Skip navigation.

exploreopera

| Help

Sign up | Help

Posts tagged with "Ogólne"

Życzenia

, ,

Życzenia świąteczne, jakie pojawiły się na bashu:

Ile równań niezależnych, ile jest szeregów zbieżnych, ile całek niewłaściwych, ile na płaszczyźnie krzywych, ile funkcji kwadratowych, co nie mają miejsc zerowych, ile krzywe mają siecznych, ile jest układów sprzecznych, ile różnych jest symetrii, ile twierdzeń w geometrii, ile przestrzeń ma wektorów, co nie tworzą pustych zbiorów, tyle szczęścia i radości W Twoim domu niech zagości

I kto powiedział, że matematyka się nie przydaje:-)

P(k)KP – Polskie (, k*wa) Koleje Państwowe

, , , ...

Mieszkam w Płocku, studiuję w Gdańsku. Jakby nie liczyć, circa 280 km w jedną stronę. Do wyboru mam trzy środki transportu:
- samochód;
- autobus;
- oraz PKP, z którego „usług” mam „przyjemność” korzystać.

Dlaczego PKP? Ponieważ nie mam własnego samochodu ani prawa jazdy, pierwszy sposób transportu wyklucza się samoistnie. Drugi zaś... Cóż, niestety Polski Ekspress i inni tego typu przewoźnicy NIE posiadają autobusów dostosowanych do przewozu osób, hmm, słusznego wzrostu A jazda z podkurczonymi nogami przez 6-7 godzin? Nie.

Zostaje mi zatem PKP. Ale i tu nie jest prosto, jako, że w moim kochanym mieście nie stają praktycznie żadne pociągi (mimo, że mamy dworzec PKP-PKS). Stąd moja podróż z PKP rozpoczyna się dopiero po godzinnej jeździe samochodem do Włocławka, gdzie wsiadam w pośpiech do Gdańska. W drugą stronę podobnie.

Nie przeczę, jestem burżujem -- jeżdżę pierwszą klasą (mało ludzi, 6 miejsc w przedziale). A raczej powinienem napisać „pierwszą”, bo to co jest mi serwowane pod tą nazwą nijak ma się do jej semantyki.

Ale po kolei.

Korzystać z usług kolei zacząłem około 2 lata temu. Wtedy cena biletu (w jedną stronę) wynosiła 46,85 zł, a czas przejazdu 3h 30 minut. Od dzisiaj płacę 50,85 zł przy czasie przejazdu (na tej samej trasie!) 4h 30 minut. W regulaminie stoi, że płaci się za kilometraż. Ja jednak dochodzę do wniosku, że płacę również za czas pobytu w wagonie (bo na pewno nie za jakieś dodatkowe udogodnienia).
Ja się uprzejmie pytam, o co tu kurwa chodzi?? Już pomijam fakt, że trasę Paryż - Marsylia (~776 km) pokonuje się w 3 godziny, ale on jedzie dłużej niż samochód. Pośpiech! Przy takiej krzywej spadkowej, od nowego semestru zacznę jeździć autobusami...

W kwestii czasu przejazdu PKP ujawnia nam kolejne odstępstwo od logiki. Mianowicie: pociągi intercity na tej samej trasie jadą dłużej od pośpiesznych, które z kolei jadą dłużej od osobowych. Jeśli chcecie, sprawdźcie sobie na rozklad.pkp.pl (choć zaznaczam, że nie jest to zawsze regułą). Ja na ten przykład, gdybym wybrał trasę z 2 przesiadkami, jechałbym do Gdańska 20 minut krócej, niż bezpośrednim „pośpiesznym”.

Od zeszłego roku w skład taboru nie wchodzi już wagon barowy, zatem siedzisz przez 4 godziny (a niektórzy dłużej -- pociągi z Katowic do Gdyni też nie mają Warsu) o suchym pysku.

Siedzenia projektował chyba jakiś sadysta-ortopeda. Czasem po prostu nie idzie się nawet zdrzemnąć w trakcie jazdy, ba nie idzie wygodnie usiąść.

Przeczytałem (jakiś czas temu) na stronie PKP o nowych taborach, obejrzałem zaprezentowane zdjęcia i mało nie spadłem z krzesła. Jeżdżę od 2 lat i nowym wagonem (już nawet nie składem!) jechałem, ja wiem? Raz, dwa.

Nie grzeją. Nie chodzi o to że mało grzeją. Nie grzeją wcale. I nie mówimy o letnich przejażdżkach ani o rzadkich przypadkach. Mówimy tu o cholernie częstych „awariach”. Na dobitkę brak ogrzewania jest właśnie najczęściej w klasie 1. W ogóle ciekawym jest, że najczęściej najstarszym wagonem (choć nie zawsze) jest właśnie jedynka. Kilka razy jechałem dwójką, która miała wyższy standard. A to ponad 20 złotych różnicy.

Ja się pytam: czy to jest normalne?

P.S.: Notka powstała z racji ostatniej podwyżki za bilety. :-)

Modular objects?

, , , ...

Have you ever thought about a way of creating a modular class in php? A class, which you can add new methods in for example from the external files?

Read more...

Nowy wymiar odtwarzania.

, ,

Przez ostatnie 2 dni testowałem odtwarzacz audio -- foobar, polecony mi przez dredzika.
Powiem szczerze, że byłem sceptyczny, jako, że od dawna używam winampa i jestem do niego bardzo przyzwyczajony. Ale z drugiej strony, do Microsoft Outlooka też byłem przyzwyczajony. Więc pomyślałem: czemu nie?
Program na sam początek nie zachęca. Jest, że posłużę się eufemizmem, brzydki. Jeśli mam być szczery, to pobił nawet mój multikomunikator -- Mirandę. W tej brzydocie kryją się jednak plusy, takie jak czytelność (o tak, jest do bólu czytelny) i prędkość włączania się. W tej ostatniej sprawie foobar bije winampa na głowę. Nie prowadziłem testów, ale mamy zysk ładnych kilku(nastu?) sekund.
No ale tu przecież nie chodzi o wygląd, a o funkcjonalność i wygodę obsługi. A w tym foobar ewidentnie prymuje. Ale po kolei:

1. W programie możemy mieć otwarte jednocześnie kilka play list, między którymi możemy przełączać się za pomocą zakładek. Jest to o tyle fajne, że gdy chcemy odtworzyć jakiś nowy plik muzyczny, nie musimy się martwić, że program otwierając go skasuje naszą listę odtwarzania (co w winampie zdarzało mi się nader często). Nowe pliki są po prostu w automacie umieszczanie w nowej play liście, bądź dodawane do aktualnej (funkcję tę można sobie skonfigurować).

2. Utwory play listy możemy posortować nie tylko alfabetycznie, ale również autorami, czy też albumami.

3. Odtwarzanie listy możemy ustawić na: repeat list/track, shuffle tracks/albums/directories. Pierwsze trzy nie wymagają chyba tłumaczenia. Shuffle albums otwiera nam losowo utwory należące do konkretnego albumu. Shuffle directories robi to samo z fizycznymi folderami na dysku, w których przechowujemy pliki.

4. Edytor tagów nie jest może najbardziej zaawansowanym (lecz o niebo bardziej zaawansowany, niż ten w winampie), jaki widziałem, ale w kwestii edycji dużej ilości plików jest, nie boję się tego powiedzieć, najlepszym, jakiego kiedykolwiek użytkowałem. Grupowa edycja autora, albumu? Żaden problem. Edycja pojedynczych tytułów? Oczywiście. Najciekawszą chyba funkcją jest możliwość uzupełniania tagów w oparciu o nazwy plików, co jest niezastąpione, gdy musimy uzupełnić dużo plików. Jednym słowem: miodzio.

5. Edytor nazw plików -- przydatne narzędzie, gdy chcemy, by nasze pliki muzyczne miały konkretny szablon nazwy (oczywiście edytowalny). W tym wypadku nic nadzwyczajnego.

6. Ripowanie płyt audio (do mp3, wav, mp4, ogg...), czyli, coś, co ma tylko winamp w wersji płatnej :-)

Nie opisałem tutaj całej funkcjonalności programu, a jedynie funkcje, których samych używam i które mi się podobają.
W mojej osobistej, pięciostopniowej, skali foobar dostaje 4/5. Jedyne, czego mi brakuje do pełni szczęścia, to minimalizowanie odtwarzacza do traya.

Małe przemeblowanie

, ,

Tak, tak. CSS to jednak fajne narzędzie. Nie ma człowiek dostępu do htmla, a mimo to może zmienić layout.

Jak łatwo zauważyć, zmieniłem parę szczegółów graficznych bloga. Najbardziej chyba rzuca się w oczy logo (jeżeli nadal widzisz stare, polecam ctrl+F5) no i może trochę tło;-)

Póki co, to tyle ze zmian graficznych. Jutro (tj. w sobotę) postaram się dodać dwie, a przynajmniej jedną recenzję książki (do zrecenzowania są trzy ostatnio przeczytane przeze mnie tytuły)

A tym czasem borem lasem... do przeczytania

Hm

, , ,

Jest pierwsza w nocy. Jak to zwykle o tej porze bywa, człowiek jest już zmęczony i raczej wątpliwe, że uda mu się jeszcze zrobić coś sensownego. Czyli pora w sam raz do napisania notki.

Powoli zaznajamiam się z systemem zarządzania tym blogiem. Jest dość... ciekawy. Mam możliwość zmiany CSS'a, a co za tym idzie, wyglądu całej strony, jednak specyfikacji tego stylu nie znalazłem... Cóż, będziemy robić na wyczucie:-)

Dzisiejszą notkę sponsoruje liryk utworu Ballade de merci François Villona w wykonaniu Corvus Corax (tłumaczenie by Tadeusz Zieliński-Boy):

A Chartreux et à Célestins,
A Mendiants et à Dévotes,
A musards et claquepatins,
A servants et filles mignottes
Portants surcots et justes cottes,
A cuidereaux d'amour transis,
Chaussant sans méhaing fauves bottes,
Je crie à toutes gens mercis.

A fillettes montrant tétins,
Pour avoir plus largement hôtes,
A ribleurs, mouveurs de hutins
A bateleurs trayant marmottes,
A fous, folles, à sots, à sottes,
Qui s'en vont sifflant six à six
A vessies et mariottes,
Je crie à toutes gens mercis,

Sinon aux traîtres chiens mâtins
Qui m'ont fait ronger dures crôtes,
Mâcher maints soirs et maints matins,
Qu'ores je ne crains trois crottes.
Je fisse pour eux pets et rottes;
Je ne puis, car je suis assis.
Au fort, pour éviter riottes,
Je crie à toutes gens mercis.

Qu'on leur froisse les quinze côtes
De gros maillets forts et massis,
De plombées et tels pelotes.
Je crie à toutes gens mercis.
U celestynów y kartuzów,
Żebrzących braci y dewotek,
Wałkoniów młodych, nabiyguzów,
Dworek służebnych y ślicznotek,
Co mile szczerzą buziak słodki,
Galantów, co bez okulenia
Wzuwają ciasne żółte botki -
U wszytkich pytam przebaczenia.

U sikor, co gdzie mogą, rade
Ukazać są cycuszek biały,
Graczów, co wszędy niosą zwadę,
Biboszów ssących dzban wystały,
U błaznów, co wśród błahych śpiewek
Przetrwają noc bez odpocznienia,
U wdów rzęsistych y u dziewek,
U wszytkich pytam przebaczenia.

Prócz ino owych psów zawziętych,
Co twardym chlebem mnie raczyli,
Dzień w dzień strzec każąc postów świętych
(Bodayby sami łayno źryli!),
Gdyby nie to, iż ot, na stołku
Siedzę, pierdnąłbych dla uczczenia
Tey braci; ulżyi se, wesołku!...
U wszytkich pytam przebaczenia.

Niech im kto siódme mości żebra,
Wziąwszy tęgiego głaz kamienia
Lub kiy sękaty; niech ich febra...
U wszytkich pytam przebaczenia.

Zjeżdzamy na nowy Blog

,

Od czego by tu zacząć. Najlepiej pewnie od początku.

Dnia piątego maja 2005 roku, o godzinie 21:09:18 napisałem pierwszą notkę na moim starym blogu. Blog owy powstał na zaliczenie projektowania strony WWW na informatykę w liceum. Dlaczego zechciałem go potem kontynuować, teraz nie wiem. Faktem niezbitym jest jednak, że kontynuowałem. Na szczęście już nie. Dlaczego? No cóż. Nie będę się wdawał w szczegóły dotyczące nabierania z wiekiem przez człowieka dystansu do samego siebie, do życia i do pseudo lirycznych metafor1 dotyczących jego życia i samopoczucia.

Anyway, z czasem prowadzenie bloga stało się dla mnie rzeczą nudną; po prostu nie znajdowałem już pomysłów na nowe notki. Zatem zaprzestałem pisania. Jak widać, nie na długo.

W międzyczasie (już w trakcie prowadzenia bloga) zacząłem -- hm, niezbyt trafne określenie -- kolekcjonować różnego rodzaju teksty (dowcipy, krótkie opowiadania (czasem własne), liryki itp.). Powiedzmy, że mi to pozostało... I powiedzmy, że właśnie tym będę się zajmował na nowym blogu. Zatem możecie się spodziewać wszystkiego: od fragmentów Le Grand Testament Villona po moją twórczość własną (spokojnie, spokojnie, nie piszę wierszy).

Mam nadzieję, że nie zniechęciłem was do końca (was... cóż za optymizm z mojej strony). Na koniec mała wróżba: najbliższe notki to będą w głównej mierze teksty ze starego bloga; dodałbym je tutaj ze wcześniejszą datą, ale, niestety, ten panel admina tego nie obsługuje;-)

PS: Ten obrazek po lewo, to wygląd mojego starego bloga

1 Dzięki Alchemist za poratowanie w sklerozie:>