Take your time..

your life is just beginning

Subscribe to RSS feed

Cztery stopnie do piekła..

Dwa z nich nawet praktycznie osiągnięte..

Pierwszym i najłatwiejszym, było poodsuwanie od siebie większości ludzi. Starczyło się nie odzywać trochę, a jak nie pomagało zarzucić kilka klutni. W ostateczności powiedziec wbrew, że ma się kogoś dosyć..

Drugi krok, to "spłacenie" ludzi.. Dosłownie i w przenośni.. Kiedy już ureguluje wszystkie sprawy ze wszystkimi, to "CH, SZ - puch" i zniknę jak dla tych wcześniejszych.

Potem przyjdzie czas na krok trzeci.. zarazem najbrutalniejszy.. I chyba nawet częsciowo się nienawidze, ze to zrobie kilku osobą. Moba o brutalnym zerwaniu kontaktu z ludzmi, którzy znaczyli, znaczą, bądź chciałem żeby znaczyli dla mnie coś moim zyciu.
O ile tych pierwszysch i drugich mi nie żal, bo wiem, że i tak ich znajomość, była mi taksamo potrzebna jak kurtka latem, o tyle z tymi trzecimi, nawet jak nie chcę to musze tak zrobić, żebym nie miał puxniej drogi powrotu, ani, żebym się nie rozmyslił w połowie..

Ostatnim krokiem, bedzie pożegnanie się z rodzina, kiedy się wyprowadzę.. Wtedy będę miał przynajmniej totalnie czyste sumienie.

Przydałoby się zacząć pracę nad sobą i podjęcie kilku planów twórczych.

Unoszę się ponad tym na specjalnych efektach...

"Siema ziom, to znów ja,
czyli brzydki zły i szczery..
"

Z tym brzydkim to chyba tak nie do końca.. ale żaden uroczy koleś też ze mnie nie jest.. Brzydki bardziej w odniesieniu o swoje zaniedbanie, to pasuje idealnie.

Jadąc dalej ten opis, zły jestem na pewno.. tyle że to dobre złoo.. kto wie o co chodzi nie pyta, a kto pyta wiedzieć nie musi.

Co do tej szczerości to tez zalezy jak na to patrzeć.. Wiem, że dużo kłamie, ba nawet to lubię.. ale nie kiedy jestem poważny.. Nie kiedy wyrażam siebie ludzią.. wtedy może i "beznadziejnie" "głupkowaty" "osioł" "z adhd" i do tego "dziwny", ale nie oszukuje samego siebie i nie dopasowuje się do sztuczności sytuacji.. No ale jak ponizszy cytat głosi:

"..jeszcze oszaleją, wszystkie pizdy,
gdy zobaczą mój urok osobisty, dusze artysty,
to jaki jestem skromny i bystry;
i szczery do bólu, że aż przeźroczysty...
"

Tak jakoś mnie wczoraj na OSTRego naszło, a dziś na Paktofonikę.
Notka powstaje jakoś chotycznie i bez pretekstu, ale cytując dalej:

"W bezsensie sens jest jedynym awansem;
balansem w naturze; równowagi korekta..
"

I tak jak w temacie.. jestem ponad tym.. co prawda wszystko o czym myśle we mnie trafia, ale psychicznie się od tego nie uzależniam.. Jak to wydra śpiewa:
"Co ma być to będzie, niebo znajdę wszedzie!"
No tyle że za to niebo mogę sobię podstawić bardziej trafne znaczenia jak wolność/nadzieję/przyjaźń.

Tydzień pracy bez życia za mną i kolejne przedemną.. Jak narazie nawet jakbym chciał pomyślec o znajomych, czy miłości to nie mam jakm no ale i tak MAM WYJEBANE xD

Tydzień pełen.. niczego..

Ten tydzień to istna masakra.. a co gorsza wiem, że takich tygodni będę miał w najbliższym czasie więcej.

Nie licząc tego, że czasu wolnego praktycznie nie mam, przez pracę, to resztę wolnego marnuje na niczym.

Muszę jak najszybciej znaleźć sobie kilka projektów i je zacząć realizować.. bo znów popadne w mega lenistwo..

unavailable..

Ostatnie dni mam jakoś poza osobowością.
Niby siedze w sobie i nad sobą panuje, ale czuje się z wyłączony..
Zupełnie jakby moja dusza wdusiła jakiś przycisk i była "unavailable".

Mam zarówno wyjebane na wszystko..
..z drugiej jednak strony, ten stan mnie własnie przejmuje najbardziej.

Mam swoiście dosyć ludzi wokoło mnie.. uśmiechania się etc..
..ale zarazem przymulanie w domu mi się tym bardziej nie usmiecha.

Chcę się wziac poważnie za siebie..
..ale zarazem nie mam sił psyhicznych i ochoty na nic.

Zimowy dołek mnie chyba dopada.. No ale co tam..
Przywykłem do tego, że czas marnuję..

Powypadkowo..

Ech.. nie ma to jak zdeżenie z samochodem o poranku.. jak to człowieka na wyższe obroty stawia (oczywiście póki adrenalina się trzyma)..

Tak.. uległem wypadkowi.. na (nie)szczęscie nic mi zbytnio nie jest.. opobijany, podrapany, zbity palec i pięta.. ogólnie, nic takiego co by parkour nie potrafił.

No ale spoko typa poznałem ^^ który był świadkiem zdażenia smile

Jeden z pozytywów? Dobrze, że wszyscy mają mnie gdzieś i wice wersa.. bo przynajmniej nikt mi głowy nie zawraca jak się czuję smile

No i kolejny dowód na to, że znajomości się przydają. Wszystko sprawnie się potoczyło i mam nadzieję że z ubespieczycielni wyciągnę na naprawę roweru.

Lider mnie chyba polubił, bo już 3 raz poswieca siebie na rzecz mnie, a i już nei szaleje tak jak na nim jadę smile

Normalnie chyba muszę go nazwać "Eleonor", bo zachowuje się podobnie.. dbać o nią to i ona będzie dbać o ciebie smile (PS. Lepiej niż kobieta xD)

Koniec..

Czasy ostatnio strasznie się zmieniły.

Stale mówiono mi że nie jestem konsekwentny w swoich decyzjach, jeżeli chodzi o emocje.
Czas to jednak zmienić. Jeżeli ludzie naprawdę chcą bym był sobą, to mnie takiego dostaną.

Mam już dosyć bycia na siłę miłym.. dopasowywania się do ludzkich nastrojów i grania ich emocjami by ich pocieszyć.

Czas mój "dar" wykorzystać do tego czego sprawdza się najlepiej.. Oddalania od siebie ludzi.

Tą krótką notkę skwituję małym cytatem:

"Please leave Me ALONE!"

Slip out..

I tried to love this loneliness to slip out of this lonesome hole.

I jak zwykle Bass Tairy, resztkami brzmień trzyma mnie jakoś w ryzach.

Znów za dużo rzeczy się dzieje, za dużo planów i zdecydowanie za wiele z tym problemów.

I don't know since when I changed to such a cold-hearted guy.

Tak.. bardzo się zmieniłem.. i każdy to zauważył. Ta zmiana mi siępraktycznie nie podoba.. ale co poniektóre osoby chciały bym zaczął być egoistą.. oto macie tego efekt.

I don't give my heart to no one cause I don't wanna waste my time.

Pomijam fakt, że te osoby i tak ze mną praktycznie kontaktu nie utrzymują.
(Nawet jeżeli to przeczytacie, to przepraszam zatrzymajcie dla siebie, bo mi na słowach nie zależy)

Jakieś próby ustabilizowania życia, przeskoku na inne znajomości.. to wszystko nie zdaje efektu..
Niby znajomości się rozrastają.. ale ja przy tym czuje się coraz bardziej skrępowany.

To całe stowarzyszenie o którym od roku myśle wiem, że i tak nie powstanie, bo ja go już nie chce.

Nie mam celu w żadnym aspekcie..

Pewnie się już też powtarzam, ale od wakacji czuje się pusty w środku..

Zyję.. chodz nie wiem jak długo jeszcze..
February 2012
M T W T F S S
January 2012March 2012
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29