Subscribe to RSS feed

...

Dobra, szczerze i otwarcie przyznaje, że mam podejście typowego ignoranta. Benzyna za 6 złotych ? trudno, bardziej problem moich rodziców niż mój, bo choć mam prawko to jeżdżę jak na lekarstwo, podnoszą mi ceny papierosów ? trudno w sumie zawsze tak było, podrożało jedzenie i alkohol ? nie zastanawiając się na co dzień, nawet nie zauważam różnicy tych 20 groszy...ale teraz zostałam zdenerwowana bardziej niż kiedykolwiek.
Cały pomysł ACTA jest według mnie pomysłem poronionym. rozumiem, że walka z piractwem jakaś tam powinna być, ale jest to raczej walka z wiatrakami i wszyscy sobie zdają z tego sprawę. piractwo jest, było i będzie i choćby mieli pilnować wszystkich komputerów na świecie przez 24 godziny na dobę raczej nic sytuacji nie poprawi. jasne, że parę osób zostanie przyłapanych, zostanie ukaranych i pociągniętych do odpowiedzialności, ale znając życie i świat, będą to ludzie najmniej winni w całym procederze. Prawdziwi piraci będą się dobrze ukrywać, a rządy będą się chwalić swoimi wielkimi sukcesami w postaci rozbicia arcy niebezpiecznej siatki przykładowych Kowalskich, którzy ściągnęli sobie film na wieczór.
Po drugie bardzo łatwo przychodzi wszystkim ocenianie Polski i Polaków jako złodziej. Bardzo łatwo wydawać takie sądy kiedy przykładowo zarabiasz 2000 euro miesięcznie i możesz kupić film na dvd za 16 euro. Uwierzcie mi, że gdybym miała wydawać na płytę cd, film czy książkę po 20 złotych nawet nie chciałoby mi się szukać jej na necie. Nie jestem bez winy, pobieram różne pliki, ale skoro mam wydać 6 dych za płytę to wolę to sprawdzić, jeśli jest mega i chcę ja mieć to kupuję, ale jeśli jest taka, że po jednam przesłuchaniu stwierdzam, że nie nadaje się do niczego oprócz rzygania twórczością autora, to usuwam ją z dysku i próbuje zapomnieć o tym szajsie. Wprowadzenie ACTA może pozbawić mnie tej możliwości. Najbardziej boję się jednak tego, że skoro ludzie nie będą mieli alternatywy, to może nie od razu ale za parę lat, ceny kina, książek czy płyt pójdą jeszcze w górę. Bo dziś jest jeszcze jakaś tam konkurencja, nie stać cię, a chcesz coś obczaić robisz to w necie. Kiedyś będzie to wyglądać tak, że nie stać cię to czytaj Fakt i oglądaj telewizję, albo odkładaj przez cztery miechy kasę, żeby kupić książkę za 200 zł. I wtedy będę kupować nie 30- 40 książek w roku, a cztery. Wszystko to prowadzi do tego, żeby jeszcze bardziej ogłupić Polaków, którym odbierze się jakąkolwiek możliwość zdobywania wiedzy, aby wyrobić sobie swój własny ogląd na sprawę. Ale nie od dziś wiadomo, że głupim narodem rządzi się najłatwiej.
Po kolejne to nawet nie o samą kradzież plików w necie chodzi bo bez tego da się jakoś funkcjonować. Nie wszystko co robię w necie jest przecież kradzieżą. Funkcjonują różne portale, które osobiście bardzo lubię i często odwiedzam, takie jak kwejk, sadistic, mistrzowie itp. One również mogą być nielegalne i pozamykane, nie wspominając już o przylepieniu jakiegokolwiek obrazka z owych portali na swoja tablicę na fb. A sprawa seriali ? sama oglądam ich całkiem sporo i robię to głównie na necie z jednego prostego względu. Nie cierpię polskich lektorów i wole wersje z napisami, a poza tym polska telewizja nie rzadko ma 2 lata opóźnienia z zakupem nowego sezonu. Będziesz chciał opublikować film z wakacji na necie, zapomnij bo jeśli w tle leci muzyka łamiesz prawo, zrobisz sobie zdjęcie z nowych najkach ? zapomnij rozprzestrzeniasz znak firmowy do którego nie masz prawa itp itd.
Kolejna sprawa to to, że nic nie wkurza mnie tak jak ludzie ( patrz na przykład minister Boni), którzy nie ma co ukrywać są starzy, z neta korzystają tylko po to aby odbierać maile i to pewnie po tym jak ktoś uprzednio włączy im komputer, bo sami tego nie ogarniają, a robią z siebie nie wiadomo jakich specjalistów od wszystkiego. Wyżej wymieniony minister do spraw cyfryzacji nie wie nawet kto zarządza rządowymi serwerami. I jak ci ludzie mogą bać się tego, że jeśli Polska nie podpisałaby ACTA to się skompromituje ? no niech mi ktoś wytłumaczy jak, skoro główną przyczyną kompromitacji tego kraju są oni sami. Zawsze wydawało mi się, że politycy to największe bagno świata, bo normalny człowiek miałby wyrzuty sumienia robiąc to co oni, nie uważałam również żeby byli oni jakoś szczególnie inteligentni itp., ale wydawało mi się, że chociaż instynkt samozachowawczy mają rozwinięty. Jak się okazuje nawet tego im brakuje. Bo co innego można o nich sądzić widząc te wszystkie manifestacje w całym kraju, z tą krakowska ( gdzie zresztą mieszkam) na czele, kiedy na rynku zgromadziło się 15 tys. ludzi lub osobami przed domem naszego jaśnie skurwysyńskiego premiera w Sopocie ? Rząd w tym momencie zraził do siebie trzy największe społeczności w kraju czyli kibiców, kierowców i internautów i nie wiem co sobie teraz myśli ale na pewno nie to, że oni wszyscy sobie o tym zapomną. Prawdą jest to, że podczas wyborów nie bardzo jest jakaś inna opcja, ale spoko jest jeszcze 4 lata, coś się wymyśli.
Na koniec bo i tak się rozpisałam za bardzo... ACTA została podpisana, jeśli wszystko nadal będzie szło w tym kierunku to za parę lat jak ( odpukać nikomu nie życzę) Kasia Tusk złamie nogę, miejsce to zostanie owiane kultem, a jeśli wszyscy nie będziemy płakać publicznie to będzie nam grozić pół roku w obozach pracy. Amen.

.

Nowy rok, nowe początki...dylematy wciąż te same.

23

czasami zastanawiam się jak w moim wieku mogę być tak głupia, jak mogę popełniać te same błędy co pięć lat temu ? Bo w sumie rozumiem, że nie każdemu musiało się podobać to co robiłam, ale jednak można było zrzucić to na karby tego, że człowiek był młody i głupi, ale teraz po tylu latach nic się nie nauczyć i wyrównywać swoje dawne głupie rekordy to chyba już lekka przesada. Jeszcze jakiś czas i będę miała problemy nie tyle, ze spojrzeniem znajomym w twarz co ze spojrzeniem w lustro. O ile nie skończy się to w jakiś bardziej przejebany sposób, czego nie życzyła bym nawet najgorszemu wrogowi.
No nic wyrzuty sumienia i kac moralny pozostaną ze mną na długo, i oby na tym się skończyło.

ale przynajmniej Freesbie na PS jest zajebiste ;]

nie jara.

nie jara mnie wybieranie pierścionka zareczynowego dla kogoś innego
nie jara mnie wybieranie wózka dla nie mojego dziecka
nie jara mnie słuchanie o tym jak ktos poznał swojego narzeczonego
nie jara mnie słuchanie o problemach z organizacją ślubu
nie jarają mnie nudne opowiesci
nie jarają mnie moje dwa kierunki
nie jarają mnie imprezy

tak własciwie to mam wyjebane, ale jednak nie mam
niby nie jestem wkurwiona, ale aż sie we mnie gotuje

KURWA

juwe. epizod 3.

no i ostatnimi czasy przypomnialam sobie jak to jest bawic sie conajmniej jak za czasow gimnazjum lub ew. liceum. Pojsc do sklepu, kupic dwa najtancze wina i najtansza cole, spic sie tak jak dawno sie juz nie spilo, wpakowac sie do wielkiego drzewa pustego w srodku i tam spiewac, bawic sie na koncercie w deszczu, skakac po wielkiej kaluzy gdzie woda siega ci prawie do kolan, stwierdzic ze deszcz jest zajebisty bo wlosy przylepiaja ci sie do twarzy i jest wtedy zajebiscie, a idac do samochodu przewrocic sie o kraweznik i lezec na ziemi przez 5 minut nie mogac sie z niej podniesc ze smiechu. A wszystko to w doborowym towarzystwie. No i wreszcie pierdolic ze wszystko jest źle i ogolnie o dupe rozbic.

i nie liczac tego, ze w pewnym momencie powiedzialam chyba za duzo i znowu wyszlam na wredna suke to, ten wieczor zaliczam do jednych z najbardziej udanych od bardzo dawna...
no i zlalapalam sie na gratisa stajac sie dumna posiadaczka koszulki rozmiar XL sponsorowanej przez juwenalia, ktora nadaje sie chyba tylko do spania bo w niej tone ;]

no i niektore sprawy nie wygladaja tak zle jak jeszcze nie dawno, co nie swiadczy ze wygladaja dobrze, ale skoro w zyciu moze byc tylko zle albo mniej zle to chyba jest nawet dobrze bigsmile

4 rzeczy.

celem mojej letniej sesji jest nauczenie sie 4 nowych rzeczy:
picia kawy bez mleka
picia wina bez coli
picia wodki bez przepity
picia wody bez smaku
;]
bo na reszte chyba nie mam sily...

heh.

gdy dasz komus swoj numer tel
a potem masz tylko nadzieje... ze nie zadzwoni
a potem standardowa gadka po tym jak mecza cie nieodebrane polaczenia-"nie dzwon wiecej"...

dobry tytul nie jest zly smile

nie da sie ukryc, ze blog moj dogorywa smiercia naturalna, ale czasami w takie wieczory jak ten mam ochote cos napisac. Tak wiec czekajac na nastepny odcinek " Gotowych na wszystko" postanowilam cos tu naskrobac. Z pozytywniejszych momentow ostatnich czasow jest napewni to ze nareszcie zdalam prawko. Byl to wybitnie czas najwyzszy gdzyz dostawalam juz mdlosci i napadow apoplekscji odwiedzajac WORD. Tak wiec sa mniejsze lub wieksze szanse na to iz stane sie osota zmotoryzowana ;]

co do weekendu majowego spedzam go malo ekstremalnie. Nigdzie nie wyjechalam <tzn. grzeje dupe w Krakowie>, pozytecznego raczej tez nie zrobilam nic, nawet nie pije duzo...tak ze nie ma co sie ekscytowac, ale przynajmniej nie czuje sie jak piate kolo u wozu i nikomu nie przeszkadzam :] po wczorajszym napadzie bezsennosci <spowodowaym poniekad kawa z fusami ktorej nie pije na codzien wink> obejrzalam cala piata serie "Chirurgow" za jednym zamachem i polozylam sie spac o 7.30 rano. A tak poza tym ucze sie przebywania samej na mieszkaniu, gotowania z Karolina zapiekanki serowej i udzielaniem wywiadu jako Tadeusz Kowalski 59 letni elektryk.

zeby nie czuc sie az tak sama sprawilam sobie nowego szczurexa, ktory zwie sie Kazik. Tak ze moje zycie toczy sie dalej jakims tam swoim biegiem i dokads tam prowadzi, a przynajmniej mam taka nadzieje, bo w koncu nikt nie lubi bezcelowosci i nie chce aby stala sie pernamentna. Tylko czasami za duzo pale i jest mi zle ze swoimi myslami...bo wydaje mi sie ze moje priorytety nie zmieniaja sie tak jak powinny, tak jak u innych i ze nie zawsze pasuje tam gdzie jestem, starajac sie nie oceniac tego co widze ani ludzi mnie otaczajacych. A czasami az trudno uwiezyc jakie to jest ciezkie.

ps. przepraszam za brak polskich znakow...

pzdr. i do nastepnej notki, ktora pewnie pojawi sie nie predko znajac moje lenistwo. A tak poza ty co ja wam bede smecic tak codziennie bigsmile

lemon tree

Jako ze Lichot pomyślał o mnie i zostałam zaproszona przez wyżej wymienionego do zabawy muzycznej, mam za sobą parę nieprzespanych nocy, kiedy to zastanawiałam się nad ponadczasowa, zawsze poprawiającą mi humor piosenka którą byłabym w stanie zabrać na bezludna wyspę i nie znudziła by mi się po przesłuchaniu jej nawet po raz milionowy. Musze przyznać ze wybór był trudny, a pretendentów do korony wielu ;]. Jednak dałam rade, a większość znajomych, a w szczególności współlokatorzy pewnie nie będą zaskoczeni. Mimo, iż było w moim życiu parę hitów ;p których słuchałam na okrągło to jednak analizując wszystkie za i przeciw do tej piosenki najlepiej by stawiało się szałas i jadło kokosy ;]




http://www.youtube.com/watch?v=bCDIt50hRDs


jako ze nie mam więcej znajomych na tym portalu, a wszyscy już dostali zaproszenia, chyba nie będzie mi źle poczytane to, że ma mnie zakończę ;]

karaoke po pijaku smile

aaj i znowu zamula, niby jest fajnie, niby caly czas cos sie dzieje, niby ciesze sie ze mam juz wieksze sklonnosci do spontanu niz jeszcze rok temu i nie musze miec wszystkiego zaplanowanego, a i tak przewaznie wychodzi dobrze...no moze oprocz tych razów kiedy nie wychodzi tak jak bym chciala i mam zapewnione pol dnia irytacji, niby nie narzekam na to ze nie wszyscy sa tacy jak sie wydawali na poczatku i czasem robia rzeczy przez które jest przykro, a jedynym moim zmartwieniem jest w tym momencie sesja z ktora jestem w dupie i to ze nowe sezony seriali wroca dopiero w 2009r a jednak czasem sa dni ktore najchetniej bym przespala i nie wychodzila z pod koldry nawet czubkiem nosa...dziwne, co dziwniejsze sama sobie sie dziwie...

co do wczorajszego wieczoru to stwierdzam ze jednak jakas laska w towarzystwie jest mi potrzebna bo raczej watpie zeby jakikolwiek kumpel zgodzil sie ze mna wypic litr malinowki z cola, zjesc dwie paczki wloskich ziol z biedronki i wyc przed youtubem. do trzeciej nad ranem "my heart will go on" celin dion tak ze jak to moi wspollokatorzy stwierdzili bylo nas slychac 50 m od bloku p a na nastepny dzien wyciagnac sila z lozka, zaprowadzic na uczelnie, a potem jeszcze nakarmic kebabem i zmusic do wypicia 2 piw p

a tak na marginesie szczur rosnie< wg.ostatnich precyzyjnych pomiarow na juz 37 cm. >, ma sie dobrze, zacza ostatnio nawet grysc rzeczy ktore nie sa jedzieniem wiec jest to calkiem duzy progres jak na niego, dostal ostatnio wypasione podelko w ktorym zostanie przetransportowany do rzeszowa na swieta, siersc mu blyszczy co znaczy ze jest dobrze odzywiony, swiatczy o tym rowniez to ze robi sie ostatnio coraz wiekszym prze**ujem i tzrba miec oczy na okolo glowy zeby go upilnowac p

co do sylwestra planow jak zwykle nie ma i sie zastanawiam czy jesli spedze go w tym roku przed telewizorem z piwem to moja samoocena osiagnie poziom kraweznika i bede sie miala za osobe ktora nie ma znajomych p

a na koniec: ostanio jak mantre powtarzam sobie ze nie ma co sie martwic na zapas ale jednak chyba to na mnie nie dziala, szkoda ze nie ma jakis pigolek szczescia ktore mogly by mi zapewnic efekt placebo...