Sticky post
koniec historii zwanej "kocham Cię nad życie" ...
Thursday, June 22, 2006 5:41:05 AM
Dziś mijają trzy miesiące .... wieczność opisywana słowami, miłość zapowiadana czynami zakończyły swój bieg w zaledwie 3 minuty. Codzienność przykrywa kurzem wszystko to co wydarzyło się między nami.... Wspomnienia blakną, marzenia i plany na przyszłość tworzone są na nowo.... nie ma niczego - szczyt nieodpowiedzialności ? ? ? Ciężko brzmiące słowa : "nie jestem w stanie powiedzieć Ci teraz że Cię kocham", bądź "Nie umiem żyć wspomnieniami"
Może i lepiej że tak to się skończyło . . . może i lepiej. Nie muszę spoglądać na smutne oczy dziecka które w konsekwencji przyszło by już niebawem na świat. Dziecka nie ma, i nie będzie. Kolejne skreślone marzenie ostatniego czasu....
Mogę przeżyć raz jeszcze wszystkie piękne chwile, przypomnieć sobie ich smak i znaczenie z inną osobą, która mam nadzieje doceni to co świat ma jej do zaoferowania, z osobą bardziej odpowiedzialną za siebie i innych. Niech nikt nie myśli sobie że tym co napisałem mam zamiar komukolwiek dopiec .... nie. Tym co zostało tutaj napisane po raz kolejny robie podsumowanie ostatnich dni.
W końcu wyuczono mnie w szkole wierszyka Szymborskiej .... nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy, nawet jeśli byliśmy sobie przeznaczeni to i tak my jesteśmy tymi którzy kreują swoje zachowanie, kierują swoim losem. 4,5 roku - szmat czasu, świetne doświadczenie, mnóstwo powodów do powrotów, mnóstwo powodów do odejścia - szczególnie ten jeden ... najważniejszy - "My".
Wydaje mi się jednak że ten właśnie powód najmniej ważny jest dla NIEJ.
Kris
Może i lepiej że tak to się skończyło . . . może i lepiej. Nie muszę spoglądać na smutne oczy dziecka które w konsekwencji przyszło by już niebawem na świat. Dziecka nie ma, i nie będzie. Kolejne skreślone marzenie ostatniego czasu....
Mogę przeżyć raz jeszcze wszystkie piękne chwile, przypomnieć sobie ich smak i znaczenie z inną osobą, która mam nadzieje doceni to co świat ma jej do zaoferowania, z osobą bardziej odpowiedzialną za siebie i innych. Niech nikt nie myśli sobie że tym co napisałem mam zamiar komukolwiek dopiec .... nie. Tym co zostało tutaj napisane po raz kolejny robie podsumowanie ostatnich dni.
W końcu wyuczono mnie w szkole wierszyka Szymborskiej .... nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy, nawet jeśli byliśmy sobie przeznaczeni to i tak my jesteśmy tymi którzy kreują swoje zachowanie, kierują swoim losem. 4,5 roku - szmat czasu, świetne doświadczenie, mnóstwo powodów do powrotów, mnóstwo powodów do odejścia - szczególnie ten jeden ... najważniejszy - "My".
Wydaje mi się jednak że ten właśnie powód najmniej ważny jest dla NIEJ.
Kris
| S | M | T | W | T | F | S |
|---|---|---|---|---|---|---|
|
| ||||||
| 1 | ||||||
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
| 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | |




