Brak kolejnych rysunków i tego działu wynikał po prostu z braku czasu na poważniejsze wykorzystanie ołówka oraz brak jakiejkolwiek weny a nawet chęci pracy. Tym razem oparłam się o dorobek znakomitego artystę, z którego pracami dane było mi poznać podczas pobytu w Pradze. Ten, to własna wizja (a to dlatego, że mało jest to podobne do oryginału) "Róży" z serii kwiatowej Alfonsa Muchy. Koncentruję się tu jedynie na postaci i delikatnym elementom kwiatowym. To, że znów zabrałam się za rysowanie to forma "odrabiania pracy domowej" z "Zarządzania i marketingu IŚ i OŚ", na którym profesor namawiał do poznania siebei i swoich mocnych stron. Może rysowanie to nie taka znów moja mocna strona, ale sprawia, że czerpię z niej satysfakcje. Po drugie, dziękuję przyjacielowi, który namawia mnie do ciągłego gnębienia ołówka :* To dzięki niemu także rozkochałam się w pracach Muchy. Planuję stworzyć więcej "kopi" jego geniuszu.. ale to przy następnym przypływie weny.
A, że robi się potwornie zimno i trzeba uruchomić grzejniki - powietrze w domu mam cholernie suche, tak więc welcome to pierwsze objawy bolącego gardła. Chark.
.... Brakuje słów by zgrabnie wyrazić to, co czuję. Równie ciężko powiedzieć i wytłumaczyć to, co się dzieje na ul. Mieszczańskiej (Wagonowej). Ale najgorzej poukładać sobie w głowie, głowie kibica związanego z jednym klubem to, dlaczego stało się to, co się stało i jak kilkoro ludzi zachowało się tak, jak się zachowało.
Wchodząc w zespół sportowy, stając się działaczem, właścicielem - nigdy nie można traktować tego jak biznes, firmę... Sport nie przynosi zysków, jedynie satysfakcję i uciechę setek ludzi, dla których jest to częścią życia - pasją. Nie można zakładać, że gdy coś pójdzie nie tak, to zamknie sie ten kram. NIE!
O tym, że w koszykarskim Śląsku dzieje się źle wiadomo od niedawna. Nie do końca wiadomo, czy są to echa działalności G. Schetyny, czy obecnego właściciela. Wiadome jest jedno: cokolwiek by nie powiedziano, baty spadną (spadają) na obecnego właściciela i zarząd. Od zeszłego, chociażby, roku zasługują na miano największych pieniaczy w mieście tocząc wojnę najpierw z mediami przerzucili się na kibiców. Z początku serce, które było za zespołem podpowiadało bronić klub od głosów z zewnątrz, jednak czas otwiera szeroko oczy.
Klub, mimo że była taka możliwość, nie został w lecie odsprzedany firmie pana K. Wyborcza upatrywała w tym winy nieopłaconych rachunków w klubie, klub - działaniu Wyborczej (mediów) na szkodę rozmów z potencjalnym właścicielem.
Originally posted by Waldemar Siemiński:
Śląsk ma też plan i perspektywę na przyszłość. Spółka jest dziś przygotowana do przekazania niczym bombonierka z wszystkimi czekoladkami, gdzie żadna nie jest zepsuta i żadnej nie jesteśmy winni.
Nie kazano długo czekać nam na powtierdzenie słów właściciela:
Originally posted by Mariusz Bałuszyński:
Dziś największym moim problemem jest sprawa pokrycia straty, która została wpisana do bilansu Śląska i musi być wyrównana.
Śląsk Wrocław SSA informuje kibiców, że decyzją Zarządu Hali Orbita, nasza drużyna nie może rozgrywać meczów ekstraklasy w tej hali. Powodem tej decyzji jest nieuregulowane przez Śląsk opłat za wynajem Hali
Śląsk przeniósł się do Brzegu Dolnego i pomimo mojej częściowej radości wiążącej się z bliskością obiektu ta wiadomość była złą. Ponieważ oznaczała, że klub nie ma w ogóle kasy.
Najgorsze miało przyjść wczoraj wraz z orzeczeniem klubu:
W dniu dzisiejszym Prezes Zarządu Sportowej Spółki Akcyjnej Śląsk Wrocław - Mariusz Bałuszyński, złożył do sądu wniosek o ogłoszenie upadłości Śląska.
Mimo, że wniosek ten wcale nie oznaczał ostatecznego końca klubu, właściciel Śląska oświadczył, że najbliższy mecz z Anwilem (poniedziałkowy) nie zostanie rozegrany, co ma być początkiem do wycofania klubu z ligi. Nie ma już świętości nawet w postaci głupiego meczu, który swoimi czasy elektryzował koszykarską Polskę, Świętej Wojny.
Na jakiej jeszcze decyzje zarządu przyjdzie nam czekać? Terrorystyczne praktyki tyc ludzi są nam dobrze znane a i miasto poczuło nie raz ich moc, toteż wątpię,żeby miasto wzięło sprawy w swoje ręce. Do ilu jeszcze upokorzeń klubu musi jeszcze dojść, by właściciel i działający tam nieporadnie ludzie przyznali się do złego zarządzania i błędów. I czy kiedykolwiek zrozumieją, że zespół, który po ponad 50 lat gry na najwyższym szczeblu rozgrywek tylko 12 razy nie przyodziewał medali jest częścią historii tego miasta i częścią życia wielu jego mieszkańców.
Biznesmen poczuł, że kiosk nie przynosi zysków, więc go zamyka a budkę rozwala. Mam tylko nadzieję, że koszykarze, którzy już niedługo pozostaną bezrobotni znajdą klub, który zapewni im tyle gry na boisku, jaką mieli w Śląsku. Szczególnie Oliemu, który - mam nadzieję, jeszcze do nas wróci.
Od dziś ruszam z nowym cyklem (po "Filmotece" oraz "Me, Myself and Pencil") zatytuowanym HotBlog, w którym zwrócę uwagę na blogi, które sprawiają, że warto do nich wracać. Nie koniecznie będą to rewelacyjne blogi, ponieważ czasem zdaża mi się powracać na kuriozalne strony czytane jedynie dla podbudowania mojej wredności i wysokiego mniemania o sobie.
Chciałabym zacząć od pozycji związanej z czysto koszykarskimi zagadnieniami:
3 sekundy, trzy spojrzenia na koszykówkę Założeniem bloga, który powstał na początku września tego roku jest przedstawienie opini trójki blogowiczów na tematy około-koszykarskie oraz propagowanie informacji o samej dyscyplinie sportu, która jednak wciąż nie jest doceniana w naszym kraju a wiedza o nim ogranicza się do kilkuset zapaleńców i pospolitych kibiców takich jak ja. Sposób przedstawienia informacji i rozwijanie zaproponowanych tematów jest z jedej strony prosta - łatwa w odbiorze, z drugiej zaś widać, że autorzy postów znają się na rzeczy i są faktycznie zafascynowani tym o czym piszą. Nie starają się być obiektywni, bo nie ma nic gorszego niż obiektywizm trójki osób piszących na ten sam temat. Tytuł bloga jest troszkę mylący: 3 sekundy, to jak sprint przez poruszany temat. Jednak tu czytelnik jest zaskakiwany obszernością i konkretnością artykułów. Osobiście trzymam kciuki za pomyślość blogowania i czekam na kolejne wpisy.
Dziś, coś na granicy komercji. Reaktywujemy najpopularniejsze i jedno z najstarszych for "potterowych". Po roku zastoju postanowiono ruszyć dupy i zmobilizować starą wiarę do działania. Efekt jest zachwycający nie tylko pod względem wizualnym. Jako, że temat Harry'ego Pottera ulega powolnemu wyczerpaniu, forum przybiera formę ogólnotematycznego. JEDNAK wciąż jego głównym tematem jest saga J.K. Rowling. Forum to, jest składnikiem strony głównej, poświęconej tematyce Potterowskiej, która też przeszła gruntowną metamorfozę.
Tak więc jeśli ty, stary pierdzielu dalej masz pociąg do siedmiotomowej sagi o "Chłopcu, który przeżył", jeśli zaczynasz dopiero swoją przygodę dostając list z Hogwartu zaglądnij na www.auror.pl (dawne "oborniki") lub kliknij w powyższą grafikę.
Kibice koszykarskiego Śląska lub Ci, którzy interesują się wrocławskim zespołem od kilku tygodni są w stanie zawieszenia. Stres (mniejszy lub większy), zaniepokojenie, niepewność. Troska o klub, któremu się kibicowało kika pięknych lat. Sport, który dawał im radość, umilał wolny czas... Śląsk nie tylko dla mnie przestał być zwykłym hobby. Czasy się zmieniły, człowiek przestaje wycinać wszelakie wzmianki o zespole z gazet, przestaje robić kolaże ze zdjęć. Zaczyna tworzyć zestawienia, zaawansowane tabelki... a to wszystko z miłości do drużyny. I co taki kibic ma począć gdy szef klubu nie zgłasza zespół do ligi. Ba, odrzuca zgłoszenie w pucharu ULEB i na dobrą sprawę zamierza porzucić klub. Czy chce go sprzedać? Z doniesień prasy wiemy, że miał taką możliwość. Zrezygnował. Chciałm oddać klub miastu, ale miasto to nie instytucja charytatywna, która zbiera przucone zabawki, które znudziły się "Dziecku". Można powiedzieć, że to bym ze strony pana Siemińskiego szantaż w stosunku do miasta. "Wezcie ten klub, bo inaczej...". Publiczne pieniądze miałyby pójść na klub i co? Nie wszyscy przecież interesują się koszem w mieście. Prawdopodobnie dzięki rządowym znajomością poprzedniego właściciela spółki znalazła się osoba gotowa przejąć klub. Dlaczego tak się jeszcze nie stało? Gazety pisały o gigantycznej kwocie, która miałaby odstraszyć inwestora. Zaproponowana kwota to prawdopodobnie ponad dwukrotność kwoty zaproponowanej miastu. Na ty nie koniec. Znane były wszystkim spekuacje jakoby to S. miał problem z dręczącymi go mediami. Tydzień temu, oficjalnie ogłosił, że rozmowy z inwestorem zostały zerwane z powodu nieprzychylnego artykułu w prasie. Co ma myśleć kibic? Oficjalne stanowisko zostało ogłoszone na oficjalnej stronie klubu, jednak nie należy zapominać,że zeszłoroczna zapowiedź, jakoby Śląsk wycofał się z ULEB cup, również została tam umieszczona. Okazało się to wielkim blefem, majacym "zaszantażować" miasto o dotację do pucharu. Co będzie teraz? Jak widać, na razie to tylko kibicom zależy na klubie. Zostaje tylko nadzieja... mamy jeszcze półtora tygodnia na zgłoszenie się do ligi.
Każda, każda z serii jest warta oglądnięcia. Mowa oczywiście o najnowszych odcinkach legendarnego Doktora, ponieważ sama przygoda Doktora z telewizją sięga lat sześćdziesiątych zeszłego stulecia. Serial znany z dość niskonakładowych efektów specjalnych ale za to ma urok, urok dwóch mężczyzn grających w tym serialu.
Muzyka z serialu:
I'm the Doctor! Just the Doctor Oj ciężko napisać jaki jest główny bohater, ponieważ... najnowsza seria to dziesiąte wcielenie Doktora - ostatnim (niby) Władcą Czasu, któremu udało się przetrwać Wojnę Czasu na planecie Gallyfrei. Należy wspomnieć, że Władca Czasu potrafi się regenerować, co wpływa w znacznym stopniu na jego fizjonomię: zmienia się jego wygląd, styl ubierania się, mówienia... czasem charakter. Egocentryczny, zuchwały, pewny siebie (vide Dziesiąty Doktor), dowcipny i beztroski a zarazem sprawiedliwy i konkretny. Ale co ten Doktor robi? Podróżuje w czasie... w kwestiach czysto turystycznych. Bo co ma obić, skoro ma taką możliwość a nie jest typem osadnika. Ma ponad 900 lat a wciąż zachowuje świetny wygląd "Tell me, am I ginger? I'm rude and I'm not ginger!" Doktor ma oczywiście maszynę, która pozwala mu przemierzać galaktyki. TARDIS jest zaprojektowany według tajemnic Panów Czasu: mały na zewnątrz. Swojego czasu TARDIS posiadał wspaniałą umiejętność idealnego kamuflarzu. Wtapiał się w tło czasu, w którym się znajdował. Lecz pewnego pięknego dnia coś się popsuło a TARDIS przyjął postać niebiestkiej budki telefonicznej (takiej brytyjskiej budki, z której można było zadzwonić na policję). Widocznie Doktorowi ta forma przypadła do gustu, skoro nie naprawił tej funkcji swojemu wspaniałemu Dźwiękowemu Śrubokrętowi (kocham jak Dziesiąty Doktor wypowiada jego nazwę). Dziwnym trafem (tja jasne), Doktor pojawia się wtedy, gdy zagrożone jest życie ludzkie/byt świata/etc. Ma wielu wrogów... a może inaczej. Istnieje wiele stworów, które beszczelnie grasują po Ziemi i chcą nią zawładnąć: Dalekowie, Cybermani, lud Sycoraxów, Isolusi... Łączy ich jedno: Boją się Doktora.
On jest samotnikiem, ale ma ze sobą podróżnych, którzy umilają mu towarzystwo zarówno w Nowym Nowym Jorku, jak i w czasach Szekspira. I w sercu jedyną miłość... niespełnioną (prawie).
Alonsey! Alonso! Zawsze chciałem to powiedzieć Doktora w ostatnich czterech seriach zagrali Christopher Eccleston (Dziewiąty Doktor) i David Tennant (Dziesiąty Doktor) i jak na mój gust wypadli rewelacyjnie. "Fantastic!" Ta ich mimika, uśmiech, wytrzeszcz oczu, ukazanie zębów. Majstersztyk. Podziwiać ich na antenie telewizyjnej raczej nie można. Telewizja publiczna zatrzymała się na końcu drugiej serii (przed wakacjami późno w nocy Jedynka nadawała po trzy odcinki pierwszej serii) ale mam nadzieję, że nadzadzą kolejne odcinki tego serialu, bo naprawdę WARTO. To tego czasu polecam www.fileshunt.com z wpisaniem w okienku "doctor who tytuł odcinka". Tytuły odcinków nie trudno odszukać, gdyż istnieje sporo polskojęzycznych stron poświęconych temu serialowi, chciażby ta. Bez ściągania (legalnie) można oglądnąć wszystkie tutaj.
Dochodzę do wniosku, że ten serial jest tak zwariowany a scenariusz tak przemyślnie napisany, że po kilkukrotnym przeglądnięciu serialu (odcinek "Blink" jakieś 8 razy - straaaszny) odkrywam nowe ciekawe i śmieszne zarazem skojarzenia z innymi odcinkami. Chociażby słynne "Alonsey" XD
Po długiej nieobecności, a także po szczęśliwym pogodzeniu się z ołówkiem (zaginął skurczybyk a znalazłam go w wypranym po semestrze faruchu laboratoryjnym) - nowe "dzieło". Hmmm, to naprawdę lepiej wygląda na żywo XD Młody mężczyzna, który chyba zbyt wiele ma dziewczęcych cech. Za dużo maźnięć ołówkiem... chyba. Kilka szczegółów, które mi nie wyszły a w negatywie wyglądają nie tak jak powinny. No bo ooon ma pod tą opa-aaa-ską takie kawałki materiału, żeby go oczy nie odparzyły/bolały/... <dopisz co chcesz> Takie jest moje wyobrażenie Orreca, bohatera DARÓW Ursuli K. de Guin. Nie wiem dlaczego dla mnie ma długie włosy, ale pomyślałam, że one wpinają się w opaskę i Orrecowi nie przeszkadza ich długość. W planie Gry, tylko że ona kojarzy mi się (i o ile dobrze pamiętam opis) z Królewną Śnieżką (czarne włosy, czerwone usta, blada twarz) i nie wiem, czy mój pięciocentymetrowy ołówek sobie z tym poradzi. "Dary" natchnęły mnie twórczo, trochę uspokoiły i skłoniły do głębokich myśli, czasami bardzo sprzecznych. Sytuacja w jakiej stanął bohater mogła odzwierciedlać mnie i również moich bliskich. Przez nie, próbowałam spojrzeć na ludzi od innej strony. Może coś zrozumieć, kogoś zrozumieć. Piękny i głęboki prezent od przyjaciela.
W polskiej lidze koszykówki mamy ćwierćfinały. Właśnie oglądam sobie trzeci mecz AZS-u Koszalin z prokomem Treflem Sopot. Akademicy grają na własnym terenie i pomimo iż przegrywają rywalizację 0:2, to w dzisiejszym meczu niewiele im brakuje do odniesienia sukcesu (6 minut do końca, 60:53, wolny D.J. Thompsona i przechwyt AZSu). Koszalin jest na fali, a własny parkiet i własni kibice widocznie dodaje im skrzydeł. Chociaż w Sopocie źle nie było... tam kibiców (głośnych) nie ma. To "szamacze" PoPkOrNu XD A skoro jestem już przy meczu... W czwartek byłam (uuu jaki ładny przechwyt i punkty Nordgarda - byłego gracza Popkornu) na ćwierćfinale Śląsk - Atlas (wygrany przez Wrocławian, stosunek dwumeczu 1:1). Zielona trąbka ożyła! (kolejny przechwyt Thompsona UUUooo) Nieźle się bawiliśmy, trochę przeszła mi chandra i wewnętrzna złość i smutek trochę sie ulotniły. Cóż, skoro "państwu" przed nami było za głośno, o czym mnie łaskawie poinformowali. BUAHAHAHAHA! Co ja w filharmonii jestem? Cóż, jak sie chodzi na mecz to należy się liczyć z tym, że ktoś może za nami siedzieć z trąbką. Jest na to rada:
Kupić bilet w ostanim rzędzie (ALEŻ NIE, ktoś mógłby im zasłaniać klaszcząć w ręce, lub energicznie wstając w radosnym krzyku lub w chwilach oburzenia - mrrau, a sędziowie sobie zaskarbiali)
Przejść na róg hali, na sektor, gdzie byłu puste miejsca.
Niesamowite jest, że kibice z Wrocławia nie pyskują na sędziów. Zasługa KK pewnie, bo gdyby oni sobie na to pozwolili, cała hala by im wtórowała. Posypały się ze strony kibiców Stali słynne "Pajace" (Dziwne, że nie "Drukarze", gdzyż jeden z sędziów, właśnie nim z zawodu jest). Ciekawy pomysł zaproponował kibic na slask.polskikosz.pl, żeby na taką odezwę odpowiadać: "A my Śląsk!" XDDD Ech, ale chiaaaaało się kilka razy krzyknąć na arbitrów... Wystarczyłoby, gdyby spotkanie prowadził sędzia Calik <muahahahah>.
Thompson - kolejny przechwyt i trójka AZSu a końcowy wynik meczu.... 20 sekund XD... 76:62 - Kibice AZSu skandują "Eu-ro-liga" HAHAHA! Ale dali by sobie spokój z tym "We are the champions" po meczu... heh... przypomniało mi się, gdy po seriach porażek u siebie Wrocławian, po wygranym meczu z głośników poleciało "Nie-po-ko-na-ny Śląsk Wrocław nasz u-ko-cha-ny" XDDD A wracajac do czwartku, świetny pomysł ze strony klubu: na telebimach nad parkietem puszczono filmik sprzed wyjśćia na parkiet. Chłopaki się mobilizowali i było to naprawde CUUUUUUDNE i zachęcające do WAKLI! Jutro kolejne mecze, a stan rywalizacji na dziś: Prokom Trefl Sopot - AZS Koszalin 2:1 PGE (nazywany przez telegazetę PGR)Turów Zgorzelec - Kotwica Kołobrzeg 2:0 - oj, Ci to sie najeżdżą Anwil Włocławek - Polpak Świecie 2:0 Śląsk Wrocław - Atlas Stal Ostrów Wielkopolski 1:1