedziale na koncu kto scenariusz napisal i kto to wyrezyserowal :wink: Aha i zakonczenie jest calkowicie spartaczone (chodzi plotka, ze Sam Steven Spielberg zabiegal aby zmieniono originalna koncowke), jezeli bedziecie mieli ochote to zapewne zobaczycie o co mi chodzilo.

Zakupione:

Nowy felefon - HTC Mytouch z 3G i Androidem na pokladzie. Jak na razie jestem co najmniej zaskoczony jego funkcjonalnoscia i mam wszystko pod reka - bo synchronizuje sie on automaczycznie z moim kontem gmail. Bateria zyje dwa dni przynajmniej z srednio-czestym dostepem do sieci, przegladarka flasha nie ma (ale to mozna zrozumiec), bo nawet bez niego zdolalem przemielic 700MB bandwidthu :wink: Twitter + Gmail + google reader + mapy z GPS;em oraz G-talk to wszystko w sumie co potrzebuje. I teraz mam to w kieszeni.

PS3 slim z Katamari Forever. Sony spuscilo nareszcie z tonu i obnizylo cene, wiec trzeba zakupic aby kule toczyc niczym zuk gnojarz przed soba (Xboxa360 tez dla katamari (Beaitiful Katamari) wstepnie zakupilem :smile:)

I przedpremierowo zaklepane mam tez Demon's Souls - niezwykle trudna action (hack and slash) RPG z intrygujaca zapowiadajaca sie mechanika. (to bylo wstepnie pisane chyba dwa tygodnie temu i gre jusz dostalem, ale niestety nie mialem okazji jeszcze pogierac, bo caly czas sie scigam w Dircie2)

Niestety tylko na PS3. I zapewne zakupie tez Forze 3, bo scigaczy samochodowych nigdy za wiele.

Pograne:

Blazing Angels - zrecznosciowa pulp-samolotowa strzelanka w relaliach drugiej wojny swiatowej. Latac bedziemy w znanych wszystkim spitfireach po experymentalne modele odrzutowcow niemieckich. Fabula jak najbardzij pulpowo-przygodowa. Znosna grafika, zroznicowane misje (jedynie dwojka z 16 dostepnych byla frustrujaca), dozo samolotow do wyboru, mozliwosc ulepszania broni oraz wyposazenia swoich maszyn za punkty zdobyte podczas wykonywania misji. Doskonaly, nie wymagajacy od nas prawie niczego morderca czasu (jakies 7-8 godzin gry).

DIRT2 - nastepca pierwszego DIRTa i pozniejszego GRIDa. Eventy WRC zostaly poszerzone o X-games, przejawia sie to w taki sposob - ze jest troszke wiecej ptzrjdzie sie nam w kupie, a i w klasycznych raidach WRC czas miedzy kolejnymi startami zostal diametralnie skrocony tak, ze nie walczymy tylko z czasem, ale i przyjdzie nam czasami poscigac sie z innymi kierowcami na odcinkach specjalnych. 9 lokacji - 100 rajdow. Przynajmniej 12 godzin non-stop zabawy (ja mam juz zaklepane ponad 25). Doskonala grafika, zwolnienia i klopoty z animacja znane z DIRT1 sa przeszloscia. Debiutuje system flashbackow zaprezentowanych wczesniej w GRIDdzie (zaleznie od poziomu trudnosci, ktory obierzemy, dostajemy pewna ilosc flashbackow dzieki ktorym mozemy cofnac czas i zniwelowac efekty jakis niefortyunnych manewrow, lub kraks na drodze)

Fable 2 - zadna rewelacja. Wszyskie predpremierowe mrzonki o calkowitej swobodzie, robieniu tego co sie zywnie podoba itd., polegaja w zderzeniu z rzeczywistoscia. Dosc plytka fabula, maksymalnie uproszczony model gry przygodowej z elementami walki, magii i walki na dystans (wszystko w sumie wyglada tak samo) i dorzuconymi na sile life-simem - zarabianie pieniedzy, rodzina, handel nieruchomosciami ect. Mechanika socjalna - bazujaca na gestach, ktore mozesz sie nauczycjest cikawa, ale niestety ginie pod nieporadnie opracowana mechanika kontroli postaci. Fajny pomysla, ale niestety nudzi po kilku godzinach gry swoja liniowoscia, pozatym na Xboxie zwalnia i haczy od czasu do czasu a tak nie powinno byc.

To na razie na tyle, bedzie wiecej, bo i wiecej sie wydarzylo. Przepraszam za brak polskich czcionek ale pisze to w pracy :D

Patrzaj Pan na tego Originsa!

, ,

A to się porobiło. Po dwóch (może i więcej) latach nareszcie doczekałem się statuetki za nagrodę Origins, którą wygraliśmy za najlepszą grę fabularna roku 2006 (patrzajcie, nawet moje nazwisko się na wikipedii znalazło).

Pics or it didn't happen:


I na koniec mały bonus, grafika, która sprezentował mi pan Petersen jak podziękowanie za pracę włożoną w Mouse Guarda. Ilustracja przedstawia moją postać, którą grałem w playtestach - Quentina (podobieństwo do pewnej nagrody polskiego Fundomu całowicie przypadkowa).


I na zakończenie zdjątka z tegorocznego Origins (by Jared Sorensen)
Celebracja (Thor + Luke)

Pimps:


A do GenConu pozostało lekko ponad miesiąc...

Polska 2009 (bez tournee)

, ,


Moj pobyt w polsce w yum roku bedzie krotki - od 18tego lipca do 24-tego. Nie planuje zadnych eskapad, mozliwy jest wyskok do poznania, ale to i tak jest jeszcze w fazie ustalania. Glownie bede sie wypoczywac w Koszlainie i moze nad morzem. Kto chcialby sie ze mna spotkac osobisci i bedzie w zachodniopomorskim w tym okresie dajcie znac, nie mam pojecia czy bede miec dostep do netu ale telefon bede miec. Ciekawe czym teraz zajmuje sie Dhaerow... :D

Jak widac na zalaczonym obrazku, nie tylko moj wylot do polaki zostal zaaprobowany, ale rowniez i tegoroczny wyskok na Gen Con. Moze w 2009 dam rade kapke wiecej pozwiedzac. Doszly mnie sluchy, ze bedda do nasz dolaczac Alexander (ktory skonczyl prace w Google i ma teraz wiecej czasu), Pete aka. Kublai (jego syn jest juz wystarczajaco podrosniet i nie potrzebuje ciaglego monitoringu) i (nie)slawny Keith Senkowski (w tym roku jak i w kaznym innym w roli blazna). Poza nimi ja, Thor i Luke. Szykuje sie na prawde fajny konwent.

Szaleństwa część pierwsza

,

Nie będzie dzisiaj mowy o grach fabularnych. Nie grałem ponad miesiąc, Luke był przez 3 ostatnie tygodnie w Japonii I po powrocie musiał ponadrabiać (i wciąż nadrabia) zaległości w pracy, Anthony'emu urodził się syn a z Thorem nie gadałem od ponad miesiąca. Po krótce – nie ma kto prowadzić, a mnie osobiście granie w DND4 nie za bardzo się uśmiecha (szczególnie po 8 – 8,5 godzinach pracy gdzieś w środku tygodnia).

Przechodząc do sedna. Postanowiłem zakupić dwa automaty arcade (patrzcie jak to pokracznie brzmi
po polsku, po hamerykańsku byłoby to po prostu „two arcade cabinets”, albo „two candy cabs).

Pierwsze pytanie, które się zapewne każdemu czytającemu te słowa nasuwa to „po co ci to”. Prosta i odpowiedź to - „a dlaczego nie?” Odpowiedź bardziej skomplikowana – od zawsze chciałem mieć w domu „automat do gir z salonu”, a ostatnimi czasy po dość poważnych turbulencjach w pracy (jedna osoba z mojego działu odeszła, a moja przełożona została zwolniona) wydaje mi się, że moja pozycja jest w miarę że tak się wyrażę „bezpieczna” i nowej pracy nie będę musiał w nadchodzących tygodniach szukać (a wnoszę to po tym, że szefowa wszystkich szefów wciąż mnie chwali, a jak wieść gminna niesie - nie chwali ona prawie nigdy nikogo) i znaczy to, że w niedalekiej przyszłości problemów natury finansowej nie będę odczuwać.

Wracając do tematu. Kupno automatu nie jest rzeczą prostą. „Stojaki” znane z „salonów” naszego dzieciństwa nie wchodzą tutaj w rachubę, ja chce dostać sprzęt, przy którym można usiąść (klasyka znana z japońskich centrów gier) z 29 calowym, obracanym (o 90 stopni) monitorem. Takiego sprzętu nie uświadczycie raczej po tej stronie oceanu – jak wiadomo prawie wszystkim salony gier to na „zachodzie” już przeżytek, mało kto się w to bawi (od końca lat 80-tych) i scena jako taka istnieje jedynie w Japonii. Co doprowadza nas do kolejnej przeszkody – jak automat sobie załatwić, skoro nie ma żadnych dystrybutorów ani przedstawicieli handlowych? Odpowiedź jest prosta – sprowadzić sobie sprzęt z Japonii!

Łatwiej powiedzieć niż zrobić. Zamawianie automatu osobiście to strzelanie sobie w nogę – koszt wysyłki jednej sztuki często przebija 3-4 krotnie wartość samej maszyny. Dlatego zamawia się wszystko grupowo. Jedna osoba wychodzi z inicjatywą, wszystko organizuje i deklaruje się że będzie w stanie przechować część automatów przez jakiś czas, aż je zainteresowani nie odbiorą, reszta płaci czeka i odbiera. Oczywiście z samym zamawianiem wiąże się masa małych sprawek. Po pierwsze najważniejsze jest zaufanie do kupującego – powierzać będziemy mu masę pieniędzy (za wszystko płaci się z góry), dlatego podejmują się tego najczęściej osoby „znane” i posiadające dobrą reputacje w „środowisku”. Fanów Candy-cabów nie ma zbyt wielu i ludzie najczęściej dobrze znają się z forów dyskusyjnych oraz są niezwykle pomocni jednocześnie starają się odosobnić osoby niewarte zaufania oraz oszustów. Dlatego tez jeden post z pytaniem o reputacje danego delikwenta i bez wątpienia w przeciągu kilku dni będziemy posiadali o nim wystarczająco wiele informacji aby zadecydować czy watro wdawać się z nim w interesy, czy też nie Następnie napatacza się pytanie o kondycje zamawianych automatów (kupuje się najczęściej używki produkowane pomiędzy 93 i 2000 rokiem) – oceniać ją można jedynie na podstawie zdjęć nadesłanych przez panów z Japonii, ale w sumie i tak do końca nie wiadomo z jakim automatem się w końcu w domu wyląduje, jedno jest pewne będą one działały (nie wiadomo tylko jak dobrze).

Wybieramy - przebieramy

Jak zapewne sobie wyobrażacie – typów automatów w Japonii wyprodukowano (i nadal się produkuje) cała masę. Pierwsza spawa to znaleźć taki, który TOBIE osobiście najbardziej będzie odpowiadać. Dla mnie najważniejszym kryterium była przekątna monitora - 29" CRT- to skutecznie zmniejszyło pole poszukiwań. Moim pierwszym typem była na Sega Astro City 2, lub w miarę możliwości nawet coś nowszego, jak Egret 2 produkcji Taito. Ostatecznie po masie godzin spędzonych na necie i przeczytaniu kilkudziesięciu stron tekstu zdecydowałem się na Segę Astro City (starszy model). Astro City 2 – nie jest zbyt popularnym tworem, a nad „jedynką” zbyt wielkiej przewagi nie ma, ot kilka wodotrysków dodano. Egret II góruje nad „jedynką” w sumie jedynie tym, że posiada monitor zdolny do pracowania w trzech rozdzielczościach i o wiele łatwiej jest obrócić monitor o 90 stopni, jedynkę Astro da się do trzech trybów przystosować, a przekręcanie zamiast 20 minut zajmuje jakieś 40.

Astro City ma kilka wad, ale mówiąc szczerze wygląda naprawdę świetnie (preferuje zieleń Astro do różów Egreta), a wady są natury czysto minimalno-technicznej i można je w miarę łatwo, małym nakładem siły i średnim nakładem środków pieniężnych zniwelować.

Mam nadzieje, ze nikogo jeszcze na śmierć nie zanudziłem, jak dam radę w przeciągu tygodnia wrzucę kolejny wpis o Candy-cabach (jeśli jakiekolwiek zainteresowanie tematem będzie).

30 dni później

Od ostatniego wpisu minął prawie miesiąc. Nie wiem czy moje nie pisanie spowodowane było natłokiem syfu jaki trzeba było obrobić w pracy (i zapowiada się, że do końca tego miesiąca też nie bedzie zbyt spokojnie), cyklicznymi powrotami zapalenia zatok (które męczy mnie od tak zwanego małego), czy też po prostu chęcią odpoczęcia od tego całego szumu i pogrania na konsolach oraz poczytania w spokoju zaległych pozycji komiksowych.

Dwa dni temu rozliczyłem swoje podatki. Dzięki internetowi, karcie kredytowej i 17 dolarach, które zapłaciłem za elektroniczne ich wysłanie - zajęło mi to około godzinki. Mimo tego, że przez większa część roku byłem zatrudniony na pełen etat, moje freelancerskie wybryki (40% rocznych przychodów) kosztowały mnie na prawdę okrągłą sumkę, nawet po odjęciu od dochodów nowego komputera z monitorem. Praca na zlecenia ma swoje zalety (ogromne), ale gdy przychodzi do płacenia – to już zupełnie inna historia. Dodam tylko, że moja sytuacja jest o niebo lepsza porównując ją do tego samego okresu z roku poprzedniego, kiedy musiałem pożyczać kasę aby opłacić fiskusa i na serio rozpatrywałem możliwość powrotu jak przysłowiowy syn marnotrawny :D

To na razie na tyle, aktualnie skończyłem moja pracę składacza przy polskim wydaniu TSOY, ale jestem w stanie złożyć nowe materiały jak tylko Darken będzie mi je podsyłać – templatki czekają jedynie na wlanie w nie nowo przetłumaczonego tekstu :smile:

Przepraszam wszystkich, u których na blogach nie komentowałem i z którymi nie kontaktowałem się przez ostatnie tygodnie / miesiące (Borejko, jak tam praca nad Aviso sie rozpościera?).

Do usłyszenia niebawem.

Zoroaster - Voice of Saturn [2009]

,

That's right biczes - trzeci post w jeden dzień.

Dwudziestego (mam nadzieję) wychodzi nowy (drugi a wliczając pierwwszą EPke to trzeci) album Zoroastera, ja zakupiłem go wczoraj na koncercie. Jednym słowem siła. To tak dla wszystkich, którzy preferują psychodeliczny doom, mase kolorowych świateł, sztuczna mgłę i zdecydowanie za głośną, przesterowaną muzykę.


To jest kawałek z nowej płyty Lamen of the Master Therion

Dobrze się dzieje, przez ostatnie misiące siedziałem bardzo głęboko w czarcio-wegielnym metalu, taraz pora na zmianę muzycznych preferencji, bo i nowy (i dobry) stuff wychodzi.

W czwartek ide oglądać Cynica po raz pierwszy w mej karierze.

Nareszcie

,

Dobra, to nareszcie to miało miejsce tydzień temu, ale w końcu udało mi sie odebrać mój egzemplarza Mouseguarda RPG. Mam anwet małą plastikowo - przejrzystą torebke na niego.

Przypomnę jedynie że podręcznik miał miec swoja inaugurację na zeszłorocznym Genconie. Kuwa ich wydawców mać.

Nic to po wstępnych przeglądnięciach wszystko wygląda tak jak powinno. Żadnych drukarskich niespodzianek nie było. Teraz czekamy na dalszy rozwój wydarzeń (ciwkawostki moga się zacząć w nadchodzących miesiącach). Ciekawostki nie odnosza się do samej gry, ale bardziej do całej otoczki jej drogi od nas to wydawców, ale o tym na razie sza.

Cieszcie się, bo wiem, ze ludzie czali na to na przwdę za długo.

PS. Wpisujcie miasta!

Styczeń 27 2009

,

No trzeba się szykować - nowy dalek już w styczniu, a bardziej treściwe wpisy w drodze.

Podsumowanie tygodnia:

  • obejrzałem hiszpański [REC] - warto, chyba że za horrorami się nie przepada.
  • trzeci sezon Moral Orel jest maxymalnie zjechany i dodam tylko ze to chyba najdroższa seria animowana aktualnie wyswietlana na Adult Swim (może poza Venture Brothers).
  • rozpocząłem czytanie From Hell Moore'a. Pierwsze wrażaenia po przeczytaniu czterech rozdziałów (jakaś 1/10 całosci) baardzo pozytywne, ale z komiksem rozumianym powszechnie ma to dzieło niewiele wspólnego - czyta się je jak powieść, do tego dochodza jeszcze gigantyczne przypisy w dodatkach na końcu tomu, kóre wyjaśniają dogłębnie strona po stronie co się tak na prawdę dzieje i skad autor brał inspiracje. Majstersztyk.
  • powolutku przedzieram się przez Paranoia Agent
  • czytam czwarty tom Lankhmaru Leibera z Solarisu (cały czas trzyma fason)
  • kupiliśmy Rock Band z Xboxa 360 - masa dobrej zabawy dla czwórki ludzie na raz. Gra jest świetna.
  • odkurzyłem moja kopię Burnout Paradise City, teraz bawię sie motorami. Ta wersja Burnouta podoba mi się najbardziej, zero misji i linearnego podejścia do gry - dostajemy miasto po którym jeździmy i w kazdym momenci jestesmy w stanie zainicjować rajd - doskonały wybór desigbnerski. I gra wciąż wygląda wspaniale.
  • w przerwach od 360, bawię się zmodyfikowanym orginalnym Xboxem z wrzuconym w niego 250 GB dyskiem. Czyta filmy (stream jak i dowolny format video znany czałowiekowi), odpala emulatory no i można grać w gry prosto z dysku twardego - czasy wczytywania drastycznie spadają a napęć DVD pozyje chwilke dłużej.
  • w pracy mieliśmy maksymalną wtopę ale dzieki mnie i mojemu współpracownikowi nasza firma nie musiała bulic kasy (bo wbrew wszystkim przeciwnościom losu pliki, które dostarczyliśmy do drukarni nie miały żadnych błędów - oczywiście o tym nasi przełożeni nie wspominali - kiedy starali się nam myć głowy - ech nie ma to jak korporacyjne procedury.)
  • do tego w ostatnim tygodniu w robicie wykręciłem 12 "przymusowych" nadgodzin, dodam tylko, że pracuję po części z idiotami (sztuk 3) i to przez nich mieliśmy te długie godziny, bo spierdolili wsztstko co tylko człowiek spierdolić jest w stanie. Nic to mam nadzieję że jakaś premia pod koniec roku za to wpadnie.
  • Deckard przypomniał mi o aniomowany filmie dołączonym do gry Dead Space - właśnie kończę jego ściaganie, może dam rade jeszcze dzisiaj obejrzeć.
  • No i na koniec dodam jeszcze, ze najnowsza gra Valve na PC i XBWAXA360 Left 4 Dead wyglada wspaniale. Na razie widziałem tylko Megan grająca w demo (dwa poziomy - dom z ulicami i metro), ale potencjał tej gry jest powalający. Niby to strzelanka FPP - czterech gracy przeciwko hordom zombich, ale to tylko powierzchnia. Pod spodem kryje się doskonała AI, która zawiaduje nieumarłymi i dostoswuje się do aktualnej sytuacji w grze. Innowacja za innowacją.


Do uzłyszenia niebawem.

PS. Nie byłem w kinie od 4 tygodni - mam doła, ale praca mi na to zupełnie nie pozwalała. Chcę zobaczyć nowy szwedzki Horror - Let the right one in - trailer rządzi.

Internetowi niech bedą dzięki

,

Od dzisiaj posty na poniższym blogu bedą ukazywać sie z polskimi znakami! (magia kina!)

Nareszcie udało mi się zlokalizować powód tego, że lewy Shift przyciśnięty wraz z c nie dawał mi ć tylko po prosty reagował tak, jakbym niczego nie przycisnął. Maksymalna frustracja - kiedy pisałem coś po polsku byłem zmuszony do ciągłego wklejania ć przy pomocy ctlc + c, lub uzywania korekty w open office (trójka rządzi btw.)

Dzisiaj miarka się przebrała - pogrzebałem chwilke w interświecie i okazuje się, że sprawcą tego całego zamiesznia okazał się Catalyst - soft do konfiguracji kart ATI, który ponoć używa tej kombinacji klawiszy do czegoś. W sumie ciekawe jak ten program przeszedł proces walidacji, skoro ingeruje on i nadpisuje się na jeden z ważniejszych hotkeyów dla ludzi uzywających międzynarodowa stronę konową w windzie.

Ok od dzisjaj tylko czysta polszczyzna.

PS. Odnalezienie winowajcy zajeło mi około 3 miesięcy. Czasami człowiek zamiast się frustrować powinien poszukać odpowiedzi w polskim necie a nie starać się myślec zbyt ciężko nad tym co mogło to spowodować.