Kwiatek vol 2
Thursday, February 9, 2012 11:37:07 PM
Well. Nie umiem pisać wierszy, nie czerpię z tego przyjemności, ale widziałem w poprzednim wydaniu wiele błędów i wolałem je naprawić ponownym napisaniem. Tak, jestem za mało irracjonalny na rasowego humanistę. To jedna wielka porażka, ale chyba mniejsza niż poprzednia wersja tego tworu. Żeby nie było przy okazji nieco zmieniłem konwencję, ale rytmika i pewna atmosfera nadal pozostała.
Spacer, park i rząd kwiatów
a jeden wydziera się ze szczeliny.
Nie mówmy tu o przypadku
Iż moje oczy cie zauważyły.
Patrzę ukradkiem, mrugasz płatkami
policzki zalewają się czerwienią
Wzrok twój wysyła kolejne sondy
organy wewnętrzne wypełnia ognisko
Podchodzę, nieśmiało i delikatnie
wyciągam łodygę z korzeniami.
Zaciskasz zęby z bólu, jeszcze moment
jesteś skarbem moim, i tylko moim.
Biorę cię do domu, urządzam doniczkę
chronię przed wścibskim wzrokiem.
Dzień po dniu przyglądam się jak
wzrastasz, dojrzewasz i zakwitasz.
Odwdzięczasz się uśmiechem nie tylko
w stronę życiodajnego słońca.
Zadaję ostatnie pytanie, odpowiedzią
nie zaskakujesz - odbija się echem wśród ścian.
Spacer, park i rząd kwiatów
a jeden wydziera się ze szczeliny.
Nie mówmy tu o przypadku
Iż moje oczy cie zauważyły.
Patrzę ukradkiem, mrugasz płatkami
policzki zalewają się czerwienią
Wzrok twój wysyła kolejne sondy
organy wewnętrzne wypełnia ognisko
Podchodzę, nieśmiało i delikatnie
wyciągam łodygę z korzeniami.
Zaciskasz zęby z bólu, jeszcze moment
jesteś skarbem moim, i tylko moim.
Biorę cię do domu, urządzam doniczkę
chronię przed wścibskim wzrokiem.
Dzień po dniu przyglądam się jak
wzrastasz, dojrzewasz i zakwitasz.
Odwdzięczasz się uśmiechem nie tylko
w stronę życiodajnego słońca.
Zadaję ostatnie pytanie, odpowiedzią
nie zaskakujesz - odbija się echem wśród ścian.














