Skip navigation.

Nienawidzę poniedziałków...

i wtorków, i śród, i czwartków, i piątków, i niedziel. soboty ujdą

East side! West side!

Wróciłem zza strefy Shoengen. Polcon w Zielonej Górze był niezgorszy, imprezy były świetne, ale organizacyjnie nieco kulał. A poza tym byłem w Poznaniu szukać sobie loku. Znalazłem. Ma swoje wady, ma swoje zalety.

Dziś wieczorem wróciłem do Lublina, do domu. I kurde blade... tam na zachodzie mogą sobie mieć pieniądze, infrastruktury i cuda wianki. Ale takiej burzy jak u nas, to cholera nigdzie nie ma ;]

Jastarnia w środku sezonu.

Właśnie usiłuję dorwac jakąś kwaterę dla 10 osób w środku sezonu w Jastarni. Masakra. Skaranie boskie. Kurwa na kurwie i kurwą pogania. I w ogóle straszny gnój.

Jak już dorwalem jedną miejscówę to musiałem mocno gościa przekonywać, żeby młodzież wpuścił. Ale zażyczył sobie jedną dobę dodatkowo [bo ma wolne na dzień przed naszym przyjazdem] i cenę - dla nas - zaporową.
Druga babka powiedziała, że młodzież huligani, pije, bierze narkotyki i generalnie robi gnój [tak akurat nie powiedziała]. Ale jak usłyszała, że my z Lublina, to stwierdziła 'Aha... No! Bo najgorsze to warszawiaki!' i kazała zadzwonić jutro...

Ale najbardziej to chyba nie rozumiem ludzi, którzy - do kroćset! - nie odbierają telefonów! :[ Czy oni zarobić nie chcą, czy jak?!

No, to dzwonię dalej...

OBIEG

OBIEG - czyli zmora maturzystów.

Parę chwil temu w systemie OBIEG zalogowanych było ponad 12 tys. uczniów. Wcześniej mignęły mi liczby jeszcze większe. I wiecie co dostają Ci maturzyści? Gówno. Bo mimo różnych dziwnych zapowiedzi, bajań etc. wyniki matur będą jak będą. Strona OKE głosi:

OBIEG
- Wyniki dla uczniów nie będą dostępne w dniu dzisiejszym


Szczerze? Na chuj mi taka informacja. Informacją dla mnie wartościową jest 'Wyniki będą wtedy i wtedy'.

Aaa no taaak... przecież dzięki obecnej informacji oszczędzę sobie czasu na ponowne logowania i sprawdzania... Holender, dzięki chłopaki.

Tak, wiem. Nikt nigdzie nie podał do oficjalnej wiadomości [a przynajmniej nic o tym nie wiem] że te wyniki dziś będą. Ale jednak skądś się różne informacje o wcześniejszych wynikach brały, również te podawane przez Dyrekcje czy Nauczycieli. Nosz kurwa OKE mać.

I wiecie co? I tu nawet nie idzie o to, że niektóre szkoły wymagają do rejestracji w swoich systemach wyników matur. Nie o to, że chcielibyśmy zadzwonić do swoich babć i rzec 'Zdałem taki a taki przedmiot na tyle a tyle'. Nie. Tu chodzi o to, że niektórym z nas wystarczyłąby informacja:
Przedmiot taki: zdany
Przedmiot siaki: zdany

No i tak siedzimy i czekamy. Cała Polska czyta dzieciom. A Maturzyści czytają sobie sami

OBIEG
- Sramy na Was. Haha. Haha. LOLe! Jesteście LOLe i naiwniaki! A dzisiaj to możecie sobie monitorki pocałować <ROTFL> I gówno się dowiecie!!!111!!jedenjeden!!!111

Dziwy, cuda

Matura maturą, a tu takie rzeczy się w naszym lubelskim Cinema-City dzieją! Spójrzcie sami, kogo oni do pracy przyjmują:

Sztampa, sztampa, sztampa.

Dziennikarze dziennika zrobili teścik, natomiast redaktorka Pardonu dodała komentarz. Cóż, Ameryki nie odkryła. Problem jednak polega na tym, że to samo mówią licealiści już gdy zaczynają przygodę z maturą. Ale ich się nie słucha, bo to banda zbuntowanych nastolatków. A nauczyciele, nawet jak jednak słuchają i się zgadzają, to mają związane ręce.

Matura jest sztampą. Nie jest chwilą do popisywania się swoimi odkrywczymi myślami. To po prostu moment, kiedy masz odpowiedzieć na zadane pytanie w taki sposób, w jaki przewidział to ktoś w CKE. Jasne, że klucze ulegają modyfikacjom podczas sprawdzania prac. Ale nowe możliwości odpowiedzi dorzuca się po którejś sprawdzonej pracy. Co mają więc zrobić ci, którzy trafili się egzaminatorowi na początku? Liczyć na to, że weryfikator wyłapie 'błąd' egzaminatora...

A poza tym, to matury w miarę. Polski jakoś poszedł, angielski - pierwszy arkusz słabizna, drugi bez większych problemów.

A już pojutrze geografia. Szlag...

No. Blogaffkowy obowiązek spełniony :-P

Przyjedź mamo na przysięgę

, , ,

Albo to, albo będę mówił, że 'teraz to mi to lotto', co też nie do końca będzie prawdą, bo będę się zastanawiał czy mnie przyjęli.
Czyli albo zdam, albo nie zdam :wink:
Ale sądzę, że zdać, to ja zdam.

Generalnie ten 'przeklęty' Dragon totalnie mnie wyluzował. Przez to, że przed konwentem miałem taki kociokwik w i na głowie, zupełnie przestałem się przejmować egzaminami. Mało tego - przez weeekend 19-20 panowała w Paderku* tak fantastyczna atmosfera, że cały stres przedmaturalny poszybował w niebyt.

No ale właśnie. Dragon itself.
Przewinęło się 277 osób. Mniej niż przypuszczaliśmy, ale wyszliśmy mniej-więcej na 0 [w sensie ilości wydanych/zarobionych funduszy]. Pogoda nam trochę dokopała, zabrakło reklamy w MPK. Dlatego też przyszło tak mało osób, czego bardzo żałuję, bo uważam, że zrobiliśmy naprawdę niezły konwent, z którego więcej osób mogło skorzystać.
Były prelekcje;
Były konkursy z nagrodami, z których jesteśmy zadowoleni [Arathi twierdzi, że minimalna wartość nagród na osobę była większa od 30PLN - jak na Dragon, to całkiem całkiem :-)];
Były pokazy, w tym Pokaz Żonglerki Kontaktowej, który zatkał dech w żyłach i wstrzymał krew w piersiach wielu konwentowiczów;
Było granie w siatkówkę w środku nocy piłką zrobioną z papieru toaletowego i szarej taśmy klejącej;
Byli przesympatyczni ochroniarze, którzy podłapali hasło 'Ja mam od tego ludzi' ;];
Byli ludzie, którzy mówili 'Misiek, usiądź sobie', albo 'Misiek, zrobię to' albo inne rzeczy, za które wdzięczny im jestem po dziś dzień;
Była butelka Sangrity, którą wylałem w nocy;
Był pijany konwentowicz, którego wyrzuciłem w nidzielę rano;
Była masa zabawy i radochy z tego, co robimy.

Wybacz Mona, wybacz Lechu, wybaczcie wierni fani wkurwów ale... no kurde, pozytywnie było ;-).

No i się wyluzowałem. I jutro o 9.00 rozpoczynam maturę z języka polskiego i jakoś tak w ogóle mnie to nie rusza. Rusza mnie tylko to, że powinienem jeszcze do treści i opracowań paru lekturek zajrzeć. Co też zaraz uczynię...

Aha - w momencie, gdy piszę te słowa, zostało jeszcze 11 godzin 43 minut 15 sekund do matury.

Czy ja jednak nie powinienem się bardziej stresować? Cholera, czuję się winny :-P



*Prywatne Gimnazjum i Liceum im. I. J. Paderewskiego - szkoła, w której odbywał się tegoroczny Ogólnopolski Konwent Miłośników Gier Fantastycznych DRAGON.

18. kwietnia i pseudopsychologia grupy

,

AAAAaaaA! czyli Immigrant Song by Led Zeppelin. Usłyszałem to i wiedziałem, że ktoś dzwoni. No patrzę - Lech.
- No co jest?
- Cześć Miś. Do kiedy trzeba plan prezentacji oddać?
- To gówno na polski?
- Nom.
- NA OSIEMNASTEGO KURWA JEGO MAĆ KWIETNIA.
- [jeszcze spokojnym i opanowanym tonem] A... który jest dzisiaj?
- Jedenasty kwietnia.
- [ułamki sekund na obliczenia] CO???!!!
- Hehe. To mon. Mamy siedem dni. Siedem, kurwa, jebanych, dni.

Wraz z kolegą Krzysztofem udaliśmy się dzisiaj do Pani Dyrektor aby delikatnie zasugerować zmianę terminu, do którego należy oddać plan prezentacji na maturę ustną.
Bo widzicie - do niedawna było tak, że dobrym zwyczajem było przyniesienie tegoż planu na tydzień przed egzaminem. Czyli nie było to obowiązkiem.
Teraz okazuje się, że weszło rozporządzenie, że _trzeba_ oddać plan na tydzień przed maturą ustną. Ale to nie wszystko. Dyrekcja szkoły może zarządzić dowolny termin oddania konspektu. Więc Jaśnie Oświecona Panująca Nam Ku Chwale Chuj Wie Czego Pani Dyr zarządziła, że badziew oddajemy w najbliższy piątek. I żeby CHUJ JĄ STRZELIŁ. Z CAŁYM KURWA SZACUNKIEM.

Maturę ustną z przedmiotu 'język polski' to ja zdaję 20 maja. Czyli zamiast siedmiu, miałbym 38 dni na przygotowanie prezentacji... Dodajmy - nie tylko ja, ale także inne osoby, którym matura z polaka jest potrzebna jak czyste CeDeki ludności wschodniej Kambodży. Są ludzie, którzy muszą zakuć do geografii, biologii, chemii, historii etc. I to jest im NAPRAWDĘ KURWA potrzebne. A nie prezentacja, którą można kupić za 20 Polskich Nowych Złotych.

Bo generalnie z maturą ustną to jest tak:
- albo robisz ją gdzieśtam kawałek po kawałku od początku roku
- albo ją kupujesz
- albo idziesz na korki i właściwie ktoś robi ją w dużej mierze za Ciebie
- albo bierzesz czyjąś [np. brata]
- albo robisz ją na ok. miesiąc przed egzaminem

Znam przypadki, gdzie ludzie naprawdę chcieli się do tej matury przygotować [mimo że albo w ogóle, albo średnio jest im potrzebna do życia]. Wiecie - przeczytać lektury a nie streszczenia, pobiedzić się nad tym, pomyśleć, pokombinować... AAALEEE NIEEE!

Ale zamiast tego ci sami ludzie w ciągu najbliższego tygodnia oddadzą bydle jaki plan, nie wiedząc nawet do końca o czym mają mówić. Może na tempo przejrzą kurwa mać bryki czy inne streszczenia i PIERDOLNĄ BUBEL.

Mamy w szkole polonistek sztuk 4 bodaj. Ciekawe, czy którakolwiek ZAPROTESTOWAŁA przeciwko temu AKTOWI DEBILIZMU I KRETYNIZMU. Że co? Że nie będą za nami potem ganiać? NOSZ KURWA. W dniu oddania bibliografii maturzyści ZAPIERDALALI JAK STADO KOTÓW Z PĘCHERZEM, bo wiedzieli że muszą to gówno oddać.

To jest właśnie piękno państwowowści i biurokracji. Jak do pierdla, to jesteśmy już dorośli. Jak coś załatwić w urzędzie, to dowodzik poproszę. Nie ma dowodziku? Ojeeej... to przechujane, panie petencie.
Ale jak pojawia się sytuacja, w której to my mamy zadbać o to, żeby nas dopuścili do matury to od razu stawiane jest założenie, że jesteśmy gównażeria, która o siebie zadbać nie potrafi. Panie i panowie... pierdolcie się z łaski swojej z takim rozumowaniem. XOXO...

Suma sumarum - matura ustna z języka polskiego jest największą pomyłką maturalną ostatnich lat. A data oddania planów prezentacji w naszej szkole to zwyczajnie znak, że komuś się popierdoliło we łbie.



Pseudopsychologia grupy.
Czy ktoś mógłby mi, z łaski swojej, wyjaśnić jak to jest...
Gościu łamie regulaminy obozów, więc nie pozwala mu się jechać na kolejny obóz. A za nim murem stają panienki, bo on jest przecież taki cudowny i zajebisty i w ogóle, no kurde, no on w ogóle wypierdolony w kosmos jest, chryste panie. I jak dużo w powyższym mojej złośliwości, tak nie mogę zrozumieć tego, że te same panienki podejmują działania zniechęcające innych do wyjazdu na dany obóz. A jak to argumentują? 'Mało osób jedzie'. Ciekawe tylko czy zdają sobie sprawę z idiotyzmu i geniuszu tego, że tymi działaniami tworzą podwaliny pod argumentację tych działań.
No bo jeśli mówią paru osobom 'nie jedźcie, bo mało osób nie jedzie' i te osoby się nie zgłaszają, no to nie dziwota, że kolejne osoby widzą, że mało osób nie jedzie.

Głupota czy zwykłe chamstwo?

Mały apel do niektórych moich koleżanek - zamknąć pyszczki z łaski swojej.
Mały apel do tych, których powyższe usiłują przekonać do pozostania w Lublinie - jedźcie. Dobrze wiecie, że będziecie się świetnie bawić. Chyba, że do dobrej zabawy potrzebujecie D., S. i paru innych osób. Ale to bardziej paranoiczne jak stwierdzenie 'Nie można się dobrze bawić bez alkoholu'.


btw: Wiem, że Magda tego nie przeczyta, ale... dzięki niej mamy [my=Dragon] reklamę w W-wie :smile:

PS. GG:
15:56 ::: [pewien gościu]/******* (niedostępny: Mam dosyć, FAK! Sięgam po opracowania i streszczenia :/ Ja też mam życie...)
:smile:

Dragon 2008 - plakat

,

Dzisiaj również krótko i zwięźle. W ostatnią niedzielę dane mi było zobaczyć plakat tegorocznego Dragonu. We wtorek miałem już paczkę pachnących egzemplarzy i tego samego dnia rozpoczęliśmy akcję plakatowania szkół, uczelni, barów i czego się jeszcze dało [czyli rozdawaliśmy je ludziom na ulicy].

Plakat się wszystkim strrrasznie podoba, ludzie pytają mnie czy mogę im po egzemplarzu dać, żeby sobie w pokoju powiesili :wink: Ponoć jeden egzemplarz zawisł już w miejscu pracy naszego drukarza* ;]

A teraz najważniejsze, czyli sam plakat:


Cholera, w tej rozmiarówce on nie jest jeszcze aż tak śliczny ;]

A plakat stworzyła Justyna Urniaż, której jeszcze raz - już nie wiem który - serdecznie dziękuję.
A wydrukowała go IF-DRUKARNIA.



*nasz drukarz, bo mam jakieś dziwne powiązania z tą drukarnią :wink:

Pyrkon 2008 - MiHu donosi...

,

Przekroczyli... TYSIĄC OSIEMSET ludzi... Toż to masakra konwentowa... Matko bosa... Po półtora tysiąca zaczęli informatory dodrukowywać :wink:

Zdeklasowali Falkon... :frown:

Boondock Saints, The

Czy ktoś się może orientuje czy i gdzie w Polsce nabyć można plakat z tytułowego filmu?
Ale ten a nie ten.
Z góry dziękuję za pomoc.