KoshaKosha78# Wednesday, September 1, 2010 10:54:10 PM
Jeżeli jest wieczór, i mamy zamiar dojść do Mostu Legii, aby oniemieć na widok Zamku, najpierw warto zatrzymać się w połowie Placu Wacława przy wylocie ulicy Štěpanskiej. Na rogu stoi dom, który ma podświetlaną koronę-czapę. To Pałac Lucerna, zbudowany przez rodzinę Havlów. Dziadek Vaclava sam go projektował i kierował budową. Należał do pierwszego w rodzinie pokolenia kapitalistów. Lucerna znaczy latarnia. Kiedy żona zobaczyła projekt budynku – jak na standardy roku 1905 – „z samego szkła”, wykrzyknęła: - Toż to przecież latarnia a nie dom! - Mamy więc już nazwę - powiedział spokojnie dziadek.
Lucerna, do której należy wejść od Štěpanskiej lub Vodičkovej to dom pełen labiryntów. Pierwszy powstały w Pradze pasaż ukryty w budynku. Ze sklepami, kawiarniami, barami, kinem, teatrem. Kiedy w ciągu dnia tłoczą się tam ludzie, trudno o zagadkową atmosferę, ale przed północą w tym secesyjnym i postsecesyjnym, trochę filmowym wnętrzu wreszcie można dojrzeć detale i poczuć jakby się weszło do wnętrza jakiejś bajki. Wujek Vaclava otworzył tu w 1929 r. pierwsze w kraju kino dźwiękowe BioLucerna. Ojcu Vaclava, który pałac odziedziczył, komunistyczne państwo odebrało Lucernę w 1948 r. i pozwoliło mu być „doradcą kierownika administracyjnego”. Do 1.00 w nocy czynna jest w Lucernie mało nawiedzana, wielka kawiarnia na piętrze. Przed jej oknem, wychodzącym na pasaż, prezentuje się ten sam św. Wacław, co na placu. Tylko że tutaj siedzi na brzuchu konia, który zwisa z sufitu głową w dół. Stworzony został z plastiku przez rzeźbiarza Davida Černego. Symbolowi narodowemu zdechł koń. Święty siedzi okrakiem na jego brzuchu. Poza tym wszystko jest identycznie jak na właściwym pomniku. Trup konia, zawieszony za nogi u sufitu, ma wywalony jęzor. Ale - jak podkreślano na inauguracji - jedzie się dalej...
Comments
KoshaKosha78 # Wednesday, September 1, 2010 10:54:10 PM
- Mamy więc już nazwę - powiedział spokojnie dziadek.
Lucerna, do której należy wejść od Štěpanskiej lub Vodičkovej to dom pełen labiryntów. Pierwszy powstały w Pradze pasaż ukryty w budynku. Ze sklepami, kawiarniami, barami, kinem, teatrem. Kiedy w ciągu dnia tłoczą się tam ludzie, trudno o zagadkową atmosferę, ale przed północą w tym secesyjnym i postsecesyjnym, trochę filmowym wnętrzu wreszcie można dojrzeć detale i poczuć jakby się weszło do wnętrza jakiejś bajki. Wujek Vaclava otworzył tu w 1929 r. pierwsze w kraju kino dźwiękowe BioLucerna. Ojcu Vaclava, który pałac odziedziczył, komunistyczne państwo odebrało Lucernę w 1948 r. i pozwoliło mu być „doradcą kierownika administracyjnego”.
Do 1.00 w nocy czynna jest w Lucernie mało nawiedzana, wielka kawiarnia na piętrze. Przed jej oknem, wychodzącym na pasaż, prezentuje się ten sam św. Wacław, co na placu. Tylko że tutaj siedzi na brzuchu konia, który zwisa z sufitu głową w dół. Stworzony został z plastiku przez rzeźbiarza Davida Černego.
Symbolowi narodowemu zdechł koń. Święty siedzi okrakiem na jego brzuchu. Poza tym wszystko jest identycznie jak na właściwym pomniku.
Trup konia, zawieszony za nogi u sufitu, ma wywalony jęzor. Ale - jak podkreślano na inauguracji - jedzie się dalej...
[via http://www.mariuszszczygiel.com.pl]