A co mi tam...
Saturday, 26. January 2008, 09:48:07
Coraz lepiej. O tak, z całą pewnością. Koniec cyrku z ocenami, ze swojej średniej jestem zadowolona. (; Zadowolona jestem też (a, pochwalę się!) z tej pięknej, okrąglutkiej, czerwonej szóstki z wypracowania. (; Chociaż dalej nie jestem co do zasadności tej oceny przekonana - moja perfekcjonistyczna osobowość widzi w tym opowiadaniu nierozwinięty potencjał. d;
Następnie: Mam, mam, mam! Linuksa, który spełnia moje oczekiwania (i który zgadza się działać na 32MB RAM), który pozwala mi uruchomić X'y z poziomu zwykłego użyszkodnika, który ma działającego Fluxboxa (poprzedni też miał... skopanego Fluxboxa d; Nie chciało mi się bawić w reinstalację samego menadżera okien z CD (; Taki urok komputera bez internetu) zamiast działającego IceWM (fuuuj), który podmontował mi pendrive, który ma takie ślicznie przejrzyste pliki konfiguracji... (; W skrócie: korzystam teraz z DSL, a laptopa ochrzciłam wdzięczym mianem "rewolucja". <; Do poprawienia: mapowanie klawiatury!!!
Kolejna rzecz: wreszcie kupiłam płytę Grechuty. (; Jak już poezja śpiewana to na całego - po 21 (!) płytach Kaczmarskiego (jeszcze nieotagowane, wrrr! <;) przyszła kolej na Marka Grechutę. (; Tylko jeszcze otagować by wypadało... <: <pedantka>
Będę miała nowe biurko! d; Też jakiś powód do radości, bardzo, ale to bardzo brakuje mi szuflad (bez nich moje, ekhem, miejsce pracy wygląda jak jakiś śmietnik) i miejsca na komputer. Rozwiązanie z komputerową "parapetówą" (dobra, odeszłam od znaczenia słowa "parapetówa", ale nie umiem inaczej opisać tego stanu rzeczy d;), czyli umiejscowieniem komputera na parapecie mnie nie satysfakcjonuje, ciągle się muszę odwracać od biurka. [;
Do zrobienia w czasie najbliższym:
- skonfigurować sieć bezprzewodową w WinXP (to dziwne jest, mieć Liveboxa, czyli internet teoretycznie bezprzewodowy, i łączyć się przez kabel d;),
- skonfigurować sieć w DSL (punkt o sieci bezprzewodowej chcę zrealizować tylko dlatego, żeby Linux miał Internet, bo instalacja aplikacji przez CD-ROM nie jest zabawna na dłuższą metę d;),
- CSS na blogi: zarówno tego, jak i Bloggerowego,
- poprawić mapowanie klawiatury w Toshibie (kurrr, tylko jedno mi w DSL przeszkadza... nie mam polskich znaków <;),
- a może by tak wypróbować Archa? [; <szalony naukowiec mode: on>
Mam nadzieję, że tą notką Was, Czytelnicy, nie rozczarowałam. <; Dziś nie ma mowy o wynurzeniach metaforycznych... [; Od święta chyba mogę palnąć taką zwyczajną, niezwyczajną dla tego bloga, notkę? [;
Maeva, znana także niektórym jako Elew. [;
Następnie: Mam, mam, mam! Linuksa, który spełnia moje oczekiwania (i który zgadza się działać na 32MB RAM), który pozwala mi uruchomić X'y z poziomu zwykłego użyszkodnika, który ma działającego Fluxboxa (poprzedni też miał... skopanego Fluxboxa d; Nie chciało mi się bawić w reinstalację samego menadżera okien z CD (; Taki urok komputera bez internetu) zamiast działającego IceWM (fuuuj), który podmontował mi pendrive, który ma takie ślicznie przejrzyste pliki konfiguracji... (; W skrócie: korzystam teraz z DSL, a laptopa ochrzciłam wdzięczym mianem "rewolucja". <; Do poprawienia: mapowanie klawiatury!!!
Kolejna rzecz: wreszcie kupiłam płytę Grechuty. (; Jak już poezja śpiewana to na całego - po 21 (!) płytach Kaczmarskiego (jeszcze nieotagowane, wrrr! <;) przyszła kolej na Marka Grechutę. (; Tylko jeszcze otagować by wypadało... <: <pedantka>
Będę miała nowe biurko! d; Też jakiś powód do radości, bardzo, ale to bardzo brakuje mi szuflad (bez nich moje, ekhem, miejsce pracy wygląda jak jakiś śmietnik) i miejsca na komputer. Rozwiązanie z komputerową "parapetówą" (dobra, odeszłam od znaczenia słowa "parapetówa", ale nie umiem inaczej opisać tego stanu rzeczy d;), czyli umiejscowieniem komputera na parapecie mnie nie satysfakcjonuje, ciągle się muszę odwracać od biurka. [;
Do zrobienia w czasie najbliższym:
- skonfigurować sieć bezprzewodową w WinXP (to dziwne jest, mieć Liveboxa, czyli internet teoretycznie bezprzewodowy, i łączyć się przez kabel d;),
- skonfigurować sieć w DSL (punkt o sieci bezprzewodowej chcę zrealizować tylko dlatego, żeby Linux miał Internet, bo instalacja aplikacji przez CD-ROM nie jest zabawna na dłuższą metę d;),
- CSS na blogi: zarówno tego, jak i Bloggerowego,
- poprawić mapowanie klawiatury w Toshibie (kurrr, tylko jedno mi w DSL przeszkadza... nie mam polskich znaków <;),
- a może by tak wypróbować Archa? [; <szalony naukowiec mode: on>
Mam nadzieję, że tą notką Was, Czytelnicy, nie rozczarowałam. <; Dziś nie ma mowy o wynurzeniach metaforycznych... [; Od święta chyba mogę palnąć taką zwyczajną, niezwyczajną dla tego bloga, notkę? [;
Maeva, znana także niektórym jako Elew. [;
Pozdrawiam,
K
By mrblur, # 2. February 2008, 13:48:10
By Maeva, # 2. February 2008, 17:55:11