Blog nieciekawego człowieka...

Moje chore rozkminy..

Subscribe to RSS feed

Ask me again!

Dzisiaj ktoś powiedział mi że nie zna smaku pewności.
Poznania jak to jest, że się wie - i, że nie ma wątpliwości.
Ja też nie wiedziałem. Jednak chyba tak to właśnie jest - bo skąd to można wiedzieć?
Nikt Ci nie powie - to TO! Patrz!Takie właśnie, i nie inne.
Samo odkrycie jest ważne. Nabieram pewności, woli.
Powaga sytuacji nawet mnie nie przerasta, bo ja to tak zwyczajnie widzę.
Są plany których człowiek nie umie objąć wyobraźnią.
Ja swój mogę objąć ramionami.
Każdy szuka, sztuką jest przyznać, że się znalazło.
Zgoda. Moje życie jest pełne takiego mojego, ba naszego szczęścia.
Opiekować i martwić, i kochać, i wszystko.
W mojej wyobraźni widzę te wszystkie pokoje. I ten jeden.
Kawałkiem serca sporym całkiem się śmieje na nowo.

"Ani ten trzask, ani żaden inny dźwięk tego świata."

Zostań.
Tak jak na początku - nie puszczę.

Jak zastrzyk z samej tęczy!

Dawno już tu nic nie pisałem. Jednak przecież od czasu do czasu coś by wypadało. Jest mi dobrze. Nigdy nie było mi tak dobrze jak teraz.

Chce mi się krzyczeć, jak wariat jakiś.
W wariatkowie mojego umysłu podają tylko tęczowe zastrzyki.
I to nie z psychostymulującej apteczki, nie piguły jakieś podłe.
Tak właśnie wygląda szczęście. A nie kraina szczęśliwa gdzieś na skraju dywanu.


"Jesteś tu przy mnie
Noc się chyli
Nad ranem bywa nieprawdziwie
Jesteś tu przy mnie
Trochę cię dziwi,
Że ja niczemu się nie dziwię
A znamy się od godzin pięciu
Nieprawda !
Czy się nie domyślasz,
Że zagarnąłem cię pamięcią
Na długo przed tym zanim przyszłaś?" - Jonasz Kofta.

Kochanie.

Violet daylight.

Zwyczajnie uwielbiam. Uczyć się tej geografii czy przeglądać prasę, nawet zastanawiać się czy to kurczaki wieczorem wywożą z pobliskiego KFC. Podobno jestem dziwny - jeżeli dziwny znaczy szczęśliwy, to będę się starał zdziwaczeć jedynie bardziej.
Wiem, że wielu ludzi męczy moja ckliwość, że zarzygałem im tęczą blaty i monitory. Jednak co mi zostaje jak tylko się cieszyć. Teraz jest zwyczajnie najlepiej. NAJLEPSZY czas mojego życia, jakby nie patrzeć. Bo nie chce mi się wyjść upić bez powodu, nie mam nocy bezsennego myślenia o beznadziei mojej egzystencji. Bezsenność zmieniła dla mnie wymiar.
Teraz co najwyżej nie śpię bo mi dobrze. Wariowania ciąg dalszy.

"bądź przy mnie blisko
bo tylko wtedy
nie jest mi zimno

chłód wieje z przestrzeni

kiedy myślę
jaka ona duża
i jaka ja

to mi trzeba
twoich dwóch ramion zamkniętych
dwóch promieni wszechświata" - Poświatowska

Podobno dobrze rozczulam.

Little imbroglio.

Dzisiaj poczułem chyba, że mi cholera zależy. Skoro z błahego powodu potrafiłem poczuć się aż tak źle, co by było gdybym miał powód prawdziwy.
Wolę o tym nawet nie myśleć. Do tego dostałem smsa który zatrzymał mi czas na dobre kilka minut. Ja siedziałem z uśmiechem godnym pacjenta Kobierzyna. Szaleję.

"Jest frasobliwa radość istnienia
Kto nie przeżywa świata nie zmienia

A my naprzeciw
A my z nadzieją
A my jak dzieci
Niech nas wyśmieją
My pomachamy do nich z daleka"

Lubię utrwalać takie chwile. Na tym blogu mało jest szczęśliwych notek.

Γεωγραφία.

Ciesze się!

Ostatnio wiele osób mówi, że widzi u mnie zmianę.
Chyba mają rację.
Bo ja się uśmiecham.
I to dużo - jestem zadowolony.
Mam dla kogo być zadowolonym.




"The wrong of unshapely things is a wrong too great to be told;
I hunger to build them anew and sit on a green knoll apart,
With the earth and the sky and the water, re-made, like a casket of gold
For my dreams of your image that blossoms a rose in the deeps of my heart." William Butler Yeats

I ogólnie to ja naprawdę żałuję, że nie ma nocnych tramwajów.
Ani sieci magicznych kominków czy innych cudów teleportacji.

I wiem, że od czytania czegoś takiego zrobi wam się okropnie słodko i mdle.
Ale ja mam to gdzieś!
Dzisiaj jestem szczęśliwy.

Nie martw się na zapas.

Tak źle mi dzisiaj i smutno; - coraz smutniej już co dzień...
czegoż i kogoż ja szukam, łażąc z rękami w kieszeni? -
ludziom zaglądam do oczu? - ot - głupi miejski przechodzeń:
szukam przyjaznych uśmiechów w złych, obojętnych spojrzeniach.



Jednak dzisiaj nie jest mi tak źle.
Chyba właśnie nauczyłem nie martwić się na zapas.
Bo co by mi przyszło z szukania smutków zamiast radości.

Po raz kolejny chce mi się tu zacytować fragment mojego chyba ulubionego wiersza Kofty:
"Ździebełko ciepełka
W codziennych piekiełkach
W wyblakłym na szaro obłędzie
Różowa perełka, ździebełko ciepełka
Znów wiem, że jakoś to będzie

Gdy serce ukłuje przykrości igiełka
I biedne się czuje, niczyje
Ciepełka ździebełko
Ździebełko ciepełka
Wystarczy i wszystko przemija"

Zastanawiać to mi się pewnie przyjdzie później.
A może i nie?
To też ciekawa odmiana dla kogoś kto większość własnych postępowań analizuje aż do bólu.
Jak to przystało prawdziwemu księciu melancholii.

Zobaczymy.

Beyond the Pole.

- Pokaż mi drzewo.
- Jestem niewidomy.




Przyszła "piękna złota jesień" innymi słowy - pizga jak w Kieleckim.
Raczę się jakimś cierpkim suplementem diety, co by nie zachorować.
Co dziwniejsze nie mam nawet kaca, w żadnej jego postaci.

Jednak wczoraj mogłem się poczuć jak jakiś polarnik.
Latanie po Hucie o 5 rano, to kolejne abstrakcyjne doświadczenie.

Najgorszym jest zapomnieć coś bo później jak się zabije klina, istna męczarnia.
Tak było również z opowiadaniem które tu chciałem zacytować.
Po wertowaniu wszystkich możliwych książek w końcu znalazłem!


"Się otworzyło oczy i prawie jednocześnie się poderwało się na posłaniu, z pozycji leżącej do siedzącej, i - prawie też jednocześnie - się sięgnęło po czuwający u wezgłowia nóż.
- Nie powie mi pan chyba, że śpi pan zawsze sam?! - pół-zapytał, pół-oznajmił kiedyś ktoś.
- Nie. Zawsze to śpię z nożem na podorędziu - się odpowiedziało w pełni oznajmująco.
Przez otwarte okno, gwiżdżąc dziko przeciągle żałobliwie, wpadał do izby wiatr. Na dworze, w ciemnościach nocy, hulała przedwiośniana wichura. Jak zawsze po przebudzeniu, się zaczęło się zastanawiać nad topografią: gdzie się jest? co to za kwatera? jaka wieś? jakie miasto? jaki kraj? jaki kontynent? (raz, kiedyś tam, po dziwnym śnie, się pomyślało: jaka planeta?). Mocniejszy podmuch wiatru uderzył ramami okna o ściany i ten głośny trzask przypomniał tamten trzask, i ten tamten trzask przypomniał wszystko." - swoją drogą to chyba najsmutniejsze z opowiadań jakie czytałem.

Je ne suis pas apprivoisé.

You Know You're Right.

Gdyby to było tak prosto zaśpiewać za Kurtem.

Ja kiedyś sobie obiecałem - żeby umieć obrócić się na pięcie.
Kehrt marsch! gdy tylko najdzie mnie taka ochota.
Nieczule i bez większych skrupułów powrócić do własnych spraw.
Jednak obietnice dane samemu sobie chyba nie są aż tak ważne.

Więc spróbujmy zrobić inaczej.
Obym tego nie żałował.



Burzową chmurą płyną dzieje
Nadzieja ciągle się telepie
Jest hasło co optymizm sieje Uśmiechnij się!
Jutro będzie lepiej
Często to brzmi jak drętwa mowa
Po co wyszczerzać się na próżno
Hasło inaczej czas zredagować
Uśmiechnij się! Jutro będzie za późno

- Jonasz Kofta Hasła

Sam wychodzę z podobnego założenia.

Pokażecie mi, że zachody słońca są piękniejsze niż u Bursy?
To chyba mój ostatek wiary w ludzi - jednak dobrze, że jeszcze jest.

Path of self-respect.

No witam.
Po krótkiej przerwie poświęconej na wiarę w ludzi - wracam.
Niektórzy się chyba ucieszą, bo mieli dość mnie chociaż odrobinę zadowolonego.

Więc proszę..



Look at you,
Feeling all good,
Can't resist
have to be all Up in it.
Don't it feel great,
Talking shit,
I let it go.



Bo to nie tak, że ja zapomniałem kim naprawdę jestem.

"Babilon...
Zapamiętane wieże i kolumny
Milczenie i cmentarze
Wystarczy jeden kamień gdy młot uderzy
Aby zakrzyczał w nas Babilooooon
-oni mnie zabiją-

Wszyscy szukają Babilonu
Elektroniczna krew
Okrutny młot" - Janabi Hatif "Babilon poszukuje Babilonu"

Jednak pogarda dla otaczającego świata jest chyba najlepsza.
Jaki jest sens myślenia, że kogokolwiek obchodzi cokolwiek oprócz hedonizmu.
Unikanie cierpienia i bólu jest głównym warunkiem osiągnięcia szczęścia.
Więc czemu miałbym się temu dziwić.

Brama-boga rozciąga się na cały świat i ulegają jej wszyscy bez wyjątków.
To dzisiejsza forma wyzwolenia i szeroko pojętej wolności.
Współcześni ludzie nie pochwalają postępowań które ja uznałem za całkiem normalne.
Pierwszej ćwierci XIX wieku i koncesji na wybujałą wyobraźnię.
Jedyne czego mi brakuje to pierdolony wehikuł czasu.

I będę mógł przybić piątkę mojemu kumplowi w błękitnym fraku.
A Wy możecie skisnąć w erze facebooka.

Life is a connection - separate from the brain.

Żywi ignorowali to, co niezwykłe i cudowne, ponieważ życie było zbyt wypełnione tym, co nudne i zwyczajne.


Z mojego ukochanego "Kosiarza".

Mam znacznie lepszy humor. Zdałem egzamin który wydawał się nie do przeskoczenia.
Nie wiem czemu mam straszną (na prawdę!) straszną tendencję do braku wiary w siebie.
Jednak to nie jest tak, że spartaczę wszystko czego się dotknę!
Zwyczajnie nie zawsze starcza mi cierpliwości, żeby zobaczyć oczekiwany efekt.
To chyba stare (jak to brzmi) przyzwyczajenia, frustrata i takiego, który nie umie długo czekać.

Come play with us.


krzyczą duchy moich nawyków - TAK, niektóre z nich nadal uznaję za martwe.
Nie ważne jak często urządzają mi seanse.
Chyba tylko spirytus jest ich wspólną częścią.

Nie kostnieć, gdy nowe prądy prą


Ja tam w sumie lubię.

To jakby do starego żarcia dolać sosu z ledwo otworzonej butelki.
Nadal zjeść się tego nie da ale przynajmniej wygląda dużo smaczniej.

"mene, tekel, ufarsin" - się zobaczy.
May 2012
S M T W T F S
April 2012June 2012
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31