Skip navigation.

exploreopera

| Help

Sign up | Help

Bla, bla, bla.

/dev/glupoty (;

STICKY POST

Miniblog. Czy coś w rodzaju.

Można sobie mnie popodglądać.

Refleksje (po)wakacyjne

,

Do zapamiętania na przyszłe wakacje:
1. Wcześniej znaleźć sobie jakiś serial do oglądania. Tak jak w tym roku Kamienie śmierci.
2. Wcześniej się zorientować czy mamy kanał, na którym pokazują CSI:NY i Numb3rs.
2a. Ewentualnie: wprosić się do kogoś, kto ma Polsat.

Jak już przy serialach jesteśmy:
3. Nie zabijaj ludzi miecznikiem. Albo przynajmniej sprawdź czy nie ma w nim żadnych włókien z Twojego swetra. (vide: CSI:NY).
4. Jeśli przyjeżdżasz na wyspę, żeby rozwikłać zagadkę nagłej śmierci czyichś braci, najpierw sprawdź w czym specjalizują się miejscowi żandarmi. I w ogóle nie ufaj nikomu (dobra, prawie nikomu). (vide: Kamienie śmierci).
5. Nic się nie stanie, jeśli po dwunastu godzinach przeleżanych w szpitalu z powodu omdlenia na widok ducha sam ściągniesz sobie kroplówkę i znów zaczniesz szukać guza. (vide: Kamienie śmierci).
5a. Kamienie śmierci w ogóle są dość odjechane.

Następnie:
6. Jeśli masz to szczęście, że nawet w Dziurze na Końcu Europy znajdziesz telewizor, nie wahaj się rozstawiać współtowarzyszy po kątach (przecież musisz znaleźć jak najlepszy sygnał!).
7. Nieważne ile ciuchów weźmiesz - zawsze weźmiesz za dużo spodni i za mało koszulek.
8. Bardzo ważne. Nie ufaj GPSom.
8a. Chyba, że chcesz mieć samochód umazany końskim łajnem.
8b. Najlepiej jechać za drogowskazami.
9. Jeśli chcesz pojechać do najgorzej zaplanowanego miasta w Europie - jedź do Kolonii. I wysiądź na dworcu głównym.
10. Pocztówki najlepiej wysyłać na początku wyjazdu - większa szansa, że dotrą zanim wrócisz.
10a. Na marginesie: pocztówka-niepriorytetowa z Nikozji do Warszawy leci 20 dni. Z Brestu do Warszawy - jakieś 5.
10b. Wniosek? Lepiej spędzać wakacje we Francji niż na Cyprze.
11. Mule, wbrew pozorom, smakują nieźle. Zwłaszcza w białym winie.

Jeśli chodzi o języki:
12. Francuzi na ogół mówią po angielsku.
12a. Francuzi na ogół lepiej mówią po angielsku, gdy zaczniesz rozmowę od Bonjour, madame/monsieur.
13. Francuzi kochają, gdy obcokrajowcy mówią starają się mówić po francusku. Nawet jeśli przekręcą połowę wyrazów. Nawet gdy zamiast [bążur] mówią [bonźur]. I tak powiedzą Vous parlez très bon français!
14. Carla Bruni tak ładnie mówi po francusku, że zrozumiesz aż połowę. Czego nie można powiedzieć o jej mężu.
14a. Nicolas Sarkozy nie zasługuje na Carlę Bruni!

Z innych obserwacji:
15. Jeśli pojechałeś do SPA, ale nie chcesz żadnych zabiegów, będzie Ci się tak nudzić, że zaczniesz się uczyć rosyjskiego.
15a. Albo hiszpańskiego.
16. W Tour de France nie chodzi wcale o kolarzy.
17. Jeśli w czasie Twojego pobytu ma miejsce coś, co dzieje się raz na cztery lata - JEDŹ! Nieważne, że leje. I że trzeba znaleźć drobne na bilet autobusowy. I że nie znasz francuskiego.
18. Książę Kaspian wisi przy każdym supermarkecie.
18a. Możliwe, że żaden supermarket w promieniu 50km nie będzie otwarty w niedzielę. Zrób zakupy w sobotę.
18b. Jednak lepiej w piątek. W soboty często pracują tylko do 16.
19. Kup spory zapas dobrych M&M'sów, których nie ma w Polsce.

I najważniejsze:
20. Uśmiechnij się. Nawet jeśli uciekł Ci prom. :wink:

Takie tam różne sprawy na najbliższych kilkanaście dni.

Wybywam sobie na wakacje bez internetu. Nie-takie-odludzie, ale jednak morza, nie dysku, szum, ptaków, nie foobara, śpiew etc. Nie będzie mnie jakoś dwa tygodnie, przez które będę straszyła ludzi na plażach i w miastach. Jak mi się uda, to może jeszcze zobaczę łunę tureckich budek z kebabem/niemieckich samochodów (zależnie od tego, kto dziś wygra) w Berlinie. Podobno mam niemiecką urodę. Może nie trafię na Turków. Przecież każda okazja jest dobra do tego, żeby podpalić Niemca?

Boże. Jak dobrze, że Francuzi już nie grają.

Enyłej, później może mi się zbierze Wen na nowego posta. Na przykład, tak dla odmiany, o Euro. Ha-ha. Turcja, FTW! Hiszpania, FTW! Bo wiecie. Jeśli wygrają Niemcy i Rosja, to jak nic III wojna światowa. A komu się dostanie najbardziej? Oczywiście, że nam.

edit. niechtoszlagiinnetakie. Hiszpanio, nie zawiedź.
edit2. w sam raz na kator żłije Ha-ha. Ha-ha, jak Hi-Hiszpania.

Byle do końca.

Corrupt you corrupt & bring corruption to all that you touch...

Spaaaaać... Czy aby na pewno o niczym nie zapomniałam? Chyba nie. Ech, i pewnie znów za pięć minut będę pisać wypracowanie na kolanie. Zupełnie jak wczoraj. Déjà vu fait, normalnie.

Pay you must pay you must pay for your crimes against the Earth...

Czasu futur simple używamy gdy mówimy o... Przyszłości, cholera, przyszłości, czy to tak trudno wywnioskować z nazwy? Co... znów ćwiczenia? Zasnę na tej ławce, czemu nie mogę iść na informatykę tak jak J. i K.? Cherche dans ton livre et trouve 10 mots avec chacune des graphies suivantes. Za jakie grzechy...?

And burn you will burn you will burn in hell you bunrn in hell for your sins...

Ja się pytam po ludzku, kto wymyślił tę gorącą, parną, bzyczącą i męczącą wiosnę? Te muchy to mnie do szału doprowadzą. I dobrze, że w tramwaju pusto, można zmieniać miejsce nieskończenie wiele razy. Khem, współpasażerowie. Nie patrzcie się tak na mnie. Raz, że gapienie się na ludzi z włosami koloru blond (czy jakiegokolwiek innego, żebyście wiedzieli gdy zobaczycie kogoś rudego jak wiewiórka) nie jest w dobrym tonie. Dwa -- muszę zmieniać miejsce. Inaczej słońce wypali mi oczy i nie będę mogła czytać wiedźmy.com.pl. A to by była wielka szkoda.

[Muse - Take a Bow] Dzisiejsza wiadomość sponsorowana jest przez gramatykę języka francuskiego i zespół Muse.

Wiosna, to (niestety) ty...

,

Ano. Niestety. Nawet nie próbuj mi powiedzieć Uśmiechnij się! Przyroda budzi się do życia, ptaszki śpiewają, kwiatuszki kwitną! Bo te Twoje (mimo całej Twojej zaciętości dalej będę używała formy grzecznościowej) cholerne ptaszki ćwierkają wesoło o czwartej nad ranem w nocy. W sobotę. Litości. Kwitnące kwiatki oznaczają to, że osy, pszczoły i inne brzęczydełka będą wywoływały u mnie odruchy obronne. Wyśmiej mnie lub nie, ale po zeszłorocznych przygodach naprawdę się tego boję.

Szczęściem, czeka mnie Bardzo Ważny Egzamin. Szczęściem, bo zawczasu się z niego zwolniłam, a nauczyciele, ażeby ulżyć trochę ciemiężonemu uczniowi, zadają mniej. Chwała im za to. Chwała im również za to, że nie zauważają tego, co robię czego nie robię na ich przedmiotach. Niech za to będą potępione szkolne serwery. Czemu?

Przykładnie machnęłam stronę projektu historycznego (a to tylko dlatego, żeby potem nie pisać jakichś bzdurnych wypracowań: w tej szkole umiejętność zrobienia sensownej strony internetowej zakrawa na boskość autora). W XHTML i CSS. I czemu, do jasnej ciasnej, potrafi to obsłużyć parszywe, darmowe konto w MieścieWWW Interii, a serwer renomowanej placówki edukacyjnej nie? Mały to projekt, przepiszę więc od początku w HTML4 zanim mnie szlag trafi. I przy okazji poprawię to tak, żeby we FrajerFoksie (ostatnio się na niego przerzuciłam, ale od czasu do czasu mnie irytuje) nie krzaczyło.

Dodajmy jeszcze złośliwe Last.fm, które robi wszystko, żebym poszła spać grubo po jedenastej. Konkretniej? Znudzona muzyką z radia sąsiadów Elew (lub Maev, jak zwał, tak zwał) obiecuje sobie, że przewija pięć utworów do przodu. A jak nie będzie w tych pięciu następnych utworach nic ciekawego - to idzie spać. I kurrr... Mam wyłączać komputer, gdy tą ostatnią obiecaną sobie piosenką jest Supermassive Black Hole? Cyniku, powiesz: Tak, masz. Pff.

Pracuję nad nowym pulpitem, o. I nad skombinowaniem funduszy na Pieśń dla Arbonne. Nad utrzymaniem porządku na biurku (w kodzie mi idzie znacznie łatwiej). Nad przeczytaniem zaległych książek. Nad znalezieniem dobrego streszczenia W pustyni i w puszczy (nie trawię tego, umh, dzieła). Nad...

Notka na życzenie Tego Pana.

Pulpit wiosenny jak nie wiem co. ;]

,

Z okazji, że wiosna idzie, zmieniam całkowicie wygląd swojego pulpitu. ;]

Przed, czyli pulpet zimowy:



[jeśli ktoś chciałby konfigurację, to proszę śmiało pisać (; jest gdzieś w zakamarkach dysku d; podobnie jak większa rozdzielczość obrazów (;]

Po, czyli pulpet wiosenny (no, czy tam na przedwiośnie):



[styl wizualny] [ikony] [skórka Winampa]

I nie, nic mi się nie pomyliło. (; Na przekór, zrobiłam sobie wiosenne szarości. <:

A w marcu będzie ciepło. (;

A co mi tam...

,

Coraz lepiej. O tak, z całą pewnością. Koniec cyrku z ocenami, ze swojej średniej jestem zadowolona. (; Zadowolona jestem też (a, pochwalę się!) z tej pięknej, okrąglutkiej, czerwonej szóstki z wypracowania. (; Chociaż dalej nie jestem co do zasadności tej oceny przekonana - moja perfekcjonistyczna osobowość widzi w tym opowiadaniu nierozwinięty potencjał. d;

Następnie: Mam, mam, mam! Linuksa, który spełnia moje oczekiwania (i który zgadza się działać na 32MB RAM), który pozwala mi uruchomić X'y z poziomu zwykłego użyszkodnika, który ma działającego Fluxboxa (poprzedni też miał... skopanego Fluxboxa d; Nie chciało mi się bawić w reinstalację samego menadżera okien z CD (; Taki urok komputera bez internetu) zamiast działającego IceWM (fuuuj), który podmontował mi pendrive, który ma takie ślicznie przejrzyste pliki konfiguracji... (; W skrócie: korzystam teraz z DSL, a laptopa ochrzciłam wdzięczym mianem "rewolucja". <; Do poprawienia: mapowanie klawiatury!!!

Kolejna rzecz: wreszcie kupiłam płytę Grechuty. (; Jak już poezja śpiewana to na całego - po 21 (!) płytach Kaczmarskiego (jeszcze nieotagowane, wrrr! <;) przyszła kolej na Marka Grechutę. (; Tylko jeszcze otagować by wypadało... <: <pedantka>

Będę miała nowe biurko! d; Też jakiś powód do radości, bardzo, ale to bardzo brakuje mi szuflad (bez nich moje, ekhem, miejsce pracy wygląda jak jakiś śmietnik) i miejsca na komputer. Rozwiązanie z komputerową "parapetówą" (dobra, odeszłam od znaczenia słowa "parapetówa", ale nie umiem inaczej opisać tego stanu rzeczy d;), czyli umiejscowieniem komputera na parapecie mnie nie satysfakcjonuje, ciągle się muszę odwracać od biurka. [;

Do zrobienia w czasie najbliższym:
- skonfigurować sieć bezprzewodową w WinXP (to dziwne jest, mieć Liveboxa, czyli internet teoretycznie bezprzewodowy, i łączyć się przez kabel d;),
- skonfigurować sieć w DSL (punkt o sieci bezprzewodowej chcę zrealizować tylko dlatego, żeby Linux miał Internet, bo instalacja aplikacji przez CD-ROM nie jest zabawna na dłuższą metę d;),
- CSS na blogi: zarówno tego, jak i Bloggerowego,
- poprawić mapowanie klawiatury w Toshibie (kurrr, tylko jedno mi w DSL przeszkadza... nie mam polskich znaków <;),
- a może by tak wypróbować Archa? [; <szalony naukowiec mode: on>

Mam nadzieję, że tą notką Was, Czytelnicy, nie rozczarowałam. <; Dziś nie ma mowy o wynurzeniach metaforycznych... [; Od święta chyba mogę palnąć taką zwyczajną, niezwyczajną dla tego bloga, notkę? [;

Maeva, znana także niektórym jako Elew. [;

Ty wieczna pesymistko...

Zakręt w prawo. Zakręt w lewo. Nie chodzi tu o moje preferencje polityczne. Tak sobie jadę po mojej życiowej drodze, starając się omijać wszelkie dziury w nawierzchni, objeżdżając miejsca, gdzie tworzą się tzw. korki, stając na skrzyżowaniu i zastanawiając się, w którą stronę pojechać.

Nie udziela mi się gorączka przedświąteczna. Zamykam się w swoim pokoju, słuchając muzyki, którą lubię (ostatnio zachwyciłam się Heyem i Beltaine), powoli i starannie wykonując prezenty. Nie śpieszę się. Nie ubieram choinki, nie pomagam w pieczeniu ciast, nawet nie posprzątałam pokoju - zła ze mnie córka. Od czasu do czasu spokój przerywa dźwięk przysłanej na GG wiadomości. Poczekaj. Kiedyś odpiszę.

Nie lubię składać życzeń. Niewiele jest osób, które znam na tyle dobrze, żeby napisać im coś więcej niż Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku. Już widzę wyraz pogardy na twarzach osób, które machinalnie wysłały mi szablonowe życzenia. Ja ci wysłałam, czemu nie odpisałaś? Boli. Na szczęście mam bliskich, którzy wiedzą, że zawsze życzę im wszystkiego najlepszego. Niezależnie od pory roku, pory dnia, własnego humoru. Zawsze.

Są rany i ranki. Nie ma to jak gwóźdź prosto w serce. Czuję się winna.

Life is brutal.

Najpierw komputer zaczął warczeć. Kolego, wiem, że mnie nie lubisz, ale żeby warczeć? W myśl zasady wykładanej mi przez nauczycielkę informatyki: twardy reset. No, jeżeli na Ctrl+Alt+Del nie reaguje po 10 minutach... Zresetowałam.

I system nie wstał. No, i dalej warczał.

Zabrali, zabrali, zabrali! Po czym stwierdzili, że to coś z dyskiem, ale że jak rzeczony dysk wymienią, to będzie OK.

Tylko czemu, do jasnej cholery, na tym zepsutym dysku była cała moja biblioteka muzyczna? Wszystkie konfiguracje Opery? Moje GG?

Life is brutal. Ale przynajmniej nie opieprzyli mnie, że to moja wina.

Będą próbowali odzyskać. Moja lista życzeń: folder Dokumenty udostępnione, folder Moja Muzyka, i Program Files -> Opera, Gimp. Mnie tyle wystarczy. ^^

Jakiś tam backup mam... Jako jedyny z użytkowników komputera.

A teraz jest VISTA. Vielce Irytujący System, Totalnie Aspoleczny? ;> Średnio mi się podoba, może dlatego, że ojciec się dorwał do szachów i grał przez dwie godziny?

Mój własny Wielki Wybuch

Bum. Oj, coś wybuchło.

Dziwnie się czuję.

Jedna cieszy się ze świata. Druga ten świat najchętniej rozszarpałaby na kawałki. Trzecia ostrzega, że wtedy zabrakłoby tych dobrych przyjaciół. Czwarta stwierdza, że nie ma przyjaciół. A Oni?

Jedna powtarza jak mantrę jakieś słowa o byciu cierpliwym. Drugiej te słowa nic nie obchodzą i ma ochotę zwrzeszczeć wszystkich równo, zmieszać z błotem, opluć. Trzecia użala się nad swoimi huśtawkami nastrojów. Czwarta myśli, że w tym tygodniu pokiełbasiła 3/4 wszystich ważnych spraw i 1/2 tych ważnych inaczej.

Pierwsza twierdzi, że to tylko takie wrażenie. Druga mówi, że to nieprawda, że Wszyscy wiecznie ją olewają, że oczekują stuprocentowej bezinteresowności. Trzecia z niepokojem patrzy na zegarek, czym przekreśla szanse Wszyskich na otrzymanie natychmiastowej dawki pomocy. Czwarta wywiesza kartkę z napisem Rzeczy niemożliwe wykonuję od zaraz, cuda zajmują mi trochę czasu.

Pierwsza dominuje. Druga dominuje. Trzecia dominuje. Czwarta dominuje. Piąta chowa się gdzieś w kącie.

Niech światełko w tunelu nie okaże się reflektorem nadjeżdżającego pociągu. Niech będzie to statek z osobą, która dopłynie ze mną do końca. Dotychczasowym kapitanom owych łódek dziękuję. Dziękuję. Należą Wam się uściski.