Skip navigation.

exploreopera

| Help

Sign up | Help

Masato

Persona non grata

Posts tagged with "symbian"

Opera mini - test.

To jest tylko testowy post wykonany z opery mini. Jeśli to widzisz, to znaczy to, że próba się udała i mam nieskończone możliwości w życiu.

Symbian - opis wstępny

Jak mówiłem, tak robię. Oto drugi wpis, dotyczący - tadam! - symbiana. Dokładniej tego z Nokii 6600, czyli 7.0s.

Czym w ogóle jest Symbian? Ogólnie rzecz biorąc - Windowsem na komórki. Jednakże jest Windows Mobile, więc może lepiej go porównać do Linuxa? Nie wiem, ale to jest mało ważne. Ważne są możliwości, jakie oferuje ten OS. A te są praktycznie nieskończone. Przykład? Kupujesz sobie nową komórkę, lecz zauważasz, że nie ma automatycznej blokady klawiatury. A to Cię boli, bo jesteś osobą zapominalską i często wyjmując telefon z kieszeni widzisz połączenie z byle jakim numerem. Co teraz? Po prostu ściągasz z internetu odpowiednie oprogramowanie, przesyłasz np. przez Bluetooth i masz o wiele więcej niż sam autolock.

Symbian jako narzędzie do dzwonienia i SMS-ów. Wersja 6600. Czyli co będzie tutaj, nie zawsze będzie gdzie indziej.

W tym przypadku szary użytkownik nie będzie zbyt zadowolony. Telefon włącza się diablo długo - w moim przypadku czas, po którym będę już mógł spokojnie używać telefon po włączeniu, wynosi 30-40s. Ale to raczej wina procesora 106MHz. Przynajmniej ja tak uważam, jeśli jest inaczej - proszę o sprostowanie tej informacji. Informatykiem to ja nie jestem. Z kolei dzwonienie jest OK - można włączyć tryb głośnomówiący, ściszyć rozmówcę do poziomu jednej kreski (przydatne gdy ktoś wrzeszczy :)). I tu mała uwaga - w mojej Nokii podczas rozmowy, gdy lekko przesuniemy głośnik, gdy trzymamy go przy uchu, rozmówca może lekko przycichnąć. Ok - to jest praktycznie wszędzie. Ale nie w takiej skali! Lekki ruch i już trzeba wracać do poprzedniej pozycji. No chyba, że to wada tylko mojego modelu. Albo mojego ucha.
A teraz - uwaga na SMS-y z polskimi znakami. Gdy napiszecie soczysty list do swojej ukochanej, pełen słów takich jak miłość, żółw, mąż - a będzie zawierał idealnie 160 literek - solidnie się zdziwicie. Tutaj bowiem znak diaktryczny nie jest jednym znakiem, a pięcioma. Po prostu system uznaje to za automatycznie podany i zmieniony numer znaku (na przykład Ą to &#260). Pozostaje albo pisać SMS-y ręcznie bez polskiego słownika, albo użyć programu NaSMS, który pozwala usunąć ogonki. Niestety jest płatny, więc bez zapłacenia Czechom (tak, program zrobili Czesi - zdziwieni?) oryginalnego programu nie dostaniecie. Ale od czego są Google? :)

Symbian jako narzędzie do gier. Jak wyżej.

O ile szary użytkownik zadowala się zwykłym wężykiem, to przygotowany na Symbiana gracz będzie wniebowzięty i od razu ukoronowany. No dobra, może przesadzam, ale trochę prawdy w tym jest. Zwykłe gry .sis (format instalacyjny Symbiana) nie są wielkie zajmowanym miejscem, ale potrafią być wielkie sobą. Nie wspominając o - uwaga - możliwości włączania gier z N-Gage'a! Nie wszystkie oczywiście będą działać, niektóre będą się cięły, inne będą miały zepsute kolory - ale od czego są wszelakiego rodzaju fixy? Sam mam takiego Tomb Raidera (cacuszko!) czy The Roots - i nie narzekam. Wszystko działa idealnie, oprócz dźwięku w Roots, który w miejscach innych niż menu i filmiki nie występuje. Trudno, nie można mieć wszystkiego. A to co się ma w zupełności wystarcza. Oczywiście gry te są trójwymiarowe - classmatesom z klasy wprost gały wychodziły na widok grafiki.

Więcej o grach w przyszłych wpisach. To za duży temat - dla mnie - by opisać go w jednym poście.

Symbian jako narzędzie biznesmana i nie tylko.

Tutaj widać, w czym Symbian przegania inne komórki. Możliwość czytania dokumentów Worda, Excela, zwykłych .txt, wszelakiej maści formatów filmowych, obrazkowych oraz wiele, wiele więcej - tutaj raczej nie znajdziecie konkurencji. Wystarczy wspomnieć, że na komórce przeczytałem dwie książki (jedna do szkoły, druga dla spokoju duszy) - i było o wiele wygodniej niż papierowe odpowiedniki! Mogłem ułożyć się w dowolnej pozycji - nic nie ciążyło. Nie musiałem używać drugiej ręki do zmieniania stron. Jedząc obiad czytałem. OK - może w autobusie fajniej się wygląda z książką, niż z komórką (pospolite...), ale książki nie będziecie czytać po wjechaniu do tunelu, prawda?

I tutaj zakończę swoje wywody. Mam dość pisania - na teraz - a poza tym jest tyle rzeczy do opisania, że o wiele lepiej poświęcić po poście na konkretną rzecz, niż wszystko wrzucić do wora. Uogólnianie daje szczątkową wiedzę - taka jest przynajmniej moja opinia.
Jeśli przeczytałeś cały wpis - gratuluję wytrwałości. Mimo tego, że są o wiele dłuższe wpisy na świecie niż mój. Prawda, Panie Seji? :)