Dystrykt 9 - Obcy i apartheid
Tuesday, 13. October 2009, 13:20:20
...somewhere over the rainbow...
Tuesday, 13. October 2009, 13:20:20
Tuesday, 8. September 2009, 12:00:09
Friday, 21. August 2009, 15:55:03
I bet most of you were convinced that it was actually a man who invented kevlar, eh? But no, not this time. Just in case you're from some another planet - Kevlar, the light-weight heavy-duty synthetic fiber (five times stronger than steel!) is used mainly by the military and police (body armor), but it is also favored by sports professionals (eg. bicycle tires, canoes and sailing equipment, among many others), not mentioning the production of cars and aeroplanes, etc. In general, if you're really clever, you can find more than 200 applications for this extraordinary fiber.
One of the less known facts about Stephanie Kwolek is that she came from a polish immigrant family (that's one of the reasons I chose her for this post). She's been always interested in science (encouraged by her father). Her first choice was medical school, but she couldn't afford it (luckily for the world, if I may say so), so she chose chemistry specialization instead. After getting a job at DuPont Labs, she became the head of a research team, whose goal was to create even stronger fibers with better qualities. The basic idea were fibers for clothes (and Stephanie Kwolek has been always interested in fashion and clothing design), but the research program assimilated another field of interest - polymer fibers. Stephanie Kwolek experimented with several methods of creating different kinds of fiber and after some trials - she "gave birth" to our all-time favorite Kevlar.
Her work gave way to inventing other fibers, eg. Spandex (hello, Xmen!) and Nomex (used for electrical isolation). By now, Stephanie Kwolek is a recipient as much as 17 US patents, imagine that! Of course, all of her inventions and brilliant work were suitably noted - she recieved many prestigeous awards, including US National Medal of Technology.Wednesday, 19. August 2009, 14:24:03
Wednesday, 19. August 2009, 14:21:05
Monday, 6. July 2009, 13:56:32
Ponieważ ślinotok chwilowo;) został zatrzymany, zabieram się za kontynuację dyskursu wewnętrznego na temat jednego z ostatnich tworów X Muzy, która przed zabraniem się do pracy zapewne balowała przez tydzień.
*Mrrr*, nic dodać, nic ująć.

Gambit, jaki jest, każdy widzi.

Thursday, 7. May 2009, 12:42:39
Od wielu lat karmieni jesteśmy wielce udatną - i jakże krwawą - historyjką o tym, jak Van Gogh po kolejnej kłótni ze swoim przyjacielem Gauguinem - w chwili załamania (spowodowanego ujawniającą się chorobą psychiczną) pieczołowicie i z premedytacją ciachnął sobie ucho w domowym zaciszu przed lustrem, po czym wręczył je lokalnej prostytutce, niczym bukiet kwiatów (bo taki akurat miał kaprys).
WTEM! Z rzeczonego burdelu wyskakuje wąsiasty facet słusznej postury, silnie woniejący potem, dymem papierosowym i alkoholem. W pośpiechu dopina spodnie i poprawia ponaciągany granatowy sweter nie patrząc przed siebie. To nie kto inny, tylko kumpel od kielicha i współlokator Vincenta - Gauguin, Paul, lat 40., lubiący świeże owoce i półnagie nieletnie kobiety. Obaj wpadają na siebie i zawierają dogłębną znajomość ze wspomnianym wcześniej śniegowym wzgórkiem - oczywiście w pozycji horyzontalnej.
A wszystko to naprawdę mogło się zdarzyć - jak wskazują badania spuścizny po obu malarzach i raportów policyjnych z roku 1888 wykonane przez historyków Hansa Kaufmanna i Ritę Wildegans i opisane w ich nowej książce "Ucho van Gogha: Paul Gauguin i Pakt Milczenia".Monday, 19. January 2009, 15:26:21
Logan: [is shown his dog tags] I want new ones.
William Stryker: And what do you want them to say?
Logan: Wolverine.






Tuesday, 13. January 2009, 00:38:18
Nie znoszę aranżowania wydarzeń. Nie znoszę reżyserowania. To okropne... Nie wolno fałszować rzeczywistości. Kocham prawdę i tylko prawdę pokazuję... - Henri Cartier-Bresson
Za kilka miesięcy minie 5 lat od jego śmierci. Żywo zainteresowany malarstwem (które studiował w Cambridge), ale i ruchomym obrazem, filmem. Nazywany jednym z największych fotografów XX wieku (tudzież - przez odważniejszych - fotografem stulecia). Bystry obserwator, ojciec zasady "decydującego momentu" (le moment decisif / the decisive moment) - uchwycenia na celuloidzie kwintesencji wydarzenia, najsilniejszych emocji i wagi momentu. Właśnie pod tytułem "The Decisive Moment" do Luwru trafiła wystawa jego prac - była to pierwsza wystawa fotograficzna tam wystawiona (1958 rok).



W fotografii zasadniczą rolę odgrywa intuicja. Nie potrzeba wiedzieć, dlaczego właśnie wtedy naciska się spust migawki, ale trzeba to zrobić w takiej chwili, która stanowi o wyniku. A na ten wynik składa się zarówno wydarzenie i rozpoznanie w ułamku sekundy jego znaczenia, jak i równoczesna właściwa organizacja formy wizualnej. Fotografia dla mnie to rytm płaszczyzn, linii i walorów. Fotografia jest nowym rodzajem plastyki, funkcją chwilowych linii. A kompozycja powinna być stałym zajęciem fotografa. W momencie decydującym zaś powinna być intuicyjna.



Do obiektu trzeba się podkraść na palcach, nawet w przypadku martwej natury. Trzeba włożyć aksamitne rękawiczki i być czujnym. Bez popychania się i tłoczenia...









Tuesday, 25. November 2008, 19:50:00
Jedni celują w nieśmiertelny Bollywood - co by nie powiedzieć, każdy miłośnik srebrnego ekranu powinien obejrzeć choć jeden film spod znaku tańczącej świętej krowy, by zaznajomić się z fenomenem. Tytułów wymieniać można miliony - ostatnimi czasy indyjskie komedie romantyczne są produkowane taśmowo, do wyboru, do koloru. Jedne ciekawe, inne porażająco nudne i przewidywalne. Wszystkie kolorowe i w doskonałej oprawie wizualnej (ach, ta choreografia i muzyka!). Osobiście uważam, że jednym z bardziej udanych filmów reprezentatywnych dla tego gatunku jest "Lagaan" (2001). Jest i muzyka, i taniec, i ładne plenery, są zmagania sportowe (!), burza uczuć, a także jedyne w swoim rodzaju realia (XIXw. Indie, czasy panowania Imperium Brytyjskiego). Są piękne damy, zgrabne indyjskie dziewczęta, no i ci przystojni tancerze... O czym to ja...? Aha.
Widział ktoś może "Jacquou le croquant" (2007) (przetłumaczony na nasze, w intrygujący sposób, jak to na polską tradycję tłumaczenia tytułów przystało, jako "Męstwo i honor")? Nie? A warto, jeśli się ma te ponad dwie godzinki czasu wolnego i nastrój na obejrzenie pięknie wykonanego filmu kostiumowego ze wspaniałymi zdjęciami. Fabuła może nie posiada dziesięciu warstw, ale jest wystarczająco dobra, by się obronić, mówiąc o rzeczach zwykłych oraz tych naprawdę istotnych - nie tylko z perspektywy francuskiej sprzed kilku wieków. Świetna dbałość o szczegół (plus ładne ukazanie codziennego życia), harmonizująca się z całością muzyka oraz mili dla oka i dobrze dobrani przez reżysera (Laurent Bouttonat) aktorzy - szczególnie lubiany przeze mnie Tchéky Karyo (Paladin z "Wing Commandera" czy Dunois w wspaniałej zbroi z "Joanny D'Arc"). Jedyne, co mam do zarzucenia, to pojawiające się tu i ówdzie dość mocno populistyczne akcenty. No, ale już od czasów "Pół żartem, pół serio" wiadomo, że nikt nie jest doskonały.
Skoro jesteśmy przy filmach historycznych, to czas na kolejny dowód, że obraz taki nie musi ociekać patosem, bezbrzeżnym, winkelriedowskim cierpieniem obywateli w imię Wyższej Idei, a - co gorsza - może mieć też ciekawą fabułę i rzetelną ekipę filmową (tu pozdrawiam rodzimych twórców filmowych, patrz punkt 4 poniżej).
Niektóre kina lubują się też w produkcjach rodzimych - ale chyba nie trzeba mówić, jaki jest stan polskiej kinematografii. Trzeba? No, dobra, to szybki szkic polskiej radosnej twórczości lat ostatnich: Showing posts 1 - 10 of 15.
anonymous
Fanka Wolverine'a writes: Uwielbiam Wolverine'a jest taki inny ...
Demonizujesz. ;) RSS zasubskrybowany. Zobaczymy, ile tam wytrzym ...
nie wiem, o co biega z formatowaniem i dodawaniem grafy - edytor ...
Etam. Wrocisz jak Borys. :P I o ile js faktycznie by sie przydal ...
@Giżol Zgadzam się, jak nie podchodzi się to filmu z dużymi ocz ...
anonymous
Giżol writes: być może też zrobiły swoje studzące zapał i oczek ...
| M | T | W | T | F | S | S |
|---|---|---|---|---|---|---|
|
| ||||||
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
i jego różowy blogasek
pisze różne ciekawe rzeczy
siedlisko mroku i plugawości wszelakiej
3Jane'owe przemyślenia
wyłowić zeń można fantastyczne rzeczy!
o filmie, RPG i całej reszcie
365 Mgnień Drugiej Połowy "Króliczków Dukaja"
a w jego głowie cała masa zębatek...