Sunday, April 6, 2008 7:02:51 PM
codziennik, wiara
Oj ciężki był weekend...
Przeżycie odejścia kogoś bliskiego... Do rzeczywistości, o której mówimy: "druga strona życia". Tak bardzo się jej boimy... tak mało o niej wiemy... To jak odejście w nieznane. Lęk, niepewność, żal i ból - zwyczajnie ludzki, bo kogoś już nie ma tutaj. Ale czy rozpacz?
Tak trudno oswoić się z pustką. Tak trudno zrozumieć, że to tylko chwilowe. Tak trodno zrozumieć, że rozpacz niepotrzebna. Trudno przezwyciężyć wiarą to, co silnie tkwi w naszej naturze. Ale czy rozpacz?
Jeśli sądzić, że życie jest tylko tutaj, że nie ma wieczności, że człowiek żyje ileś lat, potem umiera i znika, to jaki sens i cel ma to życie? Żadnego. Powstaje pytanie: więc po co to wszystko? Wtedy owszem, rozpacz. Bo brak sensu i celu, który wykraczałby poza granice tego życia.
Na szczęście to wszystko nie kończy się tutaj. Nie kończy się wraz ze śmiercią. To tylko próg, ktry każdy musi przejść. Tylko albo AŻ. Bo lękamy się nieznanego.
Dlatego ważne jest, jak żyję. A można żyć tak, żeby nie bać się śmierci. Trudne. I to bardzo.
Na szczęście - niedługo znów się spotkamy. Pozostaje wiara i modlitwa. Tylko tyle? AŻ TYLE.
Tuesday, April 1, 2008 9:18:58 PM
wiara
Przeglądałem wczoraj istniejące w Community grupy. Napotkałem co najmniej 3 grupy, zrzeszające katolków z całego świata. Ale brakuje tu Polaków. Jako że sprawy wiary są moim zainteresowaniem nie tylko osobiście, ale i "zawodowo",
pomyślałem o utworzeniu nowej grupy, skupiającej młodych polskich katolików, którzy nie wstydzą się swojej wiary i chcieliby poznać się, dzielić się swoimi doświadczeniami wiary, poszukiwać rady czy odpowiedzi na dręczące pytania, niejasności, odkryć coś nowego, itp. Internet to też środek "Nowej Ewangelizacji"!
Skąd ten pomysł? Przede wszystkim dlatego, aby obalić stereotyp i mit, który rozpowszechnił się w naszej "katolickiej" Ojczyźnie, że katolicy są utożsamiani i kojarzeni (niesłusznie) z jakąś skrajnie radykalną grupą oszołomów spod znaku Radia M pod sztandarem ojca R. (choć taka grupka też istnieje, ale nie uogólniajmy!), z tego też względu osobom, które nie wstydzą się swojej wiary, przypina się etykietę "nawiedzonego", "moherowego bereta", itp. A temat Kościoła Katolickiego w Polsce pojawia się wyłącznie przy okazji mistrzowsko nagłośnionych przez media, pikantnych pseudo-afer wśród duchownych. TO NIE JEST PRAWDZIWE OBLICZE KOŚCIOŁA i chrześcijaństwa!
Chciałbym zaprosić do nowej Grupy Rodaków, szczególnie młodych, którzy nie wstydzą się swojej wiary lub własnych poszukiwań czy odkryć w tej dziedzinie. Każdy będzie mile widziany, nawet ze słowami wątpliwości czy krytyki.
Jeśli Jezus Chrystus nie jest dla Ciebie wymysłem klechów, bajką, legendą, czy postacią z komiksów, ale ważną Osobą w Twoim życiu, odpowiedz pozytywnie na moją propozycję i weź udział w ankiecie. Od ilości pozytywnych komentarzy i wyników ankiety będzie zależało, czy Grupa taka powstanie, czy nie. Zapraszam!

Tuesday, April 1, 2008 1:20:06 PM
codziennik, opera
Krążąc wczoraj po "operowych" blogach, natrafiłem na zażartą dyskusję na temat poszkodowania Opery przez promujące Firefoxa Google. Oj dyskusja prawie ocierała się o rękoczyny.
Problem tkwił w fakcie, że dzięki wypromowaniu i rozreklamowaniu przez takiego giganta jak Google, Firefox zyskał 30% rynku przeglądarek (nie pamiętam daty tej dyskusji, ale to może najistotniejsze teraz nie jest), w czym autor dostrzegał pokrzywdzenie Opery. Dodatkowo progamiści Google, kodując swoje strony i produkty online, nie brali pod uwagę poprawności ich wyświetlania w Operze, tym samym krzywdząc jej użytkowników. Cóż więc? Bojkot Google?
Cała dyskusja wydaje mi się nieco dziwna, bo powstająca kłótnia "Opera vs Firefox" przypomina jako żywo odwieczne przepychanki linuxowców w temacie "KDE vs GNOME". Konflikt całkowicie bezsensowny, jeśli weźmiemy pod uwagę, że jesteśmy użytkownikami Wolnego Oprogramowania lub oprogramowania OpenSource (otwarty kod źródłowy). Jego piękno tkwi także w różnorodności, która daje każdemu możliwość dokonania wyboru używanego systemu, programu, czy środowiska graficznego, a nawet przeróbki i dostosowania do swoich upodobań i potrzeb kodu programu.
Przecież w idei OpenSource zawsze o to chodziło. A nie o kłótnie o wyższości jednego programu nad drugim, czy zazdrości z powodu szerszej reklamy jakiegoś produktu. Ludzie, o co my się kłócimy? Każdy może wybrać taki program, który odpowiada bardziej jego oczekiwaniom. Mówimy tu oczywiście o wyborze Wolnego Oprogramowania, więc wybór monopolistycznej niewoli firmy z Redmond w ogóle nie wchodzi w grę!
Ktoś polubił FF i jego używa - fajnie. Dla kogoś lepsza jest Opera - świetnie. Używałem przez długi czas FF i uważam, że każdy z tych programów jest znakomitym produktem, któremu "domyślna przeglądarka w domyślnym systemie operacyjnym" nie dorasta do nawet pół-pięt. A że FF jest bardziej rozreklamowane - cóż, powiedzmy szczerze, może developerom Opery sprawa potężnej reklamy umknęła? Nie wiem, bo nie orientuję się w kampaniach reklamowych Opery.
Jednak wyklinanie FF i Google za współpracę i promocję to już przesada. Może więc zaapelujemy do Google, żeby reklamowała (TFU!) IE (TFU!) ??
Osobiście uważam, że dobry program jest jak dobra muzyka - sam się zareklamuje, nie potrzebuje wokół siebie jazgotu i hałasu. I tu NASZA rola jako Użytkowników Opery, w jej KAMPANII PROMOCYJNEJ! Tak, tak! KAŻDY może taką kampanię prowadzić, chociażby wśród znajomych, przyjaciół, sąsiadów, w pracy, szkole, na uczelni, itp. W ten sposób znakomicie dociera się do ludzi i można ich od razu "zetknąć" z Operą. Pokazać, zainstalować, wyjaśnić, pokazać Community, itp. Bez tv, gazet, banerów w necie.
Zamiast bezsensownych kłótni, dzielących społeczność OpenSource, zabierzmy się za popularyzowanie świetnego, wolnego oprogramowania!
Ja już kilku znajomym postawiłem Linuxa!
Tuesday, April 1, 2008 6:48:39 AM
codziennik
Ciężko było otworzyć oczy po brutalnym obudzeniu przez budzik...
Wczoraj (dzisiaj?) chyba zapomniałem spojrzeć na zegarek i sprawdzić, o której zasypiam... Chociaż wiem, że po krótkiej nocy pół dnia "chodzenia do tyłu", zanim wróci normalna sprawność umysłu...
Spojrzenie w lustro i moment intensywnego wysiłku umysłowego - ten facet to chyba... ja.
Ciekawe, co ten nowy dzień przyniesie... To nieprawda, że wszystkie są takie same. To zależy ode mnie - jakim ja ten dzień uczynię.
Dziś podobno 1 kwietnia, czyli Prima Aprilis. Nie cierpię w tym dniu jednego - koszmarnie niepoprawnego akcentowania w łacinie... "prima aprIIIlis", zamiast "prima Aprilis". Lingwistyczna tragedia w narodzie... poza tym może być.
Muszę kawy łyknąć... i do roboty...
Monday, March 31, 2008 10:25:42 PM
wiara
W ostatnią Niedzielę naszą radość zmartwychwstania zmącił Tomasz. Jak można było być tak głupim, żeby wobec ewidentnych faktów JESZCZE NIE WIERZYĆ? A może to MY przypięliśmy mu etykietkę "niedowiarka", po to, żeby w ten sposób usprawiedliwić siebie i zagłuszyć trochę swoje sumienie?
Tak naprawdę wiara Tomasza była o wiele silniejsza i głębsza od naszej. Bo to była wiara poszukująca, pragnąca potwierdzenia, osobistego przekonania, doświadczenia Zmartwychwstałego. A my? Mówimy, że wierzymy. Ale na czym opieramy to stwierdzenie? Na wyuczonych kiedyś w dzieciństwie praktykach, które powtarzamy z przyzwyczajenia co tydzień albo od czasu do czasu? Tomasz utwierdził swoją wiarę dotknięciem Chrystusa. A ile razy w życiu MY dotknęliśmy Chrystusa? Dziwne pytanie... nie o to, ile razy odmawiamy modlitwy, ile razy "idziemy do kościoła". Ale właśnie to pytanie powinno wydrążyć nas na wylot: ile razy JA w moim życiu dotknąłem Chrystusa? Czy mam w sobie chociaż odrobinę tego pragnienia, które Tomasza rozsadzało od środka i nie pozwalało mu uwierzyć na 100%?
Może to samych siebie powinniśmy nazwać niedowiarkami, a nie jego.
Monday, March 31, 2008 10:16:09 PM
wiara
W środę kolejna rocznica przejścia do Pana naszego wielkiego Rodaka... Wracam pamięcią do wielkiej euforii wiary, która towarzyszyła tamtym smutnym wydarzeniom. I zastanawiam się, co w nas, w narodzie, z tego pozostało...
Welki autorytet. I to nie tylko dla katolików, ale nawet dla niewierzących. Na jak długo?
Z moją wspólnotą Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży przygotowujemy na środę wieczornicę poetycką - poemat "Pieśń o Bogu urytym", wspaniałe dzieło - przeplatany fragmentami przemówień Papieża. Mam nadzieję, że ten wieczór będzie wspaniałym przeżyciem.
Monday, March 31, 2008 10:07:55 PM
linux
He! Pytanie retoryczne... Oczywiście, nowy release ulubionego distra! Zbliża się wielki dzień premiery kolejnej wersji Ubuntu - 8.04, tym razem LTS. Jak każdy przyzwoity linuxowiec - doczekać się nie mogę, a dni wloką się niesamowicie... Postanowiłem więc na lapku zrobić już upgrade, choć Ubu jeszcze w wersji Beta. Okazuje się, że zadziwiająco stabilna i sprawna
No więc śmigam już "jedną nogą" (bo na stacjonarnym czekam na oficjalną premierę 8.04) jestem na Hardym. Ach, ten dreszczyk emocji - będą dziś duże aktualizacje? To jest to! Nie ma, jak świeży system! To jak świeży chlebek i chrupiące bułeczki. Póki co - z nowego GNOME 2.22 wycisnąłem na lapku nawet composite, choć karta grafiki żałosna (producent poszedł po najmniejszej linii oporu?). No i nareszcie chodzi AWN, co dopełnia upodobnienia systemu do obiektu moich westchnień - Mac'a.
Linuxowcy wszystkich krajów - łączcie się!
Boisz się Linuxa - niepotrzebnie. Nie próbowałeś - spróbuj!
Thursday, March 27, 2008 11:30:46 PM
różności
Za oknem wiosna nie chce się przebić. Minęły kolejne święta - mam nadzieję, że ich przeżycie trochę mnie zmieniło... A życie, powracając do codziennego trybu, toczy się dalej.
W końcu znalazłem odpowiednie miejsce na prowadzenie photobloga. Nie żeby albumy na my.opera mi nie odpowiadały! Ale jednak nie ma to, jak "zwyczajny" photoblog. Po wielu poszukiwaniach wybrałem photoblog.com. Serwis bardzo przypadł mi do gustu - przede wszystkim hest bardzo przejrzysty, poruszanie się w nim to czysta przyjemność. Jest polskojęzyczny. No i jedyne ograniczenie w obsłudze photobloga to limit 1 posta dziennie. Dla mnie nie jest to żaden problem, ponieważ w jednym poście można umieszczać dowolną ilość zdjęć. Świetne rozwiązanie. Zapraszam więc do oglądania moich zdjęć i polecam serwis photoblog.com każdemu!
Drugą sprawą, która spędzała mi sen z powiek, była zmiana auta. Na 9-letnia Astre był już najwyższy czas, a nowy ściągany zza zachodniej granicy. Po kilku dniach niepewności i nerwówki nareszcie sprawa została (prawie) zakończona, jeszcze tylko formalności rejestracyjne.A Operka sprawuje się w Ubuntu

znakomicie! Pomimo wydania nowej wersji FF 2.0.13 jakoś nie czuję tęsknoty za przeglądarką Mozilli

Saturday, February 23, 2008 1:44:46 PM
opera, różności
Przez długi czas byłem użytkownikiem przeglądarki spod znaku Ognistego Liska. Przedwczoraj postanowiłem dokonać przesiadki na Operę. Dotychczas używałem jej sporadycznie, dla wypróbowania. Zwróciły jednak moją uwagę niektóre jej funkcje. A przede wszystkim postanowiłem wypróbować jej słynną, zachwalaną prędkość. "the fastest browser of the world" - no cóż, zobaczymy...
Jak na razie - na laptopie po krótkim "użeraniu" się z Flashem, którego zwyciężyłem przy pomocy Forum Ubuntu i Forum Opery, przeglądarka wymiata jak złoto. Niestety, na desktopie, pomimo skopiowania tego samego pluginu Flasha, nadal szare pola zamiast animacji flash.
Powalczę dalej, bo warto!